Marek Wiernik recenzuje płytę Into The Wild - Eddiego Veddera.
Nic na to nie poradzę, ale od “ zawsze “ pobudzająco działały na mnie głosy prawdziwie męskie, wcale nie przypadkowo doskonale sprawdzające się w stylistyce grunge’owej. Artyści, których nie ma już wśród żywych – Andrew Wood z Mother Love Bone i Kurt Cobain z Nirvany, oczywiście Chris Cornell, kiedyś z Soundgarden, no i Eddie Vedder z Pearl Jam.To oni przywrócili mi wiarę w prawdziwie rockowe interpretacje.Pierwszy, solowy album Veddera – Into The Wild – to lektura obowiązkowa dla kochających Pearl Jam, ale zarazem płyta, która zainteresuje wszystkich fanów amerykańskiego folk – rockowego grania. I jeszcze kina, bo 11 kawałków Eddiego, to jednocześnie ścieżka dżwiękowa do filmu Seana Penna. Na krążku dominują klimaty akustyczne, choć w rewelacyjnym „ Hard Sun „ pojawiają się mocniejsze akcenty a gęsta aranżacja z chórami w połączeniu z agresywnym wokalem, przywołuje naszej pamięci Pearl Jam z najlepszego okresu. Temacik „ Far Behind „ to jakby rasowy grunge grany „ unplugged „. Z kolei w coverze „ Society „ Vedder jest aż do bólu folkowy a ‘ la Johnny Cash. Oj, dużo dzieje się na tej płycie. I za szybko się kończy.
Marek Wiernik - dziennikarz i krytyk muzyczny, prezenter radiowy i telewizyjny, autor opracowań i książek o tematyce rockowej. W programie III Polskiego Radia był autorem popularnych audycji: Cały Ten Rock, W Tonacji Trójki, Muzyczna Poczta UKF, Zapraszamy Do Trójki. W radiowej Jedynce prowadzi m.in. programy: Muzyczna Jedynka i Radiowe Kino. W Polskim Radiu - Radiu dla Ciebie firmuje audycję Rocka Klasyka Według Wiernika. Prowadzi też swoje programy muzyczne w telewizji.