Dwór cierni i róż. Tom 3. Dwór skrzydeł i zguby (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (5): Cena:

Sprzedaje empik.com 48,99 zł

Cena empik.com:
48,99 zł
Cena:
49,99 zł
Oszczędzasz:
1,00 zł (2%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Długo oczekiwana trzecia część bestsellerowego cyklu Sarah J. Maas

Feyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.

W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.

ksiazka
Tytuł: Dwór cierni i róż. Tom 3. Dwór skrzydeł i zguby
Seria: Dwór cierni i róż
Autor: Maas Sarah J.
Tłumaczenie: Radzimiński Jakub
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 22758194
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-25
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 73 x 137
Indeks: 22758194
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
75
4
9
3
4
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
49 recenzji
22-04-2018 o godz 18:51 Klaudia0417 dodał recenzję:
Trzeci tom "dworu cierni i róż" jest świetną lekturą, która ukazuje aspekty naszego świata w niezwykłym świecie Fae.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2018 o godz 14:19 Zygmunt Jasztal dodał recenzję:
Świetnie napisana książka treśc porywa do czytania. Autorka pisze porywająco, Jeszcze nie spotkałem autora który tak przykleił mnie do swoich treści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2018 o godz 21:30 Anonim dodał recenzję:
Świetna książka. Szkoda, że tak szybko się zakończyła. :) Warta przeczytania, również jak poprzednie książki tej autorki. Porywa emocjonalnie, wciąga niesamowicie. Świetne postacie, akcja. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-04-2018 o godz 19:38 Laurie dodał recenzję:
http://zniewolone-trescia.blogspot.com To jednak z kilku książek, na które czekałam tak niecierpliwie, jak tylko można. Nie mogę powiedzieć, że jest najlepsza, jednak na tle pozostałych tomów „Dworu...” wybija się naprawdę mocno. Sarah J. Maas wie, jak wieńczyć swoje dzieła, by zrobić to z odpowiednim przytupem. Prawie do samego końca nie miałam pewności, jak się to skończy, kto przeżyje, a kto umrze. Pewnie będę w mniejszości, ale z trzech części, na które podzielona jest ta powieść, najbardziej podobała mi się pierwsza. Większość pewnie zapyta: „Dlaczego? Przecież to była głupia zemsta Feyry”. Właśnie dlatego. Owszem, przykro mi z powodu mieszkańców Dworu Wiosny, jednak nie potrafię odmówić Feyrze prawa odwetu. Zresztą Tamlin sobie na to zasłużył. Naprawdę był tak naiwny, sądząc, że ochroni swych poddanych po tym, jak oddał się w ręce króla Hybernii? Żałuję, naprawdę żałuję, że Tamlin okazał się takim gnojkiem i nie jest mi go żal. Nie ratuje go nawet końcówka, choć przyznaję, że nie spodziewałam się, że zachowa się tak odpowiedzialnie. Za to chyba poprawiłam swoje zdanie o Lucienie, który tak mnie zawód w poprzednim tomie. Nie jestem zresztą pewna, co o nim sądzić. Z jednej strony sprawa z Elainą, z drugiej jego wdzięczność wobec Tamlina. Ciężko mi jednoznacznie określić, w które jego wcielenie wierzę. Na początku bardziej z nim sympatyzowałam, teraz już potrzebuję chyba więcej argumentów, żeby wrócić do tamtych emocji. Cieszę się też, że Dwór Snów dostał więcej czasu antenowego pomimo narracji Feyry. Martwiłam się o Kasjana i Azriela, odkąd skończyłam poprzedni tom. Miło było ich znów zobaczyć całych i zdrowych. Zresztą o Mor i Amrenie mogę powiedzieć to samo. O ile poprzednio nie potrafiłam wybrać, które z nich jest najbliższe memu sercu, to teraz już z całą pewnością wskazuję na Azriela. Ujął mnie swoją postawą wobec Elainy – kibicuję im – ale też pokazał nieco więcej pazurków, kiedy uczył Feyrę latać. Z Dworu Snów chyba tylko Kasjan nie pokazał niczego nowego, może nie licząc brawury, ale to akurat zbyt chwalebne nie było. Zresztą „Dwór Skrzydeł i Zguby” przedstawia nam całe spektrum nowych postaci, które wcześniej poznaliśmy jedynie z opowieści, bądź były na tyle mało znaczące, że pewnie jak ja wielu czytelników się nimi nie zainteresowało. Nie przekonałam się do Juriana, na myśl o Beronie, Erisie i reszcie rodziny Luciena krzywię się, ale już pozostali książęta zyskali przynajmniej cień mojej sympatii. Jednak moje serce podbiła Viviane, żona księcia Zimy, Kalliasa. Raz, że mam słabość do jej imienia, dwa, jest naprawdę sympatyczną postacią, której chciałabym przeczytać coś więcej. Nie mogę też nie wspomnieć o siostrach Feyry, które również odegrały niebagatelną rolę w tej historii, a każda z nich przekonała mnie do siebie w pewnym momencie. Słowne potyczki pomiędzy Nestą a Kasjanem zostaną długo w mojej pamięci razem z uśmiechem, które wywołały. Dwoje głównych bohaterów zostawiłam sobie na koniec. Czy mogę tak nazwać Rhysa? Myślę, że tak, bo było go na tyle dużo, że trudno o nim choć na chwilę zapomnieć. O ile lubię Feyrę, choć potrafi być impulsywna i irytująca, to do Rhysa nie mogę się przekonać, a nawet powiem, że szczerze go nie znoszę. Nie chodzi tu o jego charakter, natrętne narażanie własnego życia czy wieczne uszczypliwości wobec ukochanej. Nie znoszę tego, co ten facet ze mną robi. W jednej chwili doprowadza mnie do wybuchu śmiechu, by potem wycisnąć łzy. Możecie mnie za to ubiczować, ale Rhys nigdy nie znajdzie się na mojej liście ulubionych bohaterów. Czy w tej powieści nie jest przypadkiem za dużo Feyry i Rhysa? Trudno, żeby nie było, skoro narratorką opowieści jest Feyra. A że to papużki-nierozłączki i świata poza sobą nie widzą... Nie jestem przeciwniczką jednego, wiodącego prym wątku, ale wiele rzeczy w „Dworze Skrzydeł i Zguby” aż się prosi o więcej miejsca. Ograniczenie się do narracji pierwszoosobowej jednej tylko postaci – dwa rozdziały Rhysa to nawet nie jest jeden procent – może być tu poważną wadą, dla mnie to też pewien dyskomfort. Nie jestem usatysfakcjonowana, wiele wątków zostało uciętych w miejscu pozostawiającym pytania o dalszy ciąg. Jednak sama powieść jest świetnym zwieńczeniem trylogii. Nie zostałam zawiedziona, nie ma tu przedramatyzowania, postacie wciąż się rozwijają, pojawiają się nowi gracze, na których warto zwrócić uwagę. Jeśli wyjdzie jakaś dodatkowa historia z tego uniwersum – a słyszałam coś o nowelce – chętnie po nią sięgnę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-03-2018 o godz 09:15 Marcelina dodał recenzję:
Świetne zakończenie serii, zdecydowanie warto przeczytać. Feyra jest ciut lepiej opisana, fabuła dla mnie jest pełna - mamy i spiski, i bitwy, a wszystko z rozmachem:) odrobinkę ucierpiał charakter Rhysanda. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2018 o godz 16:34 justrevding dodał recenzję:
Feyra wbrew sobie powraca na Dwór Wiosny. Nie zamierza jednak bezczynnie przyglądać się przymierzu jakie Tamlin zawarł z królem Hybernii – ma zamiar zniszczyć system od środka i jak najszybciej wrócić do domu, na Dwór Nocy. Tymczasem zbliża się nieuniknione – ostateczna walka oddziałów Prythianu z Hybernią. Czy książęta dworów połączą siły? Czy może jednak niektórzy wyłamią się i ostatecznie sprzymierzą z wrogiem? Komu tak naprawdę Feyra może zaufać? Jak wiadomo, Pani Maas ma tendencję do robienia kolejnej część dłuższej od poprzedniej. W wypadku tej książki w ogóle mi to nie przeszkadzało! Pomimo prawie dziewięciuset stron, po skończonej lekturze miałam taką depresję poksiążkową, że jak sobie przypomnę to nadal mnie trzyma i jak najszybciej chcę wracać do Prythianu, Feyry, Rhysa, Mor i innych. Jednym z większych plusów ACOWAR jest moim zdaniem to, jak zmieniła się Feyra. Tak jak na początku nie przepadałam za nią, denerwowało mnie jej zachowanie oraz czasami irracjonalne i dość głupie wypowiedzi, tak tutaj nadrabia ona w stu procentach. Stała się naprawdę fajną, dającą się lubić dziewczyną. Niestety coś za coś – Rhysand w tej części jest odrobinę mniej… Rhysandem. Nie wiem jak to ująć w słowa, po prostu w moim odczuciu nie jest już tak potężny, tajemniczy i szarmancki jak był. Odgrywa momentami rolę cierpiętnika. Ale żeby nie było, nadal go uwielbiam. Zresztą cała „klika Rhysanda” jest świetna, z Mor jako moją literacką żoną na czele. Jest to powieść o miłości, przyjaźni, poświęceniu, trudnych wyborach i tolerancji – czyli o tym wszystkim, czego doświadczają ludzie, z taką tylko różnicą, że kwestie te przedstawione są w magicznym świecie. Co do magii – naprawdę bardzo chciałabym dowiedzieć się jak pachnie ta, którą tak często czuje Feyra! Cała opowieść jest zwarta i świetnie się ją czyta (mimo leniwej narracji, za którą z reguły nie przepadam). Przedstawienie scen bitewnych również trzyma poziom, chociaż podczas czytania niektórych, miałam wrażenie dość ubogiego języka (nadal wszystko dzieje się "uderzenie serca później") i czasami głupich rozwiązań związanych z samym pojedynkiem. Na stronach powieści, poznajemy także jeszcze dokładniej Prythian oraz odwiedzamy inne, dotychczas nieznane nam dwory i posiadłości książąt. Opisy sytuacji i miejsc tak działają na wyobraźnie, że mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że „Dwory” wskakują na pierwsze miejsce książek, których ekranizację chciałabym zobaczyć. Powieść jest bardzo plastyczna, magiczna, po prostu cudowna! Jednak wciąż dręczy mnie pewna, nie do końca rozwiązana sprawa. W zasadzie takich spraw pozostało sporo – Pani Maas otworzyła sobie furtkę do opowiedzenia osobno historii tak naprawdę każdego z bohaterów. Mam nadzieję, że odnajdziemy to wszystko w nowelkach oraz nadchodzącej kolejnej części. Jak widać, moja wypowiedź jest BARDZO merytoryczna, ale cóż – wiecie jak to jest, kiedy emocje i miłość biorą górę. Polecam każdemu, naprawdę każdemu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2018 o godz 18:26 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Po koszmarze, jaki zgotował mi Dwór mgieł i furii sięgałam po tę książkę jak po karę. I nie wiem czy to moje mocno negatywne nastawienie, zaniżenie poprzeczki, czy ta książka rzeczywiście była lepsza, ale nawet udało mi się wciągnąć i na pewno wyklinać znacznie mniej. Książkę zaczynamy z Feyrą z powrotem na Dworze Wiosny, która przepełniona gniewem i żądna zemsty pragnie ukarać Tamlina za jego umowę z Hybernią. Działa jako szpieg, przysłuchując się i oszukując, by następnie wrócić do Velaris i opowiedzieć wszystko Rhysowi. Jednak coś krzyżuje jej plany, powrót do domu okazuje się trudniejszy, w dodatku przyprowadza ze sobą niespodziewanego gościa. Jak się okazuje, Hybernia planuje zniszczenie muru oddzielającego Prythian od świata ludzi i muszą natychmiast zacząć planować obronę. W tym celu zwołują wszystkich książąt i zbierają sojuszników, którzy będą zdolni walczyć w tej bitwie. W dodatku Nesta i Elaina dostały od Kotła więcej, niż wszyscy sądzili i mogą one być kluczem do jego zniszczenia. Szykuje się wojna, w której zginie masa ludzi i fae, wszyscy muszą postępować ostrożnie i nie dać się złamać od środka, a tym bardziej nie dać się zabić. Tak jak Feyra w drugiej części była zbolała i jakatoonasmutna, tak teraz jest zła i żądna zemsty i, jak możecie się domyślić, jest to tak samo denerwujące. Zwłaszcza, że powtarza to co parę stron. Ale! Tylko podczas pobytu na Dworze Wiosny, ponieważ później ona – o zgrozo – naprawdę zaczęła używać tej swojej makówki i choć wciąż bajdużyła, i przywodziła mi na myśl rozmarzone dziecko, to naprawdę zaczęła być znośna. Sama nie mogę w to uwierzyć. Co do innych bohaterów, stało się to samo co w Imperium burz, czyli romanse. Każdy musi kogoś mieć lub w kimś się podkochiwać, to już stało się standardem, choć tutaj Maas tak bardzo tych bohaterów nie zniszczyła, nie popsuła charakterów, chyba bardziej się postarała. Zauważyłam jednak coś śmiesznego, mianowicie drugim największym problemem bohaterów w książkach Maas (tutaj zaraz po Hybernii) są właśnie miłosne rozterki i mimo wszystko jest to dosyć zabawne. Jak dla mnie też nieco odejmuje powagi całej akcji. A teraz całkiem szczerze, ta książka naprawdę jest lepsza od drugiej części. Tak jak napisałam na początku, nie miałam na nią najmniejszej ochoty i niesamowicie żałuję, że się zapisałam na egzemplarz recenzencki, bo mam tę książkę już od października tamtego roku, a mamy marzec i dopiero dodaję recenzję. O ile przez początek nie mogłam tego czytać, bo ani na chwilę nie potrafiłam wykrzesać z siebie nienawiści do Tamlina, później Feyra wróciła do Rhysa i pierwsze co, to pojawiła się łóżkowa scena (trwająca cztery strony), już miałam rzucić to w cholerę, to później naprawdę zaczęło się coś dziać. I nie była to akcja rodem z drugiej części, czyli ratowanie Feyry z jej koszmarów, a faktycznie nadciągające niebezpieczeństwo i podjęte wobec tego działania. Może dzięki temu (albo może Maas w końcu się ogarnęła) erotycznych scen Feyry i Rhysanda było bardzo mało, chyba trzy albo cztery, a razem z tym odpuszczone zostały seksualne podteksty, potyczki słowne i "kuszenie" siebie nawzajem. Nawet nie wiecie jak dobrze mi się czytało bez tego. W ogólnym rozrachunku ta książka nie wypadła tak źle, jak się spodziewałam. Były błędy, mniejsze, które mi się nie podobały, między innymi chciałabym "zobaczyć" więcej relacji czysto rodzinnych między bohaterami, bo Feyra cały czas powtarza jak się kochają, ale głównie są to tylko słowa. Sytuacji, które mi nie przypadły do gustu, dla mnie niepotrzebnych, było dużo, ale wyciąganie każdej z osobna mija się z celem, nie chcę też zbytnio spoilerowac. Tamlina dalej lubię, Maas nie udało się mnie złamać aż do końca (zwłaszcza, że pozwoliła mu odpokutować), Feyra wciąż jest głupiutka i chyba nic tego nie zmieni, Rhysa lubię, choć nie ubóstwiam – reszta bohaterów jednak specjalnie na mnie nie wpłynęła, nie było okazji, by jakkolwiek się z nimi zżyć, poznać lepiej, tego też mi brakowało. Książka mnie nie "zniszczyła" tak jak większości, ale przyznaję sama przed sobą, że jestem pozytywnie zaskoczona i udało mi się wciągnąć w akcję – dzięki temu, że ona rzeczywiście była. Jestem nawet na tyle emocjonalna, że na niektórych scenach się wzruszyłam, zwłaszcza pod koniec, gdy przeczytałam jak nazywały się statki. Czy polecam? Sama nie wiem. Niby było lepiej, ale to wciąż nie jest to. Książka o dziwo przyjemna, ale osobiście nie doczytałam się żadnych większych wartości ani czegoś, co w niej można uwielbiać. Sam zamysł, świat fae, magiczne postacie, jest dla mnie intrygujący i bardzo te klimaty lubię, ale takie wykonanie akurat mi nie podpadło. Jeśli kogoś, tak jak mnie, zraził drugi tom, to bym się zastanowiła, ale jeśli nie, to jak najbardziej sięgajcie. 5/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2018 o godz 10:31 Zaczytana_Hania dodał recenzję:
Jedna z najlepszych jakie czytałam. Przeładowana wyobraźnią, magicznymi i niestandardowymi światami oraz niesamowitą miłosną historię dwójki ludzi. Jak zawsze muszę napisać, że kreacja postaci- fantastyczna, są tak realni i żywi że aż ciężko w to uwierzyć. Moja sympatia do każdej postaci jest ogromna! Książkę bardzo polecam, wiele wspaniałych przygód i akcji. Istna wciągająca czarna dziura. Polecam mocno!!!!!!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2018 o godz 10:56 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Dość długo musiałam czekać na następną część „Dworów”, jednak oto jest już w moich rękach i po przeczytaniu chciałabym się z wami podzielić swoją opinią w poniższej recenzji. Nie mogę wręcz uwierzyć w to, że, tom mający ponad osiemset stron był niczym gdy się czytało go szybko, a im bliżej się było końca, tym bardziej nie chciało się kończyć. Jednak przejdźmy do samej książki, co w niej znajdziemy? Feyra musi stawić czoła ostatecznemu złu, jakie chce nie tylko rozgromić cały Prythian, ale również świat ludzi. Jest znów wepchnięta w wir zdarzeń, które zmuszają ją, by podjęła odpowiednie decyzje, znalazła nowych sprzymierzeńców, mogła komuś uwierzyć i zebrać armie, dzięki jakiej da rade złu, dlatego każda osoba jest ważna na wagę złota, gdyż może zmienić oblicze wojny. Sprawia to, że sama musi wrócić wręcz w ręce wroga, by w ten przebiegły sposób, dowiedzieć się co takiego knują. Wykazując się odwagą, chce w ten sposób uratować osoby, które kocha i nie da ich w żaden sposób nigdy zranić. Zdumiewająco napisana książka, w której widać, że autorka posługuje się wszystkimi umiejętnościami i wiedzą, jaka zdobyła, by to zakończenie, było jak najlepsze pełne akcji, intryg, emocji, miłości, kłamstw i prawdy, które mieszając się, wprowadza czytelnika w stan, w którym nie wie, co się dzieje, sprawia to, tylko że chce się czytać dalej, dowiedzieć jeszcze więcej wraz z naszymi bohaterami, których w tej części jest naprawdę dużo, gdyż pochodzą one również z pierwszego i drugiego tomu. Jest to ostateczne starcie zła z dobrem, przez co historia, która się toczy, ma swój rozmach, jak to już bywa u tej autorki, pełna emocji akcja wprowadza nas w bardziej spokojne momenty, w których możemy odpocząć i znów przeżyć coś niesamowitego zaraz z następnymi stronami. U wielu postaci widać metamorfozę, te, które kiedyś także wydawały się inne, teraz okazuje się, jakie są naprawdę, jest to trochę drażniące, gdyż ja sama chciałabym, wiedzieć co wpłynęło na postacie drugoplanowe, że właśnie tak, a nie inaczej się teraz zachowują, jednak nie można wszystkiego wymagać. Historia, która nam jest dane czytać, uważam, że jest odpowiednim zakończeniem całego cyklu „Dworu” i nic więcej nie trzeba w niej zmieniać. Jednak co najważniejsze widać, że autorka zostawiła sobie w swojej powieści wiele furtek, do które później może wykorzystać, by pisać, chociażby losy innych postaci w innych już mniejszych nowelkach. Dwór skrzydeł i zguby to dopełnienie przepięknego cyklu, który na pewno pozostanie w mojej pamięci na długo, gdyż wywołał we mnie wiele emocji, radości, wzruszenia, złości czy samej wielkiej chęci zemsty na jakiejś postaci. Była to cudowna przygoda, której zakończenie pozostawia u mnie potężnego kaca książkowego, wiedząc, że na pewno jeszcze trochę minie nim trafie na coś tak naprawdę dobrego. A do całej serii będę wracać i mam ochotę to zrobić jeszcze niebawem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2018 o godz 15:35 Magdalena Moryc dodał recenzję:
🌸🌸Bardzo tego nie chciałam lecz niestety dzisiaj dotarłam do końca fantastycznej pozycji, a mowa tutaj o "Dwór skrzydeł i zguby" autorstwa Sarah J. Maas. Zdecydowanie mogę to powiedzieć, że jest to dla mnie jedna z lepszych serii ale wszystkiego dowiecie się na moim blogu, na którego serdecznie zapraszam: http://lunafisher.blogspot.com/2018/02/35-swiezo-po-dwor-skrzyde-i-zguby-sarah.html Co wy uważacie o tej serii? Podzielcie się opinią w komentarzach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-12-2017 o godz 12:23 redgirlbooks dodał recenzję:
''(...)Jeśli on był ciemnością, ja byłam migoczącymi gwiazdami, które dobrze widać tylko w jego ciemnościach''. Ferya z powrotem trafia na Dwór Wiosny. Tamlin nie przypuszcza, że jego ukochana doprowadzi go do zguby. Księżna Dworu Nocy krok po kroku układa misterną sieć kłamstw, aby lud Księcia Dworu Wiosny obrócić przeciwko niemu, a własnemu zapewnić bezpieczeństwo. Król Hybernii nadal jest w posiadaniu kotła, za pomocą którego mógłby zburzyć cały świat. Nie tylko istot Fae, ale również ten ludzki, po drugiej stronie muru. Ferya musi dowiedzieć się, gdzie Hybernijczycy zamierzają uderzyć oraz jak długo kocioł będzie regenerował siły po ostatnich wydarzeniach. Wojna jest tuż, tuż, potrzebni są sojusznicy i nowe sprzymierza, lecz komu można zaufać? Kto będzie wrogiem, a kto przyjacielem? Czy Księżnej Dworu Nocy, jej towarzyszu i przyjaciołom uda się stworzyć lepszy świat? Uwielbiam twórczość Sarah J. Maas. Seria ''Szklany tron'' definitywnie podbiła moje serce. Również pierwsza i druga część Dworów zapisała się w mojej pamięci. Jeśli chodzi o ''Dwór skrzydeł i zguby'' nie do końca zostałam usatysfakcjonowana. Ferya w roli szpiega wyszła dość niewiarygodnie. Oczekiwałam większej ilości napięcia, intryg, a otrzymałam coś, co w rezultacie okazało się niewiele wznosić do fabuły. Autorka zmarnowała potencjał tego wątku, a właśnie na niego po drugiej części czekałam najbardziej. Było też wiele niedokończonych wątków takich jak więź pomiędzy danymi bohaterami. Autorka zaczynała temat, krążyła wokół niego, a ostatecznie go porzucała. Brakowało mi rozwinięcia postaci Nesty. Moim zdaniem autorka nie w pełni wykorzystała wyrazistość tej postaci. Nesta to osoba, która z zewnątrz jest twarda i niewzruszona jak stal, a więc autorka mogłaby bardziej podkreślić te cechy, a zrobiła z niej przez większość fabuły milczącą dziewczynę. Również postać Nesty została mało pokazana i straciła na wyrazistości. Jej postać zawsze była gdzieś tam z boku, nie płynęła wraz z wydarzeniami do przodu, a wręcz pozostawała w tyle. Z racji tego, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie ma wyjść kolejna część Dworów, to te niedopowiedzenia potraktuję jako okazję do rozwinięcia ich w kolejnej części. Tak czy siak mam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Skoro moje bolączki zostały wyznane to przejdę do plusów. W książce z pewnością nie brakowało akcji, intryg i przygód. Bohaterowie nie raz stawali przed trudnymi wyborami, czy musieli wyjść naprzeciw własnym lękom. Ich przyjaźń nie raz zostawała wystawiona na próbę, a oni pomimo tego wciąż przy sobie trwali. Ich więź i lojalność były niesamowicie silne, czego nie raz udowodnili. Sarah J. Maas zręcznie manewruje pomiędzy prawdą, a kłamstwem. Tu nie ma ludzi złych i dobrych, nie wiemy czego po kim mamy się spodziewać, a autorka nie raz nas zaskakuje i mąci w głowie. Dbałość o szczegóły, niespodziewane zwroty akcji, przyjaźń, lojalność, miłość i walka o lepsze jutro - to wszystko składa się na tę powieść. No i nie mogłabym nie wspomnieć o Rhysandzie, który tak bardzo różnił się od Tamlina. Kiedy zaczęłam przygodę z tą serią, a na scenę wkroczył Książę Dworu Nocy nie rozumiałam dlaczego większość czytelniczek do niego wzdycha. W końcu, kiedy ja to pojęłam, zaczęłam wzdychać i ja. Rhysand w przeciwieństwie do Tamlina traktował Feryę jak równą sobie i pozwalał jej na własne wybory. Słuchał jej i wspierał ją w swoich działaniach, a do tego ten jego swawolny urok również robi swoje. Pomimo wszystkiego nie potrafiłam oderwać się od książki. Autorka od razu wciągnęła mnie w wykreowany przez siebie świat. Sprawiała, że chciałam więcej i więcej. Mam nadzieję, że w kolejnej części znajdę to czego brakowało mi w tej, a autorka jeszcze nie raz mnie zaskoczy i pozwoli na nowo zakochać się w swojej twórczości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-12-2017 o godz 08:07 Klaudia Mordarska dodał recenzję:
Powroty bywają naprawdę ciężkie. Wracają wspomnienia. Ludzie, którzy pozostawili serce w kawałkach. Miejsca, które przywołują zdarzenia, o których za wszelką cenę chciałoby się zapomnieć. Każda, nawet najmniejsza cząstka dawnego życia sprawia ogromny ból. Ale zamiast uciekać, trzeba stawić temu czoła. I zawalczyć o swoją przyszłość. Cierpienie bywa nieuniknione, ale czasami warto się poświęcić, prawda? Schować uczucia do kieszeni, przybrać na twarz maskę obojętności... i wyjść naprzeciw wszelkim przeszkodom. Wspominałam już, że uwielbiam klimat tej serii? Jest magiczny, wyjątkowy i tak mroczny, że z każdą stroną przepadałam na nową. Im dalej w treść, tym bardziej czułam, że zbliżam się do zakończenia... A ja tak bardzo nie chciałam jej kończyć! Za mocno wciągnęłam się w rzeczywistość wypełnioną konfliktami i coraz bardziej zbliżającą się do upadku. Nie mogło zabraknąć wielu emocji, zaskakujących zwrotów akcji i ciągłego napięcia, które nie pozwalało mi oderwać się nawet na chwilę. Bohaterowie byli dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Nie potrafiłam wystarczająco nacieszyć się moim ukochanym Rhysem, który w dalszym ciągu zachwycał mnie swoją barwną osobowością i specyficznym poczuciem humoru. Jeśli miałabym wybrać ulubioną męską postać z literatury, odpowiedź byłaby oczywista. Miałam okazję bliżej przyjrzeć się również Kasjanowi i Azrielowi, do których również czułam wielką sympatię. Co ciekawsze, całkiem często pojawiały się siostry Feyry – Nesta i Elaina, które musiały zmierzyć się z kompletnie odmienną rzeczywistością. Muszę przyznać, że dało się je lubić, chociaż potrzebowałam nieco czasu, aby przekonać się do kapryśnej, ale za to niezwykle silnej Nesty. Co do samej głównej bohaterki, to miała przed sobą wiele ciężkich decyzji do podjęcia. Ale Feyra to odważna i zdecydowana kobieta, której determinacja od samego początku była godna podziwu. Nie macie pojęcia, jak bardzo mi ich wszystkich brakowało! Wątek romantyczny okazał się bardzo przyjemnym dodatkiem do fabuły. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam miłosne wzloty i upadki bohaterów. Pojawiło się kilka całkiem ciekawych kombinacji i przez całą książkę snułam domysły co do rozwoju ich relacji. Nie mogło zabraknąć niemałych niespodzianek, gorących uczuć i łamiących serce odrzuceń. Jestem zachwycona tym, jak autorka to wszystko sprytnie sobie obmyśliła. A zakończenie pozostawiło we mnie ogromny niedosyt. Tyle pytań bez odpowiedzi... Chciałabym poznać je tu i teraz! Podsumowując, Dwór skrzydeł i zguby to niesamowicie wciągająca i urzekająca opowieść wypełniona akcją aż po krańce stron. Jestem zachwycona tą mroczną rzeczywistością przepełnioną konfliktami i wojną. Muszę przyznać, że nie mogłam oderwać się nawet na chwilę. Niesamowicie mnie cieszy to, że po raz kolejny mogłam spotkać Rhysanda, Feyrę, Azriela, Kasjana i wszystkich, którzy mają wyjątkowe miejsce w moim sercu. Ileż tu było emocji! Ile zaskoczeń i łamiących serce decyzji! Jestem oczarowana tą książką. Gorąco polecam w szczególności fanom fantastki. To najlepsza seria tego roku i nie można przejść obok niej obojętnie. Ja całkowicie przepadłam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-12-2017 o godz 12:53 em dodał recenzję:
Lubię Sarah Maas. Sięgając po jej książki nie spodziewam się, że czymś mnie zaskoczy, ale za każdym razem fabuła mnie wciąga i wracam do życia dopiero po przeczytaniu książki do końca. Dwór skrzydeł i zguby pozostawia niedosyt. Wszystko skończyło się mdło. Odniosłam wrażenie, że Tom III powstał tylko po to, żeby serię zakończyć..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-12-2017 o godz 17:56 Singielka xxo dodał recenzję:
http://intheheavenofbooks.blogspot.com/2017/12/82-dwor-skrzyde-i-zguby-s-j-maas.html Feyra po pobycie na Dworze Nocy i po szalonej miłości z Rhysandem postanawia udać się do Dworu Wiosny jako szpieg. Zbliża się po prostu niebezpieczna wojna, która może pochłonąć wiele, nie tylko ludzkich, żyć. Księżna poświęca się i udaje, że nadal kocha Tamlina. Mimo że udaje jej się to z wielkim trudem, chce poznać plany byłego ukochanego. Chce wiedzieć po której będzie stronie, gdy król Hyberni zaatakuje. Uczucia Feyry są... na początku jakby smutne. Dziewczyna jest podminowana - widać to w tym, co mówi i jak się zachowuje. Jej jedynym światełkiem w tunelu jest myśl o Rhysandzie. - że robi to wszystko dla niego, że on tam gdzieś jest i na nią czeka. Te myśli ją uspokajają. Smutna jest postać Tamlina w tej części. Po przeczytaniu drugiego tomu nie lubiłam go. Teraz to się również nie zmieniło, ale myślę, że po części go rozumiem. Kochał Feyrę taką samą miłością, co Rhysand, jednak zachowywał się, troszczył się o nią w inny sposób. W tej części Tamlin zostaje zdradzony przez byłą miłość swojego życia i nie tak łatwo udaje mu się wybaczyć. Jeśli już jestem przy postaciach, zdradzę co nieco odnośnie sióstr Feyry, które stawiają pierwsze kroki w byciu fae. Nesta radzi sobie... na swój sposób. Stała się jeszcze piękniejsza, a także jeszcze bardziej wredna i wyniosła. Radzi sobie ze swoją nową postacią, ale i tak ma żal do Feyry, że ich wszystkich w to wpakowała. Elaina za to... straciła rozum. Bredzi i i mówi rzeczy, których nikt nie rozumie. Załamała się. Ciągle wspomina byłego narzeczonego, za którego na pewno by wyszła będąc człowiekiem. Nie zauważa swojego towarzysza - Luciena. W książce jest bardzo dużo planów, czasem dość skomplikowanych. Przyznam, że widzę podobieństwo do "Szklanego tronu" co do stylu i metody pisania. Cieszę się, że w książce są opisane uczucia, miłość, bo bez tego byłaby ona suchymi opisami planów. To właśnie te uczucia kształtują powieści Sarah J. Maas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-12-2017 o godz 10:46 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
"Dwór skrzydeł i zguby" to już trzecia część historii o świecie Prythianu. Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier książkowych, opowieść, która zdobyła serca milionów czytelników. "Dwór cierni i róż" oceniłam bardzo wysoko, "Dwór mgieł i furii" jest odrobinę gorszy, ale nadal bardzo dobry. A co z najnowszą częścią? Od razu zaznaczę, że w tej recenzji nie znajdziecie spojlerów, ale jednak wolałabym, żeby trafiła ona do osób, które dwie pierwsze części mają już za sobą. Są takie serie, które nie wymagają czytania tomów w określonej kolejności, ale tutaj byłoby kompletną głupotą zaczynać od trzeciego tomu - stracilibyście cały ciąg przyczynowo - skutkowy. No to zaczynamy! "Dwór skrzydeł i zguby" jest podzielony na trzy części. Kolejno: Feyra przebywająca na Dworze Wiosny, przygotowanie do wojny i wojna. Feyra całkowicie zmieniła swoją osobowość. Autorka postawiła na zmianę, która raczej spodoba się większości czytelników. Tym razem nie ma już miejsca na infantylność, głupotę czy strach. Feyra knuje, szpieguje, jest bystra, przebiegła i bardzo często wykazuje się taką inteligencją, o jaką byśmy jej nie podejrzewali w poprzednich tomach. Niektórzy powiedzą, że to nie jest zaskoczenie, ponieważ nasza główna bohaterka jest teraz o wiele bogatsza w przeróżne doświadczenia. Ale sami zobaczycie, że ta ostrzejsza wersja charakteru Feyry jest po prostu lepsza bez względu na to, czy ktoś się jej spodziewał czy nie. I to nie podlega dyskusji. :) Autorka rozwinęła wątki kilku czy kilkunastu bohaterów, których już znamy z poprzednich części. Uczyniło to jej powieść bardziej wielowymiarową i atrakcyjną fabularnie - chociaż nie ma wątpliwości, że poprzednie części również są dla czytelnika ciekawe. Tym razem odczujecie trochę inny klimat, ponieważ autorka opisuje wojnę - wielkie wyzwanie. Co do rozdziałów dotyczących wojny nie mam żadnych zastrzeżeń. Jestem zaskoczona, że Sarah J. Maas tak sprawnie sobie poradziła z czymś, co jest trudne dla wielu autorów. Czy "Dwór skrzydeł i zguby" jest lepszy lub gorszy od poprzednich części - tego nie wiem. Szczerze mówiąc odczuwam już lekki przesyt tej tematyki, znudził mi się ten świat. Trzecia część zdecydowanie wzbudza wielkie emocje, ale nie brakuje momentów, które ciągną się w nieskończoność. Nie brakuje również scen przeznaczonych raczej dla dorosłych osób niż dla młodzieży, co przeszkadzało mi w czytaniu. Nie jestem zwolenniczką cukierkowych scen, dlatego te również nie przypadły mi do gustu. Ale oceniając całość - jestem na tak. Nie chciałabym, żebyście po tej recenzji poczuli się zniechęceni do tej książki. Ja po prostu muszę odpocząć od Maas, jej bohaterów i jej świata. Dajcie znać czy ACOWAR już za Wami i jak go oceniacie. Jak widzicie, ja mam spory problem z oceną tego tomu...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2017 o godz 20:25 Regina Płotnicka dodał recenzję:
Fascynujący,przewspaniały trzeci tom serii Dwór cierni i róż. Feyra musi szukać sojuszników i zdecydować komu ufać, komu nie.Niebawem dwie armie staną naprzeciw sobie w nierównej walce o władzę.Ale zanim to nastąpi Feyra musi rozegrać bardzo niebezpieczną grę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2017 o godz 19:05 Ewa Bugaj dodał recenzję:
Rewelacyjna podobnie jak dwa poprzednie tomy tej serii. Wciągająca na tyle, że pomimo grubości tomów pochłania się je w zaledwie kilka dni. Zaczytała się w tej serii nawet moja mama lat 60+, wielbicielka 'babskiej' literatury. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-12-2017 o godz 20:13 Salivia dodał recenzję:
Po przeczytaniu Dworu mgieł i furii wprost nie mogłam doczekać się kontynuacji. Z niecierpliwością śledziłam informacje na fanpage'u wydawnictwa Uroboros, aby w końcu poznać zwieńczenie tej historii. Bo jakby na to nie patrzeć - drugi tom kończy się dramatycznie! I chociaż dostrzegałam pewne podobieństwa do Królowej cieni, to przymknęłam na nie oko, aby pozwolić porwać się tej historii. I dobrze zrobiłam, ponieważ ten tom po raz kolejny udowadnia mi, że Maas nie jest złą autorką. Znajdą się rzeczy, które można jej zarzucić (i wielu antyfanów na pewno wytknie jej potknięcia), ale możliwe, że nie wszystkich będą one drażnić. Zresztą o moich przemyśleniach na ten temat za chwilę. Historia, która została przedstawiona w tym tomie jest pełna intryg i gierek. Feyra musi pokazać, że potrafi myśleć, kombinować, kłamać i oszukiwać, aby ochronić tych, których kocha. Musi zastanawiać się, co jest moralne, komu pomóc, a kogo zawieść. Nie potrzebowałam spektakularnych pojedynków, walk i wielkich wojsk, które ścierają się ze sobą na polu bitwy. Wystarczyły mi same pomówienia i dyskusje. Nie zmienia to faktu, że starcia postaci są ciekawe i czytałam je z podekscytowaniem. Ten tom to także fajny sposób na poznanie innych dworów. Wcześniej są one zarysowane, słyszymy o nich, ale tak naprawdę niewiele wiemy na ich temat. Teraz Maas poświęciła wiele stron, aby lepiej przedstawić nam relacje między Książętami oraz opowiedzieć o ich dworach. Dla mnie był to naprawdę ciekawy element i każde informacje chłonęłam niczym gąbka. Z chęcią przeczytałabym osobne historie, które dotyczyłyby tylko postaci z danych dworów (szczególnie Dnia, Zimy i Jesieni). W ogóle w Dworze skrzydeł i zguby dowiadujemy się więcej na temat postaci pobocznych, które zostają jeszcze lepiej rozbudowane niż miało to miejsce w poprzednim tomie. Szczególnie możemy to dostrzec w przypadku sióstr Feyry! Szczerze mam nadzieje, że doczekam się spin-offa na ich temat, bo będę pierwszą osobą, aby go przeczytać. Mam nadzieję, że Maas mnie w tej kwestii nie zawiedzie! Styl Maas jak zwykle jest przyjemny w odbiorze. Czytelnik pochłania kolejne strony, bądź co bądź, obszernej powieści bez poczucia, że mijają kolejne minuty. Właściwie lektura tej książki zajęła mi dwa wieczorne posiedzenia. Dwór skrzydeł i zguby czyta się na tyle dobrze, że nie sposób oderwać się od stronic i bardzo łatwo popaść w system "jeszcze jeden rozdział", "jeszcze jedna strona", "jeszcze jeden akapit". Ale bądźmy szczerzy: kto może przerwać taką książkę "po jeszcze jednej stronie"? Co mnie nieszczególnie zadowoliło to chęć happy endu dla wszystkich. Rozumiem, że szczęśliwe zakończenia to coś, czego większość osób niejako oczekuje od książek, jednak uważam, że da się to zrobić w granicach rozsądku. Gdy jednak czytałam Dwór skrzydeł i zguby miałam wrażenie, że postanowiono nas zalać lukrem i posypać cukierkami, a to nigdy nie kończy się dobrze. I mimo że się cieszę ze szczęśliwych zakończeń, to jakoś czuję, że zabrakło w nich nieco logiki i prawdopodobieństwa. Dlatego teraz obawiam się ostatniego tomu Szklanego tronu, ale liczę, że tam Maas zaprezentuje więcej bezduszności (choć myślę, że mogę tych słów pożałować). I o ile z chęcią zobaczyłabym nieco więcej mrocznych, chłodnych, a przy tym bardziej realnych wątków, to miło będę wspominać historię Rhysa i Feyry. Uważam, że ich losy zostały wyeksploatowane w tej trylogii i próba ciągnięcia jej dalej zrobiłaby krzywdę tej serii. Dlatego mam nadzieję, że spin-offy nad którymi Maas pracuje będą się bardziej tyczyć postaci pobocznych, które zdecydowanie zasługują na uwagę. W każdym razie: na pewno będę czekać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2017 o godz 18:13 Anonim dodał recenzję:
Rozpaczam, strasznie rozpaczam, że dobrnęłam do końca, bo tak bardzo nie chce się z nimi rozstawać. Pragnę chłonąć, pożerać, zatapiać się w kolejny tom, kolejna część i dalsze losy bohaterów. Całe 3 książki pochłonęłam w niecały tydzień, nie mogłam się od nich oderwać. Wciągająca, zapierająca dech w piersiach, wzruszająca a zarazem bawiąca podróż. Polecam z czystym sumieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-12-2017 o godz 08:24 serithorn dodał recenzję:
Najlepszy tom tej serii :) wciągająca historia, którą pochłonęłam w jeden wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

O autorze: Sarah J. Mass

Sarah J. Mass jest amerykańską pisarką urodzoną w 1986 roku. Jej specjalnością są młodzieżowe powieści z kręgu fantasy. Jej debiutem literackim była powieść pod tytułem "Szklany tron" - częściowo inspirowana baśnią o Kopciuszku, przenosząca czytelników w świat fantazji. Główną bohaterką jest Celaena - nastoletnia zabójczyni, walcząca o sprawiedliwość w skorumpowanym królestwie. Powieść wydana w 2012 roku zapoczątkowała bestsellerowy cykl, który stał się hitem na całym świecie.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Aby zapewnić najwyższą jakość usług, wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej. Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostęp do nich w Polityce prywatności