Dwór cierni i róż. Tom 2. Dwór mgieł i furii (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (5): Cena:

Sprzedaje empik.com 36,99 zł

Cena empik.com:
36,99 zł
Cena:
44,99 zł
Oszczędzasz:
8,00 zł (18%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Maas Sarah J. Książki | okładka miękka
41,49 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Między światłem a ciemnością rozgrywa się walka, w której stawką są losy całego świata. A w magicznym świecie Fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie…

Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. W Przed nią długie i szczęśliwe życie… Tylko że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić.

W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Władca ciemności chce ją wykorzystać do swoich celów. Chyba że to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać... Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, a Feyra musi zdecydować, komu może ufać.

Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii „Dwór cierni i róż”! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!

Idealna lektura dla fanów George. R.R. Martina, baśni „Piękna i Bestia” oraz legend o czarodziejskich istotach.

Tytuł: Dwór cierni i róż. Tom 2. Dwór mgieł i furii
Seria: Dwór cierni i róż
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Radzimiński Jakub
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 768
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-01-11
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 138 x 50 x 204
Indeks: 20552176
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
81
4
8
3
1
2
1
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
56 recenzji
21-04-2018 o godz 14:20 Zygmunt Jasztal dodał recenzję:
Świetnie napisana książka treśc porywa do czytania. Autorka pisze porywająco, Jeszcze nie spotkałem autora który tak przykleił mnie do swoich treści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-04-2018 o godz 19:13 Laurie dodał recenzję:
http://zniewolone-trescia.blogspot.com Będę szczera. Wiele rzeczy nie podoba mi się tym tomie, naprawdę. Przez kilka dni od zakończenia lektury nie mogłam zebrać się do recenzji, żeby nie bluzgać pod adresem pani Maas, która chyba uwielbia bawić się emocjami czytelników i doprowadzać ich do furii. Feyra ma prawo na początku stać się ciepłymi kluchami. Naprawdę jej to wszystko wybaczam, bo przeżyła coś, na co nie była przygotowana. Wątpię, czy się da przygotować na coś takiego. Tylko z traumą też należy walczyć, a nie pozostać do końca życia w łóżku i płakać nad swym losem. Tego u głównego bohatera nie chcemy widzieć. Zastanawiam się jednak, jak Feyra miała doprowadzić się do porządku bez odpowiednich narzędzi. I jak przewracałam oczami, gdy tylko pojawił się Rhys, tak jestem mu wdzięczna za dostarczenie tych narzędzi, bo Feyra naprawdę przechodzi przemianę w tym tomie. Przyjemnie się patrzy na to, jak powolutku się podnosi i odnajduje siłę do życia, choć nie ze wszystkimi jej decyzjami potrafię się pogodzić. Równie wiele byłam w stanie wybaczyć Tamlinowi. Wiem, co zaraz mi powiecie, ale ja mu naprawdę współczułam. Nie mam pojęcia, co czuje się, widząc, jak ginie ukochana osoba, którą się później cudem odzyskuje. Naprawdę nie chcę sobie tego wyobrażać, ale wcale się Tamlinowi nie dziwiłam, że chce zamknąć Feyrę w złotej klatce. Popełniał przy tym naprawdę głupie błędy. Ba! byłam zła, gdy zamknął ją w domu, ale to też chciałam mu przebaczyć. Do ostatnich rozdziałów. Końcówka powieści tak mnie rozwaliła od środka, że do tej pory szlag mnie trafia, jak sobie pomyślę, jak głupi jest Tamlin. No to się w głowie nie mieści. To ja przed ponad siedemset stron mu współczułam i zgrzytałam zębami na Rhysa, żeby Tamlin wywinął taki numer? No co za... Chociaż Lucien też nie był lepszy. W pierwszym tomie wydawało mi się, że ma nieco więcej charakteru, a tu kolejny zawód. Ja naprawdę rozumiem wierność przełożonemu, tudzież władcy, ale to zakładanie klapek na oczy, kiedy widzi, co złego dzieje się na Dworze Wiosny, jest naprawdę szczytem nieodpowiedzialności i zwykłym chamstwem. Już nawet pomijając sytuację Feyry, to przecież chodzi o los miejsca, w którym znalazł dom. Z Rhysem też mam problem. Na początku strasznie go nie znosiłam, choć nie mogę powiedzieć, że w wielu przypadkach nie miał racji. Czułam jednak do niego czystą antypatię, podejrzewałam o działanie tylko we własnym interesie – poniekąd tak jest jednak – a wręcz na złość Tamlinowi. Jednak po lekturze całej powieści nie powiem, że to zły bohater. Wiele jego cech mnie do niego częściowo przekonało, jego interakcje z Feyrą czytało się świetnie, ale wciąż nie powiem z czystym sumieniem, że go lubię. Pamiętacie, co mówiłam o Raidenie z „Wyspy Mgieł”? Rhys to też taki bohater, którego nie wiem, czy trzepnąć przez łeb czy jednak przytulić. Jednak nowy tom, to też nowe postacie. I jest ich tu całkiem sporo. Ianthy od początku nie lubiłam i tu moje przewidywania się sprawdziły w stu procentach. Brakowało tylko, żeby się Tamlinowi do łóżka wpakowała. Za to pokochałam członków Dworu Snów. Wszystkich. Są tak cudowni, kochani i rozbrajający, że chętnie ich odbiorę Rhysowi. Sarah J. Maas stworzyła bandę indywiduów, których nie sposób nie polubić, choć mogą zdawać się na początku dość typowymi przedstawicielami Dworu Nocy. Nie każcie mi wybierać, które z nich pokochałam najbardziej, bo nie potrafię wybrać. Fabularnie i stylowo „Dwór Mgieł i Furii” stoi na bardzo wysokim poziomie. Ciężko było mi się oderwać choćby na chwilę, w wielu miejscach wybuchałam gromkim śmiechem, np. kiedy Rhys dostaje w łeb pantoflem od Feyry – ta scena wygrywa wszystko – zaciskałam zęby ze zdenerwowania czy czułam smutek, widząc, jak bohaterowie przegrywają sami ze sobą. Muszę też pochwalić panią Maas za sceny erotyczne, które są naprawdę ładnie napisane. Nie powiem, że nie działają na wyobraźnię, ale są odpowiednio wyważone i czyta się je z przyjemnością. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać o „Dworze Mgieł i Furii”. Chyba to, że cieszę się, że pomimo, iż mam książkę od jej polskiej premiery, zabrałam się za nią dopiero bliżej planowanej premiery trzeciego tomu. Choć mam poważne obawy, czy zdzierżę szaleństwo Tamlina. „Dwór Mgieł i Furii” jest udaną kontynuacją „Dworu Cierni i Róż”. Trzyma w napięciu od pierwszej strony do samego końca, wywołuje różne emocje i pozostawia niedosyt. Sarah J. Maas rozbija swoich bohaterów, by stworzyć ich na nowo, wprowadza też nowych, których można pokochać bądź znienawidzić całym sercem. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę doczekać się kontynuacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2018 o godz 15:37 Magdalena Moryc dodał recenzję:
🌸🌸Chyba dawno tak bardzo nie zachwalałam książki jak podczas recenzowania "Dwór mgieł i furii". Tom drugi wpada na mojego bloga. Po przeczytaniu byłam i jestem do tej pory oniemiała. Fantastyczna kreacja bohaterów, przemiany i ten spektakularny koniec! Już nie mogę się doczekać trzeciej części co tym razem wykreuje autorka. http://lunafisher.blogspot.com/2018/01/34-swiezo-po-dwor-mgie-i-furii-sarah-j.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2018 o godz 00:15 Zaczytana_Hania dodał recenzję:
Książka wspaniała- choć nie ukrywam, że pierwsza zachwyciła mnie bardziej. Jedyny minus to to, że Feyra uratowała Tamlina, a w tej części sama idea ocalonej miłości upada. Jednak do gry wkracza Rhysand i nowe (fantastyczne) umiejętności Feyry. Historia troszkę mi się dłużyła, ale tak czy tak świat wykreowany wspaniałe- wyobraźnia i procesy twórcze autorki zachwycają mnie pod każdym względem. Książka jest długa, trochę się ciągnąca, ale wciągająca, z ciętym humorem, nowymi fenomenalnymi postaciami i zaskakującym wątkiem miłosnym. Wszystko, co spotkaliście w pierwszej części w tej ulega dokończeniu lub przeistoczeniu. Zakończenie fenomenalne, jeśli chodzi o pomysł. Ucinam te jedną gwiazdkę, ale polecam z ręka na sercu. A jutro zabieram się za kolejną część! ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-12-2017 o godz 15:14 justrevding dodał recenzję:
Zapraszam na bloga https://justrevding.blogspot.com/ oraz instagram - justrevding. Feyra uratowała Prythian i z powrotem przybywa na Dwór Wiosny, aby żyć długo i szczęśliwie z Tamlinem. Ma planować przyjęcia i zajmować się dworskimi sprawami. Tylko, że ona wcale nie chce zostać zamknięta w złotej klatce, nie chce być chroniona – marzy o tym, aby żyć pełną piersią. Tymczasem o spłatę swego długu upomina się książę Dworu Nocy – wróg Tamlina, imieniem Rhysand. Feyra musi, zgodnie z umową, udawać się na jego dwór raz w miesiącu na siedem dni. Ta historia rozpoczyna się dokładnie w miejscu, gdzie powinny paść słowa „i żyli długo i szczęśliwie”. Tak w końcu kończy się baśń o „Pięknej i Bestii”. Autorka jednak postanowiła odwrócić wszystko do góry nogami i namieszać czytelnikom w głowach, przedstawiając tym razem retelling pewnego mitu. Jak Hades uprowadzał Persefonę z krainy kwitnącej wiosny do piekieł tak tutaj Rhys postępuje z Feyrą zabierając ją na Dwór Nocy. Ale nie wszystko jest tak czarno białe jakby się mogło wydawać. Zacznę od plusów tej pozycji. Przede wszystkim fabuła – od początku do końca historia jest zwarta, dowiadujemy się coraz to nowych rzeczy, które łączą się ze sobą dając spójną całość. Zwroty akcji sprawiają, że chce się czytać i czytać, nie można się oderwać. Co do bohaterów to uwielbiam Mor – moja kolejna literacka żona! Jednakże wszyscy, co do jednego są świetnie nakreśleni, wielowymiarowi, czytając naprawdę ich poznajemy, wiemy co kto lubi, jaki jest, nikt się z nikim nie myli. Nie można też powiedzieć jednoznacznie kto jest dobry, a kto zły – po prostu każdy ma swoje przekonania za którymi skoczyłby w ogień. Oczywiście są też postaci irytujące, ale wydaje mi się to zamierzonym działaniem, nie można kochać wszystkich. W pewnych momentach Feyra strasznie mnie denerwowała, ale w porównaniu z poprzednim tomem to i tak była dziewczyna miód malina. Myślę, że ona akurat tak ma – musi czasami zrobić, powiedzieć lub chociażby pomyśleć coś głupiego. Świetnie też ukazane są uczucia i emocje jakie względem siebie żywią bohaterowie. Co do scen erotycznych są bardzo dobrze wyważone – nie za mało, ale też nie za dużo, nie czułam się zniesmaczona czytając je. Kolejną zdecydowaną zaletą jest świat przedstawiony. Czytając czułam się, jakbym autentycznie zwiedzała Prythian. W tej części poznajemy o wiele więcej krain fae niż w poprzedniej, gdzie przede wszystkim akcja rozgrywała się na Dworze Wiosny. Muszę też przyznać, że mimo prawie ośmiuset stron, książkę czytałam z zapartym tchem od początku do końca, było mi autentycznie smutno kiedy się skończyła. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo jest to coś wspaniałego, ale jakby nie było ma też kilka wad… a w zasadzie wadę. To, co jedynie mi przeszkadzało, to odrobinę leniwa narracja i znowu warsztat pani Maas – chodzi mi o zbyt częste powtarzanie się tych samych wyrażeń. Najbardziej w pamięć zapadło mi jedno, a mianowicie, że coś wydarzyło się „uderzenie serca później”. Naprawdę, mogłam zaznaczać, żeby sprawdzić ile razy padło to sformułowanie. Mam wrażenie, że moja wypowiedź może być odrobinę nieskładna, ale świadczy to tylko o tym, jak świetna jest to książka. Nie potrafię ubrać w słowa, tego co zaserwowała mi pani Maas na tych kilkuset stronach. Coś wspaniałego, naprawdę. Polecam wszystkim! Tym, którzy po pierwszym tomie zastanawiają się czy brać się za tę cegłę również, bo zdecydowanie warto! Tutaj zaczyna się ta historia, pierwsza część to długie wprowadzenie. Ta pozycja przypomniała mi za co tak bardzo kocham fantastykę – jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia autora.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-11-2017 o godz 21:53 Regina Płotnicka dodał recenzję:
Dwór cierni i róż to drugi tom tej serii.Mroczna i wciągająca kontynuacja Dworu cierni i róż. Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce.Ale w jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią ogromne moce, których Feyra nie umie opanować.Dramatyzm rośnie, gdy największy wróg Tamlina, książe Dworu Nocy upomina się o spłatę swojego długu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2017 o godz 19:29 ilolat dodał recenzję:
Książka przeczytana w 1 dzień. Trzyma w napięciu :) Z niecierpliwoscią czekałam na kolejny tom :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-11-2017 o godz 16:45 books.lover dodał recenzję:
Genialna książka!!! Sarah J Maas po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć prawdziwe arcydzieła. Fanstastycznie przedstawiony świat, wspaniałe wykreowani bohaterowie i historia, która trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Polecam!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-11-2017 o godz 23:00 onlypretender dodał recenzję:
Po emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu nie mogłam doczekać się kolejnych wydarzeń. Maas zaplanowała jednak coś zupełnie innego, co na początku trochę mnie rozczarowało, bo nie tego się spodziewałam. A mianowicie, zamiast wartkiej akcji, ponad połowa drugiej części to znów powolny wstęp, pozwalający czytelnikowi zaznajomić się z nową sytuacją Feyry, a także miejscem, w którym się znalazła. Okazuje się, że Dwór cierni i róż zawierał jedynie mały odsetek świata przedstawionego, rozwiniętego w kolejnej części. Dzięki temu jeszcze lepiej poznałam Prythian, poszczególne Dwory, w szczególności Dwór Nocy. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe miejsce. Akcja rozszerzyła się również o przedstawienie innych tajemniczych kontynentów znajdujących się na mapce, jednak były to tylko pobieżne informacje. Bardzo lubię, kiedy książki są pełne magii. To przecież po to właśnie sięgamy po młodzieżową fantastykę - żeby poczuć, jak by to było mieć moc. Ta powieść zawiera już o wiele więcej magii, niż poprzednia, a przyjęte przez Maas rozwiązania zyskały moją aprobatę. Z pewnością nie jest to też kalka ze Szklanego Tronu, tylko coś zupełnie innego. Jestem szczęściarą. Po zakończeniu pierwszego tomu nie musiałam długo czekać na lekturę kolejnego, a po emocjonującej końcówce drugiego, już kolejnego dnia zabrałam się za Dwór skrzydeł i zguby (tutaj dopiero się dzieje, ale o tym za kilka dni!). Powolny wstęp trochę mnie rozczarował, bo oczekiwałam czegoś zupełnie innego, ale był potrzebny, żeby można było zrozumieć właściwą akcję. Maas po raz kolejny zachwyciła mnie złożonością wykreowanego świata, ciekawymi postaciami i wszechobecną magią. Polecam! fragment recenzji z bloga www.wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2017 o godz 18:15 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Kto czytał moją recenzje pierwszego tomu ten wie, że bezapelacyjnie się w nim zakochałam. Obiecano mi, że drugi jest o niebo lepszy, więc siedziałam jak na szpilkach, nie mogąc się doczekać, aż po niego sięgnę. I wiecie co? Czuję się oszukana. Po wydarzeniach pod Górą Feyra już nie jest taka sama. Jej dusza została złamana, a koszmary nie mają końca. Mogłoby się wydawać, że to już koniec, że wojna się skończyła. Ale ta prawdziwa dopiero nadchodzi. Tamlin próbuje ochronić Feyrę przed czymś, o czym nie chce jej powiedzieć, a ona sama odkrywa w sobie dary siedmiu książąt, którzy uratowali ją pod Górą. Trwają przygotowania do jej ślubu z Tamlinem, ale zdaje się, jakby wszystko obracało się przeciwko niej. W dodatku Rhysand, książę Dworu Nocy, upomina się o układ, jaki zawarł z Feyrą. Tydzień z każdego miesiąca. Tydzień, który zmieni wszystko. Słyszeliście kiedyś o Mary Sue? Czytaliście kiedyś opowiadanie lub książkę, gdzie bohaterka była tak nieznośna, że nie dało się czytać? To teraz weźcie Feyrę i pomnóżcie to razy dziesięć(i jeszcze raz). Z ludzkiej kobiety, którą byłam w stanie tolerować, która walczyła o swoją miłość, stała się nieśmiertelną kupką użalania się nad sobą, a później silną, bezlitosną i samowystarczalną paniusią. Z początku musiała wszystkim wszem wobec pokazać, jaka to ona jest załamana, a swoje błędy zwalać na innych. Potem nagle stała się silna i bezlitosna, i w ogóle bez kija nie podchodź, bo ona jest piękna i zgniecie cię w proch. Z początku broniła i rozumiała Tamlina, potem jednak o tym zapomniała i przeszła na Rhysa. Przepraszam, ale muszę: “Tamlin zbiera daninę od ludzi, którzy nie mają pieniędzy? Hurr durr, ty potworze! Rhysand łamie innym kości, bo mnie obrazili? Ojejku, on jest taki kochany”. Chyba nie muszę pisać, że logika już dawno naszą bohaterkę opuściła? Męczyłam tę książkę miesiąc, bo przez Feyrę co chwile się zatrzymywałam i odkładałam ją na bok, jej rozmyślania były tak żałosne, że nie dało się tego czytać. Nie zliczę, ile razy uderzyłam się w czoło i wywróciłam oczami. Zanim przejdę do kolejnych minusów, musicie wiedzieć jedno - nic nie pobije Feyry. Doceniłam nawet Americe z Rywalek. Okej, pożaliłam się na Feyrę, teraz pożalę się na akcję. A raczej jej brak. Poważnie, co tam się działo? Wielka zapowiedź równie wielkiej wojny, przygotowania, ćwiczenia, a sceny, kiedy naprawdę mogłam się wkręcić, mogę wyliczyć na palcach jednej ręki. Bo bynajmniej nie na tym skupiła się autorka. Skupiła się za to na romansie Feyry i Rhysa - nie zrozumcie mnie źle, Rhys spodobał mi się w tej części, ale jeśli jest coś, czego naprawdę mocno nie lubię w książkach, to zastępowanie jednej postaci drugą. Z Tamlina, którego pozwoliła nam pokochać w pierwszej części, zrobiła wroga, by na jego miejsce mógł wskoczyć Rhysand. Pewna dziewczyna z Instagrama uświadomiła mi, że zachowania Tamlina i Feyry podchodzą pod chorobę psychiczną i właściwie się z nią zgadzam, bo to, co zrobiła z nimi Maas, z pewnością nie jest normalne. Nie rozumiałam ani trochę ich postępowań, bo nie dało się tego wytłumaczyć logicznie. Podczas czytania nie czułam nic, chyba że liczyć złość i zażenowanie. Ani trochę nie szło mi przyjemnie. Liczyłam na coś mocnego, na wartką akcję, na czym opadnie mi szczęka, a nie dostałam nic z tych rzeczy. Miałam wrażenie, jakbym czytała ckliwy romans zakrapiany złymi scenami erotycznymi. Ja rozumiem, że to fantastyka, ale sceny łóżkowe mogłyby choć trochę być mniej żenujące. Co chwile odwracałam okładkę i pytałam “To na pewno napisała Maas? Na pewno czytam tę samą książkę co wszyscy inni?”. Zwyczajnie mnie znudziła. Czy mimo tego były jakieś plusy? A i owszem, jedyna rzecz, dzięki której dobrnęłam do końca - postacie drugoplanowe. Przyjaciele Rhysa, książę Tarquin; dzięki nim ta książka nabierała kolorów. Przyjemniej czytało mi się ich dialogi, niż Feyry i Rhysa. Miałam wrażenie, jakby autorka do nich lepiej się przyłożyła, ich historie i dialogi były znacznie bardziej interesujące i budziły więcej emocji. I jeszcze jedna rzecz, którą muszę jej oddać, to myślenie daleko przyszłościowe. Sytuacje, które nie zostały wyjaśnione w pierwszym tomie, nabierają sensu w drugim i okazuje się, że Maas wszystko robiła specjalnie. Choć nie podobają mi się tego wyniki, to to doceniam. Z wielkim bólem serca i zawodem stawiam taką, a nie inną ocenę. Liczę na poprawę w trzecim tomie, choć już boję się o moje czoło.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 09:10 AgaZaczytana dodał recenzję:
Musiałam, po prostu musiałam poznać dalsze losy Feyry. Dwory mnie wciągnęły, przepadłam. Już teraz wiem, że będą to jedne z tych książek, do których wrócę i które znajdą się w rankingu najlepszych z tego roku. 'Skoncentrowałam się na nim, na moim księciu, na jego rozjaśnionych wewnętrznym blaskiem rozszerzonych oczach i zeszłam na miękką trawę, na pokrywające ją białe płatki róż...' Po wydarzeniach z pierwszego tomu Feyra wraca do zdrowia. Mogłoby się wydawać, że teraz jej życie będzie szczęśliwe i wręcz sielankowe z ukochanym u swojego boku. Jak bardzo złudne były te nadzieje... Dziewczyna nigdy nie chciała być księżniczką. Chce działać, a musi siedzieć w pałacu i ładnie wyglądać. I praktycznie na tym jej rola się kończy. Nigdzie nie może ruszyć się sama. I to ją niszczy, doszczętnie... 'Myślę, że musiałam być ślepo zakochana, aby pozwolić pokazać sobie tak mały wycinek Dworu Wiosny. Myślę, że jest wiele miejsc, których nigdy nie pozwolono mi zobaczyć albo o których nigdy nie pozwolono mi usłyszeć, i może żyłabym w niewiedzy po wsze czasy jak jakaś maskotka.' W międzyczasie o swoje dopomina się Rhysand, odwieczny wróg Tamlina. Feyra musi wybierać. I wydaje jej się, że nie ma dobrego wyboru. Jak bardzo się myliła... I jak bardzo pierwotnie najgorsza decyzja może się okazać tą, która będzie najlepsza... '- On mnie kochał... wciąż mnie kocha, Rhysandzie. - Problemem nie jest to, czy cię kochał, tylko jak bardzo. Za bardzo. Miłość potrafi być trucizną.' Książka okazała się jeszcze lepsza od pierwszego tomu. Myślałam, że to niemożliwe, a jednak! Nawet grubość tomu wydawała się niewystarczająca i szczerze mówiąc, chciałam więcej! Powtórzę się, ale jest to przykład jak dla mnie fenomenalnej fantastyki. Nie jest to typowa młodzieżówka, co również jest ogromnym plusem. Uwielbiam Dwory i zastanawiam się tylko, dlaczego sięgnęłam po nie tak późno...? '- Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys - powiedziałam. - Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-09-2017 o godz 23:06 tygrysica dodał recenzję:
„Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys.” „Dwór mgieł i furii” po raz pierwszy przeczytałam jakoś na początku lutego, ale długo nie potrafiłam ubrać w słowa swoich emocji. Zwlekałam, ile tylko mogłam. Po części również ze strachu. Bałam się, że kiedy zacznę rozbijać ją na poszczególne czynniki to moje zdanie o niej zmieni się diametralnie (jak to w końcu często ze mną bywa). Ostatnio jednak sięgnęłam po nią ponownie. Potrzebowałam lektury na poprawę humoru i teraz już wiem, że nic nie zmieni mojego zdania co do tej książki. Jest po prostu genialna. W sposobie pisania Maas jest coś takiego, że naprawdę ciężko oderwać się od czytania. Ta historia wciąga tak bardzo, że nim się spostrzeżemy stajemy się jednością z bohaterami. Zaczynamy się z nimi utożsamiać, znajdować cechy wspólne, żyć ich życiem i w niczym nie przeszkadza nam fakt, że są wymyśleni, a ich świat nierealny. Niesamowite. Rzadko zdarza się autorom nawiązać podobną więź z czytelnikiem, a Mass udało się to bez problemu. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Bohaterowie w „Dworze mgieł i furii” są naprawdę świetnie wykreowani. Każdy z nich jest wyjątkowy i wyrazisty, a co najważniejsze wszyscy budzą emocje. Bez względu na to czy są postaciami pozytywnymi czy negatywnymi. To właśnie dzięki nim w tej części nie możemy narzekać na nudę. Przez blisko 800 stron ciągle coś się dzieje, a takiego obrotu spraw jaki tu miał miejsce w ogóle się nie spodziewałam. Ta historia naprawdę zapiera dech w piersi. „Są różne rodzaje ciemności(...) Jest ciemność, która przeraża; ciemność, która koi; ciemność, która daje odpoczynek(...) Jest ciemność kochanków i ciemność skrytobójców. Staje się tym, czym jej nosiciel chce, żeby się stała; czym potrzebuje, żeby się stała. Sama z siebie nie jest ani zła, ani dobra.” Jeśli do tej pory wahaliście się czy sięgnąć po „Dwór mgieł i furii” to śmiało możecie przestać. Kiedy raz wejdziecie do świata dworów prędko go nie opuścicie. Pochłonie was bez reszty. Wszystkim gorąco polecam, a sama z niecierpliwością wyczekuje polskiej premiery „Dworu skrzydeł i zguby”. Aleksandra *Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Dwór mgieł i furii” autorstwa Sarah J. Maas. Szukaj mnie na: http://tygrysica.tumblr.com/ https://www.instagram.com/tygrysicaa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-09-2017 o godz 18:32 Danuta Ciesielska dodał recenzję:
Czytając pierwszy tom byłam zachwycona. Sądziłam, że już nic tego nie pobije. O matko w jakim ja byłam błędzie! Drugi tom roztrzaskał moje serce na milion kawałków. Jest jeszcze lepszy od pierwszego! Nie wiem jak to możliwe, ale jest. To jest ten typ książki, którą czytam z zapartym tchem, a po jej skończeniu cały czas o niej myślę. Dosłownie CAŁY CZAS. Ostrzegam, że w tej opinii mogą pojawić się małe spojlery, więc czytacie na własną odpowiedzialność. Czy muszę opowiadać, o czym jest pierwszy tom? Nie, chyba nie muszę. Skoro kliknęliście w tę opinię, to znaczy, że macie go już za sobą. W tej części pewnie spodziewacie się bajkowego związku Feyry i Tamlina. No niestety od bajkowego trochę on odstaje. Już wam wszystko tłumaczę. Po wydarzeniach pod Górą życie tej dwójki kręci się wokół planowania ślubu, łóżkowych przygód i innych przesłodzonych rzeczach. Wydawać by się mogło, że to życie jak ze snu, ale realia jednak są trochę inne. Tamlin tłamsi Feyre. Nie rozmawia z nią o tym co przeżyła. Nie widzi tego, że ona się zmieniła i może zadbać sama o siebie. Ogranicza jej swobodę, twierdząc, że to wszystko dla jej bezpieczeństwa. Dziewczyna wytrzymuje to, bo w końcu czego nie zrobi się w imię miłości. W dzień, który miał przypieczętować jej związek z księciem Dworu Wiosny wydarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał. Rhysand domaga się wypełnienia przez Feyre jej części umowy. No prawdziwy cham! Wbijać się i niszczyć jeden z najważniejszych dni w jej życiu to już przesada, co nie? A może jednak jest inaczej? Może pojawił się tam, bo wiedział, że ona go potrzebuje? Ale po co, by miała go potrzebować, skoro obok niej stoi jej życiowa miłość? Bo to jest jej miłość, prawda? No cóż, o tym przekonacie się sami czytając. Tak jak myślicie, Feyra związana umową trafia na Dwór Nocy, który okazuje się całkiem inny niż się spodziewała. Okej, postarałam się opowiedzieć to pokrótce, ale nie wiem, czy w pełni dałam radę. Uwierzcie mi, że w tej książce dzieje się o wiele, wiele więcej niż tylko zwykły romans. Choć przyznaję, że właśnie za ten romans ją pokochałam. Chyba już każdy wie, że Feyra będzie z Rhysem, co nie? Ja wiedziałam zanim zabrałam się za dwory. No cóż, ludzie w internecie nie szczędzą spojlerów. Ale wracając do rzeczy- ich związek to cudo! Po pierwszej części lubiłam Tamlina i nie wyobrażałam sobie, że ona zostawi go dla innego. Nie rozumiałam, dlaczego porzuci taką cudowną miłość na rzecz związku z jakimś tam księciem Dworu Nocy. Po przeczytaniu drugiej części, zrozumiałam, że to wcale nie była miłość. Sama Feyra powiedziała, że pokochała pierwszego mężczyznę, który okazał jej trochę uczucia. Prawdziwa miłość spotkała ją dopiero na Dworze Nocy. Tam miała swobodą, Rhys liczył się z jej zdaniem i był w stosunku co do niej wyrozumiały. Nawet nie wiecie, jaką przyjemność sprawiało mi obserwowanie jak ta dwójka powoli zbliża się do siebie. Nie było to tak, że w jednym rozdziale kochała Tamlina, a w drugim już kochała kogoś innego. Nie, nie. To toczyło się powoli. Na ich wspólny moment trochę się naczekałam. Pamiętacie w jaki sposób Feyra stała się Fae? Oj jestem pewna, że tak. A wiecie, ze właśnie za sprawą tego sposobu zyskała ona też kilka mocy? Nie powiem wam jakich, bo nie chcę odbierać wam całej radości z czytania. Ale tak, zyskała ona moce i to całkiem potężne. W sumie tak trochę do przewidzenia było to, że nie będzie ona zwykłą Fae. Nie muszę chyba pisać, kto pomoże jej je rozwinąć. Domyślcie się. Jestem pewna, że także pamiętacie króla Hyberii, co nie? W tej części pojawi się on znowu i bardzo namiesza. Niestety nie tak łatwo pokonać księcia Nocy i jego przyjaciół. Tak, przyjaciół. Nie świtę, nie żołnierzy, ale przyjaciół. W porównaniu do Tamlina, Rhys potrafi być kimś innym niż tylko księciem. O tym także z chęcią opowiedziałabym więcej, no ale niestety nie mogę, a raczej nie chcę. Teraz napisze kilka słów o końcówce, która roztrzaskała moje serce. Kto w taki sposób kończy książkę?! No kto?! Nie spodziewałam się tego kompletnie. Dzięki wcześniejszym spojerom wiedziałam, że coś takiego ma się wydarzyć, ale nie wiedziałam, że dojdzie do tego w takim momencie. Spodziewałam się, całej sceny poświęconej temu, ale nie. Nie było opisu jak potoczyło się to wydarzenie. Po prostu informacja o tym, że już do tego doszło została rzucona na sam koniec. Wiem, że pewnie czytając to, nie macie zielonego pojęcia o czym piszę, więc za to bardzo przepraszam. Muszę gdzieś wylać wszystkie swoje gorzkie żale. Bardzo, ale to bardzo korci mnie, żeby wstawić wam mój ulubiony, końcowy cytat, ale no kochani musicie sami się ruszyć, przeczytać i zobaczyć o co mi chodzi. Powiem wam tak- czytajcie Dwory! Jeśli zniechęciliście się po pierwszej części, a wiem, że było kilka takich osób, to i tak sięgnijcie po "Dwór Mgieł i Furii". Na prawdę warto. Kocham Dwory, kocham Maas, kocham Rhysa i kocham Cassiana. Ha! Pewnie teraz zastanawiacie się, kim jest ten cały Cassian, co nie? Macie pecha, bo wam nie powiem. Czytajcie!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2017 o godz 15:01 Anonim dodał recenzję:
Książka świetna , szybko się czyta a treść naprawdę wciąga. Jedyny powód na 4 a nie 5 gwiazdek to porównanie do seri "Szklany tron" tej samej autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-08-2017 o godz 21:12 Estrella dodał recenzję:
Feyra pokonała potężną Amaranthę, która zniewoliła siedmiu książąt Prythianu. Dziewczyna ocaliła Prythian a teraz czeka ją ślub z ukochanym mężczyzną- Tamlinem. Niegdyś mieszkała w nędznej chacie, a teraz otaczają ją drogie suknie, lśniąca biżuteria i dworskie przyjęcia. Jednak to nie jest życie, o którym marzyła. Nigdy nie chciała zostać księżniczką z bajki. Feyra pokonała Amaranthę, lecz teraz musi zapłacić za to wysoką cenę. W snach powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, której się dopuściła. Rhysand- wróg Tamlina upomina się o spłatę zaciągniętego długu, a jakby tego było mało, w jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemie potężna moc, nad którą nie potrafi zapanować. Amarantha była zaledwie początkiem, a prawdziwe zło ma dopiero nadejść. Sarah J. Maas po raz kolejny zaskoczyła mnie swoim fantastycznym warsztatem pisarskim. Najlepszą rzeczą w tej serii jest wykreowany świat. Świat tajemniczych, niebezpiecznych i nieśmiertelnych fae. W tej części dalej odkrywały historię Prythianu, poznajemy nowe niesamowite postaci (Tkaczka, Rzeźbiący w Kościach) i krainy oraz doświadczamy jeszcze więcej emocji. Feyra ocaliła świat fae i ukochanego, ale teraz musi ponieść konsekwencje swojego czynu. Amarantha nie daje o sobie zapomnieć, przez co dziewczyna każdej nocy przeżywa katusze. Załamana psychicznie nie umie poradzić sobie z nowymi mocami, przepełnia ją smutek i ból. Lecz cały czas wierzyłam w nią, a pod koniec książki, byłem z niej dumna. Stała się silniejsza, bardziej niezależna i pewniejsza siebie. Tamlin zaś okazał się postacią, która najbardziej mnie rozczarowała. W pierwszym tomie z łatwością zaskarbił sobie moją sympatię, ale jego zachowanie w "Dworze mgieł i furii" momentami doprowadzało mnie do istnej furii. Za to Rhysand… skradł moje serce. W pierwszym tomie zaintrygował mnie, a teraz… Jego przebiegłość, sarkazm, skrywane tajemnic, otaczający go mrok i historia dosłownie mnie urzekły. To właśnie jego postać zaserwowała mi najwięcej emocji. Rozumiał Feyre i starał się jej pomóc w taki sposób, aby wyzwolić w niej ukrytą siłę. Razem tworzyli świetny duet. Dawno w literaturze nie spotkałam tak dobrze wykreowanej postaci, której cały czas byłoby mi mało. Uwielbiam mrok spowijający jego osobę i więź łącząca go z Feyrą. W książce pojawiły się także nowe postaci, w których nie mogłam się nie zakochać: Kasjan, Azriel, Amrena i Mor. Każda z postaci miała inny, lecz wyjątkowy i niepowtarzalny charakter, a do tego łączyła ich unikalna więź i historia. "Dwór cierni i róż" był dobrą pozycją, lecz "Dwór mgieł i furii" jest jeszcze lepszy, bardziej ekscytujący i zmysłowy. Jeśli po przeczytaniu pierwszego tomu mieliście jakiekolwiek wątpliwości czy sięgnąć po kontynuację, to nie wahajcie się ani minuty dłużej i zabierajcie się za "Dwór mgieł i furii". W przypadku pierwszego tomu, akcja do połowy książki snuła się leniwie, natomiast w tej części, od początku do końca nie doznałam ani minuty nudy, a ostatnie 100 stron było tak emocjonujące, że pochłaniałam treść z prędkością Flasha. Ta książka jest dynamiczna, intrygująca i niezwykle wciągająca. A jakby tego było mało, jest jeszcze niesamowity Rhysand. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, która pojawi się już w październiku. http://mowmikate.blogspot.com/2017/08/recenzja-sarah-j-maas-dwor-mgie-i-furii.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-08-2017 o godz 13:13 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Druga część "Dworu cierni i róż" została okrzyknięta jedną z najlepszych książek dla młodzieży, która w stu procentach przebiła pierwszą część. "Dwór cierni i róż" bardzo mi się spodobał. A jak wypadła druga część? Sarah J. Maas kolejny raz zaskakuje czytelnika niesamowitym stopniowaniem napięcia, nietuzinkową fabułą oraz wyrazistymi bohaterami. Dodając do tego świetny styl pisania można zaryzykować stwierdzenie, że ta autorka jest jedną z najlepszych (o ile nie najlepszą) pisarką książek fantasy. "Dwór mgieł i furii" oczarował mnie przede wszystkim wątkiem miłosnym, który moim zdaniem ewoluował. W poprzedniej części było bardziej cukierkowo, mało prawdopodobnie i po prostu nieco kiczowato. Natomiast w drugiej części wątek ten jest poprowadzony bardzo starannie, uczucie rozwija się w odpowiednim tempie, co czyni je bardzo wiarygodnym. Muszę również wspomnieć o dawce dobrego humoru, który znajdziemy w dialogach. Niejednokrotnie zaśmiewałam się podczas czytania tej książki, ponieważ Sarah J. Maas unika przesłodzonych rozmów bohaterów, co bardzo mi się podoba. Zamiast nieustanych wyznań miłosnych czytelnik może delektować się sarkazmem, dowcipami czy konkretnymi wyznaniami. Uważam, że takie rozwiązanie jest bardzo dobre. "Dwór mgieł i furii" u większości czytelników wzbudził takiego kaca książkowego, że od razu musieli kupić trzecią część, która jest dostępna w wersji anglojęzycznej już od maja br. Muszę przyznać, że książka kończy się w takim momencie, że sama chętnie od razu poznałabym dalsze losy bohaterów... Ale szczerze mówiąc, pierwsza część bardziej mi się podobała ze względu na więcej akcji. Druga część, choć obszerniejsza, jest jednak mniej obfita w zapierające dech w piersi wydarzenia. Nie znaczy to, że jest gorsza, ale ja jednak wolę "Dwór cierni i róż". Z niecierpliwością czekam na kolejną część w polskiej wersji językowej. Jeżeli jeszcze nie czytaliście "Dworu mgieł i furii" koniecznie musicie nadrobić zaległości. Gwarantuję, że książka zafunduje Wam wiele godzin przyjemności i... kaca książkowego! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2017 o godz 07:28 em dodał recenzję:
Książki Maas mają w sobie coś wspólnego. Pierwsze w serii zaskakują i opowiadają ciekawe historie. Przy kolejnych myślisz, że już wiesz co się wydaje. I Maas wtedy pokazuje że nie wiesz i zmienia bieg wydarzeń. Uwielbiam ta autorkę i dwie jej serie. Czekam na kolejne tomy i kupuję w przedsprzedaży :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2017 o godz 12:07 MagdaLena Subocz dodał recenzję:
Całość: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/ Po przeczytaniu pierwszego tomu, nie mogłam doczekać się dalszych losów bohaterów. Uwiedziona przez Feyrę, z mieszanymi uczuciami do Tamlina i Rhysanda. Jaka byłam szczęśliwa, gdy „Dwór mgieł i furii” trafił w moje ręce. Objętość książki ogromna, prawie osiemset stron czekające przede mną na odkrycie, mapka krain i ta boska okładka. Uwielbiam. Ale co z treścią? Nie ma Amaranthy. Sprawy pod Górą zostały jedynie w pamięci tych, którzy przeżyli. Feyra uczy się wszystkiego na nowo, próbując radzić sobie z tym, co przeżyła, co poświęciła dla całego Prythianu. U jej boku oczywiście jest Tamlin i przyjaciel Lucien. Chronią ją, dbają o nią. Tak by się mogło wydawać, gdy zamykają ją w złotej klatce. I ta dziwna kapłanka – Iantha. Czy jest zagrożeniem dla związku z Władcą Krainy Wiosny? Jednak wszystko zaczyna się sypać, gdy w dniu zaślubin pojawia się Rhys, Władca Dworu Nocy. Zobowiązania, z jakich trzeba się wywiązać. Umowy, jakie zawarło się pod Górą. Jakie ma intencje? Czas i kolejne strony powieści pokażą. A król Hybernii tylko czeka. Wojna, najprawdziwsza w świecie, czeka. Armie gotowe do walki. Spiski, zdrady i magia. Nagle okazuje się, że Amarantha to tylko przedsmak tego, co czeka bohaterów w kolejnych powieściach. Podsumowując: Zakochałam się w Rhysandzie i koniec. Im bardziej wczytując się w powieść, tym mocniejszą miałam ochotę rozszarpania Tamlina na strzępy. Nie jest złym bohaterem powieści, co … Dla miłości można poświęcić wiele, ale i poczynić ogromne spustoszenia, popełnić ogromne i niewybaczalne błędy. A konsekwencje tych czynności odczuwać będzie jeszcze wiele postaci, całe Dwory. Powieść jest rewelacyjna. Płakałam nad nią zbyt wiele razy. Wciągnęła mnie. Uwiodła. Pierwszy tom był świetny, ale drugi okazał się jeszcze lepszy. Nie wiem, jak przeżyję trzeci. A ten już niebawem na półkach w księgarniach. Ogromne podziękowanie za Wydawcy za podarowanie nam, czytelnikom, tak dużej dawki dobrego fantasy, za tyle emocji. Uwielbiam. Zdecydowanie polecam. A sądzę, że każdy po pierwszym tomie, sięgnie natychmiast po kolejne. Obok takiej powieści nie da się przejść obojętnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-08-2017 o godz 09:46 Marta Korytkowska dodał recenzję:
Pierwszy tom serii, «Dwór cierni i róż», przyciągną moją uwagę adaptacją baśni o Pięknej i Bestii. Kto z nas nie lubi klasycznych opowieści o miłości, która musi pokonać wszelkie bariery, aby historia mogła skończyć się zdaniem: "i żyli długo i szczęśliwie"? Zakochałam się w tej historii Maas i niecierpliwie wyczekiwałam, kiedy będę mogła przeczytać kolejną część - «Dwór mgieł i furii». Lubię dozować sobie przyjemność i rzadko kiedy czytam jedną serię tom po tomie. Tak też było w przypadku ACOTAR. Chociaż mogłam zabrać się od razu za drugi tom, postanowiłam trochę z tym poczekać, mimo że wszyscy mówili mi, że «Dwór cierni i róż» jest świetny, ale dopiero «Dwór mgieł i furii» wymiata. Jak dla mnie już ACOTAR był rewelacyjny więc zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po drugim Dworze. Pierwsza połowa książki nie była porywająca i zaczęłam zastanawiać się, skąd te wszystkie zachwyty. Ok. Rhysandowi nie można odmówić uroku, a jego początkowe przekomarzanki z Feyrą też są świetne, jednak cały czas czekałam na jakąś petardę. I jak pewnie się domyślacie, w końcu się doczekałam. Mniej więcej od połowy bardzo ciężko było oderwać się od tej książki. Akcja coraz bardziej się rozkręcała, na jaw wychodziły kolejne fakty i zaczęły pojawiać się rozdziały, po których całkowicie rozumiem szał na punkcie Rhysanda i te wszystkie arty fanów zakochanych w skrzydlatym księciu fae. Gdybym była nieco młodsza, pewnie także bym się w nim kochała ;) Zakończenie ACOMAF… Po ACOTAR nie czułam aż tak silnej potrzeby sięgnięcia po następny tom jak najszybciej, ale teraz? Gdybym tylko mogła, od razu zatopiłabym się w dalszych losach fae wysokiego rodu. Maas jest okrutna i nie zna litości! Muszę jednak pochwalić ją za ten zabieg, bo w tym przypadku jest wręcz idealny. Żeby nie było jednak za słodko, mam też małe zastrzeżenie. W ACOTAR mamy baśń o Pięknej i Bestii i wszyscy wiemy, jak ona się kończy. Jestem do krwi romantyczką i wierzę w jedną wielką miłość na całe życie, dlatego też właśnie ACOTAR tak bardzo mi się podobało. Kiedy jednak w ACOMAF Maas zaczyna odwracać kota ogonem, poczułam się nieco zdradzona i oszukana… Ok, cały urok «Dworu mgieł i furii» właśnie w tym tkwi, ale dla mnie to była szpilka w serce. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem totalnie oczarowana drugim tomem serii!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-08-2017 o godz 23:24 Katrina dodał recenzję:
Feyra odzyskała swojego ukochanego i pokonała ciążącą na jego dworze klątwę. W zamian zyskała nieśmiertelność, ale także obowiązek, aby w miesiącu jeden tydzień spędzić na Dworze Nocy pod opieką znienawidzonego przez nią Rhysanda. Nie jest to jednak jej jedyny powód do zmartwień. Ukochany Tamlin zdaje się bowiem ukrywać przed nią coraz to więcej rzeczy. Pierwszy tom serii wypadał przeciętnie. W miarę sprawdzał się jako nowa wersja „Pięknej i Bestii”, mając w sobie wiele błędów logicznych, ale jako tako trzymając się kupy. Niestety, o kontynuacji zdecydowanie nie mogę tego powtórzyć. Nie dość, że baśniowości już tu nie uświadczymy to na dodatek Maas z romansu próbuje zrobić rasową fantastyczną powieść przygodową. Z nienajlepszymi skutkami. Gdybym była mężczyzną i miała wybrać spośród pisarzy kandydatkę na swoją żonę na pewno nie byłaby to Sarah J. Maas. To, jak kapryśne tworzy postacie jest wręcz niewyobrażalne. Nasza ukochana Feyra na samym początku powieści uznaje sobie, że Tamlin jest zły. Dlaczego? Bo właśnie zmienia się system rządów, sytuacja jest niespokojna, a on się o nią boi, więc nie pozwala jej ruszać się poza dwór. I to jest doskonały powód, by go nienawidzić! Przy okazji to też doskonały powód, by wybaczyć facetowi, który uczynił jej niejedno świństwo i prędko uznać go nie za wroga, a za przyjaciela. Oczywiście, same czyny Tamlina też niekoniecznie są bardzo sensowne i logiczne. Przykład? Już podaje! Mimo że Feyra zdobyła kilka nowych, magicznych darów on nie ma zamiaru pomóc jej w ich rozwoju, ponieważ ktoś może to zobaczyć i uznać, że jego dwór szykuje się do wojny, co mogłoby sprowokować cudzy atak. I nikogo nie obchodzi, że Tamlin raczej ufa swoim ludziom i że przecież nikt nie musiałby się dowiedzieć o tym, że ją szkoli. „Pięknej i Bestii” ani jakiejkolwiek innej baśni w tej powieści po prostu nie ma. Maas chyba uznała, że dość już cudzych bajek i zaczęła kreować swoją własną. Choć muszę przyznać, że pod względem samego klimatu panującego na nim Dwór Nocy podoba mi się bardziej, niż Dwór Wiosny to tak naprawdę to jedyna zaleta takiego wyjścia. Wypada jednak lepiej nie przez dobrą kreacje postaci na nim, a przez stworzenie grupki przyjaciół: na Dworze Wiosny po prostu wiało nudą, bo tak naprawdę w przeciągu dwóch tomów poznaliśmy aż czterech jego członków, razem z Feyrą i pewną niekoniecznie ciekawą kapłanką. Obserwując Dwór Nocy możemy przynajmniej skupić się choć na chwilę na innej relacji, niż relacji Feyry z Tamlinem. Sama część przygodowo-fantastyczna wypada jednak koszmarnie. Maas stara się kreować świat z rozmachem, ale ostatecznie całość jest bardzo schematyczna. Mamy zadanie do wykonania; teleportujemy się, albo lecimy w miejsce zdarzeń; robimy co mamy z jakimiś przygodami po drodze i wracamy. Wracamy, by zobaczyć, jak bardzo Feyra lubi swojego nowego chłopaka, chwilkę odsapnąć... i ruszyć po raz kolejny w niemal identyczną oraz bardzo niebezpieczną wyprawę. Z „Dworem mgieł i furii” mam jeszcze jeden problem. Mianowicie, nie wiem do końca dla jakiej kategorii wiekowej kierowana jest ta powieść. Z jednej strony relacje między postaciami oraz sam sposób prowadzenia fabuły sugerowałby young adult, ale z drugiej dość dokładne opisy seksu, chwilami wręcz zalatujące erotykiem sprawiają, że ta powieść to jednak new adult. Styl Maas pozostawia wiele do życzenia. Jest prosty i klarowny, przez co powieść czyta się bardzo szybko, ale bardzo irytowało mnie to, że co chwilę powtarzała jakieś słowo, chcąc je podkreślić – p o d k r e ś l i ć – co przy tak częstym używaniu wypada głupio i dziecinnie (np. str. 732 – „Cztery królowe spojrzały na nas z wyższością i nienawiścią.Nienawiścią.”). Nie operuje też językiem w zbyt dojrzały sposób. Niestety: to nie jest dobra powieść. Choć styl Maas nieco się rozwinął od czasu „Szklanego tronu” to dalej daleko jej do dobrej pisarki. Cóż, przynajmniej swoje zarobi, patrząc na popularność jej powieści!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu końcowym. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe, przetwarzamy je w celu poprawy jakości usług oraz w celach analitycznych i marketingowych aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień plików cookie znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.