A Sign of Love. Tom 2. Eden. Nowy początek (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com 34,99 zł

Cena empik.com:
34,99 zł
Cena:
39,00 zł
Oszczędzasz:
4,01 zł (10%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Opłać i pobierz

Opis

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.

"Eden. Nowy początek" to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.

Dane szczegółowe

Tytuł: A Sign of Love. Tom 2. Eden. Nowy początek
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Carpenter Petra
Wydawnictwo: Septem
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 312
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-08-03
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 22 x 141 x 209
Indeks: 19379135

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
33
4
14
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
43 recenzje
04-10-2017 o godz 19:06 rudablondynkarecenzuje dodał recenzję:
Calder i Eden spotykają się ponownie po tragicznych losach, które ich kiedyś rozdzielili. Czy tym razem będą mieć szanse? Czy los znowu ich ukara? Życie pisze różne scenariusze. Raz są dobre, innym razem złe. I tak było w przypadku naszych bohaterów. Jednak ich los łączył w sobie wszystko, gdyż był momentami dobry a innymi zły. Pokazali oni jednak to, że nie wolno się poddać życiu tylko trzeba o nie walczyć. Bo nie ważne jest to, co było ani co będzie kiedyś, bo ważne jest to, co mamy teraz w tej chwili. Według mnie jest to piękna książka, gdyż pokazuje jak wiele miłość może znieść i ile ona zniesie. Historia ta przeprowadza czytelnika płynnie od cierpienia i załamania, aż do szczęścia i zadowolenia. Na pewno można powiedzieć jedno, że drugi tom jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy. Moja ocena: 8/10 Za książkę dziękuję Helion. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 12:19 misiulka90 dodał recenzję:
swietna kontynuacja Caldera uwielbiam książki tej autorki
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-01-2017 o godz 14:16 Domi czyta dodał recenzję:
Bardzo udana według mnie kontynuacja książki "Calder. Narodziny odwagi", w której towarzyszymy bohaterom już poza ramami sekty Akadia. Ponownie Mia Sheridan wykreowała absorbującą historię, pełną pięknie opisanych uczuć oraz elektryzujących scen miłosnych. Początkowo obserwujemy poczynania Eden, która przekonana o stracie Caldera, próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Dzięki temu, że trafia na dobrych ludzi, a nawet odnajduje swoją matkę, udaje jej się przynajmniej częściowo uporać z podwójną żałobą i złymi wspomnieniami. Z kolei Calder, który cudem uszedł z życiem z ogarniętej chaosem Akadii, może liczyć wyłącznie na swojego przyjaciela Xsandra, próbującego usilnie podtrzymywać Caldera na duchu. Młody mężczyzna jest bowiem załamany swoją bezsilnością w obliczu tragedii, jaka się wydarzyła, a zwłaszcza tym, że nie uratował Eden. Mijają trzy lata i los ponownie splata ścieżki Eden i Caldera, którzy wprawdzie cały ten czas spędzili osobno, ale paradoksalnie niesamowicie blisko siebie. Bardzo szybko udaje im się nadrobić chwile rozłąki, przy czym oboje oglądają się za siebie w obawie przed zemstą ze strony ocalałych z Akadii i wysokich rangą osób. Ponadto Calder nadal poszukuje swoich korzeni, licząc na to, że być może ktoś rozpozna w nim zaginione przed laty dziecko. Nie jest jednak przygotowany na to, czego przypadkiem dowie się o swojej przeszłości… Powieść czyta się jednym tchem i mówiąc szczerze, żałuję, że to już koniec. Urzekła mnie niezłomność dwójki młodych ludzi, którzy mimo piekła, jakie przeszli, potrafili pozostać kochającymi, pełnymi ciepła ludźmi. Bardzo polecam, na rozgrzanie umysłu i serca :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-01-2017 o godz 21:07 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
Arkadia, to kraina szczęścia i dostatku, ale dla Caldera i Eden, okazała się piekłem na ziemi. Po ogromnej tragedii, jaka miała miejsce we wspólnocie, w której spędzili całe swoje życie, próbują jakoś się pozbierać i uczą się żyć na nowo w zupełnie innym miejscu, ale tym razem, niestety osobno. Splot wydarzeń spowodował, że oboje myślą iż to drugie zginęło, co z kolei sprawia, że czują się martwi bez tej drugiej osoby. Zupełnie jakby zostawili serca w ciemnej, zalanej wodą piwnicy. Mijają lata pełne pustki i cierpienia i właśnie wtedy, kiedy oboje zaczynają godzić się z tym, że nigdy nie będą szczęśliwi, niespodziewanie dowiadują się, że przez cały ten czas byli dosłownie o krok od siebie. Druga szansa pojawia się niespodziewanie i jest na wyciągnięcie ręki, tylko czy bohaterowie mają w sobie dość sił by z niej skorzystać? Wiele się wydarzyło. Wiele upłynęło łez i równie dużo zmian zaszło w bohaterach . Chłopiec i dziewczyna, którzy pokochali się przy swoim sekretnym źródle już nie istnieją. Teraz są dorosłymi ludźmi, brutalnie odartymi z młodzieńczych marzeń i niewinności. Demony przeszłości wciąż atakują ich w snach i na jawie. Czy po takim czasie i po wszystkim, co przeszli mogą po prostu do siebie wrócić? A może patrzenie każdego dnia, na blizny tej drugiej osoby okaże się zbyt bolesne? „Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie, a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem i czasami wychodzi to na dobre, a czasami na złe? Calder i Eden, których poznaliśmy w pierwszym tomie byli jeszcze dziećmi. Choć ich sytuacja była jednym słowem tragiczna, potrafili się w niej odnaleźć, mieli siłę by walczyć i ten wyjątkowy młodzieńczy optymizm, graniczący z naiwnością, który jednak bardzo w nich pokochałam. Tym razem musiałam poznać ich jednak na nowo, bo już nie są tymi radosnymi osobami co wcześniej. Są złamani zagubieni i nie potrafią uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Dlatego choć pozornie w tym tomie wszystko układa się wręcz niestosownie dobrze, nadal czuć w niej przeraźliwy smutek i obawę. Ponownie dostajemy słodko-gorzką opowieść, ale w nieco innym stylu niż poprzednio. Kilka pierwszych rozdziałów czytałam z mocno bijącym sercem, niemal ze łzami w oczach i zaangażowałam się w nie do tego stopnia, że świat wokół przestał istnieć. Możliwe, że to końcówka „Caldera” wciąż miała moje serce we władaniu i byłam tak bardzo spragniona jakiegoś jasnego promyczka w tej historii, że chłonęłam dosłownie każde słowo. Dopiero później gdy trochę ochłonęłam z emocji, doszłam do wniosku, że autorka nie postarała się aż tak jak poprzednio i konsekwentnie dąży do czegoś cukierkowego, przesłodzonego i chwilami nawet nudnawego. Po przeczytaniu trzech jej książek widzę już pewien schemat i jeden znaczący mankament, który notorycznie się powtarza. W każdej powieści rozwinięcie, a więc sam środek, okazuje się przydługie, nieco nużące i pozbawione zwrotów akcji. Na szczęście jest jeszcze jedna zależność, którą zauważyłam. Po chwilowej ospałości i słodyczy przychodzi moment na potężny cios w samo serce zwany zakończeniem, w którym autorka rozpędza akcję do szaleńczego biegu i wrzuca bohaterów w prawdziwe tornado emocji. Tak więc, jeśli nawet jakimś cudem nie przypadnie wam do gustu proza Mii Sheridan, dajcie jej szansę, a zakończeniem całkowicie wyprowadzi Was z równowagi. „Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie- nadejście światła po czasie mroku? Może o to właśnie chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach , to być może nie szuka się piękna wcale. O CZYM? „Eden” wieńczy dwutomowy cykl o uczuciu, które jest w stanie pokonać nawet najmroczniejsze demony, otworzyć oczy na świat i niemal wskrzesić do życia. To także opowieść o marzeniach, o tym jak ważne jest by uparcie dążyć do celu i nie poddawać się nawet kiedy wszystko wydaje się stracone. Choć w tym tomie dzieje się znacznie mniej i tak warto go poznać, bo jest brakującym elementem układanki, rzuca światło na wcześniej pominięte kwestie i daje odpowiedzi na niektóre dręczące pytania. Przede wszystkim warto go jednak poznać dla niesamowitych emocji i po to, by trochę ogrzać serce w pełnym nadziei cieple, które rozproszy mrok jaki pozostawił po sobie tom poprzedni. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/01/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-12-2016 o godz 20:15 Jabłuszkooo dodał recenzję:
Ta część moim zdaniem jest dużo lepsza od poprzedniej. Czułam w niej więcej emocji. Główni bohaterowie też jakby dawali się lepiej poznać, bo przecież w bólu i cierpieniu najlepiej dostrzec wnętrze człowieka (nawet tego z książki). Losy bohaterów możemy śledzić z obu stron, co pozwala dobrze zrozumieć każdego z nich i utożsamić się z ich bólem, żalem i poczuciem straty czy rosnącej nadziei na lepsze jutro. Muszę jednak przyznać, że czytało mi się tą książkę trochę długo. Nie jest to z spowodowane czasem, lecz porządną amunicją zapełniającą każdą kartkę tej książki. Serio. Tak dużo się działo, że musiałam przetrawiać pomału każdy rozdział oddechem i przyswajać nadmiar informacji. Mimo wszystko byłam zadowolona takim obrotem sprawy, ponieważ nie mogłam się od niej oderwać.

Fragment tego tekstu pochodzi z mojego bloga, po ciąg dalszy zapraszam tutaj:
http://jabluszkooo.blogspot.com/2016/12/60-mia-sheridan-eden-nowy-poczatek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-11-2016 o godz 22:09 Corvus Lupus dodał recenzję:
Piękna jak kwiat... silna jak chwast.




Tym razem książka nie zapowiadała się tak pięknie i kolorowo jak jej poprzednia część, Eden zostaje rzucona na głęboką wodę i teraz tylko od niej zależy jak potoczą się jej dalsze losy. Ciągnięta w głąb książki przez czystą ciekawość dotarłam do momentu, w którym mnie trochę zatkało, musiałam odłożyć książkę i odczekać parę dni zanim ją wznowię, gdy to już zrobiłam z nowym zapałem dorwałam się do tej powieści. Cóż mogę o niej rzec na pewno nie podobała mi się tak bardzo jak pierwsza część, ale to tylko ze względu na zagmatwane wątki, niemniej jednak dalej mnie fascynowała, uwielbiam takie książki, w których bohaterowie nie tylko zajmują się sobą i swoimi potrzebami, ale też odkrywają siebie. Tak dużo wydarzyło się w tak króciutkiej książce, że to aż niemożliwe, jednak gdyby nie to, to tak naprawdę niewiele byśmy mogli wynieść z tej książki, a ma ona dość spory przekaz, który nie zawsze może zostać zauważony, ja go zauważyłam i uważam, że jest taki życiowy tyle, iż my nie jesteśmy po tym mili. Jak mawiał Calder i jak brzmi cytat na początku postu, siła Eden była niezwykła, sądzę, że nie każdy, a może nawet żadne z nas nie byłoby się w stanie podnieść po tak bolesnym upadku, podziwiam ją za to, z całego serca. Muszę przyznać, że nie takiego zakończenia się spodziewałam, niemniej jednak było zadowalające. Dziś dość krótka recenzja, bo nie jestem w stanie napisać więcej i nie zdradzać jak to się wszystko potoczyło. ponieważ nie sposób to pominąć, więc na tym skończę, może Mia jeszcze napisze coś związanego z Eden i Calderem, bo muszę przyznać,że uwielbiam tą dwójkę.


Pozdrawiam Sara <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2016 o godz 23:17 BookParadise dodał recenzję:
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

"Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie. a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem? "


Minęły 3 lata od momentu, gdy Calder i Eden zostali rozdzieleni, momentu, gdy ich życie legło w gruzach. Oboje myślą, że to drugie nie żyje. Ich serce pękło na pół i na powrót próbują je posklejać. Czy jest możliwe posklejanie serca w jeden kawałek, gdy ukochanej osoby przy nas nie ma?

Eden podjęła pracę jako nauczycielka. Uczy dzieciaki grać na fortepianie, to jej jedyne źródło utrzymania odkąd poznała Feliksa, który się nią zaopiekował. Był dla niej jak ojciec, dzięki któremu dowiedziała się, że została porwana, a jej matka żyje. Po wielu trudnych chwilach, pojawiła się iskierka nadziei na szczęście i doszło do spotkania. Eden poznała matkę i kuzynkę, a później... było tylko lepiej. Później spotkała swoją miłość.

" W dniu, w którym utraciłam miłość mojego życia, myślałam, że nigdy więcej nie będę czuła się szczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek na czymś jeszcze będzie mi zależało. Nie liczyło się nic, czułam tylko ból. Samo oddychanie było wystarczającym wysiłkiem. "

Calder po przeżyciu potopu w Arkadii nie możesz się pozbierać. Nie potrafi wybaczyć sobie, że utracił Eden, nie uratował jej. Jedyną osobą, która trzyma go przy życiu jest Xander, przyjaciel, który nigdy go nie opuszcza. To dzięki niemu zasłynął jako malarz i dzięki swoim obrazom, które przepełnione są emocjami.
Jednak nie wie, że jego życie niedługo ma się zmienić, a miłość pojawi się w nieoczekiwanym momencie.

" Zawsze wpływamy na życie innych - w każdej chwili, każdego dnia - czy tego chcemy, czy nie."

Jestem zachwycona tym, że autorka tak bardzo poprawiła swój warsztat od pierwszego tomu. Kiedy przy "Calderze" myślałam, że usnę, tak "Eden" zaciekawiła mnie.
Sama historia nie jest jakoś tam wybitna i wymyślna. Jest taka prosta, nieskomplikowana, na jeden wieczór. Nie trzeba się nad nią głowić, czyta się lekko, przyjemnie i nie zostaje na dłużej w pamięci. Koniec jest oczywisty, jak to w takich książkach bywa. I chociaż jest to kolejna książka, która jest przewidywalna, taka sama jak wiele innych, to jednak w połączeniu z pierwszą częścią nabiera wyjątkowości i nieco odróżnia ją od pozostałych.
Bohaterowie wzbudzają sympatię i widać ich ogromną zmianę. Stali się dojrzalsi, odważniejsi, rozsądniejsi. Ta zmiana była ogromnym plusem. Już nie mamy nastolatków, a dorosłych ludzi.
Język autorki jest przyjemny i dzięki niemu bardzo szybko czyta się książkę i mam po niej chęć na inne powieści Mii Sheridan.
Zachęcam was do przeczytania "Calder" oraz "Eden", można się przy nich odprężyć.

" Podszedł do mojego boku i przyklęknął obok.
- Przepraszam, że zakłóciłem imprezę. Tak naprawdę przyszedłem tutaj, żeby cię zapytać, czy wybierzesz się ze mną na kręgle. "
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2016 o godz 19:29 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Po skończeniu ,,Caldera'' musiałam od razu zabrać się za kontynuację opowieści. Historia dwójki bohaterów, którzy na dobre skradli moje serce, tak mnie wciągnęła, że musiałam poznać jak potoczą się dalsze ich losy. Piękna ona, piękny on i niesamowita miłość, która na dobre ich połączyła. Niestety, na świecie żyją takie istoty, które za wszelką cenę chcą ich rozdzielić. I w końcu im się to udaje. Niedowierzanie, smutek, serce roztrzaskane na milion kawałeczków, odnajdywanie swojego miejsca w nowej rzeczywistości- to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak bohaterowie poradzą sobie w zaistniałej sytuacji? Czy na nowo się odnajdą? I najważniejsze... Czy będą w końcu szczęśliwi? Te i inne pytania towarzyszyły mi do końca lektury.

Od teraz Mia Sheridan jest dla mnie jedną z najlepszych autorek powieści, z którymi mogłam się do tej pory zapoznać. Jej pióro zawładnęło moim umysłem, duszą oraz sercem. W nich odnajduję ukojenie, radość, nadzieje na lepsze jutro, prawdziwą miłość, która chwyta za serce, historie z życia wzięte, a także mam okazję poznać co to ból, rozczarowanie, strach, przemoc fizyczna oraz psychiczna. Te wszystkie emocje autorka skupia w jednym miejscu, wplata w różne wydarzenia nadając im mocy, takiej, że czytelnik wczytując się w opowieść otrzymuje nadmiar bodźców ze zdwojoną siłą przebicia. Podsyca ciekawość, dodaje ogromną ilość niewiedzy, bólu, a także miłości. To wszystko sprawia, że od historii nie sposób się oderwać, a przywiązanie do bohaterów daje wiele radości, ale także niepewności czy wszystko dobrze się zakończy.

Mieszkańcy Akadii w końcu doczekali się spełnienia przepowiedni- powodzi, która zabierze wszystkich do nowego świata, do Elizjum. Do miejsca, gdzie będą żyć wiecznie i w szczęściu. Eden wraz z Calderem od samego początku wiedzieli, że przemówienia Hectora są kłamstwem i nie wróżą one nic dobrego. Po tragicznych wydarzeniach, zmaganiach z przeciwnościami losu oboje uchodzą z życiem. Niestety, zakochani zostają rozdzieleni, a myśl, że ta druga połówka zginęła w powodzi roztrzaskuje ich serca na milion kawałków.

Eden trafia pod skrzydła bogatego jubilera, który daje jej dach nad głową, oraz namiastkę bezpieczeństwa za naukę jego wnuczki gry na fortepianie. A Calder może liczyć na pomoc swojego najlepszego przyjaciela Xandera. Cała trójka przeżywa ból na swój sposób, jedni zapijają swój smutek, a drudzy choć na chwilę starają się zapomnieć o minionych wydarzeniach zatracając się w muzyce. Niestety koszmary senne nawiedzają co noc, okropne wspomnienia dają wciąż o sobie znać nie pozwalając normalnie funkcjonować. Nieznana rzeczywistość przytłacza... Ale któregoś dnia drogi bohaterów krzyżują się. Ich serca na nowo się odnajdują, ale czy nie jest za późno na odbudowanie tego, co było? Każdy z nich przeszedł wewnętrzną metamorfozę po przeżyciach, więc, czy ich miłość jest nadal tak silna jak przedtem?

Kolejny raz straciłam kontakt z rzeczywistością, odcięłam się od dźwięków, rozmów, zamknęłam się na otaczający świat, by całą sobą wczuć się w opowiadają historię. Stanąć ramię w ramię z bohaterami powieści i razem z nimi odkrywać świat. Oni są dla mnie jak bliscy przyjaciele, z którymi muszę odnaleźć upragnione szczęście. Czasami za mocno przeżywam to, co się dzieje w powieści. Zagryzam mocno zęby, mózg pracuje na najwyższych obrotach, pot leje się z czoła, emocje uderzają w podświadomość ze zdwojoną siłą, adrenalina trzyma w napięciu, jednak uwielbiam ten stan i za nic w świecie bym tego nie zmieniła.

W ,,Eden. Nowy początek" odnajdziemy wiele cudownych emocji, które chwytają za serce. Wirują wokół czytelnika, owijają się jak wąż, wysysają energię, by przepełnić je ogromem wrażeń. Mamy okazję poznać ból towarzyszący bohaterom, cierpienie i niedowierzanie po ,,stracie miłości życia''. Autorka kolejny raz pozwala czytelnikowi zajrzeć w ich podświadomość, myśli. Towarzyszyć im na każdym kroku, spoglądać na ich życie z dystansu, być takim cichym obserwatorem ich zmagań z rzeczywistością.

Opowieść połknęłam jednym tchem, tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy moich ulubionych bohaterów, którzy skradli moje serce, że nim się obejrzałam z wielkim bólem i łzami w oczach musiałam się z nimi pożegnać. ,,Calder" jak i ,,Eden" są historią bardzo niezwykłą. Obie części wciąż trzymają mnie w swoich szponach, nie potrafię uwolnić się spod ich uroku. Są to dla mnie najlepsze powieści jakie czytałam w tym roku i na pewno nie jeden raz do ich historii powrócę, by jeszcze raz poczuć ich moc, ciepło, ból, a także niezwykłą miłość, która doprowadzała mnie do szczerego zachwytu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-10-2016 o godz 09:09 Martha Oakiss dodał recenzję:
W książce Calder poznaliśmy tytułowego Caldera, chłopaka należącego do religijnej sekty, oraz niewinną Eden, której imię stało się tytułem kontynuacji, a zarazem zakończeniem dylogii, o której tu mowa.


Pierwsze, co zauważyłam w Eden, to pewna odmiana związana ze zmianą miejsca akcji. Książka nieco utraciła na swej wyjątkowości, ponieważ przeniosła się do zwyczajnych, współczesnych czasów i miejsc znanych nam z codzienności. Wciąż kontynuujemy sprawy i problemy z Caldera, jednak staje się to niejako zwyczajne i naturalne - to coś, co można zobaczyć w większości powieści z tego gatunku. Ta część wydała mi się również trochę bardziej przesłodzona i płytsza. Sceny erotyczne w pierwszym tomie były bardziej uzasadnione, tymczasem tutaj pojawiały się zbyt często i bez większego sensu. Dodatkowo wszystko, co obserwowaliśmy w dylogii, dążyło do zakończenia, które po prostu wydarzyło się zbyt szybko.

To, co należy do plusów, to umiejętność Mii Sheridan do dawania nam złudnych nadzei. Jej książki mogłyby cudownie zakończyć się w kilku momentach, tym czasem ona za każdym razem wyciąga z rękawa kolejnego asa, za każdym razem wrzuca bohaterów w kolejne błoto. Kiedy wydaje nam się, że nadchodzi happy end, ona buduje kolejny mur, z którym muszą się zmierzyć główne postaci. Postaci, które wycierpiały się już swoje przez poprzednie rozdziały.

Eden jest koniecznym zakończeniem serii, ale, mam wrażenie, stworzonym nieco na siłę. Zamyka wszystkie wątki, jednak nie jest tak zaskakująco dobry, jakim okazał się Calder. Nie zmienia to jednak faktu, że Mia Sheridan stała się jedną z moich ulubionych autorek literatury New adult.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-09-2016 o godz 20:27 Triskel dodał recenzję:
"Eden. Nowy początek" autorstwa Mii Sheridan przedstawia nam historię wielkiej miłości, uczucia pozwalającego bohaterom znieść największe problemy i trudności. Miłość, która potrafi przezwyciężyć nawet śmierć, pełna nadziei i siły, została prawdziwie ukazana na kartach niniejszej powieści. Powrócimy do świata Arkadii, gdzie walka dobra ze złem trwa nieustannie od początku świata. Przekonamy się, że nie ma na nim nic potężniejszego, od prawdziwej miłości. Nawet jeżeli musi się ona zmagać z nieustannymi trudnościami, które rzuca jej pod nogi kapryśny los.

Caldera i Eden przeżyli śmiertelną powódź Arkadii, która rozdzieliła ich drogi. Kochankowie sądzą, że ta druga połówka nie żyje i nie mogą o sobie zapomnieć. Edenowi udało się zamieszkać w domu zamożnego jubilera, a Calder staje w szranki z bezlitosnymi i szaleńczymi demonami. Ma jednak szczęście, gdyż u jej boku jest Xandr, przyjaciel z dziecinnych lat. Oboje stracili całą rodzinę w ogromnym kataklizmie i dlatego rozumieją się praktycznie bez słów. Caldera jak i Eden starają się żyć normalnie, jednak nie potrafią o sobie zapomnieć. Pewnego dnia ścieżki ich przeznaczenia znowu się połączą.

Kontynuacja cyklu A Sign of Love nie zawiodła mnie i przeczytałem ją z ciekawością. Wątki fabularne zostały ciekawie skonstruowane, a losy bohaterów nadal potrafią zaskakiwać. Fabuła nieco zwalnia, lecz nie na tyle, aby lektura się dłużyła. Bohaterowie dojrzewają na naszych oczach i możemy zaobserwować ich przemianę wewnętrzną. Świat wykreowany przez autorkę jest bogaty i barwny, potrafiący zaciekawić od pierwszej do ostatniej strony. Romans rozgrywający się tym razem w miejskich realiach również mi się spodobał, i nie nudziłem się ani przez moment. Z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po książki z pod pióra Mii Sheridan.

Powieść pełna jest skomplikowanych relacji, burzliwych przygód i niespodziewanych rozwiązań fabularnych. Losy Edena i Caldery zaciekawiły mnie i czytałem o nich z wypiekami na twarzy. Autorka posługuje się lekkim i barwnym piórem, dzięki czemu lektura to prawdziwa przyjemność. Książka Mii Sheridan jak najbardziej jest godna uwagi, w szczególności dla miłośników historii obyczajowych i romansów. Nie powinniście poczuć się zawiedzeni.

http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2016/09/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2016 o godz 11:56 Sol dodał recenzję:
Kończąc część pierwszą pt. "Calder. Narodziny odwagi" wiedziałam, że muszę poznać ciąg dalszy tej historii. Zwłaszcza, że autorka przedstawiła takie, a nie inne zakończenie. Pozostawiła wiele niedopowiedzeń, na których rozwój czekałam przebierając nogami. Dosłownie! Bardzo lubię książki Sheridan, a historie w nich zawarte są naprawdę godne uwagi.

Eden i Calder to nietypowa para... Ich powoli dojrzewające uczucie było jednym, co urzekło mnie najbardziej. Autorka pozwoliła czytelnikowi poznać postaci i przyglądać się rosnącemu pomiędzy nimi uczuciu, przez co było ono bardziej realne, bo i w życiu nic nie dzieje się na wariata. Oczywiście jeśli chodzi o uczucia i relacje międzyludzkie.

"Eden. Nowy początek" przeczytałam w jeden wieczór, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę lekki i przyjemny język, jakim posługuje się Sheridan. Poprzedni tom czytałam dłużej, bo czasami bywał monotonny, niemniej i tak miło go wspominam. Część druga historii Caldera i Eden jest zupełnie inna, bardziej powiedziałabym - dojrzała, bo i postaci przez ten upływ czasu, jaki nastąpił od tego, co miało miejsce w Akadii dojrzały. Jednak również przez to, co ich spotkało w tamtym miejscu i w zupełnie nowym świecie. Wszystkie te wydarzenia ich zmieniły i mam wrażenie, że wyszło im to na dobre. "Calder. Narodziny odwagi", to ta spokojniejsza, bardziej urocza, a może nawet i niewinna część tej historii. Natomiast "Eden. Nowy początek", to ta bardziej porywająca część, pełna namiętności. Obie lubię, więc nie będę robiła selekcji: lepsza: gorsza.

Mia Sheridan pisze książki kierowane do kobiet i to właśnie im polecam zarówno pierwszą, jak i drugą część historii Eden i Caldera.

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-09-2016 o godz 14:07 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Miałam bardzo mieszane uczucia przed lekturą. Naczytałam się pozytywnych i negatywnych opinii i zdejmował mnie strach na myśl o rozpoczęciu "Eden...". Kręciłam się dookoła do wczoraj, gdy w końcu zaczęłam czytać. Skończyłam w kilka godzin, ale z jakimi odczuciami?

Nowy początek

Zdecydowanie tym właśnie jest ta książka. Nowym początkiem dla bohaterów. Stopniową asymilacją do nieprzyjaznego, a co ważniejsze, nieznanego środowiska. Eden i Calder przeżyli masowe morderstwo, którego dopuścił się Hector. Jak na złość swoim przeciwnikom i zgodnie ze standardami, które wyznaczają romanse. Zaczęli nowe życie - potykając się, chwiejąc nad przepaścią, poszukując zapomnienia, ponieważ przeżyli... ale oddzielnie. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że żyją.

Sądzę, że tutaj zawiodłam się najbardziej. Wyobrażałam sobie, że "Eden. Nowy początek" faktycznie będzie nowym początkiem. Czasem, który pozwoli bohaterom zmierzyć się ze słabościami i wypracować własną, niczym nieskalaną rzeczywistość. Tymczasem... autorka odebrała mi to wszystko. Więcej, nawet nie dała mi szansy, bym odszukała Eden i Caldera. Odmówiła mi ich ponownego poznania. Ludzie, którzy powinni mi być bliscy, i tacy stali się po pierwszej części, nagle przeistoczyli się w całkowicie nieznane mi jednostki.

Otrzymali nowe rysy, siłę, a co najważniejsze - stali się dorośli. Okres trzech lat został zamknięty gdzieś głęboko w głowie autorki i pozostał tylko do jej osobistego wglądu.

Czy to ja, czy...

Rzadko kiedy zgadzam się z szerzonymi opiniami, dlatego wszystkie słowa czytane w recenzjach, cedzę przez własne sito. Jednak trudno mi było zignorować fakt, że ziściły się moje największe obawy.
Naprawdę - jestem w stanie pogodzić się z faktem, że nie znam już bohaterów. to musiało kiedyś nastąpić. Nie mogę zamknąć motyli w słoiku. One muszę latać. W żadnym wypadku nie miałam zamiaru być jedną z tych czytelniczek, które kurczowo trzymają się kreacji bohaterów. Mogą się rozwijać, choć kiedy robią to oddzielnie, jakby w niezapisanym tomie, czuję się paskudnie.

Sytuację, a raczej moje nadwątlone siły, ratuje wtedy fabuła. "Calder. Narodziny odwagi" nie miała niezwykle dynamicznej akcji, ale wszystkie możliwe braki uzupełniała fascynującymi opisami. Pełnokrwiste emocje, młoda miłość, sekta, powój - to wszystko tworzyło spójną i piękną całość.
"Eden. Nowy początek" została tych wszystkich zalet pozbawiona...
Autorka nie potrafi odnaleźć się w świecie. Opisów jest jak na lekarstwo, a fabuła może nie jest ślamazarna, ale brakuje jej jakiegoś dopieszczenia. Uwagi, jaką poświęca matka swojemu dziecku. Wszystko mogło rozkwitnąć pełnią barw - tyle możliwości mnożyło się ze strony na stronę. Każda bogatsza od poprzedniej. Nowe miejsce, mieszkania, ulice miasta - zabrakło tu plastyczności i skupienia.

Inny kierunek

Sheridan skupiła się raczej na istocie bohaterów. Z namaszczeniem kreśliła ich charaktery, na nowo budowała relacje, tworzyła kulminacyjną scenę. Pozwoliła, by zranione dusze odnalazły spokój. Razem z nimi przemierzała meandry tajemnic, w poszukiwaniu prawdy.

Wielka szkoda, że na tę wycieczkę nie zabrała czytelnika. To co musiało w jej głowie brzmieć refleksyjnie, uroczo, seksownie, namiętnie, z uczuciem - dla mnie miało wydźwięk co najmniej kiczowaty. Boli, gdy to piszę - uwierzcie mi.
Emocje, jakie próbowała zapisać autorka, być może i były piękne i dopasowane do sytuacji, ale przekazano je w sposób nieumiejętny. Niemal czułam papier szeleszczący za każdym razem, gdy czytałam o uczuciach bohaterów. Książka nie porwała mnie do krainy, w której rozkwitają powoje. Nie, osadziła mnie w tu i teraz. Z przytupem.

Jedynym ciekawym elementem były dla mnie poszukiwania. Niemal desperacka potrzeba Sheridan, by rozwiązać wszystkie splątane węzły. Szarpała się z linami, aż wyszarpała rozwiązania wszelkich porzuconych spraw.

"Eden. Nowy początek" to książka, której, jak możecie przeczytać, wiele mam do zarzucenia. Wydaje mi się, że autorka pisała ją w pośpiechu, jakby na kolanie, co rusz rozglądając się dookoła i szukający nieudanych inspiracji. Wielkie rozczarowanie? Niekoniecznie, ponieważ jestem zadowolona, że definitywnie domknęłam drzwi tej historii miłosnej, choć szczerze żałuję, że zrobiłam to w ten a nie inny sposób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2016 o godz 15:33 Miasto Książek dodał recenzję:
Eden musi na nowo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wszystko w to co wierzyła było kłamstwem, wszyscy których kochała zginęli, a ona teraz jest sama w świecie, którego kompletnie nie zna. Z opresji ratuje ją Feliks, który zapewnia jej dom, schronienie i uczy jak żyją ludzie we współczesnym normalnym świecie. Trzy lata później dzieje się coś, co zmieni życie Eden ponownie, a właściwie on...

Nie mogłam doczekać się przeczytania kontynuacji tej dylogii, bo przecież Calder zakończył się w taki momencie, że ... Także naprawdę cieszę się, że miałam możliwość poznania dalszych losów bohaterów. Tylko czy była równie dobra co pierwsza część?

Powiem szczerze, że Calder. Narodziny odwagi zauroczyły mnie swoją innością, poglądami i wykreowanym światem. Tutaj już tego nie ma, wracamy do szarej rzeczywistości, wrednych i wścibskich dziennikarzy, którzy żerują na ofiarach. Przez to historia na tym ciut traci, ale rozumiem zabieg autorki. Dodatkowo czasami miałam wrażenie jakby autorka celowo przedłużała niektóre wątki, by książka była dłuższa. Naprawdę to co Pani Sheridan chciała przekazać, spokojnie dałaby radę w 200 stronach. Do tego zdecydowanie większa ilość scen erotycznych, mimo że nie były wulgarne to i tak było ich troszkę za dużo.

No ale żeby tak aby nie narzekać to powiem Wam, że to naprawdę dobra i po przemyśleniu uważam, że potrzebna kontynuacja, która zamknęła historię raz na dobre. Tutaj dowiadujemy się co, po co i dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Poznajemy ludzi związanych z Akadią. Poznajemy lepiej kilku bohaterów i z całych sił chcemy aby wszystko dobrze się ułożyło.

Postaci nie będę Wam opisywać, bo i bym Wam zaspojlerowała, a co do postaci o których mogę mówić to nie zmieniłam o nich zdania i nadal ich uwielbiam i bardzo ciesze się, ze skończyli tak, a nie inaczej. Oczywiście nie skończyło się bez niespodzianek, ale dziwnie by było gdyby takie się nie pojawiły.

Dlatego jeżeli czytaliście Caldera to koniecznie sięgnijcie po Eden i to koniecznie. No a jeżeli ktoś jeszcze jakimś cudem nie czytał Caldera to nie wiem co on tu jeszcze robi?! Wiem, ze nie każdy lubi romanse, ale czasami jest ten moment kiedy i taka jest potrzebna, a Calder to naprawdę strzał w dziesiątki, zwłaszcza z nawiązaniami do starożytnej Grecji :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2016 o godz 19:53 mmd dodał recenzję:
Calder i Eden, bo nie można ich rozdzielać :)
Piękna, czysta miłość.
Piękna, czysta przyjaźń.
Fenomenalna książka Calder i Eden!!!
Brak mi słów!
To co się czuje podczas czytania, to co się przeżywa... jest nie do opisania :)
Polecam wszystkim, którzy lubią się zatracić na dobre!!! Wspaniała historia, trudna, tragiczna, piękna, dająca nadzieję i ukojenie, wyzwolenie i miłość!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2016 o godz 09:19 Angelika dodał recenzję:
Z twórczością Mia Sheridan miałam już okazję zapoznać się, gdy czytałam Żądło namiętności i Narodziny odwagi. Książki tej autorki są zawsze przepełnione prawdziwą miłością i strachem, który nie daje rozwijać się miłości.Tym razem autorka zaskakuję nas zupełnie innymi emocjami.
Życie dwóch bohaterów Caldera i Eden zmienia się diametralnie,po tym, jak mieszkańców Arkadii dopadła powódź. Oboje myślą,że stracili swoje drugie połówki już na zawsze.Jednak każde z nich musi walczyć o swoje życie.
Piękna Eden dostaje szanse na nowe życie od starszego mężczyzny,który jest właścicielem sklepu jubilerskiego. Jedyną rzeczą, jaką Eden potrafi to granie na fortepianie, zostaję więc w domu jubilera i uczy jego wnuczkę grać na instrumencie. Mężczyzna o imieniu Xander wspiera dziewczynie ,by odnalazła się w innej rzeczywistości. Eden na domiar złego z listu dowiaduje się o swoim prawdziwym pochodzeniu.
Prawdziwy los pokazuje,że miłość nie zna odległości i czasu.Calder i Eden po długim czasie znowu się widzą.Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?Czy mijający czas jest w stanie wszystko zniszczyć?
Eden.Nowy początek to powieść o tym,to przepiękna historia dwojga młodych ludzi, którzy pragną być z sobą pomimo przeciwności losu.Autorka ukazuje siłę miłości,to jak dwójka ludzi nie potrafi żyć bez siebie.Mia Sheridan w powieści ukazuję wachlarz wielu pięknych uczuć.Autorka w ciekawy sposób potrafi zaskoczyć czytelnika.Eden. Nowy początek to pełna uczuć i pragnień książka . Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-08-2016 o godz 17:13 Michelle dodał recenzję:
Po przetrwanej powodzi Eden znajduje schronienie w domu bogatego jubilera. Uczy jego wnuczkę gry na fortepianie. Calder w tym czasie zmaga się z demonami przeszłości pod opieką Xandera. Oboje żyją w przekonaniu, że tracili swoją miłość na zawsze…
Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana. Odnajduje matkę. Calder zatraca się w malowaniu, zostając uznanym artystą. Jednak nadal ich życie wypełnia pustka i tęsknota za utraconym uczuciem…
Przypadek sprawia, że ich drogi na powrót się przecinają … Czy pomimo wszystko uda im się odbudować związek? Czy są w stanie być znowu razem?

Autorka sprawnie skonstruowała fabułę książki. Najpierw czytelnik dowiaduje się, jak potoczyło się życie tych dwojga „chwilę” po tym jak ocaleli, by za chwilę przeskoczyć w czasie… i to o całe trzy lata… Trzy lata pustki i tęsknoty głównych bohaterów…
Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się bardziej tego, że nigdy się już nie spotkają, że ich losy na zawsze zostały rozdzielone i to te uczucia – tęsknota, smutek – będą im towarzyszyć aż do końca ich dni.
Jednak tak jak los bywa przewrotny, tak i historia opowiedziana w książce również ma swoje zawirowania…
Moment, w którym się spotykają, po tak długiej rozłące i emocje jakie w nich odżywają – zwalają z nóg. Historia nabiera tempa. Jest naładowana milionem emocji, które chwytają czytelnika i nie puszczają aż do końca.
Narracja pierwszoosobowa z perspektywy zarówno Eden i Caldera , ponownie pozwala wkroczyć w umysł tych dwojga, poznać ich emocje i poczuć je.
Eden. Nowy początek to piękna, subtelna opowieść o wielkiej miłości, której nie jest w stanie złamać nic ani nikt. Miłości, która przetrwa wszystko, która pełna jest zrozumienia, współczucia, odwagi i gotowa do walki o wspólną przyszłość.
I choć historia ta nie jest usłana różami, bo znajdziecie w niej także ogrom bólu, strach, to po raz kolejny… jak to w bajkach bywa… dobro wygrywa… I w tym przypadku również. Dobro i miłość

Eden. Narodziny odwagi przeczytałam bardzo szybko. Miałam wrażenie, że pisała to zupełnie inna osoba, bo Calder… odrobinę mnie męczył. A tutaj… pochłaniałam rozdział za rozdziałem niecierpliwie czekając na to, co wydarzy się na kolejnej stronie… Po raz kolejny także uwiodły mnie sceny uniesień miłosnych… subtelne, delikatne… po prostu przepiękne… Mogłabym je czytać, czytać… i czytać, i nie miałabym dosyć…

Zastanawiałam się dłuższą chwilę, czy znalazło się coś w tej książce do czego mogłabym się przyczepić… i wiecie co? Absolutnie nic… Książka idealna sama w sobie… Piękna…
Ach, może jedna rzecz… zdecydowanie szkoda, że to już koniec…


Koniecznie musicie sięgnąć po tę historię… Pochłonie Was ona całkowicie..

Polecam z całego serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-08-2016 o godz 20:42 Livingbooksx dodał recenzję:
UWAGA! SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI!

Sekta zamieszkująca Akadię w końcu doczekała się powodzi, która miała zmienić ich losy na zawsze. Wyznawcy wierzyli w życie wieczne, które czeka na nich w Elizjum. Jednakże Calder wraz z Eden od samego początku wyczuwali w tym złe siły i wiedzieli, że nie wróży to nic dobrego. Po ciężkich zmaganiach i walkach z Hectorem, cudem przeżyli. W czasie tragedii, która wówczas nastąpiła, zakochani rozdzielili się, a potem już nie odnaleźli. Odtąd oboje żyją z myślą, że pozostali sami a ich miłość życia znajduje się po drugiej stronie. Jednak czy można to nazwać życiem, czy wręcz wegetacją? Ich osobowości zmieniają się z dnia na dzień, szukają swojego miejsca na ziemi, zajęcia na te puste, pozbawione wszelakich emocji dni. Los jednak jak zawsze ma swój scenariusz i sprawia, że miłość trwa zawsze, choćby świat chylił się ku upadkowi. Calder i Eden odnajdują się po raz drugi i pragną, by jak najlepiej wykorzystać swoją szansę na szczęście, wolność i miłość. Razem odnajdują siebie, swoje korzenie, historie, miejsca oraz tożsamości. Chcą za wszelką cenę rozwikłać zagadkę dotyczącą Akadii oraz niezrównoważonego Hectora. Dopiero wtedy w pełni zyskają upragniony od dawna spokój.

W drugiej części wzruszającej historii dwojga zakochanych mamy do czynienia z jeszcze większą dawką emocji. Bohaterowie od samego początku są zagubieni, nie widzą sensu życia bez siebie, popadają w stany lękowe i depresyjne, nie potrafią odnaleźć się w świecie, który jest dla nich właściwie obcy. W Akadii życie wyglądało zupełnie inaczej, a ich obietnica odkrywania nowego świata razem niestety nie została dotrzymana. Wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, aniżeli oboje tego chcieli. Ich dusze zostały rozdzielone, przez co niesamowicie cierpią. Muszą poznawać otoczenie w samotności, bez miłości i wsparcia płynącego z serca ukochanej osoby. Widzimy obraz skrajnego smutku, rozpaczy, zagubienia i przede wszystkim cierpienia wynikającego z obwiniania się.

Ich spotkanie co prawda wiele zmienia w obecnej codzienności, ale w głębi w dalszym ciągu są zagubieni. Oderwani od rzeczywistości, myślami wciąż znajdują się w innym świecie, znanym tylko im. Hector prześladuje ich w snach, w życiu codziennym, na ulicach, a oboje żyją w lęku i obawie, że historia może się powtórzyć, pomimo, że wszyscy mieszkańcy nie żyją. Przeżycia sprzed kilku lat odcisnęły swoje piętno na ich psychice i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie to dostatecznie pokonane. Klimat panujący w tej części jest nieco inny niż w poprzedniej, ponieważ postacie skupiają się na odnajdywaniu siebie, teraz już utwierdzeni w swojej niezmierzonej i głębokiej miłości, którą nic na świecie nie jest w stanie pokonać... Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Czytając powieść Mii Sheridan traciłam kontakt z otoczeniem i całą sobą wnikałam do przedstawionej historii. Bohaterzy nie byli dla mnie jedynie "postaciami z książki", byli dla mnie znajomymi osobami, z którymi byłam i wydostałam się z Akadii. Bardzo często mocno przeżywam książki i targają mną przeróżne emocje z nimi związane, ale powieści owej autorki osiągają apogeum. Jej styl pisania, słownictwo, stworzeni bohaterowie, historia, opowieści... to wszystko jest perfekcyjnie dopasowane i spójne. Jestem zachwycona obiema częściami, więc z całym przekonaniem, z całego serca polecam ją wszystkim. Uważam, że każdy odnajdzie w niej indywidualne przesłanie tylko i wyłącznie dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2016 o godz 09:50 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzję:
"Eden. Nowy początek" jest kontynuacją pierwszego tomu "Calder. Narodziny odwagi" i jednocześnie zakończeniem historii. Na początku oczywiście muszę wspomnieć o okładce, która bardzo rzuca się w oczy, tym bardziej, że widnieje na niej piękna, niesamowita, pełna miłości i pozytywnych uczuć kobieta, idealnie odzwierciedlająca postać Eden. Natomiast tak, jak w przypadku pierwszej części powieści byłam pod ogromnym jej wrażeniem oraz nieustannie odczuwałam napięcie, wykazywałam zainteresowanie. Tak w przypadku drugiego tomu mam niestety mieszane odczucia, co nie zmienia faktu, że książka była równie emocjonująca. Jednak historia opowiedziana w drugim tomie była jak dla mnie zbyt przewidywalna, a momentami odczuwałam nawet lekkie znudzenie.
Przede wszystkim, od początku wiadome jest, że drogi Eden i Caldera w pewnym momencie się pokrzyżują, co wynika również z opisu z tyłu okładki. Ponadto byłam przekonana, że prędzej czy później będą razem, bowiem ich miłość jest na tyle silna, że poradzi sobie ze wszystkimi napotkanymi trudnościami. Prawdę mówiąc, od momentu, kiedy rzeczywiście się spotykają, historia nie wywołuje już na mnie większego wrażenia. Owszem ich uczucie, relacja, przyjaźń, odwaga i determinacja są pełne podziwu i mogą stanowić wzór do naśladowania. Ale momentami odnosiłam wrażenie, jakby dalsza część opowieści była trochę naciągana, wymuszona. Były chwile, kiedy po prostu odczuwałam znudzenie. Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy. I się pomyliłam. Scena, w której Calder poznaje swoje pochodzenie i dowiaduje się, jakim sposobem trafił do Akadii, zwyczajnie mną wstrząsnęła. W tym jednym momencie łzy pojawiły się w moich oczach. Nagle poczułam ból, smutek, a jednocześnie wściekłość i niezrozumienie. Niewyobrażalne i niewytłumaczalne, a nawet niewybaczalne jest dla mnie krzywdzenie bezbronnego dziecka, pragnącego miłości, ciepła i opieki.

"Eden. Nowy początek" jest przyjemną, napisaną łatwo przyswajalnym, lekkim i nieskomplikowanym piórem powieścią. Opowiada o miłości, nadziei na lepsze jutro, radzeniu sobie z przeszłością oraz tragicznymi wspomnieniami, walce ze swoimi lękami i strachem, a także o spełnianiu marzeń, nawet tych, które początkowo wydają się niemożliwe do zrealizowania. Uświadamia, że zawsze można zacząć życie od nowa. Jednak nie ukrywam, że książka mnie nie porwała. O wiele większe wrażenie wywarł na mnie pierwszy tom "Calder. Narodziny odwagi", który niesamowicie mnie ujął i poruszył.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2016 o godz 09:54 Kamila Orłowska dodał recenzję:
Kontynuacja Caldera, czyli „Eden. Nowy początek” jest tak samo emocjonująca jak pierwsza część.

Miłość, smutek, radość, tęsknota, marzenia, ból….to wszystko i jeszcze więcej towarzyszy nam przez kolejne 300 stron.
Niezwykle wzruszająca i przepełniona miłością historia porywa nas na nowo, by towarzyszyć w dalszych losach naszych zakochanych. Jednak po wielkiej tragedii jaka miała miejsce w Akadii nic już nie jest takie samo. Eden myśli, że Calder nie przeżył…a Calder cierpi z powodu braku ukochanej… Nic o sobie nie wiedzą, czy przetrwają w tęsknocie? Muszą zmierzyć się z przeszłością, która nawiedza ich nawet we snach.

I tak mijają 3 lata. Eden mieszka u pewnego właściciela salonu jubilerskiego i udziela lekcji gry na pianinie, jak się tam znalazła?
Calder jest zdruzgotany, nie potrafi poradzić sobie z utratą Eden, na szczęście jest z nim Xander.

W tej części Calder ponownie pokazuje jak wspaniałym jest człowiekiem, pozostaje nam tylko bardziej go pokochać.

Czy nasi zakochani odnajdą się w nowym świecie, czy będzie dane im znów być razem?

Koniecznie musicie się dowiedzieć!
W tej części nie tylko miłość będzie najważniejsza. Eden odnajdzie swą rodzinę, dowie się całej prawdy. Ale czy Calder pozna swoje prawdziwe nazwisko? Czy odkryją tożsamość Hectora? Czekają nas sekrety, śledztwa i wiele emocji! Jeden związek się rozpadnie po to by wcześniejszy narodził się na nowo…ale czy jest szansa by było jak kiedyś?

Jeszcze zdradzę, że pojawia się pewien malarz – Storm, który maluje tajemnicze źródełko, Eden musi dowiedzieć się kim jest tajemniczy Storm, ale czy będzie zachwycona?

Akcja w tej części skupia się głównie na tym jak Calder, Eden i Xander uczą się żyć we współczesnym świecie. Muszą wszystko poznać, poradzić sobie z problemami i jakoś ustatkować. Oczywiście nie zawsze będzie kolorowo. Jednak ich życie mimo wszystko może być całkiem normalne...gdyby nie paparazzi.

Jeżeli chodzi o zakończenie to jak najbardziej jest ono satysfakcjonujące, jednak sami musicie się przekonać co stanie się z Eden i Calderem. Niesamowita histora, która porwie Was od pierwszych stron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2016 o godz 18:18 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Eden. Nowy początek” Mii Sheridan to drugi i ostatni tom wciągającego cyklu „A Sign of Love”. Po dramatycznym zakończeniu tomu pierwszego, nie mogłam się doczekać jak potoczy się dalsza historia Eden oraz Caldera. Czy kolejny raz dostałam zachwycającą i piękną opowieść? Zapraszam na recenzję.

„Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!”

Trzy lata po tragicznej powodzi, w której na własne życzenie zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera oraz Eden zmieniło się diametralnie. Oboje są przekonani, że to drugie nie żyje i próbują układać swoje życie na nowo. Eden po opuszczeniu Arkadii zamieszkała w domu zamożnego jubilera i nauczała jego wnuczkę gry na fortepianie. Po jego śmierci dowiedziała się, że jako dziecko została porwana przez Hektora, a jej matka cały czas mieszka niedaleko. Calder pod opieką Xandra długi czas walczył z demonami przeszłości i nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej. Jednak i on powoli staje na nogi, zostaje sławnym malarzem, a u jego boku pojawia się nowa dziewczyna.

Nowe życie, nowe znajomości, a serca cały czas złamane!

Niespodziewanie losy tej dwójki kolejny raz zostaną połączone. Czy to przypadek, czy może przeznaczenie? Koniecznie sami musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Mia Sheridan kolejny raz mnie nie zawiodła. Znów dostałam przepiękną, pełną wzruszeń historię. Po trzech latach Eden oraz Calder próbują żyć na nowo. Ona odnalazła matkę, on stał się sławnym malarzem. Jednak żadne z nich nie potrafi zapomnieć o tym drugim i pogodzić się z jego śmiercią. Ich spotkanie po latach to w moim odczuciu tylko i wyłącznie przeznaczenie. Autorka przepięknie opisała tę scenę i wywołała u mnie lawinę łez. Życie tej dwójki nie będzie łatwe, nad Eden ochronny parasol rozłożyła matka, która próbuje nadrobić stracony czas, a Calder za to wkroczył w nowy związek, będzie miał dziewczynę, która obdarzy go szczerym i prawdziwym uczuciem. Tylko czy można stanąć na drodze przeznaczeniu? Wszystko pogmatwa się jeszcze bardziej, gdy o trójce ocalałych osób z Arkadii dowiedzą się media... Nic więcej Wam nie zdradzę, musicie uwierzyć mi na słowo, że wszystko co przygotowała autorka naszym bohaterom będziecie, czytać z zapartym tchem, ciekawi jak zakończy się ich wciągająca historia. Zapewniam, że Mia Sheridan niejednokrotnie Was zaskoczy, zmiażdży serca i doprowadzi do łez.

Calder oraz Eden to bohaterowie inni niż Ci, do których jesteśmy przyzwyczajeni. To osoby krystalicznie czyste, dobre, nieskażone przez otaczający nas świat. Na dodatek prości, nie potrzebujący dóbr materialnych, najważniejsza dla nich jest miłość i wspólne dobro. Myślę, że wiele moglibyśmy się od nich nauczyć.

Losy tej dwójki bohaterów uświadamiają, że człowiek jest w stanie przeżyć niemalże wszystko i po każdym złym doświadczeniu jest silniejszy, twardszy i z większym zapałem dąży do osiągnięcia celu. Ta historia przepełniona jest bólem, wściekłością, żalem, ale także pełna nadziei oraz prawdziwej miłości, takiej aż po grób.

„Eden. Nowy początek” to powieść, w której nasi bohaterowie próbują odnaleźć się w otaczającym ich świecie, poszukują odpowiedzi, które mogą rozjaśnić ich przeszłość, dotyczącą czasów przed Arkadią. To także ostateczne rozliczenie z bolesną przeszłością i pozostawienie jej daleko za sobą.
Czy uda im się zapomnieć ten szaleńczy koszmar? Czy razem pokonają demony przeszłości?

Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z przepiękną historią miłosną, pięknej Eden oraz odważnego Caldera!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 13:22 Sauron dodał recenzję:
Pomyśl, że kochasz kogoś ponad wszystko, ponad życie. A potem nagle go tracisz. Na zawsze i nieodwołalnie... umiera. A wraz z nim wszystko, co było dobre. Ciągle żyjesz, trwasz i czekasz... Gdzieś w głębi serca trzymasz nadzieję, że to nieprawda. Nadzieję silniejszą niż rozsądek.

Eden i Calderowi udaje się przeżyć piekło Arkadii. Zmęczeni, poranieniu docierają do pobliskiego miasta i... nie wiedzą o sobie nawzajem. Każde z nich jest przekonane, że to drugie umarło. Zaczynają samodzielne życie, tym razem pozbawione przymusu, ale też miłości. Czy irracjonalna nadzieja, która nie pozwala im o sobie zapomnieć, połączy ich ścieżki? I czy doczekają się szczęśliwego zakończenia? A może wręcz odwrotnie, przeszłość nie da im spokoju?

Eden jest drugą częścią cyklu A sign of love i o ile pierwszy tom Calder był ciekawy, to kontynuacja okazała rewelacyjna. Bez zmian pozostało wszystko, co urzekło mnie wcześniej. Świetnie wykreowani bohaterowie, interesująca fabuła i pomysłowo zarysowane społeczeństwo alternatywne. Dodatkowo pojawiło się to, czego w Calderze mi brakowała, czyli akcja!

Na właśnie tak poprowadzoną historię czekałam przez cały pierwszy tom! Z obecnie perspektywy mogę powiedzieć, że wcześniejsza książka było ledwie przedsmakiem, wstępem do tego, co wydarzyło się w następnej części. Tym razem etap dorastania mamy już za sobą. Pozostało to, co najlepsze.

Bez zmian bohaterowie są największym plusem tej historii. Wykreowani pomysłowo, w pełni konsekwentnie, z uwzględnieniem przeżytych wydarzeń. Są jednocześnie niewinni i zahartowani. Te, pozornie sprzeczne, cechy sprawiają, że są to najciekawsi bohaterowie o których ostatnio czytałam. Autorce udało się nie tylko wykreować interesujące społeczeństwo alternatywne (nad czym zachwycałam się już wcześniej), ale też uwzględnić jego odmienności w psychice bohaterów.

Jeszcze lepsza, niż ostatnio, jest też akcja całej powieści. Wtedy, z mniej lub bardziej, zapartym tchem, śledziliśmy proces dorastania. Tym razem nie zabraknie nam wydarzeń, niespodziewanych zwrotów akcji i wielu emocji. Bohaterowie tylko pozornie wychodzą na prosto. W praktyce czeka ich jeszcze wiele, wiele niebezpieczeństw. Na szczęście mają... siebie.

W końcu pojawiają się też sceny erotyczne. Mia, specjalistka od miłosnych opisów, dostarcza nam wysmakowaną, w pełni estetyczną seksualność. Nie bulwersuje, nie straszy, ale prezentuje piękno intymności.


Rzadko to mówię, ale Eden to książka fenomenalna. Zawiera wszystko, co powinna mieć w sobie dobra literatura. Oryginalny pomysł, świetnych bohaterów, ciekawą przygodę, wspaniale opisaną miłość i dopracowane zakończenie. Nic dodać, nic ująć. W Eden po prostu nie sposób się nie zakochać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2016 o godz 11:58 Beata Matuszewska dodał recenzję:
https://recenzje-beaty.blogspot.com
Stałam wyprostowana i dumna, silna, oczywiście przed wielkim wężem wyłaniającym się z zakamarków naszego skalnego królestwa. Głowę trzymałam wysoko, ramiona miałam ściągnięte do tyłu, włosy kaskadą spływały na moje plecy i zasłaniały moją nagość, odkrywając jedynie nogi i ramiona. Wprawdzie nie było widać twarzy, ale to byłam ja. Odnalazłam wzrokiem niewielką plakietkę z tytułem obrazu, umieszczoną pod spodem "Poskramiaczka węży".
Czytając do samego końca "Calder. Narodziny odwagi" dostałam prawie zawału uświadamiając sobie, że nie mam pod ręką drugiego tomu. Na kolejną część trzeba było trochę poczekać, ale warto. Eden. Nowy początek jest to kolejna część, dzięki której moje wątpliwości i pytania zostały zupełnie usatysfakcjonowane.

Po tragicznych przeżyciach w Arkadii, jakie miały miejsce trzy lata temu życie, Caldera i Eden zmieniły się diametralnie. Oboje nie wiedzą, że to drugie żyje. Eden dostaje schronienie i pracę u bogatego jubilera Felixa. Starszy pan jest tak zauroczony młodą dziewczyną, iż traktuje ją jak własną córkę. Dzięki pracy gdzie uczy wnuczkę Feliksa Sophie gry na fortepianie dziewczyna po części odnajduje ukojenie duszy. Natomiast Calder załamuje walcząc z demonami a dzięki opiece Xandera wychodzi na prosto. Życie daje im się we znaki, lecz uczą się bez siebie żyć.

Po kilku latach umiera Feliks przekazując Eden list, w którym jest wyjaśnione, dlaczego tak późno przekazuje tak ważne informacje dla niej.
Żałuję jedynie, że nie zacząłem tego śledztwa wcześniej, ale ty, twoja muzyka, uśmiech, jaki budziłaś u Sophii i u mnie, wnosiło do naszego domu tyle radości, iż postąpiłem wobec ciebie samolubnie.
Czytając list dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i już wie, jakie nosi nazwisko EDEN EVERSON. Nie czekając długo dziewczyna wybiera się do rodzinnego domu matki. Zostaje przywitana ciepło przez matkę Carolyn i kuzynkę Molly. Eden zamieszkuje z matką i kuzynką. Pewnego dnia Molly postanawia wyciągnąć dziewczynina wernisaż młodego zdolnego malarza „Storm”. Jednak tym malarzem okazuje się być Calder. Nagle życie Eden wydaje budzić się do życia po trzech latach. Lecz jak to bywa w życiu Calder zaczął układać sobie życie na nowo i ma już dziewczynę.
Czy miłość Eden i Caldera ma jeszcze szanse na nowy związek?
Czy miłość i czas leczy rany tych dwojga?
Mia Sheridian autorka wielu bestsellerów takich jak „Bez Słów”, „Stinger. Żądło namiętności”, i „Eden. Nowy początek”. Uwielbia snuć opowieści o prawdziwej miłości i o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni. Mieszka z mężem w Cincinnati w stanie Ohio.

Autorka dużo w tej książce poświęciła uczuciom i emocjom a także zagadkom, które pozostawiła nam pisarka. Każda zagadka zostaje odkryta. Dowiadują się, kim byli ich rodzice i czy na pewno żyją. Kim był Hector i co go skłoniło do takich działań? Te i wszystkie inne pytania odpowiecie sobie sami czytając do ostatniej strony. Pomimo takiej tragedii, jaką przeżyli nie zabraknie w książce wiary nadziei i miłości. Całą serię gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-08-2016 o godz 22:45 Angela dodał recenzję:
„Eden. Nowy początek” to powieść zamykająca dylogię autorstwa Mii Sheridan, opowiadającą o wielkiej miłości Eden i Caldera, która narodziła się w bardzo niesprzyjających warunkach, bo w sekcie. Wydarzenia rozgrywające się w tym tomie mają miejsce kilka lat po ogromnej tragedii, która wydarzyła się w Akadii. Zarówno Eden, jak i Calder, próbują jakoś poukładać sobie życie po ucieczce. Każde z nich dopiero uczy się funkcjonowania w „Wielkiej Społeczności”, poznaje rzeczy i zwyczaje, o jakich wcześniej nawet nie słyszało. I mimo, że z każdym dniem radzą sobie coraz lepiej, poznają nowych ludzi, nawiązują z nimi relacje i rozpoczynają kariery zawodowe, to pod względem emocjonalnym są zupełnie rozbici. Każde z nich myśli, że to drugie nie żyje, przez co ich życie przypomina wegetację - brak w nim radości, uczuć innych niż tęsknota, żal i rozpacz. Los jednak okazuje się dla nich łaskawy i pewnego dnia powtórnie się spotykają. Co z tego wyniknie? Czy będą znów razem?

„To prawda, co powiedziałam kiedyś o gwiazdach - że niektóre rzeczy lepiej widać w świetle... a niektóre łatwiej dostrzega się w ciemności. Bo gdzieś w mrokach tamtej nocy Calder przytulił mnie i zgodziliśmy się, milcząco i w słowach, że świat jest ohydny i zły,, a miłość - niedorzecznie ryzykowna i absurdalnie niebezpieczna... ale że będziemy kochać i tak. Że nie zamkniemy przed są naszych odważnych, wrażliwych serc. Było to naiwne, nierozsądne i słuszne. I było to najdzielniejsze, co kiedykolwiek uczyniliśmy.”

Drugi tom tej wyjątkowej historii miłosnej podobał mi się niemal tak bardzo, jak pierwszy. Tym razem akcja rozgrywa się w zwyczajnym miasteczku, wśród realiów, które każdy z nas zna ze swojej codzienności. Bohaterowie muszą nauczyć się żyć na nowo, co nie jest łatwe, kiedy od dziecka widzieli na oczy tylko nieco ponad setkę ludzi, prysznic był rarytasem, jedzenie pochodziło tylko i wyłącznie z upraw rolnych, a ich pojęcie o jakiejkolwiek elektronice jest zerowe. Życie w sekcie zabrało im nie tylko cenne lata młodości, ale także ich prawdziwe tożsamości, które teraz starają się odkryć. Fabuła skupia się głównie na ich próbach ułożenia sobie życia, odkrycia kim tak naprawdę są, a także na odnalezieniu odpowiedzi na dręczące ich pytania i wątpliwości dotyczące Akadii. Akcja, w przeciwieństwie do końcowych rozdziałów pierwszego tomu, płynie niespiesznie, ale mimo to powieść wcale nie jest nudna. Brak sensacyjnych, dynamicznych wydarzeń, zastępuje niesamowity natłok emocji, bardzo dobrze skrojone portrety psychologiczne postaci i przepiękne refleksje bohaterów, mówiące o ich uczuciach i tęsknotach.

„- Nasze serca oplata sieć rzeczy, które cenimy, których potrzebujemy, które sprawiają, że jesteśmy sobą. Ale może... może dopiero wtedy, gdy coś złamie nam serce, te rzeczy mogą trafić do wnętrza samej naszej istoty. Może dopiero wtedy rzeczy te stają się prawdziwą częścią nas. Dopiero wtedy potrafimy prawdziwie zrozumieć i ujrzeć cierpienie innych, bo sami go doświadczyliśmy. Bo za sprawą bólu staliśmy się lepsi, wrażliwsi. Może właśnie taki jest sens istnienia bólu.”

„Eden. Nowy początek” różni się od swojej poprzedniczki umiejscowieniem fabuły, zwolnieniem tempa akcji, a także mniej w niej tego elementu grozy, mroku, zaciekawienia, które towarzyszyły mi przy czytaniu pierwszego tomu. Mimo wszystko, Mia Sheridan potrafi zaskoczyć czytelnika, jeśli chodzi o rozwiązanie niektórych wątków, a sposób, w jaki kreuje i opisuje ona uczucie łączące głównych bohaterów, jest naprawdę mistrzowski. Emocji jest niesamowicie dużo - zarówno na kartach powieści, jak i w sercu czytelnika, który zdążył już przywiązać się do bohaterów i kibicuje im z całych sił. Polecam serdecznie sięgnięcie po tę dylogię, bo całość jest naprawdę niesamowita. Jeśli nie znacie jeszcze Mii Sheridan to wiedzcie, że wiele tracicie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 12:51 miye.eu dodał recenzję:
Powieść z przyjemnością polecę osobom, które nie mają nic przeciwko fikcji literackiej i nie oczekują po beletrystyce realizmu. Jestem przekonana, że każda czytelniczka, która skończy czytać „Caldera” nie będzie mogła powstrzymać się przed sięgnięciem po „Eden”. Jeżeli jednak masz jeszcze jakieś wątpliwości, to wiedz, że ta historia posiada naprawdę mocne zakończenie. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 08:16 monik dodał recenzję:
pełna uczuć głęboka i gorąca bardzo serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2016 o godz 15:33 Gaba dodał recenzję:
Zakończenie pierwszego tomu „Calder. Narodziny odwagi” było druzgocące i szokujące. Od razu chciałam przeczytać drugą część. Czy się zawiodłam? A może wręcz przeciwnie?

Książka zaczyna się prologiem, który ukazuje losy postaci zaraz po ich wydostaniu się z Arkadii. Eden otrzymała pomoc od bogatego jubilera, który daje jej schronienie oraz dom. Tam uczy się gry na fortepianie, udziela lekcji oraz próbuje ułożyć wszystko na nowo. Calder pod opieką swojego przyjaciela, Xandra stara się otrząsnąć z traumatycznych wydarzeń i zapomnień o Eden, co nie jest takie proste. Bohaterowie powoli odnajdują się w nowym świecie – Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i odnajduje swoją matkę, a Calder zostaje sławnym malarzem. Mimo tego oboje nie potrafią o sobie zapomnieć, a urywki wspomnień nieustanie do nich wracają. Aż do momentu, gdy los ponownie ich połączy… Czy wygra miłość? A może minęło już zbyt wiele czasu?

Po pierwsze byłam mocno zdziwiona, że bohaterowie odnaleźli się dopiero po kilku latach. Sheridan postanowiła skomplikować fabułę jeszcze bardziej, sprawić, że czytając, nie można usiedzieć na miejscu. Książka jest cienka, ale tak wiele się w niej dzieje, jest tyle emocji, że nie sposób się od niej oderwać.

Przyznam, że podziałał na mnie klimat ciągłego strachu i ucieczki, który został wprowadzony do książki. W nocy trudno było mi zasnąć, bo zastanawiałam się, jak to jest, gdy ciągle żyje się z wrażeniem, że ten koszmar cały czas trwa. Ludzie, którzy opuścili sektę zawsze borykają się ze strachem, że mogą zostać odnalezieni. Dlatego wcześniej omijałam tego typu tematykę – jednak za bardzo później przeżywam losy bohaterów, analizuję i przenoszę tego rodzaju historie do prawdziwego życia. Bo to jest najgorsze – sekty istnieją w rzeczywistości, a takich Eden i Calderów jest pewnie sporo na świecie.

Nie lubię powieści zbyt uczuciowych, gdzie dramat goni dramat, bohaterowie płaczą i ciągle przeżywają wszystko od nowa. I tutaj nieco drażniła mnie ciągła wylewność postaci, istny melodramat, ale… ciekawość zwyciężyła i musiałam przeczytać książkę do końca. Dodatkowo muszę przyznać, że Mia Sheridan potrafi jak nikt napisać dobrą scenę erotyczną – o tym też musicie wiedzieć, poruszany temat przez autorkę jest przejmujący i ważny, ale duża część akcji skupia się na części romansowej.

Przy podsumowaniu przyczepię się do okładek, trącą mi trochę kiczem, co umniejsza całkiem dobrej fabule. Myślę, że mogłyby być lepsze.

To z pewnością bardzo efektowna powieść, emocjonalna, z trudnym tematem i gorącym romansem Eden oraz Caldera. Jest też trochę akcji, a więc można stwierdzić, że to książka wielowymiarowa. Obie części polecam wszystkim kobietom, z pewnością zapewnią Wam wiele przeżyć.

http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/07/27/przedpremierowo-eden-nowy-poczatek-mia-sheridan-wielka-historia-milosna/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2016 o godz 14:20 www.lottaczyta.blox.pl dodał recenzję:
"Eden. Nowy początek" to drugie i niestety ostatnie spotkanie z Eden oraz Calderem. Spotkanie pełne emocji. Od pierwszej części mineły 3 lata. 3 lata, przez które bohaterowie byli pewni, że to drugie umarło. 3 lata samotności. Eden pod opieką jubilera oraz jego gosposi stawała się kobietą. W ukryciu prowadziła również śledztwo dotyczące Hectora. W tym samym czasie Calder powrócił do malowania. Wszystko dzięki Xanderowi. Gdy Eden odnajduje matkę, odnajduje również kuzynkę. Właśnie dzięki temu idzie na wystawe pewnego artysty. To co tam widzi sprawia, że wie kim on jest. Jeszcze go nie widziała, jednak te obrazy. Tak to Calder! On żyje! W tym momencie powinien być już koniec opowieści. Happy end. Jednak nie. Teraz wszystko komplikuje się jeszcze bardziej. Kochankowie muszą na nowo się siebie nauczyć. Na nowo odszukać wspólną drogę. Czy sama miłość wystarczy? Życie nie jest usłane różami.

"Calder. Narodziny odwagi" pozostawił wiele pytań, na które stopniowo odpowiada "Eden. Nowy początek." Czytelnik nie zostaje z pytaniami bez odpowiedzi. Wszystko zostaje wyjaśnione.

Książka mnie nie zawiodła. Po raz kolejny Mia Sheridan wywołała we mnie miliard uczuć. Był smutek, wściekłość, radość. Wszystko.



Moja ocena: ******

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca

www.lottaczyta.blox.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2016 o godz 12:13 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Tak wyczekiwany przeze mnie drugi tom przygód Caldera i Eden w końcu jest!
Opowieść o Calderze i o Eden urzekła mnie już w pierwszym tomie. Tamta część skończyła się tak, że tych dwoje nieświadomie się rozdzieliło. Po wielkiej powodzi każde z nich myślało, że to drugie nie żyje. Teraz w drugim tomie przenosimy się właśnie do ich życia, kiedy to myślą, że zostali sami bez miłości swojego życia.
Eden udziela lekcji gry na fortepianie, trafiła na dobrych ludzi, którzy pomogli jej kiedy tego najbardziej potrzebowała. Odnajduje później swoją biologiczną matkę, lecz cały czas rozmyśla o Calderze i niesamowicie za nim tęskni.
Calder natomiast na samym początku jest w zatrważającym stanie, Xander nieustannie się o niego martwi i boi się, że ten może sobie coś złego zrobić. Po pewnym czasie udaje się Calderowi wrócić do zwykłego życia, zaczyna malować i z biegiem czasu staje się wielkim znanym malarzem.
Tak właśnie Eden odnajdzie Caldera – dowie się o jego wystawie prac. Ale jest jeden i zasadniczy problem. Calder ma dziewczynę…..
Co będzie z miłością tych dwoje? Czy zostaną tylko przyjaciółmi?
Mnie ta opowieść porwała na cały weekend. Nic innego nie robiłam, tylko czytałam i nie mogłam się nie dowiedzieć co będzie dalej i jak dalej ułożą się losy naszych bohaterów. Ogromnie spodobała mi się opowieść o Calderze i Eden, jestem i pozostanę ich wielką fanką. Zazwyczaj do romansów podchodzę z pewną rezerwą, lecz tutaj dałam się całkowicie porwać w wir historii.
Druga część jest o wiele krótsza niż pierwsza. Zawiera 311 stron, a przeczytacie ją z zawrotną prędkością wiedzeni rozterkami głównych bohaterów, ich problemami a także przeszkodami, które staną na drodze do ich wspaniałej miłości.
Ogromnie polecam – jeżeli jeszcze nie czytałyście pierwszej części, to musicie tę zaległość odrobić jak najszybciej!
Moja ocena: 10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-07-2016 o godz 01:10 martad87 dodał recenzję:
W czerwcu miałam okazję przeczytać powieść Mii Sheridan "Calder. Narodziny odwagi". Książka skończyła się w takim momencie, że moja ciekawość co do tego, jak dalej potoczą się losy Caldera i Eden, była przeogromna. Nie mogłam doczekać się, by poznać zakończenie tej opowieści. Niedawno w moje ręce trafiła kontynuacja tej historii – "Eden. Nowy początek". Czy spełniła moje oczekiwania?

Mijają trzy lata od tragicznych wydarzeń w Akadii. Zarówno Eden, jak i Calder, przekonani są, że to drugie nie żyje. Obydwoje starają się żyć bez miłości swojego życia, jednak to życie nie należy do łatwych. Obydwoje czują się tak, jakby tamtego feralnego dnia ktoś wyrwał im kawałek serca.
Eden stanęła na nogi dzięki dobroci Felixa, zupełnie obcego jej człowieka, który potraktował ją jak własną córkę. Mieszkała u niego i pracowała, udzielając lekcji gry na fortepianie. Dzięki niemu poznała swoją przeszłość i odnalazła także rodzinę.
Calder nie przeżyłby, gdyby nie Xander. Zawsze mógł liczyć na pomoc przyjaciela, który wspierał go w najtrudniejszych chwilach. Ukojenie odnalazł w malarstwie, a inspiracją dla niego zawsze była ukochana.
Wkrótce ścieżki tych dwojga ponownie się przecinają. Czy uda im się na nowo odnaleźć utraconą miłość?

Czy wspominałam już, że przeczytam w ciemno wszystko pióra Mii Sheridan, co tylko pojawi się na polskim rynku? Owszem, wspominałam, a ta powieść po raz kolejny utwierdza mnie w tym przekonaniu. Za sprawą swoich powieści Sheridan każdorazowo potrafi zabrać mnie w emocjonalną podróż. Rozrywa moje serce na kawałki przez ból, który rozdziera bohaterów, zalewa mnie falami uczuć i namiętności, jakie wybuchają między bohaterami, rozpala iskierkę nadziei na to, że miłość i przyjaźń potrafią przetrwać wszystko.

Eden i Calder dojrzewają. Ich życie naznaczone jest bólem i stratą, a jednak obydwoje wytrwale starają się stawiać czoła codzienności. Ponowne spotkanie sprawia, że świat na nowo nabiera kolorów, a każde z nich, po latach duszenia się w żalu, wreszcie może z ulgą odetchnąć. Mia Sheridan świetnie oddała uczucia i rozterki, jakie towarzyszą tej dwójce zarówno podczas lat rozłąki, jak i już po niej. Zdawać by się mogło, że skoro bohaterowie odnajdą się, zrobi się słodko, cukierkowo i nic, tylko wyczekiwać oblanego lukrem finału. Otóż nie. Mia Sheridan nigdy nie idzie na łatwiznę i nie stawia na proste rozwiązania. Jej bohaterowie będą musieli jeszcze zmierzyć się z pewnymi problemami.

Akcję pierwszej części tej dylogii autorka osadziła wewnątrz sekty. Nieczęsto zdarza się, by romanse rozgrywały się w takich okolicznościach. Bohaterowie, choć sekta przestała istnieć, dalej odczuwają jej wpływ. Obydwoje dojrzewają, jednak zanim na dobre rozpoczną nowe życie, muszą rozliczyć się z trudną przeszłością, uporządkować wszystkie sprawy i zamknąć ten rozdział za sobą. To właśnie na tym przede wszystkim skupia się książka, wyłączając wątek romantyczny. W poprzedniej części Sheridan pokazała życie w sekcie. W tej ujawnia konsekwencje takiego życia i powrót po nim do normalności. Dobrze, że pojawiają się powieści, które poruszają takie tematy. Pewnie wiele osób na co dzień nie zastanawia się nad podobnymi sprawami, a taka książka potrafi jednak skłonić do pewnych refleksji.

To stało się już pewnego rodzaju znakiem rozpoznawczym Mii Sheridan, iż autorka w narracji swoich powieści oddaje głos obojgu ze swoich bohaterów. Ich losy śledzimy zarówno z punktu widzenia Caldera, jak i Eden. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj narracji, gdyż daje szersze spojrzenie na całą opowieść i ujawnia najskrytsze myśli każdego z nich. Styl autorki, jak zawsze, jest całkiem lekki. Jej książek się nie czyta. Je się po prostu pochłania i nie inaczej było w tym przypadku.

"Eden. Nowy początek" to naprawdę dobre zakończenie historii Caldera i Eden. To powieść o życiu po stracie, o sile miłości i przyjaźni, o nadziei, której nigdy nie należy tracić. Jestem zadowolona z tego, jak autorka poprowadziła tę opowieść do końca. Moje oczekiwania zostały spełnione w zupełności.

Tekst pochodzi z mojego bloga: http://zaczytana-dolina.blogspot.com/2016/07/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2016 o godz 12:10 Ujrzeć Słowa dodał recenzję:
Nie sposób nie porównywać jej do pierwszej części, która była jednym wielkim bólem, albo może zadrapaniami na duszy człowieka. Ciągle spotykało ich nieszczęście, autorka poradziła sobie ze scharakteryzowaniem działania sekty i to była ta magiczna poświata, która mnie do siebie przyciągała. Tutaj natomiast, bardzo wiele rzeczy szło im jak z płatka. Od jakichś podstawowych rzeczy, do naprawdę ważnych (ale tego zdradzić nie mogę). Ale pomyślcie sami, jeżeli ktoś nie ma dowodu, niezbyt jest ogarnięty ze sprawami doczesnymi, nagle nie ma problemu by żyć w takim świecie? Pieniądze i inne sprawy w tej historii się zgadzają, a oni tylko rozpędzają się z górki.

Trochę więc jestem zawiedziona tym tomem, ale jednocześnie nie była aż tak zła, bo miło, szybko się ją czytało. Po prostu chciałam wiedzieć, jak dalej potoczą się losy Eden i Caldera. A jeszcze tak wtrącę: okładka jest cudowna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2016 o godz 10:44 Monika Szulc dodał recenzję:
Zbiorowe szaleństwo, które dopadło Akadię doprowadziło do tragedii. Calder i Eden ocaleli, jednak są pogrążeni w żalu, bo myślą, że ich miłość umarła wraz z nadejściem powodzi. Po kilku latach los ponownie ich zderza ze sobą i wystawia na próbę, bo wielki świat potrafi przerazić i ukazać problemy, o których dotąd nie mieli pojęcia. Calder i Eden walczą, ale przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.

„Eden. Nowy początek” to zarówno druga jak i ostatnia część tej historii. Pierwsza była lekko oderwana od rzeczywistości i pozostawiła po sobie dziesiątki pytań. Czytając pierwszą część niepewnie snułam domysły i teorie, bo świat, w którym dorastali Eden i Calder wyglądał odmiennie od tego, który znam. W grę wchodzą również poglądy i religia, jaką wyznawali mieszkańcy Akadii. Myślę, że możecie się domyślić jak łatwo nazwać te grupę ludzi, jednak do samego końca nie byłam pewna, czego się spodziewać. Czekałam na „Eden” i przyssałam się do lektury jak wygłodniała pijawka, żądna krwi.

Eden i Calder spotykają się i muszą uporać się z przeszłością, koszmarami i choć to może wydawać się najtrudniejszym zadaniem, to jeszcze dochodzi nowy, wielki świat, który również stawia przed nimi wyzwania. Oboje ulegli nieznacznej mianie, lecz ich serca nadal są piękne i czyste. Autorka na siłę nie skomplikowała wątku miłosnego. Był on prosty i jasny, chodziło w nim o uczucia i to wypadło naprawdę pięknie.

Pierwsza część była dobra, lecz ta zachwyciła mnie jeszcze bardziej. Dużo się w niej dzieję i choć rozmów i rozważań jest sporo, to uczestnicząc w tych zwierzeniach, miałam wrażenie, że przebiegłam maraton, długi i wyczerpujący. Książka zarówno dla starszej młodzieży jak i dojrzałych kobiet. Gorące sceny pojawiają się, lecz brak w nich szczegółów. Autorka dobrze ujęła ten aspekt i pokazała emocje towarzyszące bliskości między dwojgiem, kochających się ludźmi. Prostota i naturalność ich zbliżeń, rozpala do czerwoności.

„Calder” i „Eden” to oryginalna i warta uwagi dylogia. Obie części tworzą zamkniętą całość i w pełni satysfakcjonują czytelnika. Poznałam odpowiedzi na niemal wszystkie nurtujące mnie pytania. Napisana przyjemnym językiem, a niesztampowa fabuła dodatkowo pokazuje klasę Mii Sheridan.

Płakałam razem z bohaterami i śmiałam się z nimi, bo emocje buchają z tej książki. Świetnie wykreowane postacie, które pokochałam od pierwszej strony. Eden i Calder, to dwójka młodych ludzi, którzy uczą się świata na nowo, lecz jedno jest pewne i niezmienne. Ich szczera, niesplamiona ludzką obłudą miłość. Jestem urzeczona i nawet kilka, aż nazbyt dogodnych zbiegów okoliczności oraz zbyt mała dawka Xandera ,nie umniejszyły mojego zauroczenia.

Polecam 5/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-07-2016 o godz 10:31 kasia_han dodał recenzję:
Eden - To dalszy ciąg przygód Caldera i Eden. Mia Sheridan jeszcze mnie nie zawiodła, w jej książkach nie ma czasu na nudę. Postacie nie są papierowe i zawsze można spodziewać się ciekawej, pełnej emocji historii. Po przeczytaniu pierwszej części nie sposób nie sięgnąć po drugą część. Zwłaszcza, że naprawdę warto 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2016 o godz 20:20 Wąchając książki dodał recenzję:
Już od pierwszego spotkania z Mią Sheridan wiedziałam, że nie zawiodę się na jej książkach. Określenie mojego zachwytu pierwszą jej powieścią, którą miałam okazję przeczytać, można określić jedynie jako miłość od pierwszego zdania. Historie spod jej pióra są nasączone głęboką emocjonalnością, co daje niesamowicie rozwijające się pozytywne napięcie, nie tylko między bohaterami, ale również czytelnikiem a słowem. Powieści Sheridan mają jedną charakterystyczną cechę, tak samo jej jej styl: albo się ją z miejsca pokocha, albo znienawidzi.

Eden. Nowy początek to jak dotąd tylko jedna książka, która jest kontynuacją w całym repertuarze autorki. Drugi tom jest przedstawiony w nieco jaśniejszych odcieniach życia, więcej w nim niczym niekażonych uczuć, które okazują bohaterowie, ale nie umniejsza to ich wielkości i sile. Nie mogę napisać inaczej niż to, że Nowy początek jest idealną kontynuacją pod każdym możliwym względem i zawiera dokładnie wszystko to, co tak bardzo kocham w romansach.

Nie będę rozpisywać się na temat tego, że Eden, jako nieliczna z głównych bohaterek, zdobyła moją ogromną sympatię. Jej charakter, sama postać, niezwykle rozwinęła się po Narodzinach odwagi, co teoretycznie może nie dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że fabuła drugiej części dzieje się trzy lata po tragicznych wydarzeniach z pierwszego tomu. Sheridan świetnie ukazała odciśnięte piętno miesięcy, tygodni i dni rozłąki na Eden. Z zagubionej dziewczynki, przez załamaną dziewczynę, do silnej kobiety - pisarka doskonale poradziła sobie z najdrobniejszymi szczegółami jej nieprzeciętnej przemiany. Od samego początku lubiłam główną bohaterkę za jej ogromne serce i pomysłowość, a teraz dodatkowo autorka urozmaiciła ją o determinację, odwagę i swego rodzaju niezależność.

Co dziwne, przy Calderze Sheridan postawiła na nieco więcej uczuciowości, zranienia i desperacji. Broń Boże, nie narzekam! Bardzo zaciekawił mnie sposób postrzegania jego postaci przez pisarkę i kierunek, w którym zmierzał. Nie jest on już schmatycznym męskim charakterem, co było lekko odczuwalne w pierwszym tomie. Nie, jego delikatna dusza, zranione serce i wielka miłość do Eden ukszatłtowała pięknego wewnętrze mężczyznę. Wielki ukłon w stronę Sheridan, że skierowała jego tory w innym kierunku i to w doskonałym stylu.

Lekkość pióra autorki pozwala uzyskać powalający efekt nieprawdopodobnie silnych uczuć. Tak jak wspomniałam wcześniej, Eden. Nowy początek (i nie tylko) jest przepełniona realistycznymi, silnymi, zniewalającymi uczuciami. Nie sposób oderwać się od książki choćby na jedną minutę. Pełne optymizmu zakończenie, walka o wolność z demonami przeszłości i odkrywanie na nowo miłości między bohaterami - to właśnie przepis Mii Sheridan na doskonałą historię.

Mia Sheridan jest jedną z najbardziej obiecujących autorek na polskim rynku, uznana za oceanem. Jej powieści nacechowane są pełną gamą uczuć. Jeśli chodzi o zakończenia, to właśnie jest to nieliczna pisarka, której ostatnie rozdziały zapewniają mi spokojny sen i szeroki uśmiech. Autorka z przytupem kończy każde swoje dzieło i chwała jej za to. Żeby poznać, co to znaczy prawdziwy romans, po prostu trzeba przeczytać Sheridan, nie ma innego wyjścia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2016 o godz 19:24 barwinka dodał recenzję:
Wydarzenia poprzedniego tomu, szczególnie te zamykające książkę sprawiły, że byłam rozemocjonowana. Miałam nadzieję, że również tutaj będę miała okazję doświadczyć wielu zmiennych uczuć. Tymczasem Eden pozwala na większe wyciszenie. Początkowe wydarzenia wzbudzają emocje, w tej książce również wiele się dzieje, ale dużo miejsca autora poświęca uczuciom, emocjom, rozmyślaniom bohaterów, a także ich rozmowom. Odkrywa również przed czytelnikiem niektóre tajemnice i zagadki, które pojawiły się po przeczytaniu Caldera. Kim byli rodzice Eden i Caldera, czy na pewno nie żyją, kim był sam Hector i co go skłoniło do takiego postępowania, tego wszystkiego dowiecie się z tej książki.

Duże znaczenie mają relacje Caldera i Eden. Ich miłość dojrzewa, musi zmierzyć się z nowymi problemami, z przeszkodami świata, tego prawdziwego, gdzie ludzie nie liczą się z uczuciami innych. Pokonanie problemów psychicznych i fizycznych, trudne wybory, walka o miłość. Uczucie, które łączy dwójkę bohaterów jest niezwykle silne, a jednocześnie jest bardzo istotne w ich życiu. Szalenie romantyczne i niewinne, mimo całej swojej cielesności.

Książka odpowiada na tak wiele pytań, prostuje bardzo dużo niewiadomych i pięknie zamyka tę niezwykłą historię. Warto poznać dalsze losy bohaterów, poznać odpowiedzi, odkryć piękno prawdziwej miłości. "Eden" sama jest niekompletna, "Calder" również zostawia wiele niewiadomych, dopiero razem te tomy, tak samo jak bohaterowie, tworzą piękną całość. Sprawdźcie, czy również Was poruszy ta historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-07-2016 o godz 23:04 addictedtobooks dodał recenzję:
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach w Akadii, życie Eden oraz Caldera diametralnie się zmieniło. W jednej chwili stracili wszystko, co było im bliskie i musieli rozpocząć wszystko od nowa. Jednak czy po tym, co ich spotkało normalne życie jest w ogóle możliwe? Jak odnaleźć się w świecie, który jest im całkowicie obcy oraz który tak bardzo różni się od tego, co dotąd znali? Drogi Caldera oraz Eden rozeszły się zaraz po tragicznej powodzi, która przyniosła śmierć wszystkim mieszkańcom ich osady. Czy uda im się na nowo odnaleźć? Czy znajdą w sobie siłę, żeby pogodzić się z trudną przeszłością? A jeśli tak, to czy w ich życiu znajdzie się jeszcze miejsce na nadzieję oraz miłość? Jak potoczą się ich losy?

„Wystarczyło chwilę się zastanowić, by odkryć, jak wiele dobra odnaleźliśmy nawet pośród najgłębszej rozpaczy, nawet w najczarniejszym mroku.”

Eden stara się uleczyć złamane serce i za wszelką cenę nie stracić kontroli nad swoim życiem. Dziewczyna znajduje schronienie u niezwykle bogatego jubilera, który otacza ją opieką oraz pomaga pozbierać się po traumatycznych wydarzeniach. Eden udziela u niego lekcji gdy na fortepianie i stara się nie tracić nadziei na to, że uda jej się kiedyś odnaleźć spokój oraz szczęście. Tymczasem dla Caldera każdy dzień bez Eden jest prawdziwą udręką, którą pragnie jak najszybciej zakończyć. Chłopak wraz z najlepszym przyjacielem Xandrem stara się odnaleźć w nowym świecie oraz zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. Jednak czy to w ogóle możliwe? Czy ich życie już na zawsze będzie naznaczone tamtą tragedią?

„Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty.”

Czy to za sprawą przeznaczenia, czy też zwykłego przypadku, po kilku latach rozłąki drogi Caldera oraz Eden ponownie się przecinają w chwil, gdy najmniej się tego oboje spodziewali. Czy łączące ich kiedyś uczucie przetrwało próbę czasu? Czy pomimo wszystkich przeciwności losu uda im się ułożyć sobie życie oraz zapomnieć o dawnych krzywdach? W nadchodzących dniach zarówno Calder, jak i Eden zdobywają pewne informacje, które wywracają ich życie do góry nogami oraz zmuszają do ponownego zmierzenia się z trudną przeszłością. Jak skończy się ich historia? Czy pomimo wszystkiego uda im się zaznać odrobiny szczęścia oraz ułożyć sobie wspólne życie?

„Nadszedł czas, by zostawić przeszłość za sobą. Bez lęku, bez winy, ale z moim Blaskiem Poranka.”

Pierwszy tom serii Sign of Love był jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i byłam ogromnie ciekawa, jak wypadnie na jego tle następna część. Zakończenie „Calder. Narodziny odwagi” zostawiło ogromny niedosyt i już nie mogłam się doczekać, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Akcja raczej powoli nabiera tempa, a wszystkie wydarzenia są mniej dynamiczne niż w poprzednim tomie, co nie zmienia jednak faktu, że i tak z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy Eden oraz Caldera. Czytelnik w końcu może otrzymać odpowiedzi na dręczące go pytania oraz dowiedzieć się więcej na temat sekty i jej niezwykle charyzmatycznego przywódcy Hectora.

Pierwszy tom zrobił na mnie trochę większe wrażenie, jednak i tak czytanie tej książki było dla mnie ogromną przyjemnością. Mia Sheridan trafiła już do grona moich ulubionych pisarek i jestem pewna, że nie jest to ostatnia jej książka, którą trzymałam w rękach. Podczas czytania tej pozycji niejednokrotnie czułam ogromne wzruszenie i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że historia Eden oraz Caldera będzie aż tak poruszająca. Pomimo tak wielkiej tragedii, jaką przeżyli bohaterowie, w tej książce nie zabraknie ogromnych pokładów nadziei, wiary oraz miłości. Już dawno nie czytałam tak pięknej historii. Całą serię gorąco polecam! Sama zabieram się tym czasem za czytanie kolejnych książek autorki :)).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2016 o godz 14:30 Agnieszka Kaniuk dodał recenzję:
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA PREMIERA JUŻ W SIERPNIU
RECENZJA POWSTAŁA PRZY WSPÓŁPRACY Z WYDAWNICTWEM SEPTEM ORAZ GRUPĄ WYDAWNICZĄ HELION za co bardzo dziękuję.

Moi kochani,

czy kiedykolwiek zastanawialiście się co czuje człowiek w sytuacji kiedy staje się się uczestnikami katastrofy, w której zginęło wielu ludzi a on jest jedynym którzy ocalał? Kiedy ja się nad tym zastanawiałam w pierwszej chwili pomyślałam, że z pewnością czuje ogromną radość bo przecież dostał „drugą szansę”. Po dłuższej chwili namysłu pomyślałam, że pomimo wdzięczności za ten niezwykły cud na pewno bardzo trudno jest żyć ze świadomością śmierci tak wielu osób. Nigdy się o nich nie zapomina ale jednak z czasem godzi się z faktem, że życie musi toczyć się dalej. Pójdźmy jednak o jeden bolesny krok dalej i zastanówmy się jak wygląda życie owego człowieka jeśli wszyscy ci, którzy zginęli byli ludźmi z którymi spędził dużą część swojego życia znał ich, a jakby tego było mało przez cały czas musi żyć wiedząc, że wśród zmarłych była również osoba, którą kochał całym sobą, którą oddychał? To zupełnie zmienia postać rzeczy, prawda? Bo jak żyć czując,że wraz z ukochaną istotą umarła część ciebie samego.

Dziś chcę opowiedzieć wam o książce której bohaterowie tak właśnie się czują. A mianowicie o utworze Mii Sheridan „Eden. Nowy początek” będącym drugim tomem cyklu A sing Of love. Zakończenie pierwszej części „Calder. Narodziny odwagi” (której moją recenzję również możecie znaleźć u mnie na profilu) skończyła się tak dramatycznie, że już nie mogłam się doczekać na to, co czeka mnie w kontynuacji tej przejmującej historii. Kiedy tylko dzięki współpracy z wydawnictwem Septem i Grupą Wydawniczą Helion zaproponowano mi egzemplarz przedpremierowy „Eden. Nowy początek” zgodziłam się bez wahania i jak tylko dotarł do mnie niezwłocznie przystąpiłam do lektury choć muszę przyznać ze skrywanym gdzieś pod skórą lękiem. A to dla tego, że jak pisałam w recenzji pierwszej części już wtedy autorka złamała moje serce. Obawiałam się więc co zrobi ze mną tym razem.

Jako, że sam opis zamieszczony na rewersie książki o tym mówi nie zdradzę zbyt wiele jeśli powiem, że po tragedii w Arkadii w której giną wszyscy członkowie sekty w tej części Miia Sheridan opisuje wydarzenia mające miejsce trzy lata później. Jedynymi którzy ocaleli są Eden i jej ukochany Calder oraz ich przyjaciel. Życie Eden i Caldera w ciągu tych trzech lat zmienia się zupełnie. Oboje osiągnęli stabilizację życiową i wydawałoby się, że najgorsze już za nimi. Jednak pozory mogą mylić gdyż w istocie ich życie to wegetacja przepełniona rozpaczą i bólem ponieważ wzajemnie nie wiedzą, że to drugie żyje. Cierpią umierając za życia. I tylko przypadek, a może przeznaczenie sprawia, że pewnego dnia ich drogi ponownie się łączą. I tak mógłby zacząć się ich nowy wspólny początek ale jak się przekonacie podczas lektury nie będzie to takie proste. Jeśli chcecie wiedzieć czy młodym uda się pokonać przeciwności losu, a także to wszystko co kryje ich traumatyczna przeszłość czy też historia skończy się równie boleśnie jak jej pierwsza część musicie koniecznie przeczytać tę książkę.

Uważam, że należy zwrócić uwagę na dwa bardzo mocne atuty tego tytułu. A mianowicie wspaniale rozbudowany i dopracowany wątek miłosny, co zapewne tych z was którzy czytaliście już inne książki tej autorki wcale nie zdziwi gdyż Mia Sheridan słynie właśnie ze skrupulatnego „dopieszczania” wszelkich wątków miłosnych w swoich utworach. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to jej znak rozpoznawczy. Ale jak już wspomniałam to nie jedyny atut tej pozycji. Kolejnym jest trafnie i drobiazgowo został tu ukazany problem tego, co dzieje się w psychice człowieka po tak bolesnych przeżyciach. Wewnętrzne monologi bohaterów są odzwierciedleniem tego jak trudno jest powrócić do społeczeństwa po wielu latach izolacji będąc dodatkowo tak bardzo obciążonym psychicznie.

Gdybym miała w kilku słowach opisać o czym jest ta książka powiedziałabym, że o miłości, przyjaźni walce z demonami przeszłości, bólu rozdzierającym serce. Ale także o nadziei, próbie odnalezienia swojego miejsca na ziemi.

Zdecydowanie musicie sięgnąć po „Eden. Nowy początek". Jeśli podobnie tak jak ja po pierwszej części mieliście zranione serca tu znajdziecie ukojenie dla waszych ran. Książka zapadnie głęboko w waszej pamięci i pozostanie tam na bardzo długo niejednokrotnie skłaniając was do ponownego sięgnięcia po nią.

Moja ocena to:9 /10
Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2016 o godz 10:51 werka777 dodał recenzję:
Tym razem Mia Sheridan zabiera czytelnika z dala od toksycznego środowiska Akadii, chociaż cień okrutnej sekty cały czas snuje się za plecami głównych bohaterów. Eden i Calder, niestety oddzieleni od siebie, witają w progach współczesnej cywilizacji, w szeregach wolnej społeczności z dostępem do wygód, nowoczesności i prawem decydowania o sobie. Nie jest jednak wcale tak kolorowo. Podczas gdy dziewczyna zmaga się z poszukiwaniami własnych korzeni, chłopak zasypuje samego siebie kolejnymi wyrzutami sumienia. Oboje tak bardzo za sobą tęsknią lecz tkwiąc w błędnym przekonaniu przyjdzie im długo czekać. Nim zatrzymają się na tym samym skrzyżowaniu dróg, miną lata…

Akcja kontynuacji serii, w zestawieniu z pierwszym tomem, zwalnia, przez jakiś czas zatrzymując się na wewnętrznych rozterkach głównych bohaterów. Teraz nie potrzeba im kolejnych wrażeń, bo prawdziwa walka toczy się w ich umysłach. Sporo tutaj wewnętrznych monologów, tłumionego żalu czy przemyśleń. Jednak tor, którym Eden i Calder podążają, prowadzi ich do nieuchronnej konfrontacji z przeszłością, z ciekawskim i nieprzychylnym otoczeniem czy z prawdziwym obliczem Hektora, lidera znanego im dotąd z fałszywego imienia. I wtedy zaczyna być ciekawie. To właśnie tutaj otrzymujemy odpowiedzi na pytania, które nurtują już w trakcie czytania pierwszego tomu. Jak to się stało, że właśnie ich dosięgły macki okrutnej sekty? Co się działo wtedy, kiedy zniknęli? To tu bohaterowie decyzją się w końcu na nieco odważniejsze posunięcia względem siebie.

„Eden. Nowy początek” to powieść o potędze miłości, o niezniszczalnym uczuciu, które niczym czołg przedziera się przez wszystkie barykady. Piękna, przepełniona emocjami, dyktowana oryginalną fabułą, która okazuje się powiewem świeżości pośród wielu utartych, przewidywalnych scenariuszy. Z ogromną przyjemnością przedzierałam się przez kolejne rozdziały, by dotrzeć do samego końca, cały czas wiedziona nadzieją, że tym razem autorka nie zafunduje urwanego zakończenia. Jak jest? Nie powiem.

Nie mogę jednak idealizować, ponieważ natrafiając na słabe punkty czuję się zobowiązana o nich wspomnieć. Mam wrażenie, że wiarygodność tej historii zostaje zachwiana przez częste zbiegi okoliczności. To dzięki nim wszystko zaczyna układać się po myśli bohaterów, co jednak czyni fabułę nieco nawiną. Pomiędzy porywającymi fragmentami da się też znaleźć nudniejsze przestoje, chociaż nie mogłabym powiedzieć, że książka okazuje monotonna. Ma gorzej wypadające momenty, generalnie prezentując się jednak interesująco, na tyle, by trzymać poziom poprzedniej części i na tyle, by zachęcić do dalszych przygód u boku książek tej autorki.

Jeżeli powieść „Calder. Narodziny odwagi” rozbudziła Wasze apetyty, „Eden. Nowy początek” dostatecznie Was nasyci. Po kontynuację sięgajcie bez obaw, jeżeli taka odsłona Mii Sheridan przypada Wam do gustu. I chociaż nie jest to moja powieść numer jeden tej autorki, tę premierę warto zaznaczyć w swoim kalendarzu. Żywa, zajmująca, oryginalna i nieprzewidywalna do końca – taka właśnie jest i to mnie do niej przekonało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-07-2016 o godz 12:21 Anna Zborowska dodał recenzję:
,,Eden. Nowy początek” to kontynuacja serii ,,A Sign of Love” bestsellerowej autorki Mii Sheridan. Opowiada o wydarzeniach mających miejsce trzy lata od czasu tragedii w Akadii, podczas której zginęli wszyscy członkowie sekty. Główni bohaterowie, nieświadomi tego, że ich druga połówka przeżyła katastrofę, skupili na budowaniu normalnej codzienności. Calder został uznanym artystą, wynajął mieszkanie i znalazł dziewczynę, która go pokochała. Z kolei Eden została przygarnięta przez bogatego przedsiębiorcę, który zapewnił jej dach nad głową w zamian za to, by uczyła jego córkę gry na fortepianie.

Zbieg okoliczności sprawia, że ścieżki dawnych zakochanych znów się zbiegają, a uczucia odżywają ze zdwojoną siłą. Czy teraz, w nowym normalnym świecie, Calder i Eden wreszcie będą razem?

Druga część romantycznej historii nie zawiodła moich oczekiwań. Tym razem fabuła zwalnia, nie ma galopu myśli i wydarzeń, towarzyszącego czytelnikowi chociażby pod koniec ,,Narodzin odwagi”. Bohaterowie są starsi, bardziej doświadczeni, a romans rozgrywa się w miejskiej scenerii. Współczesny świat, wraz z nowinkami technologicznymi i zaawansowanymi urządzeniami, jest początkowo obcy dla trójki młodych ludzi, którzy całe życie wychowywali się z dala od cywilizacji. Szybko jednak przystosowują się do nowych warunków. Tym razem nie ma bezustannego napięcia, nastroju tajemnicy ani widma szaleństwa czającego się w każdym z domów – bohaterowie poruszają się po obszarach znanych każdemu z nas: po ulicach, sklepach, centrach handlowych.

Miłość Eden i Caldera, ich skomplikowana relacja, przygody i perypetie – oczarowują i wciąż ciekawią. Autorka w sposób bezpośredni i wrażliwy przybliża odbiorcy trudne chwile, wykazując przy tym wiele zrozumienia dla swoich bohaterów. Chociaż postacie nie stanowią wyjątkowych indywidualności, każda z nich posiada charakterystyczne cechy, które je identyfikują.

Powieść Mii Sheridan jest książką przyjemną w odbiorze, nieskomplikowaną pod względem warsztatowym, jednak zapewniającą czytelnikowi uczciwą rozrywkę. Poleciłabym ją przede wszystkim wielbicielom romansów i historii obyczajowych. Z pewnością nie będą zawiedzeni.

literanna.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2016 o godz 23:28 addictedtobooks dodał recenzję:
Siedemnastoletnia Lilka nadal nie potrafi pogodzić się ze stratą jakiej doznała. Pięć lat temu dziewczyna uległa wypadkowi samochodowemu, podczas którego bezpowrotnie straciła wzrok. Od tamtego czasu Lilka próbuje na nowo odnaleźć się w świecie i uporać się z wieloma problemami związanymi z jej niepełnosprawnością. Jednak jej życie nie jest usłane różami, a każdy dzień jest dla dziewczyny ogromnym wyzwaniem pełnym niebezpieczeństw oraz niewiadomych. Czy Lilce uda się w końcu pogodzić z utratą wzroku? Jak wiele dziewczyna jest w stanie poświęcić, żeby zaznać w końcu upragnionego spokoju oraz szczęścia? Oraz czy życie poza murami jej posiadłości przestanie ją w końcu przerażać?

„Nie mamy wpływu na to, jakie karty rozdaje nam los, ale możemy nauczyć się nimi grać.”

Lilka przygotowuje się teraz do matury, która zbliża się coraz większymi krokami. Dziewczyna wkłada wiele wysiłku w naukę i tylko dzięki swojej ogromnej determinacji udaje jej się osiągać coraz większe postępy. Lilka nie ma wielu przyjaciół i każdego dnia czuje się niezwykle samotna oraz wyobcowana. Wszystko się zmienia, gdy na jej drodze staje Tomek, który zaczyna udzielać jej korepetycji z fizyki. Chłopak każdego dnia zmusza dziewczynę do konfrontacji z zewnętrznym światem oraz pokazuje, jak wiele możliwości przed nią stoi. Już wkrótce ich znajomość przeradza się w głębsze uczucie, które wywraca życie Lilki do góry nogami…

„Dość szybko zrozumiałam, że prawdziwa ciemność trwa wiecznie. Dopada cię i zostaje z tobą na zawsze, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Nie zdołasz przed nią uciec.”

Dziewczyna za namową Tomka zaczyna coraz bardziej otwierać się na świat oraz doceniać to, co posiada. Dzięki niemu jej nastawienie zmienia się na lepsze i wszystko wskazuje na to, że wżyciu Lilki w końcu zagościło szczęście. Jednak Tomek ukrywa przed dziewczyną pewną tajemnicę, która może zniszczyć to, co ich połączyło. Czy chłopak zdobędzie się na odwagę i wyjawi jej prawdę? Jak ten sekret wpłynie na życie dziewczyny? Czy Lilka będzie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji oraz zaakceptować to, czego się dowie? Oraz co z tym wszystkim mają związane wciąż powtarzające się koszmary, które nieustannie nawiedzają dziewczynę?

„Dla mnie liczy się to, co nosi w sercu, bo z mojego punktu widzenia tylko tam można odnaleźć piękno, które tkwi w człowieku.”

Już od dłuższego czasu miałam ogromną ochotę sięgnąć po tę książkę i ogromnie się cieszę, że w końcu mi się to udało. Główna bohaterka to niezwykle silna oraz intrygująca postać, do której już od pierwszych stron zapałałam ogromną sympatią. Z ogromną ciekawością śledziłam losy Lilki i towarzyszyłam jej zarówno podczas wzlotów, jak i upadków. Czytelnik ma możliwość choć na chwilę przenieść się do zupełnie innego miejsca i zobaczyć, jak piękny może być świat, nawet jeśli nie można go zobaczyć. „Ósmy kolor tęczy” to niezwykle piękna oraz wzruszająca historia o tym, jak doceniać każdy dzień oraz bez względu na wszystko nigdy się nie poddawać.

Okładka tej pozycji zrobiła na mnie spore wrażenie i idealnie pasuje to treści tej książki. Choć czytałam wcześniej wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, to i tak nie spodziewałam się, że „Ósmy kolor tęczy” aż tak bardzo mnie oczaruje. Bohaterowie są naprawdę bardzo dobrze wykreowani, a styl autorki niezwykle lekki, przez co lektura tej pozycji to czysta przyjemność. Zakończenie tej książki było bardzo zaskakujące i zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Historia Lilki oraz Tomka jest niezwykle poruszająca i na pewno tak szybko o niej nie zapomnę. Jeśli jeszcze nie czytaliście „Ósmego koloru tęczy” to gorąco Was do tego zachęcam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2016 o godz 12:45 Joanna C. dodał recenzję:
Eden i Calder, dwójka młodych ludzi, zakochała się w sobie bez pamięci - wbrew zakazom, wbrew regułom. Zaryzykowali wszystkim, sprzeciwili się samym bogom, tylko po to, by udowodnić, że słodkie chwile, których zaznali we dwoje, są zwiastunem przeznaczonej im przyszłości. Takiej, w której byliby razem, nie ważne co. Czy jednak miłość, której korzenie sięgają sekty, ma szansę na trwanie, zwłaszcza po tragicznych wydarzeniach z kulminacji książki "Calder. Narodziny odwagi"?

Pierwszy tom duologii - ku memu zdumieniu - był prawdziwą niespodzianką. Przyniósł ze sobą w większości - pozytywne wrażenia, uroczą, a równocześnie tragiczną historię miłosną, której jednak przebieg śledziłam z zainteresowaniem i fascynacją. Przyniósł ciekawe tło w postaci sekty i walki z regułami oraz dowiadywaniu się co jest prawdziwe, a co wymyślone. Przyniósł badanie jak prezentuje się normalność innych ludzi. W kontynuacji historii Eden i Caldera, sięgniemy do samych początków, znajdując pytania na odpowiedzi: "dlaczego?", "czemu właśnie oni?", "kim są?".

Muszę przyznać z rozczarowaniem, że "Eden. Nowy początek" niestety nie wydawał mi się już tak dobry jak pierwszy tom. To co tam wydawało mi się słodkie, urocze, a nawet kochane, tutaj było naiwne, płytkie, przewidywalne i przesłodzone. Czytając książkę miałam wrażenie, jakby autorka wylała na papier tony lukru. Coś się bowiem zmieniło. Bohaterowie, którym w pierwszej części kibicowałam, teraz jedynie mnie irytowali. Mia Sheridan doszła do wniosku, że genialnym pomysłem byłoby wyidealizowanie każdego możliwego elementu, a na dodatek zastosowanie motywu czegoś co nazywam "szczęśliwym zbiegiem okoliczności" - do wszystkiego co przytrafiało się bohaterom. Denerwowało mnie, że informacje przychodziły im praktycznie znikąd, że nie musieli się nawet wysilać, by znaleźć odpowiedzi na pytania, bo los tajemniczo podsuwał im odpowiedzi, jak na tacy.

Na dodatek autorka umniejszyła rolę Xandera - mojego ulubieńca, co zasadniczo skończyło się na tym, że z niesmakiem obserwowałam toczącą się historię dwójki głównych bohaterów. Naprawdę starałam się polubić tę powieść, tak jak polubiłam część pierwszą, ale nie byłam w stanie.

Wydarzenia były tak przewidywalne, nierzeczywiste, nierealne i naciągane, że aż mi się wierzyć nie chciało, że żaden redaktor nie zwrócił na to uwagi autorce, gdy wydawała powieść w Stanach. Po raz kolejny uraczyła nas tyradą o przeznaczeniu i wielkiej, prawdziwej miłości i o ile jeszcze w "Calderze" faktycznie wydawało mi się to wszystko mieć sens, w "Eden" niestety nie trzymało się kupy.

I nie piszę, że ta powieść jest zła. Bo nie jest. Po prostu miałam nadzieję, że Mia Sheridan wykaże się czymś więcej, że pozytywnie mnie zaskoczy po raz kolejny. Niestety, skończyło się tak jak zwykle, co prowadzi mnie do wniosku, że prawdopodobnie jej powieści nigdy nie trafią do mojego serca. Ale hej! Jest szansa, że trafią do waszego!

Bo Mia pisze naprawdę... ciekawie. Ma dość przyjemny i lekki styl, jej książki - także "Eden" czyta się błyskawicznie. A fakt, że ja tak wiele mam do zarzucenia pisarce i jej powieściom... powiedzmy, że to sprawa indywidualnego odbioru.

Także jeśli lubicie romantyczne powieści, w którym jej mowa o przeznaczeniu, wielkiej, prawdziwej miłości, która przetrwa wszystkie burze i nawałnice i wywalczy sobie drogę do szczęścia - powinniście dać szansę pani Sheridan. W swoich dziełach łączy miłosne historie z wątkami kryminalnymi, co zdecydowanie ubarwia lekturę. Przede wszystkim jednak, w trakcie lektury czegokolwiek opatrzonego nazwiskiem Mii, nie da się przynajmniej raz nie uśmiechnąć. Autorka bowiem rozgościła się na rynku literackim i rozkochała się w pisaniu o emocjach i uczuciach, a jej oddanie tym motywom, wydaje owoce.

Opowieść o Calderze i Eden jest tragiczna, dramatyczna, a jednocześnie czuła i krucha. Jeśli jesteście gotowi by przekonać się jak w świecie pełnym zła, odnajduje się dobro i miłość - "Eden. Nowy początek" jest dla was.

http://sherry-stories.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2016 o godz 12:10 Attra dodał recenzję:
Eden. Nowy początek, to bezpośrednia kontynuacja losów Caldera i Eden.
Akcja rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończyła się pierwsza część.
Zarówno Calder jak i Eden są przekonani, że to drugie zginęło podczas powodzi w Akadii.
I mimo, że – jak się okazuje – mieszkają w tym samym mieście, musi minąć aż trzy lata, aby znów mogli się spotkać i dowiedzieć, że to drugie żyje.

Mia Sheridan ma talent do tworzenia ciekawych bohaterów, pełnych uczuć i emocji. I nie inaczej jest w tej książce.
Mimo iż od ponad trzech lat Calder i Eden żyją w normalnym świecie, ich życie wcale nie jest proste i łatwe.
Oboje walczą z demonami przeszłości, boją się przyznać, że przeżyli zbiorowe samobójstwo w Akadii, unikają policji.

Autorka bardzo sugestywnie ukazała uczucie wyobcowania i samotności, które wciąż odczuwają Calder, Eden i Xander.
Przeszłość nie pozwala im o sobie zapomnieć, Caldera męczy poczucie winy i rozpacz, że nie potrafił uratować Eden.
Próbuje jakoś ułożyć sobie życie, ale dopiero malarstwo pozwala mu na krótkie chwile wytchnienia.
To właśnie dzięki swojej sztuce, uda mu się spotkać z Eden.

Akcja powieści koncentruje się głównie na Eden i Calderze. Narracja prowadzona jest z perspektywy ich obojga.
Autorka pokazuje jak oboje walczą z koszmarami z przeszłości, jak próbują ułożyć sobie życie we dwoje, jak starają się odnaleźć swoje miejsce w świecie.
Dodatkowo, oboje pragną poznać swoje korzenie, przeszłość i pochodzenie.
O ile Eden dość łatwo uzyskuje informacje o swojej rodzinie, o tyle aby poznać pochodzenie Caldera, będą musieli oboje wybrać się w podróż, aby odkryć skrzętnie skrywane przez Hectora tajemnice.

Mia Sheridan prócz obrazu życia w sekcie, pokazała również, w jaki sposób wpłynęła ona na dalsze życie bohaterów.
Mimo zła, które wyrządził Hector, mimo manipulacji ludźmi, to dla Caldera, Eden i Xandera, Acadia była jedynym domem jaki mieli i jaki znali i do jakiego przynależeli.
Fizyczne wyrwanie się ze szponów sekty okazało się tylko połową sukcesu. Dużo więcej trudu i siły, będzie od nich wymagać psychiczne uwolnienie się od Acadii i jej wpływu.
I właśnie tą walkę bardzo dobrze ukazała autorka.
Ta strona powieści najbardziej mi się spodobała, była przejmująca, wywoływała wiele emocji.

Trzeba pamiętać, że mimo trudnego tematu, książka jest niewątpliwie opowieścią o miłości
Wśród wszystkiego co działo się z życiem bohaterów, to właśnie wzajemna miłość stanowiła ich największą siłę, dawała nadzieję i mobilizowała do walki o lepszą przyszłość.
Sporo w „Eden. Nowy początek” jest scen erotycznych, ale opisanych z wyczuciem i okraszonych ogromną miłością głównych bohaterów. Nie ma scen seksu tylko po to aby były. Miłość fizyczna jest kontynuacją uczucia jakie połączyło Caldera i Eden.

Autorka posługuje się pięknym językiem, powieść potrafi oczarować mimo dość niespiesznie prowadzonej akcji.
Mia Sheridan nie boi się pokazać dobra w swoich bohaterach, nie odbiera im niewinności, jaką posiadali, gdy żyli w Acadii. Mimo, że chwilami Calder i Eden mogą wydawać się nieco naiwni, to wcale nie działa to na niekorzyść ich postaci. Wręcz przeciwnie.
Autorka dzięki takiemu zabiegowi pokazuje czytelnikowi, jak ogromny wpływ na człowieka potrafi mieć sekta. Jak bardzo jeden człowiek może wpłynąć na umysł drugiego człowieka i jak przemożny wpływ wywrzeć na działania i życie innych ludzi – w przypadku Hectora, doprowadzić prawie 200 osób do zbiorowego samobójstwa.

Zanim sięgnęłam po Eden. Nowy początek, miałam pewne obawy, czy po emocjonujących wydarzeniach w pierwszej części, ta nie wyda mi się nijaka.
Absolutnie tak nie jest.
Prócz opowieści o uczuciu, autorka zaserwowała czytelnikowi również wątek poszukiwania korzeni Caldera oraz rozwikłania tajemnicy przeszłości Hectora.
Autorka w swoich książkach nie boi się poruszać trudnych tematów, ale opisuje je w sposób subtelny i z wyczuciem.
Mi odpowiada taki sposób opowiadania historii, więc na pewno sięgnę po kolejne książki tej pisarki.
Mam cichą nadzieję, że autorka napisze książkę o Xanderze, bo wg mnie zasługuje on na swoją indywidualną historię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-07-2016 o godz 19:29 Klaudia Mordarska dodał recenzję:
Czasami dostajemy od życia wielki prezent. Drugą szansę, by zacząć wszystko od nowa i oddzielić grubą kreską niemiłą przeszłość. Można stać się kimś zupełnie innym, zmienić swoją przyszłość i odnaleźć szczęście. Ale czy można całkowicie wyrzucić z pamięci to, co było kiedyś? Zawsze będzie się gdzieś czaić w zakamarkach umysłu, wywołując koszmary...
Po wielkiej tragedii, jaka wydarzyła się w Akadii, Calder i Eden zostali rozdzieleni Z czasem każde z nich próbuje nauczyć się żyć bez tego drugiego i znaleźć choć namiastkę szczęścia, które kiedyś dzielili. Rozwijają swoje talenty, próbują odzyskać utraconych bliskich. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje odczuwają... A przynajmniej do czasu ich ponownego spotkania.
Pierwsza część tej historii nie wywarła na mnie zbyt wielkiego wrażenia, jednak po zakończeniu byłam ciekawa, jak potoczą się dalej losy Caldera i Eden. I już na samym początku muszę przyznać, że było nieco lepiej. Ta książka wywołała u mnie o wiele więcej emocji, niż jej poprzedniczka, szczególnie zakończenie, które było idealnym dopełnieniem opowieści.
Tym razem akcja powieści została przeniesiona do rzeczywistości, którą zna każdy z nas. Sekta stała się zaledwie wspomnieniem, które prześladowało bohaterów. Miała ogromny wpływ na ich świadomość i postrzeganie świata. Czytelnik miał szansę na powrót do początków tej grupy i okoliczności, w jakich została założona.
Jednak na pierwszy plan wysuwały się perypetie Caldera i Eden. Każde z nich próbowało zacząć od nowa i nauczyć się żyć bez tego drugiego. Oboje przez ten czas bardzo się zmienili. Była tylko jedna rzecz, która przetrwała nawet najcięższe próby – ich miłość.
Kolejnym ważnym elementem był wątek romantyczny. Przede wszystkim na nim opierała się cała historia. To właśnie uczucia pomogły bohaterom zmierzyć się z traumą przeżytą w Akadii. Targało nimi mnóstwo emocji – tęsknota, rozpacz z powodu złamanego serca, czy w końcu radość z ponownego spotkania. Relacje pomiędzy Eden a Calderem stały się skomplikowane, ale już nie były aż tak burzliwe, jak w poprzednim tomie. Każde z nich stało się dojrzalsze. To samo można powiedzieć o miłości, którą pielęgnowali. Tutaj romans wydawał mi się mniej banalny niż w "Narodzinach odwagi".
Podsumowując, "Eden. Nowy początek" to dobra kontynuacja cyklu. Nie jest może żadnym arcydziełem, ale spodobała mi się nieco bardziej niż poprzednia część i co najważniejsze – wywołała więcej emocji. Bohaterowie zmagali się z wieloma przeciwnościami, a w szczególności piętnem, jakie pozostawiły na nich wydarzenia z przeszłości. To przede wszystkim romans, ale porusza także temat sekty i jej wpływu na życie. Część z was zapewne odstrasza ten motyw, jednak jest on ciekawie przedstawiony przez autorkę. Myślę, że powinno spodobać się fanom tak zwanych trudnych miłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2016 o godz 08:03 Paulina Kaleta dodał recenzję:
Po przeczytaniu „Calder. Narodziny odwagi” nie mogłam się wprost doczekać, żeby zacząć czytać kolejną część. Mam tę przyjemność, że dostałam książkę przedpremierowo, więc mogę zaspokoić swoją ciekawość już dzisiaj (a w pewnym stopniu też Waszą). Biorąc ją do ręki miałam mnóstwo pytań. Czy Eden i Calder będą razem? Czy się odszukają? Czy znajdą szczęście?
Eden przez przypadek trafia do domu bogatego jubilera – Felixa, który wraz ze swoją pokojówką otacza ją nie tylko troską, ale też ojcowską miłością. Eden przyzwyczaiła się do życia w nowych warunkach i zaczyna uczyć wnuczkę Felixa gry na fortepianie. Calder walczy z demonami przeszłości, które zatruwają mu życie, a pomaga mu w tym Xander. Zarówno Eden, jak i Calder myślą, że to drugie nie żyje. Czy ich drogi się znów połączą? Jeśli tak to, co się stanie? Czy będą potrafili znów żyć razem i odnajdą się w nowym świecie?
Myślałam, że dostanę zawału, kiedy przeczytałam „3 lata później”. Pomyślałam, ze wszystko skończone i bohaterowie na pewno nie będą razem. Strasznie byłam rozżalona, dopóki nie zaczęłam czytać dalej, a Mia Sheridan potrafi grać na emocjach czytelnika.
Calder i Eden, na szczęście, odnajdują się dopiero w połowie książki, z czego bardzo się cieszę (już myślałam, ze będę musiała przeczytać 300 stron i dopiero na ostatniej stronie spotkają się np. w jakimś sklepie). Narracja również prowadzona jest dwutorowo, tak jak w poprzedniej części, co powoduje, że wcielamy się w sytuację i Caldera, i Eden i poczuć ogromne cierpienie i niewysłowiony ból po stracie osoby, którą kochali całą duszą i całym sercem.
Koniec lektury także przypadł mi do gustu. Autorka oprócz wątku miłosnego, dodała elementy sensacyjne i troszeczkę kryminalne, które podkręcają napiętą atmosferę.
Cieszę się, że znów mogłam znaleźć się w świecie Eden i Caldera. W świecie,w którym miłość jest tak pięknie pokazana. Czysta, niewinna, silna, wyrozumiała, która pozwala przetrwać najcięższe chwile rozpaczy. Miłość ta potrafi też przebaczać, potrafi być wyrozumiałą. Niejedno małżeństwo mogłoby się wiele nauczyć od dwójki naszych bohaterów, którzy tworzą bardzo dojrzały związek oparty na szczerości i szacunku.
„Eden. Nowy początek” to piekna opowieść o miłości silniejszej niż śmierć i o nadziei, która trzyma przy życiu. Gorąco polecam!
Premiera książki – 3 sierpnia 2016 roku!
http://reading-mylove.blogspot.com/2016/06/przedpremiera-mia-sheridan-eden-nowy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Prawo Mojżesza Harmon Amy
35,49 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Bez słów Sheridan Mia
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez uczuć Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez winy Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez szans Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Love Line Reichter Nina
31,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cel Kennedy Elle
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje King Frazier T.M.
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Złe serce Rayven Leisa
27,49 zł
36,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę