Dwadzieścia siedem snów - Trzeciak Alicja Marta

Dwadzieścia siedem snów (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:
okładka miękka, 2016 30,49 zł ebook, MOBI 19,83 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
30,49 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
4,41 zł (13%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanej przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.

Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać zarówno tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi.

Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu. Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki…?

Dane szczegółowe

Tytuł: Dwadzieścia siedem snów
Autor: Trzeciak Alicja Marta
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-06-08
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 205 x 135
Indeks: 19244112

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
Brak
ocen
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
30-12-2016 o godz 12:40 SKOKWBOOK dodał recenzję:
Przepiękne, oniryczne, enigmatyczne...
Ciągle wyczuwasz piękny nastrój baśniowej, acz swojsko polskiej opowieści.
Zanurz się w ten świat, warto <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2016 o godz 15:23 Małgorzara Korba dodał recenzję:
"Dwadzieścia siedem snów" to dobra i lekka książka, którą można przeczytać, ale nie jest koniecznym elementem listy czytelnika. Wspaniale dobrane charaktery bohaterów i ciekawy pomysł na historię, ale wszystko psuje zbyt "nawymyślane" połączenie dwóch światów i samo zakończenie fabuły. Jedyne co dobre to możliwość poznania życia pisarza. Czytałam parę opini odnośnie tej książki i wszyscy mieli problem "z odróżnieniem światów", wydaje mi się, że te opinie są trochę naciągane (albo ktoś tak naprawdę uważa), gdyż nie ma w książce tylu elementów, przez które można by pomylić granice. Ode mnie 6,5/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-08-2016 o godz 14:36 Pinko dodał recenzję:
W Polsce istnieje wiele małych miejscowości, o których nikt z nas nie ma pojęcia; być może kiedyś, przypadkiem, mijamy je, podróżując do punktu docelowego. Do jednej z takich wiosek trafia młoda pisarka, szukająca warunków do podjęcia współpracy z własną wyobraźnią. Historia, na którą natrafia w domu Szarej, okazuje się być niezwykle intrygująca, międzypokoleniowa.

Miłość zwycięży wszystko?


Pani Trzeciak, a raczej jej książki pojawiają się na moim blogu po raz czwarty; dlaczego? Otóż, odczuwam nieziemsko mocne przyciąganie do literackich dzieci tej pani. Nigdy jeszcze się nie zawiodłam, a każda kolejna książka tylko utwierdza mnie w pewności, iż zawód nigdy nie nastąpi.

Początkowo historia nieco zbiła mnie z tropu, choć może nie same wydarzenia, co... brak imienia narratorki. Autorka określiła ją po prostu jako młodą pisarkę, a mnie, przyzwyczajonej do wielości imion bohaterów, początkowo odrobinę to przeszkadzało. Ale cóż, do wszystkiego idzie się przyzwyczaić, prawda? Szczególnie, kiedy ma się w dłoniach taką historię...

Żyły sobie trzy kobiety: Stara Szara, Szara i Młoda Szara. Choć osobno, ich żywot przeplatał się ze sobą pasmem tajemnic, niedopowiedzeń i rodzinnego fatum, ciążącym na kobietach. Aż w ich poniekąd pokręcone, a poniekąd zdystansowane życie wkracza pisarka. I delikatnie, supełek za supełkiem, stara się naprawić to, co przed laty splątano.

Wiem, może piszę dziś trochę dziwnie, ale... o tej lekturze nie da się inaczej. Pani Trzeciak wprowadza czytelnika w świat baśni, świat, który narodził się w snach głównej bohaterki, a zarazem narratorki. Obserwatorka wydarzeń, tak przeszłych, jak i obecnych, skrupulatnie wszystko notuje, tworząc niesamowitą opowieść. I co najlepsze, raczy nią nas, czytelników, dozując powoli. A dawki wyznaczają jej kolejne sny.

Dwadzieścia siedem snów to nie baśń dla dorosłych, choć czytając można tak odczuć tę historię. To lekcja. Lekcja dla każdego z nas, aby nigdy nie udawał nikogo innego. Aby zawsze kochał, kochał jak najmocniej- bliskich, partnerkę/partnera, domowe zwierzaki. Siebie. To tajemnice dzielą ludzi, a raz rzucony kamień może turlać się latami, zmieniając w lawinę wzajemnych oskarżeń i smutku. Bo przecież jesteśmy rodziną, ale...

Nie wiem, co inni czytelnicy odnaleźli w tej opowieści. Ja odnalazłam spokój i za to Pani dziękuję, Pani Trzeciak!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2016 o godz 13:41 Wąchając książki dodał recenzję:
Podczas mojego pierwszego spotkania z twórczością Trzeciak, jakim było Dwadzieścia siedem snów, poczułam się, jakbym zmierzała do innego świata, że podążam jeszcze nieznaną mi ścieżką literatury. Jakby nie było, akcja dzieje się w polskiej wsi, ale poczułam, jakbym znajdowała się w wyśnionej krainie, przedziwnym świecie, gdzie jawa miesza się ze snem. Wieś w powieści jest miejscem, gdzie każdy ma swoje określone miejsce i wydawałoby się, że nic nie jest dziełem przypadku.

Coraz rozpaczliwiej poszukuję w powieściach motywu oniryzmu. Sen jest czymś naturalnym, ale gdzie kryje się podłoże do jego tworzenia? Można się nim bawić jak plasteliną, na kartkach powieści tworzyć historie zupełnie oderwane od rzeczywistości i to właśnie robi autorka. Wtrącenie w fabułę tytułowych dwudziestu siedmiu snów, które, mogłoby się wydawać, nie mają nic wspólnego z akcją, są kluczowym elementem. Wspomnę jeszcze o doskonale użytym wątku legend rodowych Szarej i jej rodziny, który dodatkowo urozmaicił historię, ale również uzmysłowił mi, że autorka doskonale posługuje i bawi się słowem.

Powieść Trzeciak, gdzie magia miesza się z realizmem, gdzie sen miesza się z jawą, jest historią, po której można spodziewać się wszystkiego. Chociaż nie każdy może odnaleźć się w Dwudziestu siedmiu snach, ponieważ to nieco metaforyczna opowieść, to dopiero teraz zrozumiałam, że słowo pisane ma naprawdę olbrzymie pole rażenia i autorka stopniowo korzystała z jego obezwładniającej siły.

Sen czy jawa? Takie pytanie krążyło po mojej głowie, kiedy te dwie płaszczyzny, na pozór, w niekontrolowany sposób przenikają się wzajemnie. Czasem zdarzało mi się nie widzieć, gdzie znajduje się teraz mój umysł, którą historię autorka prezentuje - odnoszę wrażenie, że to wszystko zostało skrupulatnie zaplanowane.

Nie mogę powiedzieć, że powieść czytało się szybko. Przebrnięcie przez powieść Trzeciak zajęło mi trochę czasu, ponieważ w gruncie rzeczy historia Szarej i sny były dość chaotycznie przedstawione, przez co musiałam co jakiś czas przerywać książkę, żeby przyswoić sobie pewne fakty. A jednak moje pierwsze spotkanie z autorką mogę zaliczyć do udanych. Motyw popularnego folkloru z mniej polularnym, ale bardzo trudnym do ukazania oniryzmem oraz rodowe legendy dały doskonałą powieść, w której można przepaść bez reszty.

Polecam ją szczególnie w okresie wakacji, na wyjazdy, ponieważ magię ukrytą w jej wnętrzu można tylko poznać na świeżym powietrzu. Na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z piórem autorki, być może przeczytam również jej wcześniejsze powieści. Jak dla mnie, poszukującej motyw snu w powieściach, historia była tym czego potrzebowałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 20:54 Girl-from-Stars dodał recenzję:
Zazwyczaj po przeczytaniu jakiejś książki moja głowa pęka od nadmiaru mysli a serce od zbyt dużej lub małej dawki emocji. Po przeczytaniu książki "Dwadzieścia siedem snów" w mojej głowie jest tylko jedno pytanie: Czy nie spodziewałam się czegoś lepszego?

Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanych przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.
Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie, czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi.
Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami, nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu.

Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki?

Jak już wspomniano w opisie i jak sam tytuł podpowiada, książka ta to historie, które przydażają się głównej bohaterce w rzeczywistości, jak i te, o których śni.Niby różne, a jednak takie same ...
Zapowiadało się tak ciekawie, wyszło jednak inaczej ...
Styl pisania tych snów był dla mnie irytujący, gdyż czasami nie potrafiłam zrozumieć o co w ogóle chodzi, a ta niewidza doprowadzała mnie do białej gorączki. Na szczęście pozostała część, która odbywała się w rzeczywistości była dużo przyjemniejsza do czytania.

Styl i język prosty, choć niezwykle magiczny. Mimo licznych opisów, za którymi nie przepadam, książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Choć zdarzały się też takie momenty, gdzie miałam ochotę zamknąć książkę i nigdy do niej nie wracać, gdyż nudne fragmenty po prostu mnie usypiały.

"Dwadzieścia siedem snów" to wbrew pozorom nie taka banalna historia. Wymaga wyciszenia, włączenia myślenia i wykorzystania swych szarych komórek, aby zrozumieć to, co autorka ma nam do przekazania.

Ogromny plus dla wydawnictwa za wspaniałą okładkę. Niby taka prosta i zwyczajna, a zarazem taka magiczna.

Podsumowując, książka mi się podobała i polecam ją każdemu kto uwielbia motyw snów w powieściach. Ta ksiażka jeszcze bardziej uświadomiła mnie w przekonaniu, że polska literatura jest coraz lepsza.



Moja ocena: 7/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2016 o godz 12:57 karolina1634 dodał recenzję:
"Otworzyłam oczy. Okno było uchylone, firana powiewała. Letnie poranki mają w sobie coś niezwykłego. Wydają się tak pełne możliwości. Dziś może wszystko się zdarzyć - wykorzystaj to - szepczą wprost do ucha. To właśnie te szepty zrywają mnie zwykle latem bardzo wcześnie z łóżka. Słońce zagląda do okna i czuję, że muszę wyjść na podwórko, na świeże powietrze, bo tam czeka na mnie całe mnóstwo możliwości."

Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanej przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.
Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać zarówno tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi.
Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu.

Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki?


Cytat z książki:

"Tworzenie czegoś z niczego to największa tajemnica świata..."


Moja ocena: 7,5/10

Na początek chciałam wspomnieć, że ta książka była egzemplarzem recenzenckim i opisu książki nie zawierała. Ja pierwszy raz również go nie szukałam na internecie. Szłam na żywioł, bo jak się okazuje tutaj były to sny, w których pojawiają się niby ci sami bohaterowie co w świecie rzeczywistym. Ja na początku odbierałam te sny jako coś zupełnie innego. Jakieś boskie stworzenia itp., wcale nie łączyłam ich z losami bohaterów. Dopiero z czasem zauważyłam powiązania, które pozwoliły mi stwierdzić, że to na pewno losy bohaterów przedstawione w inny sposób. Ale odkrywanie tego było frajdą i dobrze zrobiłam, że opisu nie przeczytałam, bo wszystko bym sobie popsuła.
Historia może się wydawać bardzo prosta. Jak takie np. Ranczo Wilkowyje, itp. Ale jednak tutaj na naszej bohaterce leży ważne zadanie i nie została ona do tej wioski sprowadzona przypadkiem. W tej książce nic nie dzieje się przez przypadek, każda rzecz/ sytuacja ma swoje zadanie.
Autorka dostarcza nam wiele ciekawych opisów, czy to miejsc w których przebywa, czy też to co sama odczuwa. Każdy z bohaterów ma swoje ustalone zadanie w książce i widać, że autorka bardzo się skupiła na tym elemencie i można to zauważyć na każdym kroku. Główna bohaterka specyficzna, ale pełna uroku. Ma swoje widzimisię, ale to sprawia, że do tej fabuły pasuje z tą swoją "innością". Język i styl prosty, ale jednocześnie magiczny.
Powróćmy do tych snów. Na początku podobały mi się, można było zobaczyć inny, magiczny, ale niezbyt kolorowy świat, usiany złem. Potem coraz bardziej niepotrzebne wydawały mi się te wstawki w postaci snów, bo one od normalnego tekstu były oddzielone. Jakoś wydawało mi się to zbędne i jakoś nie bardzo mi było to potrzebne później. Ale nie ja pisałam tę książkę, więc nie oceniam. Może nie odnalazłam tego głębokiego sensu, który autorka zawarła w tej książce.
Są momenty w książce gdy czytasz z zapartym tchem, a innym razem po kilku stronach masz ochotę zamknąć książkę i do niej nie wrócić.
Magiczna książka, która ma w sobie coś, co każdy z nas powinien indywidualnie odkryć.
Polecam osobom, które lubią magiczny świat poplątany z realnym. Polecam wszystkim, którzy lubią autorkę i jej styl. Polecam tym, którzy są ciekawi tej historii.


Jednym słowem:


Klątwa/Przekleństwo

http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/2016/07/recenzja-marta-alicja-trzeciak.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2016 o godz 19:12 ola0034 dodał recenzję:
Do pewnej wioski przyjeżdża młoda pisarka,która zamierza napisać nową powieść.Wynajmuje pokój u kobiety,która nazywa się Szara.Powoli zagłębia się w historii trzech kobiet:Laury,Mileny i Szarej.
Pisarka dowiaduje się o legendzie rodziny i klątwie.Kobiety mają nadzieję,że pisarka odmieni ich los...

Muszę przyznać,że pomysł na fabułę jest świetny i oryginalny.Niestety czytało mi się ją strasznie ciężko i długo.Styl pisania autorki nie był jakiś ciężki,ale nie mogłam po prostu się wciągnąć w tę historię.Wydaje mi się,że autorka umieściła za dużo opisów,które nie wnosiły nic do lektury.

Postacie odebrałam bardzo pozytywnie.Szczególnie do gustu przypadła mi Laura.Podobała mi się jej pewność siebie i jest to dziewczyna z własnym charakterem.

Autorka świetnie połączyła wątek realistyczny z fantastycznym i dzięki temu zasługuje na ogromny plus.Powieść zawiera w sobie 'Sny',czyli tak jakby rozdziały,które pisze główna bohaterka w swojej książce.

Najbardziej podobał mi się wątek legendy rodziny.Czytało mi się o niej bardzo przyjemnie.Niestety całość nie zwaliła mnie z nóg i lekko się zawiodłam.

Mimo to,zakończenie było naprawdę ciekawe i nie podejrzewałam,że tak to się zakończy.
''Dwadzieścia siedem snów'' to powieść pełna magii,miłości,złego podejmowania decyzji i tajemnic.
Nie zachwyciła mnie ta lektura,ale osobom,które lubią wyżej wymienione rzeczy,powinna się spodobać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-07-2016 o godz 20:25 justa21 dodał recenzję:
„Nigdy nie malowałam swoich snów. Malowałam rzeczywistość.” – mówiła Frida Kahlo, choć słowa te mogłoby wypowiedzieć wielu twórców i to niezależnie od tego, czy na papier przelewają obrazy, czy też słowa. Niekiedy bowiem sami nie wiemy, w którym miejscu zaczyna się i kończy rzeczywistość, w którym miejscu pojawia się sen, bardziej realny, niż cokolwiek innego. Może on stanowić prawdziwą inspirację, może też być przekleństwem, zawsze jest jednak dowodem na istnienie ogromnej siły naszej podświadomości, której podszeptów warto słuchać.
Dla młodej pisarki, przyjeżdżającej na miesięczny pobyt do wsi To Nowe, leżącej gdzieś na przysłowiowym krańcu świata, każdy sen jest kolejnym rozdziałem baśni, która pisze się niemal sama. Miejsce, w którym kobieta zjawia się pracować nad książką pozbawione jest luksusów, pełne jest natomiast historii, które tylko czekają, aż ktoś nada im właściwy kształt. Przesycone jest również magią, pierwotną mądrością płynącą z natury, zapachem ziół oraz … domowej kuchni oferowanej wraz z zakwaterowaniem przez kobietę zwaną Szarą. Dom kobiet, można by pomyśleć patrząc na przestrzeń życiową Szarej, która dzieli dach ze swoją zniedołężniałą matką oraz nastoletnią Laurą, a także rozlicznymi kobietami w potrzebie. Wynajem pokoi nie jest zajęciem intratnym, bowiem wioska nie oferuje zbyt wielu atrakcji, poza niezwykłymi legendami, które wydają się wypełniać każdą połać ziemi. Wydaje się jednak, że żyjąca w zgodzie z naturą i ze światem Szara zupełnie się tym nie przejmuje, robiąc po prostu swoje …
W tych niezwykłych okolicznościach przyrody powstaje książka bohaterki, wykreowanej przez Martę Alicję Trzeciak. Powieść „Dwadzieścia siedem snów”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego, to niezwykła opowieść o dwudziestu ośmiu dniach spędzonych w niezwykłej, odrealnionej wsi, a także … o dwudziestu siedmiu nocach wypełnionych pełnymi treści snami. Opowieść Trzeciak zauroczy każdego, kogo życie wypełnione jest niewyjaśnionym i kto poszukuje magii w codzienności. Nie znajdziemy tu ckliwych historii miłosnych, brak jest oczywistych zdarzeń i wartkiej akcji. Tu czas jednocześnie się zatrzymał i przesypuje się przez palce niczym piasek, zaś bohaterowie są zarówno niezwykli i stworzeni z marzeń sennych, jak i boleśnie zwyczajni i ułomni w swej ludzkiej naturze.
Każda postać pojawiająca się w życiu pisarki, odsłania kolejne fragmenty układanki, kolejne tajemnice, którymi wieś wydaje się być przesiąknięta. Nawet pod dachem Szarej dzieją się niezwykłe rzeczy i toczą się niezwykłe rozmowy, a praktyki zielarskie mogłyby zatrwożyć niejednego purytanina. A jednak, mimo pozornej wojny pomiędzy butną Laurą bojkotującą każde polecenia, a Szarą, pomiędzy nimi a krytycznie nastawioną sąsiadką Remkową, a nawet pomiędzy bohaterkami a niezwykłym weterynarzem Sizwe, istnieje nieuchwytna nić porozumienia, wynikająca być może ze wspólnej przeszłości, z wydarzeń, o których jedni chcą zapomnieć, zaś drudzy – wręcz przeciwnie – pragną pamiętać.
W opowieści Trzeciak pojawia się również niezwykła mieszkanka wsi, Milena - ofiara społecznego ostracyzmu, choć właściwie to ona sama skazała się na odosobnienie, zamieszkując mały domek na wzgórzu i otaczając się zwierzętami. Krążą o niej niezwykłe historie, choć wszystkie sprowadzają się do piętnowania kobiety, która zbyt razi swoją innością, by można było ją zaakceptować. Na kartach powieści pojawia się też syn Remkowej, dla którego mała wioska przypominała klatkę, z której desperacko pragnął się wyrwać oraz przepełniony mrokiem tajemniczy sołtys, Soliwoda. Każda z tych postaci ma do odegrania określoną rolę, tym bardziej, że zyskują oni drugie życie i alternatywne jego scenariusze w snach młodej pisarki.
Oddając się lekturze powieści „Dwadzieścia siedem snów” zdecydujemy się przekroczyć bramy tajemnic, otwieramy się na to, co niedopowiedziane, tajemnicze. Podejmując wraz z bohaterką zobowiązanie – ma ona dopomóc Laurze zdjąć klątwę diabła z kobiet w jej rodzie – wyrażamy jednocześnie zgodę na to, by dopuścić do swojej świadomości to, w co zwykle trudno jest nam uwierzyć, decydujemy się mieć otwarty umysł i serce. Jak zakończy się ta opowieść, którą Trzeciak tka niczym pajęczą sieć pełną obrazów i słów? Kim jest tak naprawdę Milena i jaka jest jej historia? Skąd Laura wzięła się do domu Szarej i jaka rolę w opowieści odgrywa tajemniczy sołtys? Tego wszystkiego dowiemy się z książki, która sama w sobie wydaje się być snem. Z powieści, która dobitnie świadczy zarówno o talencie Trzeciak do opowiadania historii, jak i o specyficznym postrzeganiu przez nią otaczającej rzeczywistości. Podobnie zresztą, jak u Fridy Kahlo…

Justyna Gul
www.qulturaslowa.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-07-2016 o godz 17:04 jezyna122 dodał recenzję:
Uwielbiam niespodzianki. Co prawda może się zdarzyć, że powodują one pewien zamęt życiowy, jednak ogólnie uważam je za coś ogromnie pozytywnego. I tak właśnie było z powieścią Marty Alicji Trzeciak "Dwadzieścia siedem snów". Okazała się wspaniałym, pięknie opakowanym prezentem, którego zawartość nie tylko mnie zaskoczyła lecz wprowadziła również w pewne zdumienie. Szczerze to spodziewałam się, że będzie to lekka powieść obyczajowa , w sam raz na wakacje, pozwalająca umilić mi czas. Gdy rozpakowałam ją jednak ze wszystkich bibułek fabuły i wstążeczek emocji, otrzymałam wspaniałą powieść psychologiczną, w czasie czytania której często brakowało mi tchu. A zaczyna się tak niewinnie, pisarka przyjeżdża na kwaterę na wieś, w poszukiwaniu pomysłu na powieść. Już na samym wstępie jednak jest już problem z przygotowanym dla niej pokojem. Pierwszy zaanektowała nestorka rodu, w drugim siedzi Laura – najmłodsza z kobiet tu mieszkających. Gospodyni zwana Szarą ma niemały kłopot, gdzie ulokować gościa. Pada na pokój, w którym podobno śpi się znakomicie, jednak według Laury jest on w jakiś sposób nawiedzony. Czy okaże się to prawdą ? Czy faktycznie miejsce to będzie pod nadzorem tajemniczych sił, czy tylko jest to pewny zabieg autorski, nazwijmy go dyplomatycznym? Na pozór fabuła powieści biegnie dwutorowo, mamy tu historię, którą opowiada główna bohaterką , na którą tak naprawdę składają się obserwacje, jakże barwnego środowiska w którym się znalazła, i fantastyczne sny. To one zdecydowanie zdominowały fabułę i to one dodają niesamowitego smaku tej powieści. Motyw snu w literaturze poruszany był niejednokrotnie i jest na pewno jednym z ważniejszych. W tej powieści mamy przenikanie rzeczywistości, historie teoretycznie powstałe przez sen, staja się autentyczne i ciężko stwierdzić, co jest jawą a co pewną mrzonką. Gdy w pewnym momencie staną się całością i kompletną jednością, czytelnik ma ochotę prosić, by ta tajemniczość i magia jeszcze się nie kończyła. Autorka stworzyła fantastycznych bohaterów, tak prawdziwych, że wydaje się jakby stali obok nas, i że obserwujemy ich życie nawet nie podglądając przez okna, a stojąc bezpośrednio obok nich. Galeria postaci jest tak różnorodna, że nie sposób przy nich się nudzić. Autorka między innymi porusza tematy braku akceptacji i społecznych osądów, trudnych relacji nie tylko w rodzinie, miłości tej oczekiwanej jak i tej zakazanej. Powieść napisana jest pięknym językiem, a już fantastycznie przedstawiony jest wątek „sennej” historii, który dosłownie porywa a cały jest alegorią do rzeczywistości.
Ja osobiście pokochałam całym sercem zarówno mądrą Szarą, błyskotliwą i zadziorną Laurę jak i tajemniczą Milenę, której postać zdecydowanie dodawała fabule pewnego smaku. Czytając powieść doświadczyłam tylu emocji, że momentami wydawało mi się, że już może za dużo, może już dość. Długo po przeczytaniu książki ni mogłam dojść do siebie, pytania prosiły o odpowiedzi, a one nie chciały przychodzić.

"Dwadzieścia siedem snów" to taka zwykła opowieść, o codzienności, o rodzinie, o relacjach panujących w małych miejscowościach, opuszczonych dzieciach i ponętnych kobietach, o szamankach i zdobywcach, o godności i poniżeniu, o tym, że nie ma ludzi jednakowych. Wyjątkowy w niej jest klimat, który potrafi całkowicie zauroczyć, zawładnąć, porwać. I znika nasza codzienność, a my przejeżdżając nasz przystanek autobusowy myślimy, aby być czuć go jak najdłużej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2016 o godz 20:37 Meggie dodał recenzję:
Do niewielkiej, malowniczej wsi przyjeżdża młoda kobieta. Zamierza z dala od zgiełku popracować nad swoją nową książką, czerpiąc inspiracje z otoczenia. Nie spodziewa się, że miejsce, jak i ludzie je zamieszkujący skrywają mroczną tajemnicę. Przypadkiem wynajmuje pokój u kobiety nazywanej Szarą i od tego momentu zaczynają ją nawiedzać sny, których bohaterami stają się osoby poznane w rzeczywistości. Niby odmienni, a jednak posiadający cechy osób zamieszkujących wieś. Krok po kroku, między jawą a snem powstaje powieść i równocześnie odkrywany jest sekret przeszłości. Co w tym wszystkim jest prawdą, a co iluzją powstałą w objęciach Morfeusza? Może wszystko razem to tylko marzenia senne?

Marta Alicja Trzeciak – autorka powieści „Inframundo”, „Bliżej Dalej”, „Dwa życia Kiki Kain” oraz licznych artykułów naukowych. Poza pisaniem jest w trakcie pracy nad doktoratem oraz prowadzi warsztaty kreatywnego pisania w Gdańsku. Dwa razy otrzymała Stypendium Kulturalne Miasta Gdańsk. O twórczości pisarki słyszałam wiele dobrego i między innymi z tego powodu sięgnęłam po jej najnowszą powieść. Jakie uczucia wywołała jej lektura?

Tytuł i okładka zwracają uwagę zapowiadając klimatyczną, ciepłą opowieść. Zawartość okazała się równie ujmująca. Dodatkowo dla mnie była sporym zaskoczeniem. Pisarka w sposób bardzo realny przedstawiła społeczeństwo małej wsi. Gdyby nie przeplatające się sny można by sądzić, że miejsce to znajduje się gdzieś niedaleko. Ma ono coś w sobie, osnute jest aurą tajemniczości. Jest piękne i zarazem mroczne. Każdy z mieszkańców jest inny, ale dobrze wkomponowuje się w opowieść sprawiając, że wszystko razem splata się w spójną całość. Wśród bohaterów jest wiele charakterystycznych postaci, które mocno oddziałują na wyobraźnię i w niej pozostają nawet po zakończeniu lektury.

Fabuła intryguje, a lekki styl już od pierwszych stron wprowadza czytelnika w klimat opowieści. Naprzemiennie przedstawione są wydarzenia w świecie realnym, jak i we śnie. Stopniowo odkrywana jest też tajemnica mocno zakorzeniona w historii wsi i mająca duży wpływ na losy jej mieszkańców. Sny odkrywają mrok, którego być może na pierwszy rzut oka nie widać. Potęgują gęstniejącą atmosferę oraz zainteresowanie.

Autorka z wprawą nakreśliła każdą z postaci, nadając im charakteru. W mojej pamięci z pewnością zagoszczą kobiety z roku Szarych. Laura to taki wulkan energii, dusza artystyczna i jednocześnie siła charakteru. Różne uczucia może wzbudzać Milena, bohaterka wokół której jest wiele mroku, a której czyny nie zawsze są zrozumiałe i akceptowalne. Szara od początku wzbudza wiele sympatii. W gronie bohaterów nie zabrakło ciekawych postaci męskich takich jak Sizwe, Soliwoda, czy też drugoplanowych jak Znawca, Specjalista i Ekspert. Sądzę, że jednak siłą napędową opowieści są kobiety.

„Dwadzieścia siedem snów” to książka o nieszablonowej fabule, która w równym stopniu przyciąga co zaskakuje. Dawno nie czytałam powieści tak nieprzewidywalnej, w której przeplata się jawa ze snem i jedno jest niejako kontynuacją drugiego. Opowieść intryguje i dotyka różnych tematów, jak chociażby roli przeznaczenia w życiu człowieka, podejścia do opinii czytelników i do krytyki własnej twórczości, wpływu bolesnych wspomnień na przyszłość, czy konsekwencji podejmowanych decyzji. Polecam tę nietuzinkową i emocjonującą lekturę.

http://ksiazki-moj-maly-swiat.blog.pl/2016/07/13/dwadziescia-siedem-snow-marta-alicja-trzeciak/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-07-2016 o godz 04:08 Daria Skiba dodał recenzję:
Muszę sączyć to uczucie powoli - jak drinka. Nie mogę się na nie rzucić dwoma haustami, bo wszystko popsuję.

Sen. Czym jest sen? Znacie to uczucie, kiedy to, co na jawie, miesza się z życiem codziennym? Doznaliście sytuacji, w której uparcie twierdziliście, że coś się wydarzyło, a okazywało się, że to zwykły sen? Ja tak miałam. Niejednokrotnie. Bardzo dziwne lecz fascynujące uczucie. Nigdy bym nie przypuszczała, że w moje ręce może trafić książka, która ma możliwość wywołać we mnie podobne uczucia. Czy tej się udało?

Marta Alicja Trzeciak na swoim koncie ma już kilka niebanalnych powieści. Debiutowała książką Inframundo. Jest dwukrotną stypendystką Stypendium Kulturalnego Miasta Gdańska. Za powieści Bliżej dalej oraz Dwa życia Kiki Kain zdobyła wyróżnienie w kategorii prozy pomorskiej i kaszubskiej COSTERINA. Aktualnie prowadzi warsztaty kreatywnego pisania. Z twórczością autorki spotkałam się po raz pierwszy w jej najnowszej powieści i żałuję. Żałuję, że nie trafiłam na jej prozę wcześniej!

Pewna pisarka, szukając natchnienia, przyjeżdża do małej wsi, aby w ciszy i spokoju rozpocząć pracę nad swoją najnowszą książką. Kobieta wynajmuje pokój u Szarej - gospodyni, która mieszka razem ze swoją matką oraz wnuczką. Wynajmowane cztery ściany mają być nawiedzone, jednak autorka czuje się w nich świetnie i wie, że spędzi w nich miło czas. Od tego momentu wszystko zaczyna się ze sobą mieszać. Sny wydają się być rzeczywistością, a rzeczywistość zdaje się być jak ze snu. Co w tym wszystkim jest prawdą, a co nie? Gdzie jest granica pomiędzy rzeczywistością, a iluzją?

Co mogę powiedzieć o tej książce? Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to WOW! Pierwszy raz miałam możliwość przeczytać tak dobrą i polską prozę. Na pewno nie tego się spodziewałam, wybierając ten tytuł. Zdecydowanie nie jest to książka lekka i relaksująca, którą można przeczytać w jeden wieczór. To ten typ powieści, nad którym trzeba pomyśleć, zastanowić się i wysilić szare komórki. Książka nie ma jednoznacznego przekazu. W zależności od tego, jak odbierasz rzeczywistość, tak odbierzesz tę pozycję. Historia opisana przez Martę A. Trzeciak nie jest lekka, ale nie jest też kosmicznie trudna i nużąca. Choć ta magiczna opowieść z pozoru wydaje się nierealna, to po dłuższej chwili namysłu okazuje się być bardzo rzeczywista i prawdopodobna.

Autorka zajmuje się prowadzeniem kursu kreatywnego pisania. Po przeczytaniu tej książki wiem, że chciałabym kiedyś trafić do niej na zajęcia. Od jej opowieści nie sposób się oderwać. Bohaterowie wykreowani są wręcz idealnie. Szukałam na siłę jakichkolwiek niedociągnięć, jednak ich nie znalazłam. Czy gdzieś się pojawiły? Stwierdzam, że nie. Może po prostu autorka tak mnie zaczarowała, że nie potrafiłam ich zauważyć? Brawa, wielkie brawa! Dawno nie czytałam książki, w której głównym bohaterem jest pisarz. Ostatnią taką książką były bodajże Wszystkie kształty uczuć - Edyty Świętek. Lubię tego typu książki. Czytając je odnoszę wrażenie, że zagłębiam się w myśli samego autora, który umiejętnie umieszcza własną osobę w swoim literackim bohaterze. Czy Marta A. Trzeciak taki miała zamiar? Mam nadzieję, że tak, gdyż po skończonej lekturze mam wrażenie jakbym poznała bliżej samą autorkę, którą bardzo polubiłam.

Dwadzieścia siedem snów to niebanalna i nieszablonowa opowieść, pełna niezwykle realistycznej magii. To książka, od której nie sposób się oderwać. Czytając tę opowieść masz wrażenie, że poznajesz dokładnie samą autorkę, a opisana historia na długo pozostanie w Twojej pamięci. Niezwykłości tej powieści dodaje piękna i magiczna okładka, która przyciąga spojrzenie z daleka. Serdecznie polecam!

Tworzenie czegoś z niczego, to największa tajemnica świata...

hhtp://krainaksiazkazwana.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-07-2016 o godz 20:19 posredniczkaa dodał recenzję:
Czasami sny są tak realistyczne, że po obudzeniu nie wiemy, czy był to sen, czy jawa.

Są w życiu sytuacje tak nierealne, że wydają się tylko snem.

„Tworzenie czegoś z niczego to największa tajemnica świata...”

Cisza i spokój jest właśnie tym, czego potrzebuje autor do stworzenia nowej powieści. Wieś wydaje się rozwiązaniem idealnym, kusi swoją sielskością i obietnicą, niczym niezakłóconego, spokoju. Jednak dom, w którym zamieszkała młoda pisarka aż prosi się o wysłuchanie historii jej mieszkańców, a dla nich ktoś z zewnątrz może okazać się ostatnią deską ratunku. Czy podoła temu wyzwaniu?

„Dwadzieścia siedem snów” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Marty Alicji Trzeciak. Było to spotkanie, muszę przyznać, wymagające ode mnie pełnego skupienia i dokładnego analizowania. Na początku miałam pewien problem z dopasowaniem się do stylu autorki, jak i do konstrukcji książki. W tej książce sny przeplatają się z jawą, jednocześnie się do siebie dostrajając i uzupełniając. Czytając, byłam często zagubiona, niepewna tego, co było wspomnieniami mieszkańców wsi, a co snem pisarki. Ten zabieg zmusił mój mózg do wytężonej pracy podczas czytania oraz sprawił, że odkładając tę książkę, wciąż o niej myślałam.

„Muszę sączyć to uczucie powoli -jak drinka. Nie mogę się na nie rzucić dwoma haustami, bo wszystko popsuję.”

Ta nierealna i magiczna opowieść okazała się bardzo prawdopodobna. Duchy, diabły i demony okazują się tak bardzo prawdziwe, jak ludzie, a szaleństwo wydaje się jedynym zdrowym i naturalnym odruchem. Bohaterowie tejże powieści są tak wspaniale wykreowani, że od razu wiedziałam, czy mam do czynienia z upierdliwym nudziarzem, czy z przekorną nastolatką. Nie doszukałam się żadnej nieścisłości w ich charakterach, ale muszę przyznać, że fabuła wciągnęła mnie tak bardzo, że nawet gdyby były jakieś niedociągnięcia to raczej nie zwróciłabym na nie uwagi.

Zagłębiając się w myśli głównej bohaterki, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że M.A. Trzeciak opisywała samą siebie, swój stosunek do pisania i czytelnika. Dzięki tej książce mam wrażenie, że ją znam, a przecież nigdy nie miałam przyjemności jej poznać. Ten zabieg pozwolił mi utożsamić się nie tylko z bohaterką powieści, ale również z jej autorką, co było bardzo interesującym i dość niespotykanym przeżyciem.

„Tyle tylko, że nie chcę czytelnika traktować jak idioty. Nie chcę na niego patrzeć z góry. Jest moim partnerem- idziemy razem, a więc chcę, by to on zdecydował, jak jego zdaniem należy interpretować daną historię.”

To mogła być zwykła opowieść jakich wiele. W zwykłą historię buntu, miłości, strachu i żalu Marta Alicja Trzeciak tchnęła magię, która sprawiła, że nie można tej książki tak po prostu przeczytać. „Dwadzieścia siedem snów” jest powieścią, którą się przeżywa coraz mocniej z każdą przewracaną stroną.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-06-2016 o godz 09:18 Paulina Kaleta dodał recenzję:
Ostatnio bardzo często sięgam po literaturę polską. Tym razem przeczytałam pozycję Marty Alicji Trzeciak „Dwadzieścia siedem snów”, która miała swoją premierę 8 czerwca.
Młoda pisarka przyjeżdża do pewnej wsi, aby pracować nad swoją nową powieścią. Zatrzymuj się w domu gospodyni, która nazywana jest Szarą. Okazuje się, że nie tylko ten dom zawiera w sobie tajemnice.
Miałam wrażenie, że czytam „Pannę Nikt”, ponieważ książka Pani Trzeciak także jest utrzymana w konwencji onirycznej. Równoległe do fabuły pisarka wprowadza nas w świat bardzo realistycznych snów. Niby w książce mamy graficzne oddzielenie snów (tytuły sen 1, sen 2 itd.) do końca nie wiadomo, co jest jawą a co snem. W dodatku pisarka zasypia w bardzo nietypowych miejscach i o różnych porach, zarówno w dzień, jak i w nocy.
Książka jest tajemnicza, przepełniona magią, ale na moje szczęście nie okazała się horrorem. Z każdą stroną coraz bardziej wciągałam się w tę historię. Chciałam poznać wszystkie sekrety od razu, ale musiałam uzbroić się w cierpliwość i razem z pisarką zbierać elementy układanki w jedną całość.
Kolejnym plusem książki jest autotematyzm. Pani Trzeciak pisze o… pisaniu książki. Pisarka przyjeżdża na wieś, aby odnaleźć natchnienie. Możemy poznać pracę pisarza od kuchni. Pisarka spaceruje z zapiskami, swoim notatnikiem, wysłuchuje relacji różnych mieszkańców. Wydawać by się mogło, że to jest jej celem – pisanie książki. Ale tak naprawdę specjalnie została sprowadzona na wieś, żeby cofnąć klątwę, która została rzucona na mieszkanki gospody.
Summary: fabuła jest bardzo intrygująca, zaskakująca i wciągająca. Pomysł na książkę uważam za znakomity. Bohaterowie są niebanalni i nieszablonowi. A kim są La, Mi, Re i Sol? Tego dowiecie się z lektury książki. Serdecznie polecam – dla samego zakończenia i tej przepięknej, romantycznej okładki.
http://reading-mylove.blogspot.com/2016/06/egzemplarz-recenzencki-marta-alicja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-06-2016 o godz 21:10 Paulina W. dodał recenzję:
Ciężko było mi zabrać się do tej recenzji. Czemu? W tej książce tyle się dzieje, że nie sposób oddać to słowami. Jednak trzeba przynajmniej spróbować...


"Dwadzieścia siedem snów" to opowieść o trzech kobietach, połączonych nie tylko pokrewieństwem, lecz również wspólną magiczną klątwą, w którą wierzą nie tylko one same, lecz wierzy w nią również cała wieś. Trzy kobiety są zaplątane w niezwykle trudne relacje, które postanawia opisać i zreperować pisarka, która zamieszkała w pokoju gościnnym u Szarej, najstarszej z trzech wspomnianych pań.Każda z kobiet jest inna, ma odmienny temperament, wybiera inną życiową drogę. Czy znajdzie się coś co je połączy?? Czy uda się unicestwić klątwę wiszącą nad kobietami z tej rodziny od setek lat? O tym musicie przekonać się same...


Książka jest podzielona na dwie części, które wzajemnie się ze sobą przeplatają. Te części nazwałabym "Na jawie" i "W śnie". Jawa to oczywiście realne (choć czasem nie do końca) wydarzenia, w których dużą rolę odgrywa pisarka, jej natchnienie i zachwyt usłyszaną historią. Sen to opowieść o klątwie, i losach bohaterek, przyczynach stanu zastanego i o diable, który prześladuje Milenę, jedną z kobiet. Sen odczytałam jednocześnie jako zapiski, szkic książki autorki-bohaterki. Obie części są napisane bardzo dobrze, z tym, że część senna, jest napisana w sposób bardziej magiczny, zagadkowy i liryczny.


Nie sądziłam, że przypadnie mi do gustu książka, w której ukrywa się tyle magii i tajemniczych zjawisk. Tutaj jednak te zjawiska nie wyglądają "kosmicznie", zdają się być naturalną częścią życia.

Od razu polubiłam wszystkie bohaterki ksiązki, mimo iż żadna z nich nie jest kryształowa. Każda ma swoje za skórą, cechuje je spory temperament i nieustępliwość.


Zachwycił mnie styl pisania autorki. Miejscami jest ostro i brutalnie, gdy trzeba zamienia się w liryczną pisarkę. Cudo. Poza tym, w części "Na jawie" znajdziecie mnóstwo cudownych i mądrych fragmentów na temat cierpienia, książek, pracy, pisania.


Spędziłam przy książce bardzo miłe godziny i muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej książki nie będącej kryminałem (za którymi jak wiecie przepadam), tym bardziej, że wyszła ona spod pióra polskiej autorki. Już teraz wiem, że postaram się w najbliższym czasie sięgnąć po inne pozycje Marty Alicji Trzeciak. Póki co, polecam Wam "Dwadzieścia siedem snów" - idealna lektura na wakacje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2016 o godz 15:55 Beata Matuszewska dodał recenzję:

" Otworzyłam oczy. Okno było uchylone, firana powiewała. Letnie poranki mają w sobie coś niezwykłego. Wydają się tak pełne możliwości. Dziś może wszystko się zdarzyć - wykorzystaj to - szepczą wprost do ucha. To właśnie te szepty zrywają mnie zwykle latem bardzo wcześnie z łóżka. Słońce zagląda do okna i czuję, że muszę wyjść na podwórko, na świeże powietrze, bo tam czeka na mnie całe mnóstwo możliwości. "
Młoda pisarka przyjeżdża do małej wsi z zamiarem napisania książki. Cicha spokojna wieś na łonie natury młodej dziewczynie wydawała się idealna do napisania powieści. Na samym początku poznajemy trzy bohaterki: Szara, u której ma zamiar wynająć pokój, Laura i mama Szarej. Wszystko, co tam się dzieje sprzyja temu, aby dziewczyna wynajęła pokój.. Mała dziewczynka Laura zaczyna opowiadać pisarce o każdym kolejnym pokoju. Jeden z pokoi zaczął intrygować dziewczynę. Pisarka chcąc się dowiedzieć czy rzeczywiście pokoju jest nawiedzony i taki straszny podejmuje takie ryzyko. Jako że kocha takie zagadki od razu wie, w którym pokoju będzie spać dwadzieścia siedem nocy. Już pierwsze dni u gospodyni jak u domowników i mieszkańców wsi kryje się wiele sekretów. Największą uwagę przykuwa dom stojący na wzgórzu mieszkającej samotnie kobiety Mi. Lecz największą wiadomością, jaką się dowiadujemy w książce jest to, iż na rodzinie Szarej ciąży klątwa rzucona przez samego Diabła. Pisarka pochłonięta dociekaniem, co się dzieje nawet nie zauważa jak powieść sama się pisze. Kolejny sen kolejny rozdział. Zagadka sama się rozwiązuje podczas jawy jak i w czasie snu.

W czasie czytania książki nasuwały mi się pytania, Co wydarzyło się naprawdę a co tylko się śniło? Kto jest postacią z książki? Młoda dziewczyna a może pisarka to jedna i ta sama osoba?

Marta Alicja Trzeciak debiutowała powieścią psychologiczną pt. "Inframundo". Jest dwukrotną stypendystką Stypendium Kulturalnego Miasta Gdańska oraz zdobywczynią wyróżnienia w kategorii prozy pomorskiej i kaszubskiej COSTERINA (za dwie kolejne powieści: "Bliżej Dalej" oraz "Dwa życia Kiki Kain"). Trenerka i sędzia Odysei Umysłu. Autorka artykułów naukowych i popularnonaukowych. Prowadzi warsztaty kreatywnego pisania - między innymi w Bibliotece Publicznej w Gdańsku oraz Instytucie Kultury Miejskiej w Gdańsku.

Podczas czytania dwa pierwsze rozdziały nie bardzo mnie wciągnęły, lecz każdy kolejny rozdział był tak napisany, iż nie mogłam się oderwać od czytania. Wystarczyły dwa wieczory, aby książkę można było skończyć czytać. Czyta się lekko i przyjemnie zarazem jest ciekawa i fascynująca. Głównym dla mnie problemem było to, iż w pewnych momentach nie wiedziałam, co jest jawą a co snem. Autorka w bardzo ciekawy sposób napisała książkę, która jest oryginalna i wciągająca.
Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tą książkę "Dwadzieścia siedem snów"


http://recenzje-beaty.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2016 o godz 11:13 Monika Jędrzejewska dodał recenzję:
Dawno nie czytałam tak ambitnej książki. I chciałabym to podkreślić, bo szczerze powiedziawszy nie sądziłam, że jeszcze się takie pisze, a do tego, że takiego cudu dokonała nasza rodzima autorka. To jedna z najbardziej ambitnych, nieszablonowych i mądrych książek, jakie przeczytałam.
Pisarka – bohaterka i narratorka (imienia nie poznajemy) ma niezwykle wrażliwy i otwarty umysł. Dzięki tym cechom błyskawicznie wzbudza sympatię i zaufanie swoich rozmówców. Ludzie ją lubią (czytelnik również), ponieważ mimo swojej ciekawości i licznych pytań jakie zadaje, nie wyczuwa się w niej wścibstwa. Raczej pewną lotność i żywe zainteresowanie. Pierwszą osobą, która pobudza jej ciekawość jest Laura. Z pozoru zwykła zbuntowana, krnąbrna i figlarna nastolatka. Pisarka jednak dostrzega pod maską młodzieńczej buńczuczności wielki żal i smutek, jaki dziewczyna w sobie nosi. Zawiązuje się między nimi piękna przyjaźń, która pozwala zdradzić Laurze, że Szara nie jest jej prawdziwą babcią.

Sny mieszają się z rzeczywistością do tego stopnia, że pisarka często nie wie czy dana rozmowa jej się nie przyśniła. Nieustannie zbiera materiały do książki drążąc w miejscowych opowieściach i sekretach wyjawianych przez swoich rozmówców, a każda odkryta tajemnica obnaża coraz bardziej nieprawdopodobną historię.

Początkowo byłam przekonana, że wątek snów szybko mnie znuży. Jeśli spodoba mi się wątek główny ciężko będzie mi się od niego odrywać. Tutaj sprawa wygląda inaczej. Sny i jawa są tą samą historią opowiedzianą na dwa zupełnie różne sposoby. I nie jest tak, że najpierw widzimy coś na jawie, a później to samo oglądamy we śnie. Jedno z drugim wzajemnie się uzupełnia pokazując inne, nowe rzeczy. Rzeczywistość polega na rozmyślaniach i zwierzeniach podczas kiedy sny są jakby fikcyjnym odwzorowaniem prawdy. Są pełne mistycyzmu i jakiejś takiej pogańskiej dzikości. Bywa, że stają się straszne i obrzydliwe, a ich realizm wwierca się w psychikę. Wzbudzają dreszcze i otaczają czytelnika mgłą nierzeczywistości.

Wszystko, co było, w końcu przeminie. Wszystko, co było, wreszcie powróci.
Pani Trzeciak daje pełne pole do popisu naszej wyobraźni. Niedopowiedzenia, bądź też brak dosadności, a także mnóstwo metafor i alegorii roztacza przed czytelnikiem pełną gamę rozwiązań i zacieśnia wrażenie wielkiej tajemnicy. Tajemnicy, którą ponad wszystko chcemy poznać i jednocześnie boimy się jej. Specyficzne wyrażanie się i słowo-skróty wywołują bardzo ekscytujący niepokój. Autorka cały czas sunie po granicy realizmu i magii przechylając się co chwilę to na jedną to na drugą stronę. Którą wybierze czytelnik? Dla mnie emocje i wydarzenia były bardzo realistyczne. Nawet te ubrane w fikcje.

Książka niezwykle sensualna z nieprawdopodobną grą emocji opowiada o tym czy mamy wpływ na swoje przeznaczenie, czy też cokolwiek nie zrobimy musimy się poddać nieuchronnemu kręgowi życia. Nie zdradzę nic ponadto, bo to właśnie jest całym sensem powieści ale zaręczam, że dawno żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Z punktów technicznych muszę podkreślić fantastyczną estetykę i staranność w stylu pisarskim pani Trzeciak. Każde zdanie jest dopieszczone, a następstwa w fabule dokładnie przeanalizowane.
Zachęcam każdego, kto ceni niebanalną dwutorowość fabuły i każdemu, kto potrafi rozgraniczyć sen od jawy. Ciekawe czy mu się to uda…



Artykuł pochodzi ze strony: http://www.kanapaliteracka.pl/ksiazki/dwadziescia-siedem-snow-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2016 o godz 16:44 Alexandra dodał recenzję:
Po raz pierwszy miałam przyjemność przeczytać książkę Marty Alicji Trzeciak. Autorka ma już na swoim koncie kilka książek. Swoją przygodę z tą pisarką zaczęłam od powieści "Dwadzieścia siedem snów". Czy mnie zachwyciła?

Do małej wsi przyjeżdża pisarka, aby w spokoju rozpocząć prace nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuję pokój u gospodyni, która mieszka wraz ze swoją matką oraz wnuczką. Już od pierwszego spojrzenia kobieta wie, że to cudowne miejsce i spędzi tu miło czas. Dostaje pokój, który podobno jest nawiedzony i mimo tego autorka dobrze się w nim czuję. Od tego dnia jawa miesza się ze snem. Nie wiadomo co jest prawdziwe, a co iluzją.

Powieść bardzo mnie zaskoczyła, spodziewałam się całkiem czegoś innego. Jednak jestem bardzo zadowolona, że mogłam zagłębić się w ten świat magii i snów, które pokazywały pisarce życie kobiet, z którymi mieszka. Stara legenda napędza ją, aby odkryła karty historii i wpłynęła na teraźniejsze losy bohaterów.

Historia wciąga i pobudza naszą wyobraźnię, która pracuję na najwyższych obrotach. Aby zrozumieć tę książkę, trzeba ją czytać z uwagą, ponieważ każde zdanie ma tu znaczenie. Nic nie dzieje się bez powodu a akcja rozpędza się coraz szybciej tak, że czasami ciężko za nią nadążyć. Oczywiście jest to plusem, ponieważ przy tej książce nie da się nudzić. Między rozdziałami znajdziemy także opisy snów bohaterki, które niby są dla nas prostym przekazem, a jednak skrywają jakąś tajemnice. Nie są one jednoznaczne, przez co książka zyskuję swój klimat, który mi jak najbardziej przypadł do gustu.

Okładka książki jest cudowna niby prosta, a jednak ma w sobie to coś, co przykuwa uwagę i nie można przejść obok niej obojętnie. Powieść jest jak najbardziej godna polecenia, a ja mam nadzieję, że uda mi się przeczytać pozostałe książki tej autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2016 o godz 11:46 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzję:
"Dwadzieścia siedem snów" to moja pierwsza przygoda z twórczością Marty Alicji Trzeciak i podejrzewam, że nie ostatnia. Jestem zauroczona i zachwycona najnowszą powieścią, która sprawiła, że przeniosłam się na chwilę do innego świata, wniknęłam w niego całą sobą. Odkąd tylko ujrzałam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Sama okładka, mnie na tyle zaciekawiła i ujęła, że do tej pory nie mogę oderwać od niej oczu. Jest po prostu niesamowita, klimatyczna, urokliwa i rewelacyjna. Prawdę mówiąc, jeszcze przed otrzymaniem powieści do recenzji, mój wewnętrzny głos podpowiadał mi, że historia w niej zawarta będzie niezwykle mądra, ciekawa, wciągająca, a przede wszystkim magiczna. I tak też było. Przypomniała mi się również książka "Zwilczona", którą miałam przyjemność czytać całkiem niedawno. Miałam przeczucie, że "Dwadzieścia siedem snów" będzie w jakimś stopniu do niej podobna. I nie myliłam się, znalazłam cechy wspólne obu książek, i wcale nie mam tutaj na myśli fabuły, bohaterów, ale głównie ujęte pojedyncze elementy tj. właściwości ziół, sposób opisywania krajobrazów oraz stworzony przez autorki fascynujący i tajemniczy nastrój.

Do malutkiej wsi przyjeżdża młoda pisarka, pragnąca w ciszy i pięknym otoczeniu, rozpocząć pracę nad swoją najnowszą książką. Wynajmuje jeden z pokoi u kobiety nazywanej Szarą, mieszkającej ze swoją matką oraz Laurą, którą wychowuje. Początkowo kobieta miała otrzymać inny pokoik, ten ładniejszy i większy, ale gdy tylko dowiedziała się, że w kolejnym dzieją się niewyjaśnione rzeczy i straszy, od razu zapragnęła zamieszkać w nim. Pisarka, w trakcie niespełna miesięcznego pobytu na prowincji, zwiedza okolicę, prowadzi rozmowy z kobietami, kryjącymi pewną tajemnicę, którą z czasem powoli zaczynają się dzielić, poznaje pozostałych mieszkańców wioski, a także próbuje uzyskać więcej informacji na temat mieszczącego się niedaleko i widocznego z okna jej pokoju pewnego wzgórza, na którym znajduje się cudowna chata, a w niej mieszka samotna kobieta - Milena. Okazuje się, że nad trzema kobietami ciąży klątwa rzucona przez samego diabła. Pisarka postanawia im pomóc. Coraz częściej miewa sny, które naprowadzają ją do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Jednak zdarza się, że po przebudzeniu, kobieta nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, czy naprawdę śniła, czy po prostu pogubiła się w rzeczywistości. Zawsze, gdziekolwiek się udaje, zabiera ze sobą notes, w którym zapisuje wszystkie swoje myśli i spostrzeżenia. Nagle dostrzega, że książka sama się pisze...

"Dwadzieścia siedem snów" to książka, od której nie mogłam się oderwać. Zahipnotyzowała mnie całkowicie. Pochłonęłam ją w dwa wieczory, być może ta pora dnia jest idealna do czytania właśnie tej powieści, bynajmniej takie odniosłam wrażenie. Tym bardziej, że książka zawiera opisy snów głównej bohaterki, które przedstawione zostały w innym, nierzeczywistym stylu niż pozostała jej część. Bowiem autorka posługiwała się skróconymi imionami postaci, wyróżniającymi się słowami, niezwykłymi dialogami i sloganami. Odczuwało się pewien mistycyzm, magię i tajemniczość.

Ponadto bardzo polubiłam wszystkich bohaterów, którym nadano intrygujące imiona lub określenia, m.in. Szara, Soliwoda, Sol czy Sizwe. Każdy z nich wnosił coś wyjątkowego i niepowtarzalnego do życia mieszkańców maleńkiej wioski. Urzekła mnie również przepięknie oddana charakterystyka krajobrazów miejscowości, otaczających widoków, lasów, rzeki, roślin i zwierząt. Często miałam ochotę znaleźć się w tamtym świecie i poczuć intensywność zapachów, móc zobaczyć te cudowne pejzaże.

Jestem pod ogromnym wrażeniem powieści "Dwadzieścia siedem snów". To bardzo mądra i przemyślana książka, zawierająca wiele życiowych przesłań i cudownych myśli. Napisana jest pięknym i bogatym językiem, niekiedy poetyckim, a czasem trudnym do przyswojenia ( szczególnie w momencie opisów snów ), ale to tylko stworzyło ten jedyny i niepowtarzalny charakter powieści. Przeplatają się w niej rzeczywistość z magią, stare z nowym, miłość z nienawiścią, odrzucenie z tęsknotą.

"Dwadzieścia siedem snów" to inteligentna, wyjątkowa, oryginalna, zaczarowana, porywająca oraz skłaniająca do przemyśleń powieść, w którą warto się zagłębić i poznać pewną legendę. Ja na pewno, z przyjemnością będę do niej wracać. Serdecznie polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-06-2016 o godz 17:33 Poddasze Literata dodał recenzję:
„Skudłaczona, głodna, dzika. Siedziała La na swoim drzewie i żyła życiem lasu”.

To Nowe to zapomniana przez ludzi wioska, spokojna i cicha. Gdzieś na uboczu przysiółka stoi dom, w którym mieszkają trzy pokolenia kobiet. Właśnie takie miejsce wydaje się idealnym atelier dla nowo przybyłej pisarki, która w beztroskiej ostoi szuka weny twórczej i pomysłu na nową powieść. Szara, gospodyni u której się zatrzymuje, sprawia wrażenie niezwykle ciepłej i opiekuńczej, a cała wioska jawi się dziewczynie jako idylliczne miejsce wolne od kłótni i niesnasek...

„Tam, gdzie mieszka człowiek, muszą naturalnie być także i koty”.

Nowo przybyła spostrzega, że pomiędzy mieszkankami domu – młodą i odważną Laurą, wychowaną w tradycjonalistycznym porządku Szarą a matką Szarej - wciąż wybuchają spory, których przyczyną są niewyjaśnione zatargi z przeszłości. Pisarka odkrywa także wzgórze, na którym – niczym chatka z obrazów Łąckiego – stoi dom samotnej dziewczyny, mającej we wsi miano ladacznicy i puszczalskiej. Bohaterka zaczyna odkrywać powiązania pomiędzy tajemniczą kobietą a staruszką, u której się zatrzymała. Zaczyna także wierzyć w opowieści o duchu, który każdej nocy otwiera okno w jej wynajmowanym pokoju...

„Zagląda przez ramię La, żeby zobaczyć, co wyrzeźbiła. Przygląda się figurce. Rozpoznaje siebie. Z garnkami w dłoniach”.

Jeden wielki sen – tym lapidarnym stwierdzeniem mogłabym opisać najnowszy utwór Marty Alicji Trzeciakowskiej. Świat wykreowany na kartach powieści to utopijny obraz wsi, a także oniryczna historia bohaterki mieszkającej na oddalonym od skupisk ludzkich wzgórzu. Baśniowe opisy łączą się tutaj z surową rzeczywistością, nie pozwalając czytelnikowi poznać, co jest prawdą, a co – złudzeniem. Dla mnie, jako dla odbiorcy, który sięga po konkretną historię, by poznać ją na wylot, ten sposób poprowadzenia fabuły był męczący. Same sny intrygowały na początku, z czasem jednak ich forma stała się uciążliwa i rozlazła. Miałam jednocześnie wrażenie, że sześć ostatnich zostało wepchniętych do książki na siłę, aby domknąć fabułę. Również główna bohaterka sprawiała wrażenie przede wszystkim zmęczonej, a jej niekontrolowane śnienie było zwieńczeniem niemal każdego spaceru czy wyprawy nad jezioro. Nie przemówił do mnie ukazany w książce obraz procesu twórczego, któremu towarzyszyło najwyraźniej więcej poobiednich drzemek niż samej pracy nad powieścią - a szkoda, bo styl autorki niezwykle przypadł mi do gustu i niejednokrotnie zaskoczył zgrabnym powiązaniem słów.

Główny problem przy czytaniu „Dwudziestu siedmiu snów” miałam z fabułą, która jest na tyle pogmatwana i rozciągnięta, że nie jestem do końca pewna, czy sama autorka wiedziała tak naprawdę, o czym chce opowiedzieć czytelnikowi. Na uwagę zasługuje natomiast świetnie skonstruowana postać Szarej i bardzo ciekawe przemyślenia, które Trzeciak przemyciła w książce. Chętnie przeczytałabym kolejne powieści autorki, przy czym mam nadzieję, że będą one osadzone w bardziej realistycznym i lepiej przemyślanym świecie.

/Poddasze Literata
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 19:40 kobietatrzechbarw dodał recenzję:
Marta Alicja Trzeciak zadebiutowała powieścią „Inframundo”. Dwukrotnie została stypendystką Stypendium Kulturalnego Miasta Gdańska oraz zdobywcą wyróżnienia w gatunku prozy pomorskiej i kaszubskiej COSTERINA. Autorka jest również trenerką i sędzią Odysei Umysłu. Tworzy artykuły naukowe i popularnonaukowe. Prowadzi warsztaty kreatywnego pisania. Poniżej przedstawiam Wam moją recenzję jej najnowszej powieści: „Dwadzieścia seidem snów”.

Czary, mary, duchy, sen, jawa, nowe, stare – w „Dwudziestu siedmiu snach” wszystko przeplata się nawzajem. Istnieje cienka granica między rzeczywistością, a światem wyobraźni, zaciera się ona stopniowo, odsłaniając kolejne elementy układanki. Całość spowita jest legendą, której bohaterowie są niesamowicie podobni do tych, których na swojej drodze postawił los głównej bohaterce. Opowieść, którą stworzyła Marta Alicja Trzeciak jest dla mnie magiczną baśnią przekazującą morał i ludowe wierzenia.

Bohaterki powieści są nietypowe, każda z nich jest silna i uparta, nie słucha nikogo, żyje własnym życiem, wierzy, że ciąży na niej klątwa. Szczególną sympatią zapałałam do najmłodszej z czterech pokoleń – Laura jest osobą, która znajduje się pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością. Zawiesiła się pomiędzy tymi stanami kaprysząc jak dziecko, by za moment wyrazić się niczym dorosła kobieta. Jej babcia – Szara jest mądrą kobietą, która nie może zapanować nad rezolutną szesnastolatką. Nie możemy również zapomnieć o Milenie – matce Laury, która zdziczała żyjąc niczym pustelnik. Historię kobiet spisuje wczasowiczka, której imienia czytelnicy nie poznają. W ciągu dwudziestu siedmiu dni, a szczególnie nocy zagłębia się w niezwykłą historię rodu Szarych. Dzięki niej kobiety zbliżają się do siebie i powoli wyzbywają się swoich demonów.

Mimo, iż w powieści znajduje się wiele opisów i mało dialogów, czego zazwyczaj nie lubię, to o dziwo ta książka wyjątkowo przypadła mi do gustu. Plastyczny język, tajemniczy, wręcz magiczny klimat sprawia, że wyobraźnią przeniosłam się do miejsca akcji i z trudem powróciłam do mojego faktycznego życia po przeczytaniu ostatniej strony. Książka ta wydaje mi się również bliska z powodu tego, że autorka po części tworzyła ją w Słupsku – moim rodzinnym mieście.

Z każdej strony bije mądrość życiowa, książka jest bardzo inteligentną pozycją, a jej interpretację każdy z osobna może stworzyć sobie sam. Historia choć wydaje się nierealna mogłaby zdarzyć się naprawdę. Istnieje wiele wierzeń ludowych, więc dlaczego po świecie nie mogłyby chodzić kobiety, na których barkach spoczywa klątwa. „Dwadzieścia siedem snów” to pozycja idealna na lato – zrozumiała, choć wymagająca myślenia, życiowa, choć zawierająca magiczne elementy, nieprzewidywalna, choć pozwalająca odgadywać kolejne elementy. Czy jest ktoś, kto nie ulegnie tej urzekającej okładce? Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 13:42 Natalia Zdziebłowska dodał recenzję:
DO MAŁO ZNANEJ WSI PRZYJEŻDŻA PISARKA, KTÓRA SZUKA NOWEGO TEMATU DO SWOJEJ KSIĄŻKI. W SWOICH POWIEŚCIACH ZAWSZE DAJE Z SIEBIE WSZYSTKO I PRZEDE WSZYSTKIM STARA SIĘ ZASKOCZYĆ CZYTELNIKA NA TYLE, NA ILE TYLKO POZWALA JEJ NA TO WYOBRAŹNIA. TYM RAZEM NASZA BOHATERKA PRZEŻYWA COŚ NA KSZTAŁT OBJAWIENIA. W WIOSCE W JAKIEJ SIĘ ZATRZYMUJE, PRZEŻYWA PRAWDZIWY GALIMATIAS UCZUĆ I WYDARZEŃ. PRZESZŁOŚĆ MIESZA SIĘ Z TERAŹNIEJSZOŚCIĄ. WSZYSTKO JEDNAK JEST NA TYLE REALISTYCZNE, ŻE NIEMAL MOŻNA POWIĄZAĆ TE DWA ŚWIATY ZE SOBĄ. W DOMKU W KTÓRYM SIĘ ZATRZYMUJE MIESZKAJĄ SZARA, MATKA SZAREJ I LAURA. ICH RODZINNY SEKRET PRZYNIESIE KOBIECIE WIELE DO MYŚLENIA.RÓWNOLEGLE DO ŚWIATA NAM ZNANEGO, PISARKA PRZEŻYWA DWADZIEŚCIA SIEDEM SNÓW, KTÓRE ZAGŁĘBIAJĄ JEJ NATURĘ W COŚ INNEGO, NIECO SZALONEGO. CO TAKIEGO WYDARZYŁO SIĘ W RODZINIE SZARYCH? JAKA JEST ICH PRZESZŁOŚĆ? DLACZEGO W OKÓŁ TYCH KOBIET NIE MA ŻADNYCH MĘŻCZYZN? CZY ICH HISTORIA TO ZWYKŁY ZBIEG OKOLICZNOŚCI?

"Widać było po rysach,że to już kobieta, ale kilka szczegółów jej buzi – dziecięce wciąż policzki, linia małego noska i ust – przypominało o jej młodym wieku. Również kiedy mówiła – chwilami wzbudzała respekt jak silna, dojrzała kobieta, by za chwilę wprawić w rozbawienie czy nawet wywołać czułość, jaką wzbudza zaaferowane czymś dziecko"

Po raz pierwszy miałam przyjemność poznać autorkę tej książki. Przeczytałam nieco i wiem, że ma na swoim koncie kilka lektur, lecz mnie przyjemność obcowania z Panią Martą, dotknęła przy jej najnowszej powieści. Na początku powiem, że spotkanie to było owocne.
Autorka ma bardzo dobry styl pisania i przede wszystkim utożsamiania się z bohaterami. Pisze bardzo szczegółowo i otwarcie. Świat widziany jej oczami jest dobrze wykreowany i nie sprawia problemów by się z nim utożsamić. Czytelnik płynnie przeskakuje z jednego świata do drugiego, nie cierpiąc tym samym na utracie głównych wątków. Autorka przemyślanie kreuje w myślach czytelnika pewne tajemnice i poczucie niejasności, aby w późniejszym czasie wszystko skrupulatnie połączyć.

Główna bohaterka jest tajemnicą objawioną do samego końca. Jej historię odkrywamy stopniowo. Jedynie jej zainteresowania i dociekliwość od początku pozwalają nam ją scharakteryzować. Autorka nie skupia się nad nią jednak aż tak bardzo, jak zwykle czynią inni autorzy. Bohaterka książki jest ważna, aczkolwiek nie dostrzeglibyśmy jej gdyby nie inni bohaterowie kręcący się w okół niej. Nie w sposób jest nie polubić postaci pojawiających się na łamach tej książki. Każde z tych osób, jest przeze mnie bardzo dobrze odbierana. Moją ulubioną bohaterką w tej powieści jest Laura. Dziewczyna od początku daje się lubić i dostrzegam z nią pewne podobieństwo. Jako najmłodsza z rodziny Szarych, pragnie jako jedyna odkryć tajemnice swojej rodziny i się jej pozbyć.

"Wypracowań szkolnych nie pisze się po nocach w pokoju w którym straszy."

Tak jak wspomniałam, nie miałam problemu z odczytaniem tej pozycji. Szybko ją poznałam i polubiłam. Jako lektura z kategorii obyczajowych, bardzo dobrze wpisuje się w moje gusta. Jest lekka, przyjemna i tajemnicza. Lubię takie połączenia ponieważ dzięki nim zawsze chętnie wracam do książki. Będą ją polecam bardzo chętnie, ponieważ warto ją poznać. Ma w sobie wiele mądrości i przekonań, które bardzo podobne są do regionu z którego pochodzę. Miło było ją poznać i przeżyć historię bohaterów charakteryzowanych jako główne postacie, ale i tych pośrednich, mniej ważnych. W tej powieści piękno okładki łączy się z pięknem wewnętrznym. Polecam ją na piękne, spokojne wieczory.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 11:45 Erna Eltzner dodał recenzję:
Klątwy kojarzą się z bajkami, gdzie okrutne czarownice i przebiegłe diabły rzucają zaklęcia na niewinnych ludzi. Czy w prawdziwym życiu znajduje się miejsce na magię? Co zrobić, aby przerwać wielopokoleniowe nieszczęścia, których końca nie widać?

Młoda pisarka przyjeżdża na wieś, gdyż chce odetchnąć i stworzyć naprawdę dobrą książkę. W zacisznej okolicy poznaje specyficzne kobiety roztaczające wokół siebie atmosferę pełną zagadek i tajemnic. Szara, tak zwana przez miejscowych, wynajmuje pokoje, jest świetną gospodynią. Mieszka z nastoletnią Laurą, dziewczyną wzbudzającą jeszcze większą ciekawość. A w samym centrum każdej historii istnieje Milena, samotnie żyjąca na wzgórzu. Kim jest i jaki ma związek ze snami nawiedzającymi pisarkę?

Jestem pod sporym wrażeniem. Zawsze doceniam oryginalność pomysłów, następnie zwracając uwagę na odpowiednią oprawę i wykonanie. Sięgając po tę książkę nastawiłam się na coś lekko onirycznego, co obiecywał opis oraz okładka. Śliczna, przypadła mi do gustu. A sama powieść? Niepokojąca. Zaznaczę, że to zdecydowany komplement, mimo kilku wad czuję, iż Trzeciak może namieszać na polskim rynku wydawniczym. Posiada talent do nadania swojej twórczości indywidualnego rysu. Przy takim morzu publikacji jest w tym coś trudnego, wyróżnienie się na tyle, aby zapaść czytelnikom w pamięć. Poszperałam w biografii autorki, wszechstronna postać, co czuć w jej literaturze. Wkłada w pracę wiele serca, pracy, nie ma mechaniczności, pomieszania z poplątaniem. Przyznam, że szczerze odpoczęłam przy „Dwudziestu siedmiu snach” — bynajmniej nie zagoniły mnie do łóżka! Dałam myślom odpłynąć, ku wzruszeniom i sekretom.

Powieść dzieje się w pewnym sensie dwutorowo. Zwykła akcja jest przeplatana opisami snów, które nawiedzają główną bohaterkę. I właśnie te fragmenty uznaję za najbardziej udane. Są stworzone z dbałością o piękno języka, jednocześnie nie wypadają sztucznie. To takie krótkie poematy prozą, wiele zdań można zapisać w pamiętniku, wracać do nich w odpowiednim momencie. Takie perełki, z każdą stroną bardziej czekałam na te chwile. Chętnie przeczytałabym coś w całości poświęconego takiemu klimatowi. Ma w sobie urok, a Trzeciak podołała postawionemu sobie zadaniu. Jak z resztą? Trochę słabiej, choć perypetie Mileny mnie zaciekawiły. Zwłaszcza, że prawda ciągle umykała.

Bohaterowie są charakterystyczni, każdy przedstawia inny typ człowieka. Najbardziej zżyłam się z Szarą, kobietą o ciętym języku, lecz złotym sercu. Przesympatyczna postać, umiem sobie ją wyobrazić, co zawsze daje mi znak, że rzeczywiście jestem zadowolona. Milena, Laura — nietuzinkowe. Jedni je pokochają, innych zirytują. Trzyma się ich coś bezczelnego, równocześnie rozbrajającego. Ciepłem emanuje Sizwe, ale trudno uwierzyć, że operuje tak świetną polszczyzną, gdy mieszka tu od (chyba) kilkunastu lat. To odrobinę nierealne, taka myśl zawsze krążyła, gdy czytałam jego wypowiedzi.

Pojawiały się słabsze fragmenty. Jakoś w połowie akcja zwolniła, parę zbędnych słów. Kompozycja wypada dobrze, choć przyznam — główna bohaterka także jest niepotrzebna. Zgaduję, że jej rolą było wtopienie w fabułę i bycie osią. Jednak sceny z jej udziałem bywały męczące, a ona sama nienaturalna. Szybko wypchnęłam ją z pamięci, skupiając na pozostałych postaciach. Zakończenie wzruszyło, interesujący pomysł — jaki? Musicie sprawdzić. Każdy wyniesie z lektury inne emocje i sądzę, że ta pozycja zyska sporo wielbicieli. Warto się nad nią pochylić przy najbliższej wizycie w księgarni. Pozory mogą zmylić. Marta Alicja Trzeciak powoli wypełnia lukę w polskiej literaturze obyczajowej. Wierzę, iż ciągle będzie rozwijała warsztat.

„Dwadzieścia siedem snów” zachwyci osoby lubujące się w powieściach romantycznych, okraszonych nutką magii, a przy tym niebanalnych. Wówczas porwie ich historia Mi, Re, Sol — kim tak naprawdę są? Szukajcie, znajdziecie. Lecz tutaj nic nie jest pewne…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2016 o godz 16:46 czytatnik dodał recenzję:
To miał być zwykły wypad na łono natury w celu podładowania akumulatorów. Tych życiowych i tych pisarskich. Szybko jednak okazuje się, że życie na wsi, wbrew pozorom, może być niezwykle wciągające. Tym bardziej, kiedy mieszka się w jednym domu z trzema kobietami, z których każda skrywa jakiś sekret. No i jeszcze to owiane legendą wzgórze, które widać akurat z okien wynajmowanego pokoju. Książka pisze się sama, a opowiadane na jawie historie znajdują swoje nieoczekiwane odbicie w snach. Co jest prawdą? Co snem? I czy klątwę rzuconą na całe pokolenia można w jakikolwiek sposób odwrócić?

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/dwadziescia-siedem-snow/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-06-2016 o godz 23:35 Weni dodał recenzję:
"Dwadzieścia siedem snów"
Historia pisana od strony głównej bohaterki, która była pisarką. Historia kobiet z rodziny Szarych. Zacząwszy od Matki Szarej, samej Szarej (która opuszcza kuchnię jakieś cztery razy w roku), Laury.
Nasza pisarka oprócz tłumaczenia nam zawodu pisarza, co swoją drogą zrobiła świetnie to do tego interesuje się losem kobiety mieszkającej na wzgórzu, losem Mileny.
Historia ma w sobie kilka faktów, których się spodziewałam jak i tych, które mnie całkowicie zaskoczyły! Przy czym tych drugich było więcej.
Jednocześnie trzeba przyznać autorce ogromne uznanie za napisanie powieści, której stronice nam same uciekają i czyta się ją niezmiernie łatwo i szybko jednocześnie nie mając wrażenia "prostoty".
Z książki jestem bardzo zadowolona oraz nieziemsko cieszę się, że mogę polecić ją na nadchodzące ciepłe dni!
Natalia Bachryj
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2016 o godz 17:32 Yelle dodał recenzję:
Przyznam, że jeszcze nie zdarzyło mi się czytać żadnej książki podobnej do „Dwudziestu siedmiu snów”. To lektura niesamowicie kobieca, lekko zagmatwana i posiadająca w sobie sporą dozę niepokoju. Jako pierwsza rzuciła mi się w oczy niesamowita konstrukcja powieści. Książka jest podzielona na rozdziały i sny, a osobą śniącą jest młoda pisarka, która przyjechała do zapomnianej przez świat wsi w poszukiwaniu inspiracji. Wynajmuje pokój u starej kobiety zwanej przez wszystkich Szarą i powoli zagłębia się w świat miejscowych. Okazuje się, że pokój w którym się zatrzymała jest w pewnym stopniu nawiedzony, a coś zsyła na jego mieszkankę dziwne sny.

Sny i jawa zgrabnie przeplatają się ze sobą. Bohaterka poznaje historię Szarej, matki Szarej, mieszkającej u niej nastoletniej Laury i tajemniczej Mileny ze wzgórza na dwóch poziomach: tym rzeczywistym i w snach. Atmosfera powieści jest przesiąknięta sekretami. Okazuje się, że na rodzinie Szarej ciąży klątwa rzucona przez samego diabła. Laura chce przerwać klątwę i wyczuwa w przybyłej pisarce swoją szansę. To właśnie Laura jest postacią, która najbardziej polubiłam. Pyskata i zdeterminowana, a jednocześnie bardzo pozytywna i radosna. Jest jednym z promyczków, który rozświetla tę książkę.

Inaczej jest z Mileną. Ona mnie fascynowała. Tajemnicza kobieta mieszkająca na wzgórzu za wioską stała się obiektem zainteresowania przybyłej do wioski pisarki. Nikt jej nie widuje poza różnymi mężczyznami, którzy się na jej wzgórze zakradają. To ona posiada najwięcej sekretów, a wyciągnięcie ich na światło dzienne może zmienić na zawsze życie wszystkich powiązanych z nią osób.

W snach autorka użyła niesamowicie poetyckiego, pełnego metafor i niepokoju języka. Bohaterowie często mówią do siebie monosylabami, a na osoby i rzeczy mówią w rodzaju nijakim: to przyszło, to Nowe, Obce Młode. Spotykamy też całkiem zgrabne słowotwórstwo: głupio-córka, coodwinięte-możesięzawinąć. Imiona postaci są zniekształcone i poskracane. Poznajemy między innymi Sza, La i Sol. To wszystko razem potęguje oniryczny charakter snów. W wielu z nich czuć niepokój i strach. Inne są pełne nadziei i miłości – zarówno tej romantycznej jak i matczynej.

Podczas czytania miałam wrażenie, że patrzę na słowa jakiejś wyroczni, a nie normalną książkę. Przyznam, że to nie lada wyczyn połączyć rzeczywistość ze snami w taki sposób, aby tworzyły jeden spójny obraz bez chaosu i w pełni przez czytelnika zrozumiany. Książka jest też pełna humoru, dobroci ludzkiej i ludowej mądrości. To lektura piękna, zaskakująca i zupełnie inna niż wszystkie pozycje polskiej literatury kobiecej. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-06-2016 o godz 19:21 czarno_biała em dodał recenzję:
Samotnik zawsze będzie żył w swojej samotni. Dlaczego? Bo lubi, bo odrzucił go świat, a może jest mu dobrze! Lubię samotność, a może jej czasami potrzebuję? Nie wiem, jak to określić. Lubię żyć w swoim świcie, w którym jestem aktorką jednego aktu. Czy to jawa, czy to sen? Nie to moje życie, w którym ciągle śnię...

Każda z nich ma to coś. Potocznie to coś nazywamy tajemnicą lub sekretem. Tak kręci się kołowrotek skrytości. Trzy kobiety i jeden dom. Szara, matka Szarej i Laura mieszkają pod jednym dachem. Przybywa do nich młoda pisarka, która potrzebuje złapać wiatr w papierowe żagle. Połączy je obraz ich przeszłości. Ramą tego obrazu będzie tajemnica, odrzucenie, miłość, magia i sen...

Wierzy w powołanie, nosi notes i rozbiera swoje myśli na czynniki pierwsze. Tworzy, a jej myśli ciągle gnają przed siebie. Śni, a jej czasoprzestrzeń zaciera swoje horyzonty. Sama twierdzi, że gubi się w rzeczywistości. Towarzyszy jej mitologia i w niej zatraca swoje myśli. Tak mogę nakreślić obraz głównej bohaterki. Pozostały jeszcze one przeklęte przez diabła. Trzy kobiety, które zmagają się z klątwą rzuconą na ich rodzinę. Szara to postać, do której musiałam przywyknąć. Zwraca się do bohaterki w trzeciej osobie. Nie przeszkadzało mi to, ale dawno nie czytałam takich dialogów, dlatego musiała minąć chwila, aż ją polubiłam. Znacznie moją uwagę przykuła Laura. Dziewczyna pełna temperamentu. Pyskata, uśmiechnięta i pełna pozytywnej energii.

Wychodząc przed szereg, trzeba mieć z czym wyjść. Połączyć sny, rzeczywistość i tajemnice w jedność? Z tego może wyjść jedna nić, która będzie długą przeprawą. Nie jest chaotyczna. Ta nić fabuły ułożona ze słów autorki to mądrość. Dawno nie czytałam książki, która ma tyle wartości. Pomiędzy słowami kryje się przekaz. Głębsze przemyślenia autorki, zapraszają czytelnika do ruszenia głową. Uważam, że każdy będzie interpretować tę książkę inaczej. Ja skupiłam się na przekazie, a z tyłu pozostawiłam całą otoczkę legendy.

Dwadzieścia siedem snów pachnie snem na jawie. Nie trudno odnaleźć się w takim połączeniu. Legenda miesza się z rzeczywistością. Sen zawiera bohaterów, których już gdzieś poznaliśmy. W rzeczywistości nie, ale we śnie jest miejsce, gdzie są długie opisy. Mogą nużyć. Zarówno senny plan, jak i rzeczywistość życia we wsi został zrealizowany. Razem z pisarką podążałam w czasy odległe, ledwo wróciłam, a już wybierałam się z nią na wzgórze tajemnic.

Mądrość płynie z tej książki, a od czytelnika zależy interpretacja. Były opisy lepsze i gorsze, ale nie przekreślają one całokształtu książki. Znajdziecie tajemnice i przeznaczenie. Humor i zmartwienia. Dobroć ludzi i pogardę. Ta historia pisze się sama...

Czas przemija, a życie przecieka między palcami. Oddajemy siebie dla innych, a co oni zrobili dla nas? Nieważne. Postaw wszystko na jedną kartę. Czas pokaże, czy było warto...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2016 o godz 11:32 Biblioteka pod Kasztanem dodał recenzję:
Ta książka dostaje ode mnie wielkiego plusa przede wszystkim za to, że wyróżnia się bardzo na tle literatury polskiej - a już zwłaszcza kobiecej. Nie jest to tanie romansidło, lecz wciągająca historia, którą łyknęłam w jedną dobę. Chciałabym poznać w świecie rzeczywistym te bohaterki i porozmawiać z nimi choćby przez chwilę :). Zwłaszcza z Szarą, albo z Mileną. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2016 o godz 13:29 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
To książka gdzie sen łączy się z jawą, oraz taka, która w swym opowiadaniu kryje wiele tajemnic, jakie czytelnik odkryje stopniowo czytając dalej, lub domyślając się samemu.
Młoda zamężna pisarka przyjeżdża do małej wsi, chce napisać książkę i szuka tutaj spokoju a także ciszy, żeby mogła pracować spokojnie na łonie natury. Już od pierwszych stron poznajemy trzy inne bohaterki. Są to: Szara, u której pisarka ma zamiar wynająć pokój, mama Szarej, oraz Laura, którą wychowuje Szara. Sytuacja w której wszystkie kobiety się znajdują sprzyja temu, aby młoda dziewczyna zamieszkała w pokoju, który według Laury jest nawiedzony, trochę w nim straszy i nie nadaje się za bardzo do wynajmowania. Ponieważ nasza pisarka kocha takie zagadki, od razu postanawia, że to właśnie w tym pokoju chce spędzić dwadzieścia siedem nocy. W miarę jak dalej będziemy poznawać losy domu Szarej, jego domowników, ale i sąsiadów, będziemy krążyć także wokół pewnej tajemniczej kobiety i tajemniczego wzgórza, na którym owa kobieta mieszka sama. Emocje sięgną zenitu kiedy okaże się, że nad rodziną Szarych ciąży klątwa, ale nie taka zwykła, bo według opowiadań, to klątwa rzucona przez samego diabła….
Książka ogromnie przyjemna. Można ją czytać praktycznie przez cały czas i się nią nie znudzić. W sam raz na popołudnie, w którym kobiety szukają chwili odpoczynku i ukojenia w książkach. Ta opowieść przeniesie Was do wsi gdzie przebywa pisarka i tam, gdzie kryją się zagadki związane właśnie z ową klątwą.
Jest tutaj taki element jak wspomniana już wcześniej przeze mnie klątwa, lecz nie bójcie się, to piękna obyczajowa książka, do której będziecie wracać jeszcze nie raz. Doskonale nada się także na prezent, który możecie podarować znajomej lub którejś kobiecie z rodziny.
Książka zawiera 330 stron i spokojnie przeczytacie ją w dwa popołudnia. A do tego posiada tak urzekającą okładkę, że wprost nie można oderwać od niej oczu. Serdecznie polecam wszystkim kobietom. Na pewno będziecie zadowolone jeżeli wybierzecie właśnie tę książkę.
Moja ocena: 10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-05-2016 o godz 17:00 SkrytaKsiążka dodał recenzję:
Do pewnej wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje napisać książkę. Wynajmuje pokój w domu u kobiety, którą ludzie nazywają Szara. W tym samym miejscu mieszka również matka Szarej i młoda szesnastoletnia Laura. Po jakimś czasie kobieta zaczyna zauważać, że mieszkańcy domu jak i pewne wzgórze skrywają wiele tajemnic.

Książka ma swój specyficzny styl. Jest bowiem napisana w perspektywie onirycznej. Nie jesteśmy pewni co jest rzeczywistością, a co dzieje się na jawie. W fabule pojawia się tytułowe dwadzieścia siedem snów, które są ogromnie ważne w przebiegu wydarzeń.

W powieści możemy poznać świetnych bohaterów, którym nie brakuje humoru. Niektóre dialogi były dla mnie ogromnie zabawne, zwłaszcza osobowość Szarej, która była intrygująca. Miała swój charakterek. Warto też wspomnieć, że w książce pojawia się pokój, który postanawia wynająć pisarka. Jest on nawiedzany przez ducha, ale głównej bohaterce to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, jest nim zaintrygowana.

Lekka fantastyka, dużo magii i wciąż nowe wiadomości, które wytrwale notuje młoda pisarka. Z biegiem czasu możemy dostrzec, że historia ma głębszy sens i że nad rozwiązaniem trzeba spędzić trochę czasu. Nie jest to banalna powieść, w której możemy domyślić się zakończenia. Książka jest zaskakująca, ciekawa i fascynująca. Jeszcze z czymś takim nie miałam do czynienia.

W dalszych wydarzeniach poznajemy historię mieszkańców tej okolicy. Pojawia się pewna legenda, wciąż nowe tajemnice. Akcja biegnie do przodu i nie pozostawia czytelnikowi chwili wytchnienia. Zdarzały mi się momenty, kiedy gubiłam się w całości, ponieważ nie wiedziałam czy to co się dzieje jest rzeczywistością, czy snem. Autorka w bardzo dobry sposób wykorzystała pomysł na lekturę. Książka jest bardzo oryginalna i wciągająca.

Uważam, że ta powieść w całości jest bardzo dobra. Spędziłam z nią dwa słoneczne popołudnia i gdy akcja nabrała tempa, nie mogłam się od niej oderwać. Jeśli szukacie lekkiej i tajemniczej powieści, właśnie ona powinna wam się spodobać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-05-2016 o godz 15:37 Livingbooksx dodał recenzję:
Młoda pisarka przyjeżdża do małej, skromnej wsi, aby odnaleźć tu powiew świeżego natchnienia. W domu, w którym się zatrzymała, poznaje ciepłą gospodynię Szarą, jej matkę oraz dziewczynę Laurę, która mieszka tam od roku. Kobiety od razu nawiązują nić przyjaźni i dowiadują się o sobie znacznie więcej, niż przeciętni ludzie. Okazuje się, że w na pozór spokojnej wsi krąży legenda, w której mowa o tajemniczym diable, który swego czasu odwiedzał osady. Pisarka dowiaduje się również, że na wzgórzu postawiony jest jeden dom, w którym mieszka opuszczona kobieta. Samotne wzgórze od razu wzbudza ciekawość artystki i chce na własną rękę dowiedzieć się, kim jest ta osoba. Jednakże nie jest to potrzebne, ponieważ młoda Laura wie znacznie więcej, niż początkowo mówiła. Na jaw wychodzi, że w rodzinie Szarych od dawna ma miejsce pewna klątwa, która dotyczy jedynie kobiet i ich potomstwa. Z biegiem akcji okazuje się również, że główka bohaterka nie zjawiła się właśnie w tej wsi przez przypadek, a jej zadanie jest znacznie ważniejsze, niż początkowo przypuszczała. Czy los zatoczy koło i zdarzenia sprzed wielu lat znowu zawitają?

Na samym wstępie informuję, że pomimo specyficznego i nieco mrocznego opisu powieści - nie jest ona w żadnym wypadku horrorem. Jej klimat jest niepowtarzalny, tajemniczy i bardzo wciągający. Przedstawiona historia jest zupełną świeżością na rynku literackim, ponieważ nigdy dotąd nie spotkałam się jeszcze z książką o takiej tematyce oraz z takim sposobem jej przedstawienia. Chwilami ma wręcz charakter oniryczny, a czytelnik nie wie, co jest snem, a co rzeczywistością.

Jak sam tytuł wskazuje, w książce zawarte zostały opisy dwudziestu siedmiu snów. Jednakże na pozór zwykłe i błahe sny w tym przypadku mają ogromne znaczenie i odgrywają niesamowicie ważną rolę w historii i przeznaczeniu głównych bohaterów. Jest to swego rodzaju przedstawienie dawnych dziejów w formie legendy i snu, przez co opowieść nabiera bardzo magicznego wymiaru i to właśnie naszym zadaniem jest, aby odnaleźć niepowtarzalny i osobisty sens zawarty na kartach powieści.

Z biegiem stron czytelnik poznaje coraz skrytsze tajemnice i coraz bardziej znaczące aspekty w życiu mieszkańców owej wsi, które w wielu calach łączą się z dziejami tajemniczej kobiety zamieszkującej opuszczone wzgórze. Jej historia jest realistyczna, ale chwilami przedstawiona jest w sposób tak zawiły, że tracimy pewność, gdzie kończy się jawa, a zaczyna sen. Legendy i sny przejmują kontrolę nad naszym umysłem i sami musimy dociec, kto jest kim oraz jak owe legendy odnoszą się do prawdziwego życia.

Myślę, że główny sens całej powieści ukryty jest gdzieś głęboko między stronami i każdy czytelnik odczyta w nich całkiem co innego. Oniryczny charakter emocjonującej opowieści odgrywa w niej niesamowicie dużą i znaczącą rolę, ponieważ historia staje się legendą, a magia przejmuje całokształt. Strony same się odwracają, a dzieje bohaterów stają się coraz bardziej zawiłe i emocjonujące.

livingbooksx.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Ladies Man Evans Katy
29,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa King Frazier T.M.
29,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Turbulencja Whitney G.
29,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Oświadczyny Perry Tasmina
27,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Manwhore Evans Katy
32,99 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści