Dwór cierni i róż. Tom 3. Dwór skrzydeł i zguby (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (5): Cena:

Sprzedaje empik.com 41,49 zł

Cena empik.com:
41,49 zł
Cena:
49,99 zł
Oszczędzasz:
8,50 zł (17%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Opis

Długo oczekiwana trzecia część bestsellerowego cyklu Sarah J. Maas

Feyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.

W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Dwór cierni i róż. Tom 3. Dwór skrzydeł i zguby
Seria: Dwór cierni i róż
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Radzimiński Jakub
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 22758194
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-25
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 73 x 137
Indeks: 22758194

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
60
4
6
3
3
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
34 recenzje
07-12-2017 o godz 20:25 Regina Płotnicka dodał recenzję:
Fascynujący,przewspaniały trzeci tom serii Dwór cierni i róż. Feyra musi szukać sojuszników i zdecydować komu ufać, komu nie.Niebawem dwie armie staną naprzeciw sobie w nierównej walce o władzę.Ale zanim to nastąpi Feyra musi rozegrać bardzo niebezpieczną grę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2017 o godz 19:05 Ewa Bugaj dodał recenzję:
Rewelacyjna podobnie jak dwa poprzednie tomy tej serii. Wciągająca na tyle, że pomimo grubości tomów pochłania się je w zaledwie kilka dni. Zaczytała się w tej serii nawet moja mama lat 60+, wielbicielka 'babskiej' literatury. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-12-2017 o godz 20:13 Salivia dodał recenzję:
Po przeczytaniu Dworu mgieł i furii wprost nie mogłam doczekać się kontynuacji. Z niecierpliwością śledziłam informacje na fanpage'u wydawnictwa Uroboros, aby w końcu poznać zwieńczenie tej historii. Bo jakby na to nie patrzeć - drugi tom kończy się dramatycznie! I chociaż dostrzegałam pewne podobieństwa do Królowej cieni, to przymknęłam na nie oko, aby pozwolić porwać się tej historii. I dobrze zrobiłam, ponieważ ten tom po raz kolejny udowadnia mi, że Maas nie jest złą autorką. Znajdą się rzeczy, które można jej zarzucić (i wielu antyfanów na pewno wytknie jej potknięcia), ale możliwe, że nie wszystkich będą one drażnić. Zresztą o moich przemyśleniach na ten temat za chwilę. Historia, która została przedstawiona w tym tomie jest pełna intryg i gierek. Feyra musi pokazać, że potrafi myśleć, kombinować, kłamać i oszukiwać, aby ochronić tych, których kocha. Musi zastanawiać się, co jest moralne, komu pomóc, a kogo zawieść. Nie potrzebowałam spektakularnych pojedynków, walk i wielkich wojsk, które ścierają się ze sobą na polu bitwy. Wystarczyły mi same pomówienia i dyskusje. Nie zmienia to faktu, że starcia postaci są ciekawe i czytałam je z podekscytowaniem. Ten tom to także fajny sposób na poznanie innych dworów. Wcześniej są one zarysowane, słyszymy o nich, ale tak naprawdę niewiele wiemy na ich temat. Teraz Maas poświęciła wiele stron, aby lepiej przedstawić nam relacje między Książętami oraz opowiedzieć o ich dworach. Dla mnie był to naprawdę ciekawy element i każde informacje chłonęłam niczym gąbka. Z chęcią przeczytałabym osobne historie, które dotyczyłyby tylko postaci z danych dworów (szczególnie Dnia, Zimy i Jesieni). W ogóle w Dworze skrzydeł i zguby dowiadujemy się więcej na temat postaci pobocznych, które zostają jeszcze lepiej rozbudowane niż miało to miejsce w poprzednim tomie. Szczególnie możemy to dostrzec w przypadku sióstr Feyry! Szczerze mam nadzieje, że doczekam się spin-offa na ich temat, bo będę pierwszą osobą, aby go przeczytać. Mam nadzieję, że Maas mnie w tej kwestii nie zawiedzie! Styl Maas jak zwykle jest przyjemny w odbiorze. Czytelnik pochłania kolejne strony, bądź co bądź, obszernej powieści bez poczucia, że mijają kolejne minuty. Właściwie lektura tej książki zajęła mi dwa wieczorne posiedzenia. Dwór skrzydeł i zguby czyta się na tyle dobrze, że nie sposób oderwać się od stronic i bardzo łatwo popaść w system "jeszcze jeden rozdział", "jeszcze jedna strona", "jeszcze jeden akapit". Ale bądźmy szczerzy: kto może przerwać taką książkę "po jeszcze jednej stronie"? Co mnie nieszczególnie zadowoliło to chęć happy endu dla wszystkich. Rozumiem, że szczęśliwe zakończenia to coś, czego większość osób niejako oczekuje od książek, jednak uważam, że da się to zrobić w granicach rozsądku. Gdy jednak czytałam Dwór skrzydeł i zguby miałam wrażenie, że postanowiono nas zalać lukrem i posypać cukierkami, a to nigdy nie kończy się dobrze. I mimo że się cieszę ze szczęśliwych zakończeń, to jakoś czuję, że zabrakło w nich nieco logiki i prawdopodobieństwa. Dlatego teraz obawiam się ostatniego tomu Szklanego tronu, ale liczę, że tam Maas zaprezentuje więcej bezduszności (choć myślę, że mogę tych słów pożałować). I o ile z chęcią zobaczyłabym nieco więcej mrocznych, chłodnych, a przy tym bardziej realnych wątków, to miło będę wspominać historię Rhysa i Feyry. Uważam, że ich losy zostały wyeksploatowane w tej trylogii i próba ciągnięcia jej dalej zrobiłaby krzywdę tej serii. Dlatego mam nadzieję, że spin-offy nad którymi Maas pracuje będą się bardziej tyczyć postaci pobocznych, które zdecydowanie zasługują na uwagę. W każdym razie: na pewno będę czekać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2017 o godz 18:13 Anonim dodał recenzję:
Rozpaczam, strasznie rozpaczam, że dobrnęłam do końca, bo tak bardzo nie chce się z nimi rozstawać. Pragnę chłonąć, pożerać, zatapiać się w kolejny tom, kolejna część i dalsze losy bohaterów. Całe 3 książki pochłonęłam w niecały tydzień, nie mogłam się od nich oderwać. Wciągająca, zapierająca dech w piersiach, wzruszająca a zarazem bawiąca podróż. Polecam z czystym sumieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2017 o godz 08:24 serithorn dodał recenzję:
Najlepszy tom tej serii :) wciągająca historia, którą pochłonęłam w jeden wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2017 o godz 07:41 Anonim dodał recenzję:
Świetna książka. Wszystkim fanom tej seri, oraz samej autorki serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-11-2017 o godz 13:33 Layla A. dodał recenzję:
" Powtarzałam po cichu w ciemności ich imiona, w kółko i w kółko. Rhysand. Mor. Kasjan. Amren. Azriel. Elain. Nesta. " Z pewnością „Dwór skrzydeł i zguby” to tom, nad którym autorka musiała się naprawdę skupić i napracować. Gdyż jest to część z której poznajemy bohaterów i ich historię nieco bliżej. Poznajemy wszystkich książąt Prythianu, oraz ich moce i słabe strony, poznajemy ich towarzyszów życia, jak i wrogów, co było dla mnie bardzo ciekawe, gdyż w poprzednich tomach było o nich naprawdę mało. A to, że w tym tomie musieli pokazać czy są razem czy z królem Hybernii pozwoliło nam poznać ich lepiej i myślę, że to jest jedna z tych rzeczy, która najbardziej mi się w tej części spodobała. Oczywiście jeżeli poznajemy książąt to również ich dwory, autorka kieruje nas na wszystkie strony Prythianu jak i część ziem zamieszkiwanych przez ludzi. Odkrywamy tajemnice innych dworów, oraz ich wszystkie najciemniejsze zakamarki. Towarzyszą nam w tej podróży odrażające kreatury, które tylko marzą, aby zawrzeć z nimi niebezpieczny układ, który obrócą przeciwko nam. "Dwór skrzydeł i zguby" to książka, w której dzieję się tyle, że nawet teraz nie mogę pojąć jak autorka zmieściła to wszystko w jednym tomie. Feyra przebywa na Dworze Wiosny, gdzie udaję swoją miłość do Tamlina i nienawiść do Rhysanda, ale tak naprawdę mieszkańcy nie wiedzą, że w ich domu przebywa Księżna Dworu Nocy, która przyszła z zemstą. Nie zostaję im dłużna, i zostawia Dwór w rozsypce i wraca do miłości swojego życia. Jednak nie ma czasu na sielankę, gdyż Król Hyberni jest coraz bliżej i Prythian musi zebrać siły, żeby zwyciężyć te bitwę. Nie wszyscy jednak podzielają jej pomysł i książęta Dworów muszą przemyśleć wszystko, aby walczyć u boku Illyrów, Rhysanda i pierwszej księżnej. Wszyscy jednak wiedzą, że ta bitwa zmieni wszystko i pozostaję im tylko modlić się do Kocioła, aby nie zmiótł ich wszystkich z ziemi, a razem z nimi ich ukochanych domów. Jest to nie tylko walka z czasem, ale również ze swoimi słabościami, walka z nieokiełznaną magią i potworami, które czają się w ciemnościach. Ale czy Feyra jest gotowa ze zmierzeniem się ze swoimi najmroczniejszymi słabościami ? " Words had become as foreign and hard to reach as the stars. " Jest to tak bardzo emocjonalna książką, że nawet gdy już skończyłam ją czytać to nadal czuję się jakby za chwile autorka miała przebić moje serce cierniami. Czytałam tą książkę jednym tchem i wydaje mi się, że nie tylko ja, gdyż tą książkę nie da się odłożyć nie skończywszy jej. To co serwuje nam Sarah J. Maas jest po prostu rewelacyjne i tragiczne. Obiecuje wam, że finał tej serii zmrozi wam krew w żyłach, przepełni was nieograniczonym bólem, wbije tysiące igieł w wasze serce, żeby za chwilę móc je uleczyć. To co przeżywałam jest dla mnie niepojęte, a łzy które przelałam czytając ją dalej czuję na policzku. Chylę czoło przed geniuszem autorki i wszystkimi bohaterami tej serii, którzy robili z moimi emocjami co tylko chcieli, a ja oddałam się im w całości. Nie sądziłam, że ostatni tom tej serii może być tak dobry i tak mocny, jest to ewidentnie książka, która w pełni pokazuję czemu autorka jest tak znana i dlaczego wszyscy tak chętnie sięgają po jej twórczość. " One life may change the world. " Nie będę się rozwodzić nad Feyrą i Rhysandem ponownie, gdyż dobrze wiecie, że kocham ich całym sercem i w tym tomie było tak samo. Jednak to co działo się w tej części między Kasjanem i Nastą jest po prostu rewelacyjne, i to co autorka zrobiła z nimi i jak prowadziła to wszystko, bardzo mi się podobało. I co mogę powiedzieć? Jestem nimi oczarowana do granic możliwości. I z pewnością ten tom, według mnie należał między innymi do nich. Zdaję sobie sprawę, że pewnie w tym momencie recenzje tej książki pojawiają się wszędzie i dla osób, które nie zapoznały się z tą serią czy nawet częścią (co jest dla mnie niepojęte) musza już mieć tego dość, jednak chciałam dodać słowo od siebie, żeby namówić tych co nie czytali, żeby zrobili to jak najszybciej. Nie są to książki, obok których można przejść obojętnie. Jest to ewidentnie jedna z moich ulubionych serii, która na zawsze będzie miała swoje miejsce w moim sercu. Do dziś pamiętam dzień, w którym zobaczyłam zapowiedź „Dworu cierni i róż”, a jako fanka Pięknej i Bestii, zapragnęłam mieć tą książkę w swoich rękach. Nie wiedziałam wtedy, że będzie to seria, która zapoczątkuje moją miłość do Fae, Feyry, Rhysanda i Kasjana, nie sądziłam, że będzie to seria przy której przeleje tyle łez. Mam wielką nadzieję, że każdemu fanowi książka spodobała się tak bardzo jak mi i, że ich emocje były jak istny rollercoaster. A do wydawnictwa mam tylko jedno „Sprowadźcie do mnie Sarah J, Maas”. https://in-my-different-world.blogspot.com/2017/10/dwor-skrzyde-i-zguby-sarah-j-maas.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-11-2017 o godz 21:42 Paulina11 dodał recenzję:
Charakterystyczną cechą twórczości Maas są zapierające dech w piersiach, maksymalnie nabuzowane emocjami zakończenia, które są istnymi rollercoasterami. Jak się przymierzysz do czytania ostatniego etapu jej książki – musisz wziąć pod uwagę, że najprawdopodobniej odłożysz już skończoną. No chyba, że masz naprawdę silną wolę. Ja w tym etapie, jak zawsze zresztą, odczuwałam złość, radość, stres, cierpienie, smutek i szczęście. No wszystko. W pewnym momencie musiałam wręcz przerwać na chwilę czytanie, bo przez łzy nic nie widziałam. Ja, osoba, która bardzo rzadko płacze przy książkach ;) Kto czytał acowar, ten z pewnością domyśla się, który moment mam na myśli. To było okrutne Maas. Kocham tą autorkę i nienawidzę jej jednocześnie! ♥ „Dwór skrzydeł i zguby”, to nie tylko książka fantastyczna. Tak naprawdę, to zlepek różnych gatunków literackich – fantastyka, romans, zawiera też sporo wątków politycznych. Niech was ta polityka nie przeraza. Maas opisała to bardzo ciekawie, oszczędziła nam nudy. Bitwy, walki, przygotowania do nich – to były wręcz jedne z najlepszych momentów. Dodatkowo jest wątek Feyry i Rhysa, którego w mojej opinii mogło być nawet ciut więcej ;P I wiele, wiele innych. Zaczynam na gatunkach, kończę na wątkach... brawo, Paula, brawo. ;P Czytałam wiele opinii mówiących, że ACOMAF jest jednak lepszy, niż ACOWAR. Moje zdanie? Skłaniam się ku trzeciej części. Jednak prawda jest taka, że naprawdę ciężko je ze sobą porównać, bo obie są fenomenalne. Także... jak się pewnie domyślacie – polecam. Po stokroć – polecam! <3 zabookowanyswiatpauli.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-11-2017 o godz 19:31 Anonim dodał recenzję:
Osobiście bardzo polecam książka jest niesamowita od pierwszej części i każdy kto raz do niej zajrzy na pewno do niej powróci główna bohaterka Feyra jest niesamowita jej upór i determinacja w dążeniu do obranych celów wręcz krzyczy żeby się z nią utożsamiać choć to 3 i niestety ostatnia część, przygoda nie kończy się tak jak każdy zakłada a i nie da się przewidzieć zwrotów akcji.Nie każdy przyjaciel będzie prawdziwy a i wróg może zmienić stronę. Namiętność i miłość rozgrzewają kartki tej niesamowitej powieści a kraina i postacie aż pobudzają wyobraźnie nie sposób opisać tej książki w kilku zdaniach ale czyta się jednym tchem, walki , zaklęcia , dziwne stwory, demony i mnóstwo świetnego sarkazmu który bawi do łez. Po prostu pokochałam tę książkę od 1 strony 1 części przeczytajcie a też was oczaruje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-11-2017 o godz 19:31 ilolat dodał recenzję:
Przeczytana w jeden wieczór :) Trzyma w napieciu do samego końca. Ciekawa jestem czy będzie cos dalej?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2017 o godz 09:43 Marcin Jarosik dodał recenzję:
Szkoda , że to już koniec sagi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-11-2017 o godz 15:03 AgaZaczytana dodał recenzję:
Skończyłam i jestem pewna: ta seria jest warta uwagi. Warta czasu spędzonego na jej lekturze i warta całego szumu i pozytywnych opinii na jej temat. Ale do rzeczy... 'Moim celem było coś więcej niż tylko zemsta. Moja sprawa przerastała osobisty odwet.' Feyra powraca do Tamlina, na Dwór Wiosny. Dlaczego? Związane jest to z wydarzeniami drugiego tomu, więc nie odbiorę nikomu przyjemności z odkrycia powodu. Najważniejsze jest to, że wraca, ale nie w celu, jaki Tamlin uważa za najważniejszy. Feyra nie wróciła w poszukiwaniu zniszczonej miłości. Wróciła z chęcią zemsty... 'To miało miejsce niespełna godzinę temu. Z pewnością mógłbyś się teraz wychylić z komina i wszyscy byliby przekonani, że usłyszeli tę nowinę po raz pierwszy właśnie od ciebie.' Wszystko prowadziło do wojny. Między Hybernią, Prythianem i ziemiami ludzi. Feyra musiała więc zdecydować komu zaufać i jak pokierować historią, aby mogła zakończyć się zwycięstwem lub porażką. Spotkałam się z opinią, że Feyra działała bezmyślnie i samolubnie. Według mnie były to działania napędzane odwagą i chęcią uratowania swego ludu przed porażką. Uratowania swojej rodziny i zapewnienia jej godnego życia. Nie czułam przy tym, że wszystkie zasługi chce przypisać sobie. Wręcz przeciwnie, kierowała nią miłość. 'Dostrzegam Cię pod tą maską - powiedziałam, przywołując słowa, które wyszeptałam wiele miesięcy temu. - I to, co widzę, nie przeraża mnie.' Ostatni tom trylogii trzymał poziom. Nie wiem, który jest moim ulubionym, bo cała seria skradła moje serce. Cieszę się tym samym, że czytałam wszystkie po raz pierwszy jedna za drugą, że nie musiałam czekać miesiącami na kontynuację. 'Z jego ostrożnego tonu domyśliłam się, że ma już na ten temat wyrobioną opinię. Wybór jednak należał do mnie... będzie trwał przy mnie niezależnie od tego, co zdecyduję.' Nie ukrywam, że podczas uczestniczenia w wojnie wraz z bohaterami targały mną emocje. Zwroty akcji sprawiały, że chłonęłam stronę za stroną z okropnymi nerwami w tle. Śmiałam się i płakałam tak jak śmiali się i płakali główni bohaterowie. To była nareszcie książka, której dawno nie czytałam. Seria, która zapewniła mi mnóstwo rozrywki, o której długo nie zapomnę i którą z pewnością przeczytam jeszcze nie raz. Ustawiłabym ją na równi z moimi ukochanym Potterem, a to ogromny wyczyn! 'Nasze oczy się spotkały i wiedziałam, że on również przypomniał sobie słowa, które wyszeptałam do niego wiele miesięcy temu. Że każda część mojego wciąż gojącego się serca należy do niego. Uśmiechnęłam się i musnęłam dłonią jego ramię, by po chwili podejść bliżej do ściany koron.' Polecam, ale cóż innego mogłabym się po sobie spodziewać? Z jednej strony chciałam czytać jak najszybciej, aby poznać zakończenie, z drugiej natomiast żałowałam, że to już koniec. Jedno jest pewne, seria jest warta uwagi. I cieszę się, że podjęłam decyzję o jej przeczytaniu! 'W jego oczach zatańczyły gwiazdy. - Zawsze - obiecał, całując moją skroń, a jego skrzydła całkowicie mnie spowiły. - Zawsze.'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-11-2017 o godz 21:42 Nemezis dodał recenzję:
"Dwór skrzydeł i zguby" - zwieńczenie trylogii autorstwa Sarah J. Maas, która od pierwszego tomu skradła moje serce. Ogromnie się cieszyłam, gdy wreszcie dostałam swój długo wyczekiwany egzemplarz, zwłaszcza że ponad 800 stron powieści traktowałam jak gwarancję, że ta przygoda nie zakończy się zbyt wcześnie. Z jednej strony miałam ochotę przeczytać ją jak najszybciej, by zaspokoić ciekawość, ale z drugiej... nie chciałam też jej kończyć, mając świadomość, że ta część jest już ostatnią (wiem, mają się ukazać jeszcze nowelki, ale to już nie to samo). Po wydarzeniach, jakie rozegrały się na Hybernii, Feyra powraca na Dwór Wiosny i powoli wprowadza w życie swój plan. Chociaż zaczyna stopniowo odbudowywać zaufanie Tamlina, Lucien przygląda się jej poczynaniom z nieskrywaną podejrzliwością. Tymczasem na Dworze Nocy trwają przygotowania do zbliżającej się wojny. Aby mieć choć cień szansy w starciu z potęgą wojsk Hybernii, wszyscy książęta Prythianu muszą połączyć swoje siły i zjednoczyć armie. Nikt się jednak do tego nie kwapi, a napięte stosunki pomiędzy Dworami oczywiście nie ułatwiają im zadania. Czy władcy zdołają odłożyć na bok dawne urazy i wspólnie stawić czoła wrogowi? A może część z nich będzie wolała sprzymierzyć się z okrutnym królem, mając wciąż w pamięci krzywdy wyrządzone im przez Amaranthę? Poprzednie tomy serii wciągnęły mnie bez reszty, oczarowując rozbudowanym światem wykreowanym przez autorkę i intrygując stworzonymi przez nią postaciami. Karty powieści przyciągały mnie siłą wręcz magiczną, każąc chłonąć każde słowo i nie pozwalając się od nich oderwać. Tym razem jednak... chociaż historia pozostała całkiem wciągająca, czar prysł i niemal cały jej urok gdzieś się ulotnił. W porównaniu do "Dworu mgieł i furii", który wyszedł Maas rewelacyjnie, ten był zaledwie przeciętny. Brakowało mi tego wątku miłosnego, którego rozwój na kartach drugiego tomu śledziłam z bijącym sercem. Tutaj wypadł blado i nudno. Nic się właściwie nie działo, w kółko tylko sceny łóżkowe. Kilka bym zrozumiała, ale nie aż tyle. Czytając je, czułam się zniesmaczona, że autorka z dwojga moich ulubionych bohaterów zrobiła ni mniej, ni więcej, tylko parę nimfomanów. Żeby chociaż rozmawiali o czymś innym... Do tej pory byłam przekonana, że czytam powieść fantasy, a nie erotyczną, ale to był chyba błąd. Te wzajemne docinki, najpierw Feyry i Luciena, potem Feyry i Rhysa, które tak mnie zawsze rozśmieszały, występują w tym tomie w śladowej ilości. Uwielbiałam te pełne humoru dialogi. Niestety tego również zostałam w dużym stopniu pozbawiona. A potencjał był, i to niemały, chociażby w przypadku Nesty. Wielka szkoda, że nie został wykorzystany. Co jeszcze nie przypadło mi do gustu? Bohaterowie, a właściwie bohaterki - Feyra i Nesta. Ta pierwsza, do tej pory taka wrażliwa na krzywdę innych, starająca się chronić niewinne istoty, zaślepiona zemstą stała się wręcz bezwzględna i wyrachowana. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że w efekcie jej działań mogą ucierpieć osoby, które w niczym nie zawiniły. A potem, jak gdyby nigdy nic, znów wróciła ta jej przejmująca się wersja. Była tak przywiązana do swoich przyjaciół i tak wiele dla niej znaczyli, że nazywała ich rodziną. Ale gdy przyszło co do czego, zachowywała się, jakby nie miała do nich za grosz zaufania. Wszystko wolała robić sama. I to w tajemnicy. Nie mniej irytująca była również Nesta, przynajmniej przez większą część historii. Ta jej wyniosłość i pogarda strasznie działały mi na nerwy. A fakt, że zazwyczaj nie raczyła nikomu odpowiedzieć, tylko uparcie milczała, jeszcze pogarszał sprawę. "Dwór skrzydeł i zguby" nie zdołał oczarować mnie tak, jak poprzednie tomy cyklu. Jednak mimo tego rozczarowania, jakie mi zaserwował, nie żałuję, że po niego sięgnęłam. Ta lektura miała jednak parę plusów. Pozwoliła mi poznać wreszcie wszystkich książąt Prythianu i dowiedzieć się więcej o ich ziemiach, a także o panujących między nimi relacjach. Pojawiły się nowe, intrygujące istoty, a Rzeźbiący w Kościach, Tkaczka i Amrena... warto było ujrzeć ich w nowym świetle. Chociaż ogólny przebieg akcji okazał się przewidywalny, autorce parę razy udało się mnie autentycznie zaskoczyć. Pomimo wszystkich wad i niedociągnięć (korekta w ostatnich rozdziałach też pozostawiała wiele do życzenia), powieść czytało mi się całkiem przyjemnie, a przedstawiona w niej historia mnie wciągnęła. Czy "Dwór skrzydeł i zguby" warto przeczytać? Bezapelacyjnie najlepszą częścią serii pozostaje dla mnie "Dwór mgieł i furii", który ujął mnie pod każdym względem. Jeśli liczycie na coś równie dobrego, rozczarujecie się. Poza tym wiele wątków pozostało niedomkniętych, więc nie dostaniecie też wszystkich odpowiedzi. Jeżeli bliższe poznanie Prythianu i kilka krwawych bitew Wam wystarczy, ryzykujcie. Ja nie polecam. I piszę to z ciężkim sercem. Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2017 o godz 18:46 Martyna dodał recenzję:
Gdy w końcu dopadłam ten tom, po miesiącach czekania i czytania raz za razem poprzednich tomów, rzuciłam się do czytania i choć co rozdział powtarzałam sobie że "jeszcze tylko jeden", bo nie chciałam skończyć jej zbyt szybko, to nie mogłam się powstrzymać... Akcja w tej książce potrafi zaskoczyć, po głębszej analizie niektórych z zaskakujących wątków uznaje się że można się było spodziewać czegoś takiego wiec nasuwa się pytanie dlaczego się tak nie stało? Przecież przeczytało się setki razy poprzednie tomy i z namaszczeniem przeczytało ten ( z przerywnikami na użalanie się że już się tyle przeczytało) . Co doprowadza do tego że chce się przeczytać ją od razu drugi raz ( dlaczego nie da się przeczytać dwa razy pierwszy raz książki??! ) tak dla pewności przecież możliwe że się coś przegapiło, coś co nasunie jakieś pomysły co też będzie dalej. A dochodząc do meritum polecam, bardzo polecam tą serie jak i każdy tom z osobna. Ps. tak dla ciekawskich to przeczytałam jeszcze raz i czytało się tak samo świetnie XD
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2017 o godz 14:41 Marta Jędrzejczyk dodał recenzję:
Trzecia część serii nie zawiodła moich oczekiwań. Autorka po raz kolejny przeszła samą siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2017 o godz 13:47 Anonim dodał recenzję:
Sarah J. Maas znów pokazuje klasę. Od Dworu Skrzydeł i Ruin nie można się oderwać. Po raz kolejny największym atutem powieści są genialnie wykreowane postacie, do których grona dołączają coraz to nowi bohaterowie. Czyta się błyskawicznie. Jest dobrym zakończeniem serii
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2017 o godz 21:32 Lolaaa dodał recenzję:
Bez porównania! Uwielbiam twórczość Pani Mass i jak na razie dla mnie jest bezkonkurencyjna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-11-2017 o godz 20:06 MagdaLena Subocz dodał recenzję:
http://smag-rekomendacje.blogspot.com/ „Kłótnia to tylko marnowanie sił – i czasu.” Finał. Koniec. Jak tak można? Feyra powraca do Dworu Wiosny. Inna, bardzo zmieniona, na pozór taka sama. Niektórzy zauważają jej zmianę, ale czy Tamlin także to widzi? Może jedynie udaje? I nagle drzwi ich domostwa otwierają się na Hybernię – przecież ich władca obiecał przyjąć wrogie oddziały, zaprzedał Prythian dla odzyskania swej miłości, swego serca i swego świata. Czy zatem Feyra to docenia? I co z Dworem Nocy – z Rhysanderem okrutnikiem. Kto jest większym wrogiem dla bohaterki – Tamlin czy skrzydlaty kochanek? Kto także jest właścicielem jej serca? Hybernia się zbliża. Wojna wybucha. Kolejne krainy przyłączają się do do dwóch wrogich sobie obozów. Kto okaże się przyjacielem i sojusznikiem, a kto wrogiem? A przede wszystkim – co z krainą ludzi, gdy mur oddzielający je od fae zniknie raz na zawsze? „… to, co jest naszą największą słabością, może czasem okazać się naszą największą siłą.” Zaskakująca. Niesamowita. Emocjonalna. Czytałam z zapartym tchem i nie wierzyłam w to, co pojawiało się na kolejnych stronach. Jedni wrogowie okazywali się jednak sprzymierzeńcami. Lojalni okazywali się wrogami. Totalny chaos, ale nie ma się co dziwić – wszak wybuchła okrutna i krwawa wojna. Nie tylko pomiędzy Hyberią a Prythianem i ludźmi. Do gry wkraczają Istoty pradawne, nie z tego świata, wymiaru. Oj, namieszają. Dowiemy się także wielu prawd o samych bohaterach. Nikt bowiem nie jest tu w pełni zły lub w pełni dobry – mamy tu cały wachlarz szarości. Poświęcenia, miłość, nienawiść, rozterki i te skradzione chwile pełne uniesień w świecie krwawych walk, sadyzmu, tortur i kreatur, które chcą wyszarpnąć także cząstkę dla siebie. Z pewnością jest to najlepszy tom, bombowe zakończenie. I śmierć tego, który zginąć nie powinien, a nad którym płakałam najbardziej. „Dwór skrzydeł i zguby” jest wisieńką na torcie, finałem. I nadal nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Jak dla mnie – mistrzostwo. I polecać nie muszę, bo każdy, kto zacznie już tę serię, nie odpuści nim nie dotrwa do końca. „… osoba, po której by się tego najmniej spodziewać, może odmienić bieg historii.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-11-2017 o godz 22:54 onlypretender dodał recenzję:
Mieliśmy już możliwość poznać świat Prythianu, dlatego teraz przyszedł czas na konkretne wydarzenia. Chociaż wciąż pojawiają się ciekawe informacje na temat miejsc czy przedmiotów, których nie mieliśmy okazji wcześniej poznać. Tym sposobem trafiamy chociażby do biblioteki w Velaris, która jest przedstawiona jako raj dla książkoholika. Maas niejednokrotnie zaskoczyła mnie nagłym zwrotem akcji lub wyjawieniem sekretu kilku postaci, a także wyjaśnieniem wcześniej będących zagadką wątków. Dwór cierni i róż w końcu nabrał rozmachu, bo akcja nie odnosi się tylko do garstki bohaterów, a zaczyna dotyczyć toczących ze sobą wojnę narodów. Pojawiają się wielkie bitwy, polityczne układy i układziki, sieci spisków, próby pozyskania sprzymierzeńców. Bardzo lubię takie zabiegi w przypadku tego gatunku. Przez ostatni miesiąc czy półtora, kiedy czytałam Dwory, bardzo zżyłam się z bohaterami. Dwór skrzydeł i zguby to moja ulubiona część tej serii, za sprawą nabierającej rozmachu akcji, mnogości zaskakujących wydarzeń. Przedstawienie wątku miłosnego Feyry i Rhysa w taki sposób, jak zrobiła to w tej części Maas to prawdziwa sztuka. Ich bliskość hipnotyzuje, a za razem jest nieprzesłodzona. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście tej magicznej serii, to z całego serca polecam! fragment recenzji z bloga www.wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2017 o godz 17:06 Katarzyna Żmuda dodał recenzję:
"-Znacznie ciężej jest (...) kiedy wrogowie stają się przyjaciółmi. W drugą stronę zapewne też. Czego nie widziałam? Co przeoczyłam lub na co nie zwróciłam uwagi? Zawsze wzbudza to we mnie wątpliwości raczej względem siebie niż nich. -Kolejny urok wojny? -Nie, życia." W wyniku pewnych wydarzeń Feyra powraca do opuszczonego miesiące wcześniej Dworu Wiosny. Ma nadzieję, że uda jej się zebrać jak najwięcej informacji i jak najszybciej opuścić miejsce, w którym tylko marniała lub była przetrzymywana wbrew sobie. Silna nienawiść odczuwana przez kobietę może mieć daleki zasięg, ale jest to i tak wielkie niedopowiedzenie, gdy chodzi o Feyrę. Jest silna, zdeterminowana i przekonana o tym, że każdy kto zasłużył na jej gniew go dostanie i nie zostanie oszczędzony. Jest to zdecydowanie najlepsza część serii, choć pierwszy i drugi tom również utrzymywały wysoki poziom. W tym tomie jednak Feyra pokazała na co dokładnie ją stać i chwała jej za to, bo za to ją kocham! Choć miejsce w moim sercu niezmiennie zajmuje Rhysand... Tym razem Maas przeszła samą siebie w pomieszaniu i poplątaniu fabuły tak, by nikt nie wiedział komu ostatecznie może zaufać, a zaufanie jest podstawą w tak trudnych dla Prythianu czasów. Dodatkowo poznajemy tu inne dwory i krainy oraz w końcu(!) innych książąt, bo poza wspominanymi w poprzednich tomach Dworami Wiosny i Nocy występuje pięć innych: Dwór Lata, Dwór Jesieni, Dwór Zimy, Dwór Świtu i Dwór Dnia z równie ciekawymi władcami. Mam nadzieję, że autorce uda się napisać jakiś dodatek o którymś z książąt. Z chęcią dowiedziałabym się co może lub mogło x lat temu siedzieć w głowie takiego Heliona czy Thesana. O albo jakaś historia z perspektywy Amreny, Rzeźbiącego w Kościach, Miriam, Juriana lub Viviane? Jak widzicie mam wiele marzeń co do nowych książek i oby choć jedno z nich udało się spełnić. W skrócie jest to kolejny grubaśny tom, który połknęłam w odstępie kilku godzin. Historia Feyry potoczyła się inaczej niż to sobie w głowie ułożyłam, ale tym razem jestem zadowolona z zakończenia. Było kilka niespodziewanych i kilka spodziewanych plot twistów, ale całokształt historii jest ciekawy, przyjemny i cudowny. Tym razem nad postaciami nie będę się wywodzić, ale wiedzcie, że to, co autorka zrobiła w poprzednich częściach było dobre, ale z tomu na tom jest coraz lepiej! Pojawiło się mnóstwo świetnych postaci, które chciałabym poznać w prawdziwym życiu, ale i wątków, o których rozwinięciu skrycie marzę. Co prawda było kilka momentów, w którym autorka moim zdaniem zaczęła zbytnio kombinować i wymyślać, ale jest to jedynie potwierdzenie, że potknięcia zdarzają się najlepszym. Jeśli czytaliście już Dwór skrzydeł i zguby, to możemy o tym porozmawiać w komentarzach, a jeśli nie, to zachęcam do poznania fabuły Dworów! A jeśli ta i poprzednie dwie recenzje was nie przekonały, to ja nie wiem czy cokolwiek jest w stanie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2017 o godz 09:52 Anonim dodał recenzję:
Książka jest rewelacyjna!!! Jestem naprawdę wybredna co do książek, ale cała seria jest po prostu niesamowita. Nie będę nic opisywać ją trzeba po prostu przeczytać. Warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2017 o godz 14:16 anianna95 dodał recenzję:
Kolejna wspaniała książka od wielce utalentowanej Sarah J. Maas. Wciągająca akcja, miłość, przyjaźń, rodzina, wojna. Bohaterowie, których nie da się nie kochać i wrogowie, których nienawidzi się coraz bardziej z każdym rozdziałem. Autorka już dawno wyszła poza granice literatury młodzieżowej - jej dzieła to fantastyka pełną gębą, stworzona dla fanów takich klasyków gatunku jak Tolkien, Brooks czy Martin. Ogromny plus dla empika za dostarczenie książki przedpremierowo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2017 o godz 09:13 Karolina Anna Zagórska dodał recenzję:
Wyczekana kolejna część. Dzięki empikowi trafiła w moje ręce przed premierą. Co tu dużo pisać kocham dwory więc dla miłośników polecać nie trzeba a dla tych co jeszcze nie czytali polecam polecam polecam gorąco
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 20:59 Nikola Gaszyńska dodał recenzję:
OBSZERNIEJSZA OPINIA NA YT: https://www.youtube.com/watch?v=TldEuXbUh-w&feature=youtu.be Ja po prostu kocham tę trylogię. :D To chyba była najdłużej czytana przezemnie książka ever, nie dlatego, że mi się nudziła, nie, nie, nie, ale starałam się sobie dawkować tę przyjemność. Początek, był ciekawy, Feyra miała niecne plany w stosunku do swojego pobytu na dworze wiosny, zaraz potem wielka akcja i kolejne ulubione cytaty. " -Jestem Księżną Dworu Nocy. -Nie ma czegoś takiego jak Księżna. -Teraz już jest" <3 albo "Tęskniłem za dźwiękiem, który wydajesz kiedy jestem w tobie." <3 Omg Ryszard jest super hihi Poźniej było trochę spokojniej, czas przygotowań do wojny. Spokojniej , ale nie nudniej. noł noł Bardzo mi się podoba w tej serii to, że feyra po staniu się Fae nie jest nagle jedyną najlepszą postacią ever. Owszem jest silna, nawet bardzo, ale aby to wykorzystać musi sporo trenować, uczyć się. Jest to bardzo realne. Podoba mi się to, że ona nie jest bohaterką która musi zbawić świat, ale robi to w grupie, znajduje przyjaciół i sojuszników, z którymi współpracuje. I zaczęła się akcja. Oh tu się wiele działo. Ostatnie 200 stron czytałam w ciągłym napięciu. Płakałam ze wzruszenia i smutku, ale też śmiałam się i cieszyłam. Suriel jest kochany <3 heheh Wiele wrogów okazuje się być kimś innym, wiele intryg zostaje rozwiązanych. Podobała mi się końcówka, cieszę się, że jest jaka jest. Widziałam wiele średnich opinii na temat tej części, ale nie rozumiem. Przeczytacie, to się dowiecie co mam na myśli. :) Feyra nie jest sama, i to jest piękne. Nie walczy sama. Uhh kocham tę serią bardzo mocno. Tak mocno, że wzruszyłam się w posłowie, kiedy autorka napisała, że dziękuje nam, czytelnikom, że pokochaliśmy jej świat i że czeka nas więcej w kolejnych powieściach. Wiem, że kolejne książki z tego świata nie będą pisane z perspektywy naszej kochanej Feyry, ale myślę, że przygoda będzie równie piękna. Bo ta książka była po prostu piękna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 10:49 Marta dodał recenzję:
Najlepsza książka jaką w życiu czytałam, ogólnie cała twórczość tej autorki jest godna uwagi jednak ta seria skradła moje serce. Bardzo dobrze zbudowana historia, charakterystyka postaci na najwyższym poziomie, trzyma napięcie od początku do końca. Przeczytałam ją z zapartym tchem. Polecam każdemu niezdecydowanemu, bo naprawdę watro po nią sięgnąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2017 o godz 05:59 ewcia8585 dodał recenzję:
Książki Maas są świetne. Całość czyta się z zapartym tchem, pod koniec nie zabraknie wzruszeń, chociaż w całej książce jest dużo. Po wszystkim ciężko mi się pozbierać, chciałabym dużo więcej. Trudno jest mi nawet opisać co autorka zrobiła z moimi emocjami po tylu stronach. Dla mnie Rhysand jest najlepszy (chociaż wszystkim niczego nie brakuje na swój sposób) ujmuje wszystkim i chwyta za serce.. Polecam każdemu- cudowna książka o przyjaźni, miłości, poświęceniu i wierze w lepsze jutro. Warta waszej uwagi jeszcze raz gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-10-2017 o godz 05:32 anonymous dodał recenzję:
Książka jest świetna i co dla mnie ważne - gruba. Można przy niej spędzić trochę czasu. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-10-2017 o godz 18:39 Mała Czytelniczka dodał recenzję:
http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-dwor-skrzyde-i-zguby.html Feyra po kolejnych ciężkich przeżyciach musi na nowo powrócić do Bestii na Dwór Wiosny, tym samym opuszczając swoją prawdziwą rodzinę, dzięki której stała się całkowicie inną osobą. Na szczęście dziewczyna cały czas utrzymuje kontakt z Rhysem, a tym samym staje się pewnego rodzaju szpiegiem, cały czas knując przeciwko Tamlinowi, który rzekomo kocha ją nad życie. Sprawy stają się bardzo skomplikowane, gdy nad światem fae, ale też zwykłych śmiertelników wisi wielka wojna, której nie da się uniknąć. Feyra będzie musiała zawierać wiele niebezpiecznych układów. Będą one dobrą decyzją, czy jednak silna wojowniczka przyczyni się do nieszczęśliwego obrotu zdarzeń w przerażającej wojnie? Długi rok czekania na kolejną książkę ze swojej ulubionej serii jest na pewno ciężkie dla książkoholików. Na szczęścia Sarah J. Maas potrafi wynagrodzić nam to oczekiwanie poprzez podarowanie nam kolejnej cudownej historii, gdzie jej poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej, mimo że wydawałoby się to zwyczajnie niemożliwe! Muszę przyznać, że za każdym razem odczuwam wielką tremę przed sięgnięciem po książkę Maas. W moich oczach jest ona osobą strasznie nieprzewidywalną, która uwielbia torturować swoich fanów, kończąc książkę w najmniej oczekiwanym momencie. Tak więc po zamknięciu lektury w mojej głowie znajdowało się wiele różnych pytań, na których wyjaśnienie będę musiała poczekać do pojawienia się kolejnej części. Historia zaczęła się w sposób dość niewinny, na pierwszy rzut oka bardzo spokojnie. Nie martwcie się jednak, że spotkacie się tutaj z nudą, o nie! Feyra będzie musiała knuć przeciwko całemu Dworowi Wiosny, wyciągać różnego rodzaju informacje, ale też walczyć z podstępnymi przeciwnikami, którzy nie spoczną dopóki nie pokażą dziewczynie gdzie ich zdaniem jest jej miejsce. Później już z każdą kartką akcja nabiera coraz większego tempa, by wreszcie zamienić się w istny żywioł, który wciągnie nas w wir wydarzeń i nie pozwoli z niego wyjść. Sarah J. Maas na nowo pokazała nam cudowny, ale też niezwykle niebezpieczny świat fae nie pomijając oczywiście akcji, która w niektórych momentach nabiera takiego tempa, że sama niejednokrotnie nie wiedziałam co tam się dzieje, a serce waliło mi jak szalone! Dodam tylko, że przez pewien dalszy rozdział maje serduszko złamało się na miliony kawałków...ale pomińmy to! Oczywiście nie mogę nie pochwalić naszej Sarah J. Maas za świetnie wykreowanych bohaterów! Poprzednia część skupiona była głównie na Rhysie i Feyrze, natomiast tutaj poznaliśmy wiele nowych i ciekawych osób. Z jednymi trzeba będzie zawierać porozumienia, natomiast z drugą częścią walczyć na śmierć i życie w zbliżającej się dużymi krokami straszliwej wojnie. Jedynie pytanie jakie tutaj przychodzi na myśl, to które decyzje będą tymi właściwymi, a które jedynie zaszkodzą?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 20:34 Gabriela Rutana dodał recenzję:
Znacie to uczucie, gdy po zakończeniu książki, nie wiecie co zrobić ze swoim życie? Dokładnie tak czuję się po zakończeniu „Dworu Skrzydeł i Zguby”. Ta seria ma niepowtarzalny klimat, Maas zbudowała świat, który urzeka i fascynuje. Fae wysokiego rodu, ludzie i wiele magicznych, pradawnych, mrożących krew w żyłach stworzeń. Dobro i zło cały czas się zaciera, w tej powieści nic nie jest czarno-białe. Autorka pokazuje nam, że w naszych słabościach tkwi siła. Uwielbiam tę serię i cieszę się, że mam ją w swojej biblioteczce. Pewnie będę jeszcze wracać do ulubionych fragmentów, znając mnie, przeczytam wszystkie trzy tomy jeszcze raz, ale warto, bo Maas wprowadziła tyle genialnych wątków, że mam ochotę ją wyściskać. Mogłabym pisać i pisać, ale wiem, że fani, czekający na tę książkę na pewno nie będą zawiedzeni. Podczas czytania całkowicie przepadłam. Cóż, dwa dni wyjęte z życiorysu, gdy przeniosłam się do świata wymyślonego przez Maas, to dobre określenie. „Dwór Skrzydeł i Zguby” spełnił moje oczekiwania, wynagrodził mi miesiące czekania oraz sprawił, że przez następny tydzień będę cały czas myśleć o tej powieści, roztrząsać poszczególne sceny, zastanawiać się, jak losy bohaterów potoczą się dalej... Mass wykonała kawał dobrej roboty, napisała książkę trzymającą w napięciu, pełną emocji, zwrotów akcji i wciągającą od pierwszych stron. W pewnym momencie przyłapałam się na obgryzaniu paznokci z nerwów, końcówka naprawdę może wywołać zawał serca, więc lojalnie ostrzegam! Dodatkowo, jeśli macie w planach „Dwór Skrzydeł i Zguby”, to zarezerwujcie sobie trochę czasu, bo bardzo trudno oderwać się od tej książki. http://recenzentkiksiazek.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-dwor-skrzyde-i-zguby_16.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-10-2017 o godz 00:06 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
Przeczytaj całą recenzję, wzbogaconą zdjęciami na: http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-czy-warto-byo-czekac-na.html Trzeci i ostatni zarazem tom. Ma to w sobie wielkie znaczenie. Wszyscy oczekują wspaniałego rozwiązania historii, które zatrząśnie całym naszym światem, złamie i poskleja nasze serce, doprowadzi do łez i sprawi, że do końca życia zapamiętamy daną serię. Cóż mam obijać w bawełnę, tak było. Zakochałam się we Dworach dawno, dawno temu. Przez ten czas moja miłość wyblakła, a jednak wystarczyło 150 stron tej książki, by moje serce znowu zaczęło fikać z radości, a łzy (na przemian szczęścia i smutku) płynęły po moich policzkach. Całkowicie się zatopiłam w lekturze i gwarantuję, że was też to czeka. Jeśli czytaliście poprzednie części i wam się podobały to ta będzie spełnieniem waszych marzeń. Wyobraźcie sobie, że wszystkie fantastyczne wątki zostały wzmocnione razy dziesięć. Co to znaczy? Przede wszystkim zaprezentowano nam naprawdę sporo wspaniałych wątków pełnych akcji. Pani Maas nie zawiodła entuzjastów wojny w książce o wojnie i poświęca jej znaczną, przeważającą część książki. Opisywane są przygotowania, szpiegowanie, akcje ratownicze, bitwy, rozmowy pokojowe, a także wiele, wiele innych. Nadało to książce niesamowitego klimatu, a naszym sercom wspaniałego rytmu. Kolejną sprawą, na której się nie zawiedziecie jest wątek miłosny. Rhysa było mnóstwo, a czułych i wspaniałych scen pomiędzy Feyrą a naszym bohaterem także nie brakowało. Wszystko było idealnie wyważone, choć tym razem sceny między tą dwójką były zdecydowanie odważniejsze i ich liczba także wzrosła. Nie dziwiło mnie to, w końcu ta dwójka jest już naprawdę blisko siebie, jednak no nie poleciłabym Dworów w tym momencie, po przeczytaniu trzeciej części jakimś dwunastolatkom... No niestety wkroczyło to wszystko na naprawdę wyższy poziom. Mogę chyba dodać jeszcze, że nigdy nie żałowałam i nigdy nie pożałuję sięgnięcia po tę serię. Jest wspaniała, trafia dokładnie do naszego serduszka, a autorka ma pojęcie o tym jak pisać, by czytelnik był więcej niż zadowolony. Wciąga nas do samego serca historii, nakazuje stać murem za każdym bohaterem, a gdy dobiega to końca... Ach, seria dnia dzisiejszego wskakuje oficjalnie do grona moich ukochanych ulubieńców. Cieszę się, że dostałam prebooka, bo oficjalnie mogę stwierdzić, że tak go wymęczę, iż mu w pięty pójdzie, czytając najlepsze fragmenty. Kochani, zdecydowanie warto było czekać. Ach, czytajcie tą ostatnią część i pokochajcie tych bohaterów po raz ostatni. 10/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2017 o godz 15:59 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Dwór skrzydeł i zguby to trzeci tom serii, więc, nie chcąc zdradzić zbyt dużo i zabrać komuś przyjemności z czytania powieści, nie przytoczę tu opisu fabuły. Jeżeli macie już za sobą Dwór mgieł i furii, to wiecie, w jakim momencie zakończyła się akcja książki. Pamiętacie też zapewne, jaki los spotkał siostry głównej bohaterki, Nestę i Elainę, oraz gdzie znalazła się sama Feyra. Jeśli macie już w głowie ogólny obraz momentu, w którym skończyła się powieść, przejdźmy do samej treści... Sarah J. Maas jako mistrzyni pisania zakończeń wbijających w fotel i łamiących serce, zostawiła nas, czytelników, z totalnym mętlikiem w głowie i milionem kotłujących się myśli po Dworze mgieł i furii. Od tamtego czasu nie mogłam przestać myśleć o losach Feyry, a szczęśliwie dostałam w prezencie kończący serię Dwór skrzydeł i zguby w oryginalnej angielskiej wersji, więc mogłam przeczytać go na długo przed polską premierą. Chociaż... Powinnam raczej powiedzieć, że na długo przed polską premierą moje serce zostało zgniecione i podarte na kawałki, bo właśnie to zrobiła z nim Sarah J. Maas. Szczerze przyznam, że gdybym miała wybrać spośród twórczości Maas swoją ulubioną serię, biorąc pod uwagę Szklany tron oraz Dwory, skłoniłabym się ku drugiej opcji. Świat Prythianu posiada unikalny, niezwykły klimat, śmiertelnie groźny, lecz bardzo pociągający. Surowość Dworu Zimy, niebezpieczeństwo Dworu Wiosny oraz ukryte piękno Dworu Nocy... To wszystko jest ogromnie kuszące i sprawia, że kiedy ktoś raz zdecyduje się wziąć w dłoń Dwór cierni i róż, przepadnie się raz na zawsze. Chce się wracać do każdego kolejnego tomu i wyczekuje się z zapartym tchem na to, co jeszcze wyjdzie spod pióra autorki. Czy Dwór skrzydeł i zguby utrzymał wysoki poziom swoich poprzedników? Powieść Maas zawiera wszystkie elementy potrzebne do tego, aby się w niej zakochać. Jest tam nieodparta magia i urok, który wypełnia każde miejsce w Prythianie - czy to ciemne lasy, w których na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, czy to radość i szczęście, które możemy oglądać w Velaris. Wszystkie te miejsca czarują nas tak, abyśmy sami chcieli się tam udać. Jest oczywiście miłość, która jest wątkiem wszechobecnym. Tutaj, dzięki Bogu, nie stanowi ona centrum całej powieści. I nie jest także miłością powierzchowną, płytką i wymuszoną. Jest taką miłością, o której czyta się z największą przyjemnością. Mamy też nadciągającą wojnę dobra ze złem - w tym przypadku wojnę przeciwko Hybernii. Jest to konflikt, w którym mierzą się ze sobą potężni lordowie Dworów, mocarni królowie i siły magiczne, zdolne do zrównania świata z ziemią. Jak możecie się domyślić, w perspektywie nadciągającej wojny każda ze stron będzie chciała zaskoczyć czymś przeciwnika i zdobyć przychylność jak najmocniejszych sojuszników. Powrócą więc potężne potwory, z którymi spotkaliśmy się wcześniej czy to na kartach pierwszego, czy drugiego tomu serii. W Dworze skrzydeł i zguby bardziej szczegółowo poznajemy też każdego z władców terytoriów, na które składa się Prythian. Każdy z nich posiada wyróżniające go cechy i liczne talenty, jednak moim ulubieńcem zdecydowanie został Helion reprezentujący Dwór Lata. Przez Dwór skrzydeł i zguby mknie się błyskawicznie. Chociaż mi przeczytanie książki zajęło sporo czasu, bo przecież czytałam ją po angielsku, to nie posiadała ona ani jednego momentu, który choć przypominałby nudę lub monotonność. Raz za razem Maas rzuca nam pod nogi nową bombę, nowe zdarzenie, które zmienia wszystko. Mówiłam o tym, że ta książka złamała mi serce i faktycznie tak było. To właśnie po niej doświadczyłam swojego pierwszego "kaca książkowego", a każda inna książka, po którą sięgałam w czasie dwóch tygodni po skończeniu Dworu, zwyczajnie mi nie wystarczała. Takiej historii, jaką stworzyła Maas, ciężko jest dorównać. Ostatnie 50 stron powieści rozchwiało moje emocje na dobre - w jednej chwili siedziałam ze łzami w oczach, w kolejnej serce stawało mi z przerażenia, a w jeszcze następnej głośno się śmiałam. (Za takie coś powinni wsadzać do szpitala psychiatrycznego XD) Pamiętajcie więc - czytacie tą książkę na własną odpowiedzialność i sami narażacie Wasze serca na zawał! Jedynym maleńkim mankamentem, który jestem w stanie wytknąć, jest fakt, iż moim zdaniem zakończenie było odrobine zbyt szczęśliwe. Nie zrozumcie mnie źle - cieszę się, że historia Feyry i Rhysanda miała taki właśnie koniec, ale spodziewałam się, że wojna zbierze więcej ofiar. Byłoby to według mnie nieco bardziej naturalne. Jeżeli mieliście jakiekolwiek wątpliwości, czy warto przeczytać trzeci tom serii Dworu cierni i róż, nie powinniście się już wahać, tylko w tej chwili kupować książkę w przedsprzedaży. Takich książek jak Dwór skrzydeł i zguby nie spotyka się często. Pamiętajcie tylko, że powieść ta przyniesie zgubę Waszym sercom. Bądźcie na nią gotowi. booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 3 0
14-09-2017 o godz 14:15 mój empik dodał recenzję:
Najlepsza seria pod słońcem, nie mogę się doczekać premiery :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-09-2017 o godz 19:18 Zaczytane Jeże dodał recenzję:
Drogi Imperatorze! Niedawno poznałam grupę przyjaciół, którzy namówili mnie do bliższego przyjrzenia się ziemskiej literaturze i próby jej ocenienia. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do idei tego pomysłu, lecz szybko doszłam do wniosku, że pisanie recenzji pozwoli mi spojrzeć na czytane pozycje z szerszej perspektywy. Wszelkie prace będę odtąd przesyłać do Twej wnikliwej oceny (zaczynając od recenzji wydanej jedynie w krajach anglojęzycznych, niewydanej jeszcze w Polsce, książki Sarah J. Maas "A Court of Wings and Ruin", która dołączona jest do niniejszego listu). Żywię nadzieję, iż lektura zebranych przeze mnie danych dostarczy wielu interesujących Cię informacji odnośnie świata, kultury i sposobu myślenia ludzi. Niech Twa władza trwa wiecznie Kot (...) W mojej pięciogwiazdkowej skali trzecia część Dworu Cierni i Róż zasługuje na cztery. Jest dobrze skomponowana, lekka i przyjemna w czytaniu, bohaterowie dobrze wykreowani, jednak momentami mogą wydać się przekoloryzowani, a przeciąganie akcji i niektórych opisów jest zbędne. Po dłuższą i szczegółową recenzję zapraszamy pod aders: http://zaczytanejeze.blogspot.com/2017/09/a-court-of-wings-and-ruin-dwor-skrzyde.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
05-09-2017 o godz 14:49 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Jestem zdezorientowana. Znacie te chwile, gdy kończycie naprawdę dobrą serię, która na dobre zagnieździła się w Waszym sercu? Która całkowicie Was omamiła, porwała do swojego świata i staliście się jego częścią? Ta świadomość, że dana historia już na zawsze z Wami pozostanie, bo nic nie będzie w stanie jej wyrwać z Waszego serca i umysłu, bywa dziwaczna. Z jednej strony napawa człowieka takim spokojem i ulgą, a z drugiej zasiewa ogromną niepewność. Niby czujesz, że już jest wszystko dobrze, że pogodziłeś się z zakończeniem, że trzeba ruszyć dalej, a jednak siedzi w Tobie coś, co ci na to nie pozwala. Co trzyma Cię przy tej historii, przy jej finale… Tak. Z pewnością najbliższe kilka dni będzie dla mnie dziwne. Tym bardziej, że na chwilę umarłam. Maas, nienawidzę Cię. Pod wydarzeniach z ostatniego tomu Feyre powróciła na Dwór Wiosny. Jednak nie dla tego, że Rhysand jej się odwidział i postanowiła wrócić do tego głupiego Tamlina. Stała się prawdziwą księżną Dworu Nocy, a jej pobyt w domu Tamlina służy konkretnym celom. Feyre była w stanie poświęcić się dla swojego ludu, aby zostać szpiegiem i zobaczyć, co knuje Tamlin i król Hybern. Wojna jest rzeczą nieuniknioną, a Feyre i Rhysand będą musieli zdecydować, komu mogą naprawdę zaufać. Nie będzie to łatwe zadanie, bowiem każdy toczy swoją własną grę. Jednak oboje doskonale wiedzą, że bez odpowiednich sprzymierzeńców nie dadzą rady wygrać tej wojny. Z resztą… nawet ze sprzymierzeńcami nie ma ku temu pewności. Mogłabym napisać, że spodziewałam się czegoś więcej. Bo nawet gdzieś tam tak czuję, że trochę inaczej to widziałam. Ale chyba po prostu mam taki dziwny stan, że zaczynam bredzić. Właściwie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać w finale serii tworzonej przez Maas. Bo o ile poznałam jej twórczość na tyle, że wiem, iż potrafi za każdym razem rozerwać moje serce na kawałki, tak ACOWAR to pierwsza książka, która stanowi pewien finał, pewne ostateczne zakończenie, chociaż przyznam szczerze, że nie jestem tego do końca pewna. Początek jest dosyć… spokojny. Chociaż nie. To nie jest odpowiednie słowo. Jest stonowany, ale to tylko przejściowe, bowiem jak się zapewne domyślacie, potem rozpętuje się istna burza. Napisałabym nawet dosadnie, że będzie istny rozpierdziel. Bo będzie. Podczas gdy w pierwszej połowie książki tempo akcji przybiera formę sinusoidy, tak potem mamy istny szał, pełen emocji i napięcia. I tak aż do samego końca. A wiecie dlaczego? Bo Maas jest nieprzewidywalna. Już nie raz rozprawiałam o tym, jak to jednocześnie kocham i nienawidzę Maas. To się nie zmieniło. Ba! To się na pewno nigdy nie zmieni. Po jej książki mogę sięgać w ciemno, bo wiem, że nigdy mnie nie zawiedzie. Czy ja jestem masochistą? Przecież wiem, ile bólu ta kobieta potrafi zadać! A jednak brnę w tę chorą relację dalej. Jak ćma zbliżam się do ognia, aż w końcu się spalę. Coraz mniej mi brakuje… Maas, nienawidzę Cię za rozdział 76. Nienawidzę Cię za to, że pozwoliłaś mi uwierzyć. Że jesteś na tyle nieprzewidywalna, że ja naprawdę spodziewam się po Tobie wszystkiego. Nawet najgorszego. Pozwoliłaś mi umrzeć kobieto! Ja naprawdę nie płaczę za często podczas czytania. No i masz Ci los. Tym razem się popłakałam, a moje serce nie raz podczas lektury krzyczało „Nie, nie, nie, nie, nieeeeee…”. To okrutne… Dawać czytelnikom radość, a po chwili odbierać ją w tak brutalny sposób. W tej książce miesza cię multum emocji. Wszystkich. Ze skrajności w skrajność, ale mimo wszystko jest to coś pięknego. Wiele osób uważa, że ta seria jest skierowana głównie na romans. Dobra, nie zaprzeczę temu, że miłość jest tutaj niezwykle istotna, ale uwielbiam sposób, w jaki jest przedstawiana. I nie chodzi mi tylko o Rhysanda i Feyre. Piękne jest również oddanie całek świty względem nich, ta zawziętość, te emocje, które bohaterowie okazują na każdym kroku. Ci doskonale wykreowani bohaterowie, którzy stają się naszymi braćmi i siostrami. Uwielbiam również to, że Maas pozwala się każdemu wykazać. Nie ukrywa nikogo w cieniu, tylko pozwala swoim postaciom działać, podejmować istotne decyzje, czasem nawet poświęcić się dla dobra ogółu. Tutaj każdy ma swoją siłę, którą potrafi odpowiednio wyeksponować. Każdy odgrywa istotną rolę w całej historii. Jednak wracając do tego, że Maas skierowała tę serię głównie na tor romansu… Nie zgadzam się. Nie w przypadku tego tomu. Tutaj jest istna wojna. Od poszukiwania sprzymierzeńców w każdym zakamarku tego świata, po sam finał, który jest niezaprzeczalnie intrygujący. Poznajemy nowych bohaterów, autorka rozwija pewne wątki, dając sobie otwarte pole do popisu, które prawdopodobnie wykorzysta przy tworzeniu nowelek czy opowieści z tego świata. Bowiem główna trylogia się już zakończyła… Ale nie oznacza to, że już nigdy nie powrócimy do Prythianu. Cała recenzja na http://bookeaterreality.blogspot.com/2017/05/a-court-of-wings-and-ruin-sarah-j-maas.html
Czy ta recenzja była przydatna? 3 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Język cierni Bardugo Leigh
31,49 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Nibynoc Kristoff Jay
40,49 zł
45,00 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę