Dopóki nie zgasną gwiazdy - Patykiewicz Piotr

Dopóki nie zgasną gwiazdy (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2015 30,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena:
30,99 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Przetrwaliśmy... Na jak długo?

"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność".

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.

Dane szczegółowe

Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Autor: Patykiewicz Piotr
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Ilość stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-03
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 37 x 206 x 140
Indeks: 17233781

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,1
5
17
4
27
3
8
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
52 recenzje
26-01-2017 o godz 21:02 KittyAilla dodał recenzję:
Styl autora w tym tomie wydawał mi cięższy niż w tomie drugim (ci, którzy nie wiedzą - pierw czytałam tom drugi, nie wiedząc, że to kontynuacja, a teraz postanowiłam nadrobić :D). Nie chodzi o to, że był gorszy, ale wymagał zdecydowanie więcej skupienia. Autor kreuje ciężką atmosferę, idealną dla czasów zagłady. Na pewno nie będę wyrażać opinii na temat przewidywalności bądź nieprzewidywalności książki. O wielu rzeczach pamiętałam z tomu drugiego, dlatego lektura nie była w moim odczucie zbyt zaskakująca. Mimo to czytałam ją z zapartym tchem, co chyba tym bardziej świadczy o ciekawości fabuły. Jedyne, co nudzi mnie niezmiennie w pozycjach autora to rozprawianie o Bogu, ale to chyba nikogo, kto mnie zna, nie dziwi. Za to miłość Miry i Kacpra, którą poznałam już w stanie dojrzałym w I wrzucą was w ogień, tutaj delikatnie, lecz mocno się rozwija. Co najlepsze - absolutnie nie zaburza to wątku głównego. Kacper to porywczy chłopak, który ma masę szczęścia. Inaczej nie da się tego ująć. Zdecydowanie wolę go jednak jako nastolatka. Mirę zresztą również, bardziej mogę ich zrozumieć jako dzieci. Cieszę się też z możliwości poznania Stacha, brata Kacpra. Była to jedna z najbardziej interesujących postaci! Generalnie poboczne postaci giną lekko w tle tych głównych, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Podsumowując, jestem zadowolona z lektury. Na pewno lepiej bym się bawiła, zaczynając serię w dobrej kolejności, ale cóż - taki już mój urok :) Zdecydowanie polecam ją fanom gęstej atmosfery, brutalnego świata oraz dystopii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-10-2016 o godz 21:50 Dorota Kotlińska dodał recenzję:
www.wielopokoleniowo.pl


Kacper, Stach, Łukasz, Krystyna - imiona bohaterów tej powieści brzmią całkiem swojsko, ale świat, w jakim przyszło im żyć, swojski i znajomy już dla nas nie jest. Niekończące się, przenikliwe zimno, śnieg, mróz i lód, niezwykle surowe warunki życia i trudy codziennego bytu; walka o pożywienie i o zwykłe doczekanie kolejnego dnia.

Ale nie to jest najgorsze. Najgorsza jest niepewność, co przyniesie jutro, czy jest w ogóle szansa na lepszą przyszłość i na lepszy świat, bowiem wydaje się, że nadzieja na to jest raczej znikoma... Po wcześniejszym Upadku, prawdziwej apokalipsie, rzeczywistość jest całkowicie inna i zupełnie zmieniona. Ludziom towarzyszą mroczne Świetliki, grozi im opętanie przez Lucyfera, który zdaje się coraz bardziej panować nad światem i tak na prawdę nie wiadomo już, czy wybrać jego "światło" czy bronić się przed tym ostatkiem sił.

Głównym bohaterem jest Kacper, młody chłopak, mieszkający w górskiej osadzie w małej chacie z bratem i rodzicami. Mieszkańcy osady mają swoje określone zadania, to drwale i myśliwi, sygnalista i ksiądz, mozolnie i cierpliwie wykonujący swoje zadania. Nie ma tu miejsca na ckliwość, na sentymenty, na głębokie uczucia, na wrażliwość i na łzy. Nie w takim świecie. Nawet narzeczeni zdają się nie okazywać sobie czułych gestów i miłości. Chociaż Kacper wydaje się być nieco inny, chce wyrwać się w świat, jakikolwiek ten świat jest; jest ciekawy i w swoim mniemaniu odważny, gotowy do stawienia czoła różnym przeciwnościom, Obierając rolę gońca pragnie poznać dzień inny od standardowego dnia spędzonego w osadzie. Ale czy tak na prawdę przygotowany jest na to, co go czeka? Świetliki, wilki, opętani, mróz, wichury i prawdziwi wyznawcy Lucyfera tworzący zupełnie nową społeczność... Przyjaciele, którzy okazują się wrogami i wrogowie, którzy wrogami być może wcale nie są. Nic już nie jest oczywiste, pozostają same znaki zapytania...

Przedstawiony świat jest mroczny, surowy, świetnie opisany przez autora i tak przez niego zobrazowany, że dokładnie można sobie wszystko wyobrazić. Sporo jest tu opisów, ale absolutnie nie przeszkadzają one w lekturze, a wręcz przeciwnie, tworząc cały klimat, dokładnie nakreślając postapokaliptyczną rzeczywistość. Podążamy za Kacprem, odkrywając na każdym kroku nowe rzeczy, przeżywając razem z nim mroczne przygody i zastanawiając się, jaki los zgotował nam ten nowy świat.

Z każdą stroną książka wciąga coraz bardziej, coraz mocniej przerażając i zaciekawiając. Jest to moim zdaniem lektura obowiązkowa dla pasjonatów powieści przygodowych czy też science fiction, bowiem ciężko jednoznacznie określić mi tę pozycję. Wciąga i przenosi nas w inny wymiar - polecam każdemu, kto otwarty jest na nieco inne powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2016 o godz 19:02 Anna Lutomska dodał recenzję:
Dla wszystkich zainteresowanych - ,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" jest pierwszą częścią cyklu. Ja osobiście przeczytałam najpierw tom 2, aczkolwiek dopiero teraz zrozumiałam rzeczy, które wcześniej sprawiły mi problem. Ta książka nie tylko jaśnieje swego rodzaju baśniowością, lecz również czaruje apokaliptyzmem, ukazując historię, jakich mało. Ujęłabym ją w kilku słowach tak: mroczna, powieść o zmaganiach dojrzewania, doprawiona śnieżnym klimatem i fascynującymi legendami.

Chyba jedynym minusem, jaki szczerze mówiąc mnie nudził były rozmyślania religijne. Być może dlatego, że ja sama nie jestem jakoś szczególnie wierzącą osobą. Ogólnie muszę przyznać; trafiłam na całkiem niezłe fantasy i to w dodatku polskiego autora! Piotr Patykiewicz wciąga, inspiruje i daje do myślenia. Wszystkim zainteresowanym - serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2016 o godz 18:41 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Nadeszła tak bardzo upragniona przez większość książkoholików jesień, kiedy wreszcie mogą wieczorem usiąść, owinąć się kocem z gorącą herbatką i zatonąć w lekturze. Tymczasem moją ukochaną porą roku, pomimo tej ciągłej ciemności, jest zima, to właśnie na nią w tej chwili najbardziej oczekuję oraz przygotowuję się psychicznie, choć wiem, że na pewno nie spełni moich oczekiwań. Nie będzie biała i mroźna, a ja będę musiała jej szukać już tylko i wyłącznie w książkach takich, jak Dopóki nie zgasną gwiazdy.

W świecie Kacpra trwa druga epoka lodowcowa. Wiele lat temu po wydarzeniu nazywanym Upadkiem śnieg i lód pokryły ziemię, a tajemnicze, śmiercionośne Świetliki wygnały ludzkość wysoko w góry, gdzie trzyma się złudnego bezpieczeństwa. Młody chłopak goniony własną ambicją wyrusza w trudną i niebezpieczną podróż nie wiedząc, co zgotował mu los.

Niemal momentalnie wsiąknęłam w ten mroczny, zimowy i przede wszystkim przyprawiający o gęsią skórkę klimat apokalipsy według Piotra Patykiewicza. Autor przez całą książkę w niesamowity sposób prowadzi nas przez codzienność, zwyczaje, hierarchię i wierzenia stworzonego przez siebie górskiego ludu. Dokładnie przestawia wszystkie punkty widzenia w związku z nadchodzącym, nieubłaganym końcem świata, a przede wszystkim pokazuje w przystępny sposób, jak w takich czasach działa ludzka psychika w przypadku zupełnie odmiennych jednostek. Wszystkie te aspekty poznał Kacper w trakcie swojej mozolnej wędrówki przez góry a nawet i doliny. Dowiedział się, że nie każda osada funkcjonuje w taki sam sposób, jak jego, że nie u każdego należy szukać pomocy, że długo tłumiona ambicja i chęć wiedzy kiedyś w końcu będą musiały dać upust, a w ostateczności pomoc przyjdzie z właściwych rąk, że czasem trzeba bardzo wiele poświęcić aby przeżyć. Jego historia to nie tylko poradnik, jak postępować w trakcie śnieżnej apokalipsy, ale ponadczasowa opowieść o dorastaniu, męstwie i odwadze bardzo młodego chłopaka w obliczu ogromnego zagrożenia.

Właśnie przez to tak niesamowicie polubiłam Kacpra, który nie tylko łaknął wiedzy o świecie i swobodnego życia nie ograniczonego granicami gór, ale również zawsze pamiętał o swojej rodzinie i ukochanej. Poddawał ich niesamowitym próbom wiary i zaufania, ale zawsze, za wszelką cenę starał się do nich wracać. I zaciekle o nich walczył. Zresztą nie tylko on jest tutaj niezwykle barwną postacią - jego starszy brat Stach, którego odbiciem marzeń był właśnie Kacper, brat Łukasz ze swoją miłością do książek oraz przede wszystkim ojciec głównego bohatera, który zawsze odnajdywał najlepsze wyjście z każdej sytuacji.

Powieść Piotra Patykiewicza nabiera zimowego klimatu nie tylko przez gromady śniegu, góry, zamiecie śnieżnych oraz polarne zwierzęta, ale również przez to, że bohaterowie żyją niczym Eskimosi. Polują aby zdobyć pożywienie, na które składa się głównie focze mięso, mają własne psie zaprzęgi i własną gwarę. Samo przyzwyczajenie się do tamtejszego języka nie jest nawet trudno, bo ja w sumie nawet nie zauważyłam momentu, kiedy czegokolwiek bym nie rozumiała, a po kilku stronach już sprawnie się nim posługiwałam.

Dopóki nie zgasną gwiazdy to najlepsza książka postapokaliptyczna, jaką do tej pory czytałam. Porusza wszystkie możliwe aspekty bytności najbardziej wytrzymałych ludzi, którzy przetrwali pierwsze czystki na Ziemi, a dodatkowo niesie za sobą wiele wspaniałych przesłań przydatnych nawet dla współczesnego młodego człowieka. Jest to książka dla każdego, ponieważ znajdą w niej coś dla siebie nawet osoby, które łakną tylko rozrywki, choć co naprawdę nie jest to powieść łatwa, lekka i przyjemna, ale zawiera w sobie mnóstwo elementów przygodówki i nieco fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2016 o godz 23:12 Damian27 dodał recenzję:
Pełna: http://zaczytany-forever.blogspot.com/2016/05/dopoki-nie-zgasna-gwiazdy-piotr.html

300 lat po Upadku. Świat, który znali przestał istnieć. Nie ma już czterech pór roku, została tylko jedna- zima, która trwa cały czas. Ludzie muszą walczyć, aby przetrwać, ale jeżeli są słabi od razu wybiorą śmierć. Jedynym bezpiecznym schronieniem są góry. Przynajmniej taką mają nadzieję, a wyłącznie ona im została.
W jednej z górskich osad żyje Kacper ze swoim bratem- Stachem, matką i ojcem. Czasy, w których przyszło im żyć są naprawdę ciężkie. Należą do myśliwych, których jedynym pokarmem są zwierzęta, które do tej pory żyją w lesie. Młodszy z braci, czyli Kacper jest bardzo związany ze swą rodziną. Z tego też powodu ma poczucie obowiązku względem nich. Postanawia z własnej woli zgłosić się do roli gońca. Każdy z osadników zdaje sobie sprawę, że przeprawa przez Grań nie jest prostym zadaniem. Wszędzie mogą czyhać niebezpieczeństwa: wilki albo co gorsza, Świetliki. Chłopak mimo wszystko wyrusza w podróż. Mróz, brak pożywienia, niepewność dnia następnego, będą mu od teraz towarzyszyły na każdym kroku. Sam będzie musiał wybrać komu zechce zaufać i czy czasem nie popełni błędu, który będzie go kosztować życie.
Największymi atutami tej powieści są oryginalność fabuły i wspaniale wykreowany świat. Pierwszy raz miałem styczność z książką, która nie trzyma się sztywno schematów. Romansu, który jest współcześnie obecny wszędzie, tutaj jest w tle, a nawet powiedziałbym, że dla mnie jest niewidoczny. Rzeczywistość w jakiej żyją bohaterowie jest przedstawiona w sposób brutalny, wręcz postapokaliptyczny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-05-2016 o godz 19:33 wallsend11 dodał recenzję:
Krótki opis:
Nadchodzi mroźna zima. Góry przemierzają tylko najodważniejsi. Czy dasz radę stoczyć pojedynek z samym diabłem?

Kacper- główny bohater powieści Piotra Patykiewicza, pragnie poznać świat, wreszcie wyruszyć w nieznane i pokazać swojemu bratu, że też coś potrafi. Aby tego dokonać wyrusza prosto przed siebie, w góry. Pomimo tego, że wie o Lucyferze zabijającym ludzi na stokach, śmiało dąży do celu. Niestety zostaje schwytany przez największego wroga, o którym tak wiele słyszał. Zostaje OŚWIECONY. Wkrótce Łukasz przydziela go do nauki u mnichów. Praca wydaje się tam zupełnie nieprzydatna, przynajmniej bohaterowi. Sądzi on, że nauka nigdy nie pomoże w walce z wrogiem.
Co tak naprawdę oznacza wyraz ,,oświecony"? Czy Stachu wreszcie zacznie szanować swojego brata?

Wydanie:
Jak zwykle wydawnictwo SQN wydało śliczną książkę. Posiada skrzydełka, na których znajdują się krótkie recenzje oraz notka o autorze.Stwierdzam, że już okładka sama w sobie przyciągnie niejednego czytelnika. Z pewnością jest to jedna z najładniejszych okładek w mojej biblioteczce. Ponadto powieść została wyposażona w biało czarne ilustracje Rafałą Szłapy, które mocno działają na naszą wyobraźnie.

Moja ocena:
Myślę, że słowiańskie fantasy to coś, czego nigdy nie czytałam. Przede wszystkim urzekła mnie akcja książki dziejąca się w czasie zimy w górach. Do gustu bardzo przypadł mi styl pisania autora. Jest to dość dziwne, gdyż nigdy nie przepadałam za polskimi pisarzami. Ze strony na stronę początkowo historia wydawała się coraz ciekawsza, jednak w środku akcja zupełnie zbłądziła. Sądzę jednak, że zakończenie było mi w stanie to zrekompensować. Dopóki nie zgasną gwiazdy to nie tylko powieść fantasy, to także książka o dojrzewaniu bohatera, o wchodzeniu w jego dorosłe życie i przetrwaniu.

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" to przede wszystkim powieść dla maniaków fantastyki. Pragnę ją jednak polecić każdemu z Was, gdyż może zaspokoić wszystkie gusta czytelnicze.

Jeszcze raz serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki i jej recenzencki egzemplarz dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!
Recenzja pochodzi z mojego bloga: blogksiazkoholiczki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-04-2016 o godz 16:43 KubaZagórski dodał recenzję:
Piotr Patykiewicz stworzył przepiękną zimową krainę. Z racji tego, że uwielbiam zimę czułem się jak w niebie! Do słownie :) "Do póki nie zgasną gwiazdy" to mroczna, śnieżna opowieść, w której młody bohater zamieszkujący wysoko w górach postanawia wyruszyć w podróż, poznać świat, wszystkie zakamarki lodu. To książka o dojrzewaniu i poznawaniu samego siebie. Racja bohaterowie są osadzeni na nie sprzyjających warunkach klimatycznych. Opowieść apokaliptyczna, gdzie zostaje garstka osób, a wraz z nimi świetliki.
Czy Kacper przetrwa... na jak długo? Czy ożeni się z Mirą? Czy Stachu zacznie traktować go poważnie i zrozumie, że jest on prawdziwym mężczyzną?

***
Książka od początku do 130 strony zanudza czytelnika ale wprowadza go bardzo dobrze w panujący klimat. Dopiero po 140 stronie książka zaczęła mi się podobać. Zacząłem rozumieć Kacpra, co czuję i jak jest traktowany. Nie było chwil kiedy go nienawidziłem wręcz przeciwnie, współczułem mu, że nikt nie może go zrozumieć. Niestety muszę się przyznać, że sięgnąłem po książkę ze względu na okładkę. Jestem sroką.
***
Książka jest pięknie wydana, na przedniej okładce widnieje >według mnie< Kacper, a tuż za nim pięknie wykreowany świat lodu. Na odwrocie pięknie obramowany opis książki. Książka ze skrzydełkami. Na przednim skrzydle znajdują się opinie osób, które polecają tą książkę.
Na tyle kilka słów o Piotrze Patykiewiczu.
Grzbiet nie zagina się a słowa na żółtych stronach są napisane dużą czcionką.

***
"Do póki nie zgasną gwiazdy" jest dla osób, lubiących opowieści o końcu świata.
Równie dobrze przeczytać może ją osoba, która lubi fantastykę lub książki przygodowe.
Jako fan horroru, również z ręką na sercu mogę wam ją polecić!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-03-2016 o godz 22:10 Erna Eltzner dodał recenzję:
Śnieg, mrok, delikatna nadzieja na zmianę. Tylko kilka dróg życiowych, każda monotonna. Czasem pojawia się jednak kategoryczna chęć, aby pójść dalej. Czy sama odwaga wystarczy?

Jak wspominam często — nie jestem ekspertką w kwestii fantasy. Jednak zauważyłam, że w ostatnich latach pojawił się wysyp książek postapokaliptycznych. Dotyczy to także filmów i gier komputerowych. Wytrawni fani na pewno znają już powieść Piotra Patykiewicza. Ja dopiero teraz uzyskałam możliwość przeczytania i zapoznania z tego typu twórczością. Na mój wybór wpływ miało też wydanie. Okładka może kojarzyć się (całkiem słusznie) z popularnymi młodzieżówkami. I całe mnóstwo śniegu — co to może oznaczać? Natomiast wewnątrz znajdziemy ilustracje. Autorem jest Rafał Szłapa. Dodam, że stworzył on design do „Krwi i stali” Łukawskiego. Nieskromnie stwierdzę, że wszędzie poznam tę kreskę. Znakomita! Korzystając z (jeszcze) braku wiosny zatopiłam się w zimowej opowieści. I myślę, że każdego roku będę sobie o niej przypominać. Idealna na taką porę, gdy jeszcze czekamy na letnie promienie…

Trzysta lat temu świat spotkała katastrofa. Upadek. Od tamtej pory ludzie próbują przetrwać wśród śniegu i lodu. Od nowa budują, choć często przeszkodą jest strach. Jakie bestie ich otaczają? Myśliwi walczą o najmniejszy kęs pożywienia. Ocaleni żyją wysoko w górach i liczą, że los się w końcu odmieni. To tam mieszka nastoletni Kacper z rodzicami i starszym bratem. Chłopak chce czegoś więcej. Poznać to, czego jeszcze nie widziałam. Pchany marzeniami i ambicją wyrusza w podróż — czy na pewno jest świadomy, co go czeka…?

Klimat — najważniejsza część książki. A Patykiewicz zbudował naprawdę interesującą atmosferę, pełną tajemnic i dreszczyków emocji. Cała akcja dzieje się w dość hermetycznym świecie, wśród konkretnej społeczności. Tworzy to zwartą całość, co pomaga zgłębić tematykę powieści i kroczyć za bohaterami. Bez obaw, że gdzieś się zgubimy. Autor posługuje się ładną polszczyzną, zwróciłam uwagę na używane przez niego słowa. Tym sposobem styl Patykiewicza bardzo przypadł mi do gustu. I myślę, iż doceni go każda osoba lubiąca piękno języka. Akcja wydaje się być surowa — doskonale zgrywa się z ogólnym klimatem książki. I ta surowość bynajmniej nie oznacza nudy.

Kacper nie należy do grona postaci, które od samego początku wzbudzają sympatię. Najpierw uważałam go za przemądrzałego dzieciaka, ale w czasie trwania książki przechodzi dojrzewanie, metamorfozę. Nie wszystkie jego decyzje są rozsądne, ale z przyjemnością i zaciekawieniem śledziłam wszystkie przygody. Bohaterowie drugoplanowi są pozbawieni cech charakterystycznych, jednak interesująco nakreślono ich przywiązanie do mitów, magii i walkę między duchowością a trudami życia codziennego. Przyznam też, że jakąś strunę poruszała we mnie matka Kacpra. Zwyczajna kobieta, która posiada w sobie całą gamę uczuć, choć nie chce o nich opowiadać.

Spodobał mi się zabieg opisujący strach przed światłem. Brzmi dziwnie? W „Dopóki nie zgadną gwiazdy” Patykiewicz opisał dziwną moc, która lubi nęcić zbłąkanych wędrowców. Moc będącą czymś tak przerażającym, że lepiej zginąć w ciemnym lesie. I właśnie na takim niecodziennym tle odbywa się przemiana Kacpra. Ciężko mi sklasyfikować książkę w danym gatunku, bo jest mocno eklektyczna. To lektura dobra dla czytelników w różnym wieku — tych nieco młodszych, tych nieco starszych. Autor połączył różne wątki. Szczególnie spodobał mi się ten religijny, mający związek ze Świetlikami, o których napisałam kilka zdań temu. A co to takiego? Sięgnijcie po powieść, a sami poznacie je najlepiej…

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Patykiewicza zaliczam do udanych. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” polecam osobom lubiącym urok tajemnicy. Tym, którzy nie boją się udać z Kacprem w niebezpieczną, acz ekscytującą podróż…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-01-2016 o godz 10:52 zaBOOKowana dodał recenzję:
Czy istnieje lepsza pora na czytanie książki Dopóki nie zgasną gwiazdy Piotra Patykiewicza, niż mroźne styczniowe poranki? Chyba tylko okropecznie gorące lato, w które będziemy chcieli się ochłodzić. Taaak mroźnej książki jeszcze nie czytałam. Winter is coming. 😉

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć…

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców.

W ten mroźny klimat książki postać Kacpra wnosi wiele ciepła. To ta postać, ten mój typ, który łapie za serducho i od razu człowiekowi robi się przyjemniej. :) To bardzo ambitny i zaradny chłopak, który pod okiem ojca i starszego brata rozpoczyna proces stawania się mężczyzną. Ma przed sobą swoje pierwsze polowanie.

Autor świetnie wplótł w powieść religię. Pojawia się wiele elementów pochodzących z chrześcijaństwa, co dodało jej pewnej specyficznej atmosfery. Motyw drogi, również nie jest mi obcy. Mogliście o nim przeczytać choćby w poście o Pandemii Jany Wagner. Patykiewiczowi udało się zbudować bardzo realistyczną fabułę (albo ja sobie to bardziej wkręcałam, czytając książkę, gdy za oknem temperatura spadała do -15°C). 😛

Minusem jest podobieństwo do serii Metro, co Patykiewiczowi, w moim mniemaniu wyszło dość słabo. Liczyłam na więcej oryginalności. Sięgając po powieści polskich autorów liczę na coś świeżego, niestety, w tym przypadku się zawiodłam. 😉 Ale to naprawdę, jest tak tyci minusik, że prawie nie zauważalny. :)
Zakończenie również trochę rozczarowuje, odniosłam wrażenie, że autor docierając już prawie do końca swej książki, chciał ją skończyć, jak najszybciej, przez co końcówka wyszła jakaś taka… Nijaka. Szkoda.

Całości dopełniają klimatyczne czarno-białe ilustracje z pod ręki Rafała Szłapy. <3

Fajne czytadło na mroźne poranki. :) Jednak na kolana mnie nie powaliło.
Nie mniej jednak polecam wszystkim miłośnikom powieści drogi i przygodówek. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
21-12-2015 o godz 18:35 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Kacper jest zmuszony do życia w brutalnym, zimnym świecie, który nastąpił po Upadku. Ludzie, którzy pozostali muszą każdego dnia stawiać czoło kolejnym niebezpieczeństwom czyhającym w każdym miejscu. Wygłodniałe bestie, opuszczone miasta, szkielety i Świetliki to tylko niektóre z zagrożeń, z jakimi będzie musiał zmierzyć się Kacper w czasie swojej podróży.
Pierwsza i najważniejsza pozytywna strona tej książki to sam pomysł. Fabuła jest ciekawa, oryginalna i wciągająca. Czytając o przygodach Kacpra niejednokrotnie będziecie się bali o jego życie. Świat, wykreowany przez autora, to mroczna wizja przyszłości, która być może nas czeka. Autor w niesamowity sposób opisuje rzeczywistość, w której umieścił bohaterów. Klimat tej książki jest niezwykle zimny, surowy, niebezpieczny, tajemniczy… Różnorodne nadprzyrodzone zjawiska, których boją się bohaterowie książki, wprowadzają magię i grozę jednocześnie. W połączeniu daje to świetny efekt dla czytelnika.
Główny bohater to bardzo ciekawa postać. Kacper jest młodszych bratem Stacha i synem Józwy. Ma ogromne ambicje, które często doprowadzają go do niekomfortowych sytuacji. Kacprowi zależy na pokazaniu bratu i ojcu, że on też jest prawdziwym mężczyzną. Przy okazji zamierza zdobyć prestiż wśród społeczeństwa i być powodem do dumy dla swojej matki. Takie niezdrowe relacje rodzinne, ciągła chęć zaspokojenia oczekiwań bliskich i przerost ambicji doprowadzają chłopaka od okrycia największych tajemnic, jakie kryła zaledwie garstka osób.
Kacper odwiedza kolejne miejsca, poznaje nowych ludzi i zdobywa cenną wiedzę. Każda z jego wypraw jest dla czytelnika następnym przeżyciem. Niektóre momenty książki wymagają od czytelnika cierpliwości i mocnych nerwów, ale warto przeczekać te czy inne opisy, aby w końcu dowiedzieć się tego, co najważniejsze.
Podsumowując, zachęcam do zapoznania się z tą pozycją. Zdecydowanie nie jest to książka na jeden wieczór, o której szybko zapomnicie. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to pełna przygód opowieść o tym, jak żyć w świecie, gdzie ciągle zderzają się ze sobą dwa sprzeczne światopoglądy. Ciekawe postacie, wciągająca fabuła i lekki język autora pozytywnie wpływają na całość książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-12-2015 o godz 17:12 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Dopóki trwała wśród ludzi żywa pamięć o Upadku, prawda była własnością wszystkich. Nikt nie mógł jej zamazać. Ale z czasem rzetelną wiedzę skaziły legendy, przesądy i zwyczajne łgarstwa."

Spodobała mi się ta książka, napisana lekkim, wciągającym stylem, ze świeżym powiewem fantastyki. Odkryłam świat opleciony śladami katastrofy, która dotknęła ludzkość trzysta lat wcześniej. Świetnie odnalazłam się w tej surowej krainie z wszechobecnym mrozem, śniegiem, lodem, burzami, ale również z ludzkimi obawami, strachem, lękiem, przerażeniem, a nawet śmiercią. Nieco mistyczny i baśniowy klimat książki doskonale scala wszystkie jej elementy. Powieść nieszablonowa, z obiecującym potencjałem na kontynuację, do którego zajrzę z ogromną przyjemnością.

Postać szesnastoletniego Kacpra wnosi mnóstwo ciepła, wiary, optymizmu i nadziei do powieści. Główny bohater dorasta w atmosferze nieustannej walki o przetrwanie, wyrusza we własną podróż życia i przeżywa wiele niezwykłych przygód. Zmierza się z otaczającą go nieznaną rzeczywistością. Czuje coraz większy respekt wobec arktycznego świata, zdobywa nowe umiejętności i doświadczenia, poznaje ciekawych ludzi. Próbuje zrozumieć istotę przerażających świetlnych zjawisk. Właśnie tacy jak on, "młodzi chłopcy, pozbawieni szkoły, pogardzani i wyklęci" stają się nadzieją dla ludzkości. Bardzo polubiłam również Stacha, brata Kacpra, jego spojrzenie na świat, poszukiwanie własnej ścieżki szczęścia i podejmowane odważne działania. Książka z pewnością spodoba się młodym czytelnikom fantastyki.

Wędrówka uświadamia Kacprowi, jak bardzo od wielkiej katastrofy ludzkość zmieniła swoje spojrzenie na nią i jaką metamorfozę przeszedł świat. Tylko nieliczni ludzie zdołali przetrwać, ale ich kolejne pokolenia, nie zachowały prawdy o poprzednim świecie na Ziemi. Narodziło się mnóstwo zakłamań, fałszu, nadinterpretacji, niezrozumienia, nieprawdopodobnych opowieści, mitów i legend. Ratunkiem wydaje się być wiedza zawarta w nielicznie ocalałych książkach. Ale czy faktycznie tak jest? A może coś innego ocali ludzkość od zapomnienia? Na ile silnie i skutecznie ludzie zawalczą o swoją przyszłość? Książkę czyta się bardzo dobrze, warto po nią sięgnąć, zapewnia kilka godzin znakomitej czytelniczej podróży.

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2015 o godz 18:08 Book_Silver dodał recenzję:
Czytaliście kiedyś książkę z gatunku postapokaliptyczne ? Jeżeli czytaliście i wam się podobała to ta książka jest dla was, jeżeli nie czytaliście a macie zamiar to również ta książka wam się spodoba a jeśli czytaliście coś z tego gatunku a wam się nie spodobało to dajcie jej szansę bo naprawdę warto!

Minęło już 300 lat od Upadku po którym świat nie wygląda tak jak kiedyś i tak jak powinien. Wszystko pokrywa lód i śnieg, nie ma innych pór roku z wyjątkiem zimy. Jednak mroźne zimy i klimat jaki wszędzie panuje nie jest jedynym problemem z jakim musi się zmierzać główny bohater Kacper jak i ludzie w osadach. Na ziemi bowiem pojawiło się coś co spowodowało, że ludzie pochowali się i zbudowali osady a nawet stali się gatunkiem wymarłym. Niestety ich osady wysoko w górach przestają dostatecznie wystarczać, żeby uchronić się przed złymi istotami buszującymi gdzieś niedaleko a starcie pomiędzy nimi a ocalałymi ludźmi zbliża się wielkimi krokami.

"Rozpacz bez nadziei łatwo przemienia się w szaleństwo."

Kacper już jako małe dziecko uczył się jak być prawdziwym mężczyzną. Mieszka w jednej z osad na Kasprowym Wierchu, jego ojciec jest ważnym i znanym myśliwym ale jego starszy brat Stach obrał sobie zupełnie inny kierunek w życiu. Dlatego też Kacper ma powołanie i obowiązek, żeby iść w ślady za swoim ojcem. Los jednak postanawia inaczej i Kacper niestety albo i stety musi opuścić rodzinną wioskę i wyruszyć na niebezpieczną wyprawę. Zostaje on bowiem gońcem, czyli człowiekiem który ma za zadanie informować inne osady o ważnych sprawach. Czy uda mu się wyjść z tego cało? A nawet jeżeli to czy jak wróci zastanie kogokolwiek? Przez co tak naprawdę wymarło życie na ziemi? Co jeśli prawda okaże się trudna do zrozumienia?

"Najpewniejszym schronieniem dla skarbu mądrości są ludzki umysły..."

Książka "Dopóki nie zgasną gwiazdy" zadziwiła mnie totalnie. Cała ta aura jej jest cudowna. Kocham jej klimat ♥ To jest największym jej atutem moim zdaniem. Mimo, że nie za bardzo przepadam za zimą i górami bo lepiej się jednak odnajduje w cieplejszych klimatach to naprawdę mi nie przeszkadzało. Mróz, góry całe pokryte śniegiem, niebezpieczne wyprawy, trudne zmagania tych ludzi z codziennością, ciągłe życie w strachu i nadzieja na to, że kiedyś jednak będzie dobrze i że wszystko się ułoży. To wszystko o czym piszę jest zawarte w jednej książce. Nie jestem zwolennikiem również długich opisów akcji, ale ku mojemu zdziwieniu mimo iż takie się pojawiały to naprawdę o dziwo mi nie przeszkadzały i świetnie się je czytało. Piotr Patykiewicz pisze zrozumiałym i raczej prostym językiem co idealnie pasuje w te klimaty. Okładka również jest świetna o czym zresztą nie muszę mówić bo widać to na pierwszy rzut oka xD No i ilustracje dość ważnych momentów. Boskie ♥

Książkę polecam każdemu, kto ma ochotę zanużyć się w jesienne, już powoli nawet zimowe wieczory z czymś ciepłym do picia i poczytać książkę Piotra Patykiewicza "Dopóki nie zgasną gwiazdy"

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA : www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
01-11-2015 o godz 16:26 Karolina Matecka dodał recenzję:
,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" to powiew świeżości wśród post apokaliptycznych powieści. Nie sposób nie wczuć się w klimat ośnieżonych szczytów gór i wszechobecnego zagrożenia. Autor bardzo dobrze wykreował świat dopracowując każdy szczegół. Akcja rozwija się powoli. Czasami jest, a czasami jej nie ma. W całą historię wpleciony jest wątek romansu, który moim zdaniem był zbędny , trochę wymuszony i nijaki...No i zakończenie...Mało wyjaśniające, filozoficzne, dające do myślenia. Przez całą książkę szukałam głównego wątku, celu, który musi osiągnąć bohater by przetrwać, czegoś co możemy znaleźć w każdej powieści tego typu. Ale go nie znalazłam. I właśnie przez zakończenie uświadomiłam sobie, że ta książka jest inna. Ma głębszy sens, który trzeba odkryć.

Głównym bohaterem jest Kacper. szesnastoletni chłopak wkraczający w dorosłość. Bardzo wytrwały i silnie dążący do celu. W trakcie powieści chłopak dojrzewa i jego postępowanie coraz mniej mnie denerwowało, bo na początku tak było. Mam wrażenie, że bohaterowie tej powieści byli tacy...nijacy. Nie zżyłam się z żadnym z nich. Byli mi obojętni...

Powieść jest napisana lekkim i przystępnym językiem. Zakochałam się w opisach Piotra Patykiewicza! Sprawiają, że czujemy się jakbyśmy razem z Kacprem przemierzali Grań i nawet nie czujemy gdy już jesteśmy na ostatniej stronie.

Okładka jest przepiękna. Świetnie oddaje klimat książki i nie daje nam przejść koło niej obojętnie. Na uwagę zasługują także czarno-białe ilustracje, które dodają książce uroku i sprawiają, że staje się jeszcze bardziej wyjątkowa.

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" to powieść inna niż wszystkie, z którą na pewno warto się zapoznać. Gorąco polecam!

http://love-ksiazki.blogspot.com/2015/11/dopoki-n-ie-zg-asna-gwia-zdy-r-ecen-zja.html#comment-form
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-11-2015 o godz 16:25 Karolina Matecka dodał recenzję:
,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" to powiew świeżości wśród post apokaliptycznych powieści. Nie sposób nie wczuć się w klimat ośnieżonych szczytów gór i wszechobecnego zagrożenia. Autor bardzo dobrze wykreował świat dopracowując każdy szczegół. Akcja rozwija się powoli. Czasami jest, a czasami jej nie ma. W całą historię wpleciony jest wątek romansu, który moim zdaniem był zbędny , trochę wymuszony i nijaki...No i zakończenie...Mało wyjaśniające, filozoficzne, dające do myślenia. Przez całą książkę szukałam głównego wątku, celu, który musi osiągnąć bohater by przetrwać, czegoś co możemy znaleźć w każdej powieści tego typu. Ale go nie znalazłam. I właśnie przez zakończenie uświadomiłam sobie, że ta książka jest inna. Ma głębszy sens, który trzeba odkryć.

Głównym bohaterem jest Kacper. szesnastoletni chłopak wkraczający w dorosłość. Bardzo wytrwały i silnie dążący do celu. W trakcie powieści chłopak dojrzewa i jego postępowanie coraz mniej mnie denerwowało, bo na początku tak było. Mam wrażenie, że bohaterowie tej powieści byli tacy...nijacy. Nie zżyłam się z żadnym z nich. Byli mi obojętni...

Powieść jest napisana lekkim i przystępnym językiem. Zakochałam się w opisach Piotra Patykiewicza! Sprawiają, że czujemy się jakbyśmy razem z Kacprem przemierzali Grań i nawet nie czujemy gdy już jesteśmy na ostatniej stronie.

Okładka jest przepiękna. Świetnie oddaje klimat książki i nie daje nam przejść koło niej obojętnie. Na uwagę zasługują także czarno-białe ilustracje, które dodają książce uroku i sprawiają, że staje się jeszcze bardziej wyjątkowa.

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy" to powieść inna niż wszystkie, z którą na pewno warto się zapoznać. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-09-2015 o godz 15:09 Triskel dodał recenzję:
"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to kolejna baśniowa powieść Piotra Patykiewicza, która zaskakuje nas mistycznym i katastroficznym światem. Jest to mroczna opowieść pełna grozy, gdzie młody chłopak zostaje wystawiony na nieprzyjemną próbę. Lód, śnieg i mroźny wiatr przepełniają tą powieść, a walka o przetrwanie zdaje się niemal namacalna. To historia o dojrzewaniu, dorosłości i walce z własnymi słabościami.

Śnieg i mróz ogarniają cały świat. Ziemia opanowana została przez krwiożercze bestie, a miasta zupełnie opustoszały, nie licząc poszukiwaczy drogocennych artefaktów. Mroźne pustkowia po Upadku cywilizacji stały się niebezpiecznym miejscem, w którym przeżyć mogą jedynie najsilniejsi i najsprytniejsi. Kacprowi przyszło żyć w tej niebezpiecznej rzeczywistości, a los ma go jeszcze srogo doświadczyć. Postanawia jednak wyruszyć z rodzinnego domu i poszukać bezpieczniejszego miejsca do przetrwania. Jednak światła na przełęczy czyhają tylko na nieostrożnych wędrowców i nie wybaczają im żadnego błędu. W świecie, w którym za najmniejszy nawet błąd trzeba zapłacić srogą cenę.

Książka ta kryje w sobie elementy powieści przygodowej, młodzieżowej oraz postapo. Znajdujemy w niej motywy drogi oraz obserwujemy rozwój głównego bohatera niemal na naszych oczach. Postapokaliptyczny krajobraz mocno wpływa na Kacpra wymuszając na nim wejście w dorosłość. Szybkie zwroty akcji sprawiają, że nie sposób się nudzić, a barwny i ciekawy język uprzyjemnia lekturę. Wędrujemy razem z Kacprem po niebezpiecznym lodowatym świecie ucząc się go razem z nim. Szukamy razem z nim odpowiedzi na pytania; czym jest Upadek, próbujemy dowiedzieć się coś więcej o dzikich stworach oraz czy rodzajowi ludzkiemu może udać się uniknąć wyginięcia. Bohaterowie stworzeni są z krwi i kości, każdy z nich jest inny, co sprawia, że możemy bardziej wczuć się w ich losy. Lektura trzyma w napięciu, aż do samego końca, a czytelnik z coraz większą ciekawością stara się rozwikłać mnożące się pytania i niejasności.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" wciągnęła mnie w swój mroźny świat. To zacna powieść o ekstremalnych warunkach dorastania i rodzącej się miłości w bezlitosnym świecie. Porywając dogłębnie czytelnika w swój lodowaty świat. Sroga natura miesza się z ludzkimi dramatami, dzięki czemu otrzymujemy ciekawą i wciągającą fabułę. Akcja jest szybko poprowadzona, dzięki czemu nie znajdziemy ani chwili na nudę. Bohaterowie skonstruowani są naprawdę realistycznie, emocjonując swoimi losami. Ich historia wciąga, intryguje, nie pozwala oderwać się od lektury. Książka bardzo przypadła mi do gustu, wprost nie mogę się doczekać zapowiadanej kontynuacji. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2015 o godz 11:49 silence dodał recenzję:
Świat przed Upadkiem był zupełnie inny. Teraz ludzie po zmroku nie wychodzą z domów, nie ma już księdza, który odprawiałby egzorcyzmy, starzy i młodzi nie spotykają się tak chętnie jak kiedyś, nikt też nie cieszy się z małych rzeczy: dziecięcych obyczajów, białego puchu za oknem, towarzystwa najbliższych. Wszyscy żyją w strachu. Za zaryglowanymi drzwiami i zasłoniętymi oknami w ciemności czyha niebezpieczeństwo o niewinnych rozmiarach i niepozornej nazwie. Świetliki. Plaga jaśniejących owadów, rozprzestrzeniająca się jak pożar, która ponad wszystko pragnie opętać blaskiem duszę człowieka, gdzie – zyska pełną nieśmiertelność. Irracjonalne? Cóż, to nie koniec. Ich powstanie zapoczątkowała roztrzaskana kometa, z której się wylęgły – i jako że mieszkańcy jej pojawienie się uznali za karę boską, przyjęła ona imię Lucyfera. Więc aby gniew Boga mieszkańców nie dosięgnął – przenieśli się oni w góry. I w takiej rzeczywistości żyje Kacper – buntowniczy nastolatek, którego ambicja każde opuścić rodzinę i dom i wyruszyć się na wyprawę, która może kosztować go życie. Wystarczy jeden nieostrożny krok by jaśniejące w ciemności światła ogarnęły jego duszę...

Epicka, ciśnie mi się na usta za każdym razem, gdy przewracam stronę. A za nią tysiąc "a jednak": a jednak można stworzyć coś zupełnie, w stu procentach innego, a jednak możliwe jest napisanie post-apokalipsy zdecydowanie różnej niż te powszechnie znane, a jednak jest coś bazujące na wizji przyszłości, które nie uczepiło się nastolatków zjednoczonych przeciwko systemowi oraz nie rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych. I wiecie co? Jestem dumna, pomimo, że nie czytało mi się tę książkę najlepiej i bywały momenty nieco nużące – szóstą książkę Piotra Patykiewicza, a zarazem moją pierwszą spod jego pióra uważam za całkowicie udaną.

Chociaż początki mieliśmy trudne. Strony z jedną tylko linijką dialogu (a raczej monologu) pośród długachnych opisów przywodziły mi na myśl "W pustyni i w puszczy" w wersji "na zimno". Jedni mogą być w pełni usatysfakcjonowani bogatymi opisami przyrody, śniegu, jaki pokrywał stoki i dzikich pustkowi – ale nie ja. Ja czytałam tę książkę prawie miesiąc, nużyła mnie w sposobie przedstawienia historii – nie była nudna, co to to nie, ale trudna w odbiorze, wymagająca pełnego skupienia. Automatycznie więc towarzyszył mi problem, kiedy to musiałam wmuszać sobie czytanie tej powieści; owszem, byłam ciekawa losów bohaterów, nie mogłam usiedzieć myśląc o zakończeniu (swoją drogą wyjątkowo słabym i niesamowicie otwartym), ale – wizja zmierzenia się z ciężkim językiem autora i pełnych słów, których na pewno nie znajdziecie w książce tłumaczonej, oraz myśl o ogromnej liczbie opisów zniechęcała mnie okropnie. (Więc trochę z nich ominęłam, to naprawdę niezła metoda).

Powytykałam, ponarzekałam i ogólnie można by rzec – zniechęciłam połowę z Was zapewne wzmianką o ukochanym nobliście Henryku, którego cuda tak dobrze znamy z list lektur szkolnych, czyt. przymusu edukacyjnego. Ale uwierzcie – wcale nie miałam tego na celu. Kojarzycie "Drogę" Cormaca McCarthy’ego (albo film o tym samym tytule)? Tak, tę książkę która otrzymała w 2007 nagrodę Pulitzera, i którą jedni z Was uważają za arcydzieło, emocjonalną oraz wzruszającą post-apokalipsę, a drudzy – smętną wędrówkę ojca z synem opisaną tak mozolnie, że już ten Sienkiewicz bawi lepiej? (Ja zdecydowanie zaliczam się do pierwszej grupy!) Niezależnie od opinii – Patykiewicz przemycił z "Drogi" do swojego dziecka klimat błąkania po opustoszałych ulicach, surową rzeczywistość, masę wyrachowania, sprawiając, że polska powieść stała się równie poruszająca, co klasyka gatunku.

Ogromną rolę w tej powieści odrywa religia, która właściwie składa się z wielu niedopowiedzeń i tajemnic – Lucyfer, meteoryt, egzorcyzmy, próba św. Jerzego. To ogromna zaleta tej książki – właśnie ta mistyczność, opanowanie przeplecione przejęciem, chwile religijnego uniesienia. To cegiełka budująca rozległy i trójwymiarowy świat, niepowtarzalny klimat i niespotykany podczas czytania – moment wywołujący ciarki. To książka dla wszystkich wiekowo, ale nie koniecznie dla każdego. To lektura mądra, piękna, niosąca na pewno pewne wartości i co za tym idzie – dosyć wymagająca. Czasami trudna, czasem frustrująca i przydługa, ale niepowtarzalna w każdym calu. Jestem dumna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2015 o godz 18:43 Wiktoria ☺ dodał recenzję:
Pragnę na samym początku zaznaczyć, że to moje pierwsze spotkanie z autorem - Piotrem Patykiewiczem. Wydał on już pięć książek, a mnie przyciągnęła akurat ta. Nie ukrywam, że oczekiwałam świetnej lektury, którą połknę w dwa, może trzy wieczory. Bo przecież autor ma już doświadczenie... Szkoda, że wyszło coś zupełnie innego. Co poszło nie tak? Dlaczego ta gwiazda nadziei na dobrą lekturę jednak zgasła po kilkudziesięciu stronach?
Nie będę się mocno zagłębiać w fabułę (z której mało co pamiętam, to o czymś świadczy). Główny bohater - Kacper - ma lat szesnaście, czyli jest rok młodszy ode mnie. Chłopak ma wyruszyć na wyprawę i nie może wrócić z niczym. Nie wątpię w to, że jego brat miałby - pisząc kolokwialnie - niezłą bekę, ponieważ kilka lat wstecz przyniósł do domu tłustego szczura. Kacprowi udało się uniknąć rozczarowania w wiosce - po tym, jak wraca ze szczurzą samicą (wraz z młodymi), teoretycznie stał się mężczyzną... Teoretycznie.

Tak samo teoretycznie chętnie poszukuję książek postapokaliptycznych. I nie powinnam mieć problemu z polubieniem niektórych bohaterów, ponieważ jesteśmy zbliżeni wiekiem. Nie wiem, czy mam jakiegoś książkowego PMS, ale książka Patykiewicza nie przypadła mi do gustu. Owszem, czyta się ją szybko (w moim przypadku do około setnej strony szłam jak burza), jednak autor nie pokazał niczego nowego, co by mnie zachwyciło. Ocenę trochę ratuje fakt, że znajdują się w książce ilustracje co jakiś czas. Podsumowując krótko: są obrazki, jest zima, ale szału nie ma.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
05-09-2015 o godz 22:43 Clevleen dodał recenzję:
Wioska położona wysoko w górach. Gdzie okiem nie sięgnąc tam lód i śnieg. Do jedzenia - foki, wilki, niedźwiedzie i... szczury wielkości połowy ręki.

Nie ma nowoczesnej technologi: samochodów, komputerów, statków. Nie ma miast ani krajów, a świat pustoszą tajemnicze Świetliki. Nic nie jest takie same. Upadek zmienił wszystko.

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Szesnastoletniemu chłopcu, a właściwie już mężczyźnie, bowiem w tym wieku dzieci stają się dorosłymi - wybierają sobie drogę "kariery" oraz udawadniają, że są godni tytułu dorosłego. Ale... czy, aby na pewno to wszytsko jest takie proste?


Okładka wspaniała. Rysunek jak najbardziej adekwatny do treści. Tak samo jak cytat na dole. Litery są standardowe, tylko rozdziały są strasznie długie. W całej książce było 10 rozdziałów, przez co czytało ją się zdecydowanie wolniej. Powiedzenie sobie "Jeszcze tylko jeden rozdział" w tym wypadku było naprawdę ciężkie.

Historię poznajemy z punktu widzenia Kacpra, aczkolwiek opowiada ją osoba trzecia, co troszeczkę utrudniało mi wgryzienie się w fabułę.


Podziwiam autora za stworzenie tak wspaniałego (w sensie wspaniale stworzonego, nie wspaniełego do życia) świata. Wszystko było dopracowane co do najmniejszego szególiku. Nie miałam się do czego przyczepić. Podział mieszkańców, ich obawy, praca, domy. Wszystko to zostało stworzone naprawdę dobrze i byłam zachwycona czytając kolejne opisy osady czy tego jakie życie prowadzą jej mieszkańcy.


Bohaterowie byli nieźle wykreowani. Tylko nieźle bo w pewnych momentach brakło logiki w ich zachowaniu. I to nie logiki spowodowanej emocjami czy wychowaniem. Prosty przykład. Chłopak wyrusza w zagrażającą jego życiu podróż po to by zapewnić przyszłość sobie i swojej narzyczonej i podczas tej jakże niebezpiecznej wędrówki ani razu nie myśli o wybrance swojego serca. Dodam tylko, że ta wędrówka trwała coś koło roku. Czy to nie dziwne?


Książka ma miliony, ale to miliony ukrytych przesłań, które musimy znaleźć między słowami, bo nic nie jest powiedziane wprost. To by było zbyt proste. Różne spojrzenia ludzi na religię, rola nauki w życiu, cele które sobie stawiamy czy to jak je zdobywamy były głównymi tematami ukrytych, złotych myśli. I jestem pewna, że i tak wszystkiego nie wypatrzyłam, ponieważ wolałam skupić się na akcji, której nie brakowało. Ciągle, no może przesadzam, często działo się coś czego zupełnie się nie spodziewałam.


Chciałabym jeszcze dodać kilka słów o zakończeniu. Po skończeniu czytania tej książki myślałam, że spadnę z krzesła. Tego się nie spodziewałam. Wiele wątków zostało niedokończonych, akcja również taka nie do końca, no i nie wiem co się stało z moimi ulubionymi bohaterami. Książka idealna do kontynuacji. Kontynuacji, której raczej nie będzie. Jak tak można?

Postapokalipstyczna powieść z wieloma zwrotami akcji, wspaniale wykreowanym światem, ciekawymi bohaterami to się nie mogło nie udać. Kilka usterek, które, przynajmniej mi, utrudniły czytania i trochę poprzeszkadzały, w moim mniemu, pociągnęły książkę w dół, ale i tak jest warta przeczytania. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-09-2015 o godz 13:41 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Książka "Dopóki nie zgasną gwiazdy" jest postapokaliptyczną wizją świata, kiedy to po Upadku Ziemię pokrył lód i śnieg, a przyroda niemalże wyginęła.

Szesnastoletni Kacper żyje w niewielkiej osadzie, gdzie ludzie trudnią się polowaniem, zbieraniem mchu i wieloma innymi tego typu rzeczami, dzięki którym garstka osadników mogłaby przetrwać. Choć chłopiec uczy się myślistwa i może stać się dumą ojca, to w głębi duszy marzy o wyrwaniu się z tego miejsca i poznaniu pokrytego mrozem i nieprzystępnego świata. Nie sądził jednak, że jego płonne nadzieje spełnią się tak szybko. Wskutek pewnych okoliczności zostaje on gońcem i ma udać się do trudno dostępnego Krzywego Wierchu, by tam przekazać cenne książki. Wielu ludzi taką wyprawą byłoby podekscytowanych, jednak bohater czuje również strach. Nie straszne mu góry czy zamiecie, lecz tajemnicze Świetliki pojawiające się nocą, które powodują opętanie, a następnie bolesną śmierć w płomieniach.

Świat przedstawiony w powieści Piotra Patykiewicza jest srogi i okrutny zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Przyznam, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z tego typu tematyką, ale i tak przypadła mi ona do gustu. Bardzo dobrze został tu opisany strach przed zagładą. Nie ma tu wielu ludzi, którzy reprezentują postawę heroiczną, bo większość boi się o własną skórę i nie chce opuszczać tak szybko swojego ciała. Dlatego w osadach zaczynają szerzyć się brutalne zachowania, kradzież i najzwyklejszy egoizm.

Akcja skupia się jednak głównie wokół Kacpra i jego misji. Potem chłopak zaczyna powoli poznawać prawdę o Upadku, jego konsekwencjach i tego, co może zdarzyć się w przyszłości. Kreacja tej postaci bardzo mi się spodobała. Autor pokazał nam przemianę, jaką przeszedł od trochę dziecinnego chłopca, po dojrzałego mężczyznę, który podejmuje samodzielne i rozsądne decyzje.

Jedynym minusem tej książki były opisy. Widać było w nich, że są dopracowane, pełne bogatego słownictwa, jednak mogłyby być krótsze. Czasem miałam wrażenie, że autor skupia się bardziej na nich niż na akcji, ale co kto lubi.

Podsumowując pozycja jest godna uwagi, czyta się ją szybko i przyjemnie. Ogromnym plusem są obrazki, które urozmaicają zwykły tekst. Uważam, że "Dopóki nie zgasną gwiazdy" to lektura idealna zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników.

Źródło recenzji dobraksiazka1.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2015 o godz 16:40 Agnieszka Mazur dodał recenzję:
Bardzo fajny, postapokaliptyczny klimat. Jest nieco klaustrofobicznie, groźnie, wszędzie może czaić się niebezpieczeństwo. Każdy może być tym złym, nie wiadomo, komu ufać i kto ma rację. Jakoś bardziej przypadła mi do gustu pierwsza połowa książki, ale całość też robi dobre wrażenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2015 o godz 15:24 Ada Puszkarska dodał recenzję:
Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste - zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...
W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolice. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...
Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to szósta powieść Patykiewicza. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Okładka, która bardzo mi się podobała, obrazki znajdujące się w środku książki, a także opis znajdujący się na tyle okładki, wzbudziły we mnie chęć do przeczytania tej powieści. Myślałam, że połknę ją w jeden wieczór, max 2 dni. Myliłam się, nie przypadła mi zbytnio do gustu.
Owszem, znalazłam w niej plusy, ale minusów nie zabrakło.

Dobrą stroną książki okazał się Kacper. Od razu czułam do niego, jakieś uczucie, jakby nas coś wiązało. W niektórych sytuacjach nie chciałam go zostawiać samego nawet jak skończyłam czytać książkę, to myślałam, jak to dalej się potoczy.

Chociaż jakby patrzeć na te wszystkie opisy występujące w książce to uważam je za jej negatywną stronę. Momentami były one długie i trochę przynudzające. Niekiedy występowały takie niezbyt fajne, które mnie odstraszyły. Kilka postanowiłam Wam zacytować.
"Rozdęty jak balon gnilnymi gazami trup unosił się na powierzchni. Wytrzeszczone oczy zdawały się wypatrywać czegoś z napiętą uwagą, pasma długiej brody falowały lekko. Otwarte usta wypełniała lazurowa jasność."
"Starzec nie miał obu uszu i nosa, zniekształconą twarz szpeciły setki siwych blizn. Śnieżna ślepota na zawsze zgasiła jego oczy, w lewej dłoni brakowało trzech palców, prawy rękaw kurty zwisał całkiem pusty."
"Było też coraz więcej trupów - duże i małe, niektóre niemal całkiem zasypane, inne siedzące z opuszczonymi głowami nad popiołami wygasłych ognisk."

Powieść nie przypadła mi do gustu. Na chwilę obecną nie zamierzam sięgać po inne książki Patykiewicza. Nie wiem czy Wam ją pomimo tego polecić, czy też nie. Wybór należy do Was drodzy czytelnicy. Chcesz się zapoznać z tą książką pomimo mojej mało pozytywnej oceny? Przeczytaj i daj znać czy Tobie się spodobała.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2015 o godz 22:46 Paulina dodał recenzję:
Nastoletniemu Kacprowi przyszło żyć w bardzo ciężkich czasach. Po Upadku światem zaczął rządzić chaos, a ci, którzy ocaleli zostali zmuszeni do ucieczki w góry. Trzeba było od nowa zbudować osady, ustanowić rząd i hierarchię. Z czasem ludzie przyzwyczaili się do wiecznego śniegu i obecności dzikich zwierząt, lecz ich chwilowy spokój zaburzyły pojawiające się coraz bliżej osady Światła Lucyfera. Kiedy w wiosce zaczyna dochodzić do opętań, Kacper wyrusza w długą i niebezpieczną podróż. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę tajemniczych świateł i uratować swoich bliskich?


"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to książka powszechnie określana jako "polska fantastyka", ale można by ją zaliczyć do kilku innych gatunków. Jest to taka fantastyczno - post apokalipsa z elementami religii chrześcijańskiej oraz z walką o przetrwanie - wszystko w jednym. Lecz przede wszystkim jest to wciągająca opowieść o woli życia (w dodatku polskiego autora - z czego możemy być dumni). ;)


"Nadchodzi czas, kiedy kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi."



Fabuła:

Pomysł na książkę jest moim zdaniem świetny. Życie bohaterów w górach, ich codzienne zajęcia, zawody, budownictwo, zabawy, polowania... wszystko jest niesamowicie realne, dzięki czemu czytając mamy wrażenie, jakbyśmy tam byli.

Bardzo dużym plusem jest też cały wątek Upadku. Nie chciałabym zdradzać za dużo, ale końcowe wytłumaczenie lucyferiańskich świateł i opętań jest dość zaskakujący. ;)





Styl autora:

Język, którym posługuje się pan Patykiewicz przypadł mi do gustu. Dialogi były niewymuszone, a akcja książki systematycznie się rozwijała.

Dodatkowo wszystko było utrzymane w klimacie grozy (i mrozu).

Poza kilkoma opisami, z których moim zdaniem należałoby zrezygnować nie mam się do czego przyczepić.





Bohaterowie:

Przed chwilą rozpływałam się nad realizmem świata przedstawionego, ale bohaterów nie polubiłam. Owszem, byli bardzo realistyczni, mieli złożone charaktery i różne osobowości, lecz wydawali mi się dość oschli i mam do nich mieszane uczucia. Z drugiej strony - ludzie w obliczu zagrożenia mają prawo nie zachowywać się sympatycznie, prawda?





Dlaczego warto przeczytać?:

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to powieść, która przeniesie Cię w zupełnie inny świat. Świat pełen grozy, przesądów i niewyjaśnionych zjawisk.

Jest to idealna lektura na ochłodę przy obecnych upałach i kto wie? może przekonasz się do polskiej literatury? ;)

Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-08-2015 o godz 18:04 Inkoholiczka dodał recenzję:
Upadek. Zieleń traw znika, zastąpiona przez śnieg, lód i wichurę. Jakby to było niewystarczającą atrakcją – pojawia się także nowy, niebezpieczny przez swoją obcość, wróg. Na skutej lodem, nieprzyjaznej ziemi ludzie starają się jak najlepiej przystosować do nowych warunków. Od tej pory miasta będą stać puste – ich mieszkańcy, chcąc chronić to, co ocalało – siebie nawzajem, wchodzą wysoko w góry, będące obecnie najbezpieczniejszym miejscem i ostatnim bastionem ich nadzei. Drwale, myśliwi, sygnaliści, złomiarze, mcharze, kieratnicy... Każda grupa ma swoje ściśle określone zadania i dzięki tej, wymuszonej przez nowe warunki, harmonii udaje im się w codziennym mozole realizować najważniejszy cel – PRZETRWAĆ.

"W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców…

Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu."

Sam temat apokalipsy wydaje się być absolutnie niewyczerpywalnym źródłem inspiracji – koniec świata każdy wyobraża sobie inaczej. Nie zapominajmy jednak o Nowej Jerozolimie – coś się kończy, coś się zaczyna. I tu rozwierają się przed nami wrota postapokaliptycznej rzeczywistości będącej, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze większa niewiadomą niż sam koniec świata. Ale fabuła to nie wszystko. Osobiście zawsze zwracam wielką uwagę i u pisarzy bardzo cenię umiejętność porządnego, dokładnego i rozsądnego opisania świata, który się stworzyło. Autor musi pamiętać, że to wszystko, co ma w swojej głowie, na razie tam pozostaje – przelewając to na papier nie może niczego pominąć, bo zakładając domyślność czytelnika w swojej powieści wytworzy dziury, które uczynią ją niezrozumiałą, nielogiczą i w rezultacie obniżą jej jakość. U Patykiewicza, co zanotowałam z ukontentowaniem, świat ten jest bez zarzutu. Po prostu w niego weszłam, zaczęłam myśleć jego prawami, co oznacza, że został opisany bardzo dobrze. Przyszłość bez oklepanych zombiaków, da się? Da się!

Jedyny zgrzyt rozbrzmiał mi w głowie, gdy pierwszy raz natrafiłam na słowo "Lucyfer". Nie no. Błagam. A tak dobrze szło – świetnie wykreowany świat, dlaczego znowu ta fantastyka religijna? Przecież ona jest tu konpletnie zbędna...

Ale później zorientowałam się filozoficznie, że to wszytsko ma głębszy sens i w gruncie rzeczy jest tej historii potrzebne, obrazuje w pewien sposób zmiany myślenia ludzi w nowej sytuacji – ich zupełnie uzasadniony strach przed wszystkim co nowe, resztki kurczowego trzymania się ciepłej, bezpiecznej i zrozumiałej przeszłości. Nie umiem tego jaśniej wytłumaczyć bez spoilowania – zapraszam do lektury, sami ocenicie :)

Mam taki specyficzny sposób czytania książek, że czytam je chyba całą sobą. Nie czytam oczami. Ja się w nich zatracam zupełnie, zanurzam po uszy, a może właściwie nawet z kudłatą głową. Czasem słyszę, co się do mnie mówi, jeżeli kto jest wystarczająco zdeterminowany, żeby się do mnie dobić – to oznacza, że książka po prostu mi się podoba. A kiedy tracę całkowicie kontakt z rzeczywistością to zwiastuje nowego lokatora na Inkoholiczkowej literackiej topliście. Czasami jednak bywa i tak, że dzieło owszem, podoba mi się, jestem świadoma jego walorów i je podziwiam, ale mimo to nie umiem się w nim "zapomnieć". Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że niektóre książki są szczególnie wymagające – aż słyszysz, jak proszą o stworzenie im konkretnej atmosfery. Gdy ulegniesz temu nawoływaniu one odwdzięczą ci się zwielokrotniając niebotycznie ilość wrażeń z lektury. Są na przykład takie książki, które zawsze i bezwzględnie należy czytać w zimie. Jedną z nich jest zdecydowanie "Dopóki nie zgasną gwizdy". I wiem jedno. Jak tylko spadnie pierwszy śnieg i mróz ściśnie naszą piękną polską ziemię – ja wracam do dzieła Patykiewicza. Bezwzględnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-08-2015 o godz 12:01 Cynka dodał recenzję:
Od czasów Upadku nic na Ziemi nie jest już takie jak wcześniej. Świat opanowały śnieg i lód, wszędzie dominuje przeraźliwy mróz, a spustoszenie zaczęły ziać niebezpieczne Świetliki. To one sprawiły, że kolejne pokolenia opuszczały miasta i przenosiły się coraz wyżej w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca zamieszkania. Wydawać się by mogło, że gdy dotarli do gór, wysłannicy Lucyfera już ich nie dosięgną - nic bardziej mylnego...

To właśnie w takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi, synowi szanowanego myśliwego z jednej osad na Krzywym Wierchu. Młody, w przeciwieństwie do swojego brata Stacha, musi pójść w ślady ojca. Chłopak jednak nie jest do końca pewny tego, co chce robić w przyszłości. Pragnie zostać tylko doceniony. Taka okazja szybko mu się przydarza i oto przez pogoń za ambicją i poczucie zobowiązań wobec bliskich Kacper wyrusza z osady z bardzo ważną misją. Rozpoczyna niebezpieczną podróż.

Ostatnio książki postapokaliptyczne coraz mniej do mnie przemawiają. Mam wrażenie, że wszystkie są budowane na utartych schematach, że gdzieś już coś podobnego czytałam i po prostu najzwyczajniej w świecie mi się przejadły, a moja faza na post apo przeminęła bezpowrotnie. Ale Dopóki nie zgasną gwiazdy zdecydowanie wyróżnia się na tle książek z tego nurtu, tchnie pewną świeżością. Może to dlatego, że jest autorstwa polskiego pisarza i ani trochę nie przypomina amerykańskich książek tego gatunku? Na stronach powieści nie spotkamy zombie, wraz z bohaterami nie będziemy walczyć z atakującymi dziwnymi mutantami, a światu nie będzie zagrażała zagłada - ona przecież miała już miejsce trzysta lat temu. Zamiast tego przeniesiemy się do górskich osad, przez zimny klimat przemarzniemy do szpiku kości i potowarzyszymy Kacprowi w jego podróży.

"Nadchodzi czas, kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi. Wtedy wy staniecie się solą ziemi i światłością światła."

Świat przedstawiony, jaki stworzył Piotr Patykiewicz, nie ma nic wspólnego z nowoczesną techniką, jest ograniczony do zaledwie jednej wioski i jej okolic. Autor pokazał, jak żyje społeczność, kiedy można ją nazwać wręcz gatunkiem zagrożonym. W osadach żądzą przede wszystkim zabobony, obcych nikt nie lubi, a ludzi zaatakowanych przez świetlika traktuje się jak przeklętych. Zaś bohaterowie są bardzo dobrze i starannie wykreowani. Mają wady i zalety, przez co widać, że mamy do czynienia z ludźmi z krwi i kości. Świat, w którym przyszło im żyć, dostatecznie ich zahartował.

Wspominałam już o klimacie jaki towarzyszy czytaniu tej książki? Nie? To musicie wiedzieć, że zagłębiając się w treść Dopóki nie zgasną gwiazdy doświadczycie czegoś niesamowitego. Ja sama czułam się, jakbym przeniosła się w góry, prosto w sam środek mroźnej zimy. Chłód i mróz jest nieodłączną częścią tej książki. Oprócz tego obfituje ona w różne prawdy o ludzkim życiu i skłania do wielu refleksji, a dodatkowo świetnym dodatkiem są ilustracje wykonane przez Rafała Szłapę.

Podsumowując, Dopóki nie zgasną gwiazdy to nietuzinkowa powieść postapokaliptyczna z elementami fantasy z ciekawą fabułą i napięciem trzymającym aż do ostatniej stronie. Po prostu uwielbiam tę książkę i mam nadzieję, że po takim zakończeniu, jakie zaserwował autor, doczekam się kolejnego tomu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2015 o godz 17:59 mamnamyszy dodał recenzję:
http://recenzjewojtka.blogspot.com/2015/08/dopoki-nie-zgasna-gwiazdy-piotr.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-08-2015 o godz 08:33 Agnieszka Deja dodał recenzję:
Piotr Patykiewicz jest absolwentem politologii. Robił w życiu różne rzeczy – był dziennikarzem, ochroniarzem czy parkingowym. Ma na swoim koncie także kilka powieści. Jedną z nich jest Dopóki nie zgasną gwiazdy, którą w 2015 roku wydało Wydawnictwo SQN.
Po Upadku ludzie uciekli z równin w góry. Żyją w małych osadach i unikają przechadzek w mroku, bo zdradzieckie światło może sprawić, że będą opętani przez Lucyfera. W takich warunkach wychowuje się Kacper. Chłopak ma już szesnaście lat i chce pokazać, że jest mężczyzną. Wyrusza w drogę, by znaleźć szczura i przynieść do domu jego truchło. Udaje mu się, choć nie do końca tak wyobrażał sobie swój wielki sukces. Mężczyźni z wioski odnajdują go i przyprowadzają do domu. Kacper nie czuje się jak mężczyzna, wszyscy traktują go jak dziecko. Nawet brat, któremu pomaga w pracy. Nie czas jednak na zmartwienia, ponieważ okazuje się, że ojca narzeczonej chłopaka dopadł Świetlik. Mężczyzna przechodzi próbę świętego Jerzego i zdrowieje. Na tym nie koniec problemów – znika goniec, który przynosił wiadomości z innych rejonów zamieszkanych przez ludzi, a następcy nie ma z kogo wybrać. Kacper decyduje, że to on wyruszy do miasta, choć nikt nie wierzy w powodzenie jego misji. Chłopak jednak wie, że tylko tak zapewni sobie dobrobyt, który pozwoli mu utrzymać narzeczoną.
Narrator trzecioosobowy śledzi Kacpra podczas jego przygód i podróży. Jest mocno związany z bohaterem – gdy ten mdleje, zasypia, zamyka oczy, narrator również niczego nie widzi.
Język powieści jest bardzo ciekawy. Znajdziemy w nim sporo słów, które obecnie nie występują w mowie, jak jucha. Dzięki temu przenosimy się w zupełnie inne miejsce i trochę inny czas. Wszystko wydaje się tu bardziej prymitywne, co zresztą podkreślają proste sprzęty i sposoby wykonywania czynności. Autor podkreślił również niektóre rzeczy wielką literą. Są to nazwy, które mogą funkcjonować jako własne.
W książce znajdziemy kilka wątków. Główny z nich to chęć poznania czegoś poza swoim miejscem zamieszkania. To ona pcha do działania brata Kacpra oraz samego głównego bohatera. Ciekawi świata, odważni i pewni siebie chcą zobaczyć co kryje się poniżej szczytów gór. Dzięki temu czytelnik może porównać kilka miejsc, różne grupy społeczne, przekonuje się o niebezpieczeństwach czyhających na ocalałych z Upadku.
Drugim ważnym motywem jest sprawa Upadku. Przedstawione jest na jego temat wiele teorii. Kacper jest racjonalnym młodym człowiekiem, który wysłuchuje różnych opinii i ma na ich temat własne zdanie. Dlatego jesteśmy postawieni przed wyborem, którego możemy dokonać, czytając powieść. Dostajemy różne ślady, ale żaden z nich nie jest w 100% potwierdzony bądź zanegowany. Wszystko zależy od postaci, z którą rozmawia Kacper.
Świat przedstawiony wykreowany przez autora jest naprawdę niesamowity. Zimne, śnieżne i niebezpieczne szczyty, aura niezwykłości, zdradziecki mrok i w tym wszystkim młody chłopak. Od pierwszych stron zatapiamy się w świecie po Upadku. Nie dostajemy wszystkich informacji od razu, poznajemy je stopniowo. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze książki. Czasem powieści, w których dostajemy całkiem nowy, nieznany nam świat, są trudne w zrozumieniu, bo autor nie chce pokazać nam wszystkiego i usilnie zakrywa najważniejsze rzeczy. Często jest też tak, że w pierwszych rozdziałach traktuje się czytelnika jak ucznia i w nieco naiwnym tonie wyjaśnia, gdzie właśnie się znalazł. Tu tego nie doświadczymy. Opowieść jest snuta tak, że od pierwszych stron wydaje nam się, że znamy otoczenie, w którym rozgrywa się akcja. Szczegóły na temat zjawisk i postaci są nam przekazywane powoli, ale w taki sposób, że nie zauważamy naszej wcześniejszej niewiedzy. To wielka zaleta tej powieści.
Książka napisana jest bardzo dobrze, historia jest ciekawa, a akcja wartka i porywająca. Autor nie starał się przeładować swojej opowieści zbyt licznymi wątkami. Mamy świat, w którym coś się zmienia, a niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku i to w zupełności wystarczy. Dlatego wątek miłosny został niemal całkowicie pominięty i bardzo dobrze.
Powieść jest niesamowicie klimatyczna, ma swój urok. Autor przenosi nas do mroźnej krainy na szczytach gór. Świetnie wykreowany świat sprawia, że nie można oderwać się od czytania. Przygody Kacpra są wciągające, a on sam jest dość neutralnym bohaterem. Może to celowe – dzięki temu możemy skupić się na ważniejszej rzeczy – na tym, jak działa ten nowy świat, co grozi jego mieszkańcom, w co należy wierzyć, a jakich legend nie słuchać.
Polecam tym, którzy szukają polskiej książki na światowym poziomie. Autor nie nadaje swoim postaciom zagranicznych imion, pokazuje za to nieco swojski, górski klimat, w którym rozgrywa się akcja powieści. To świetnie napisana pozycja, która wciąga od pierwszej strony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2015 o godz 13:41 ruderude dodał recenzję:
"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność."

Książka należy do kategorii fantastyki postapokaliptycznej, w której świat został zaprezentowany jako wieczna zmarzlina. Szczerze mówiąc, jest to pierwsza tego typu książka (seriale i filmy o takiej tematyce nie są mi obce), która wpadła w moje ręce i została przeczytana. Na swojej półce mam jeszcze książkę "Robokalipsa", która też zalicza się do tych postapokaliptycznych, ale jakoś nigdy nie miałam ani ochoty, ani czasu, żeby się za nią zabrać.

Świat w książce został przedstawiony świetnie (chociaż nie był to świat bardzo odbiegający od rzeczywistości). Gdybym otrzymała książkę bez informacji o jej autorze, raczej nie przyszłoby mi do głowy, że polski autor mógłby tak barwnie opisać nudny, prawie wymarły świat. Patykiewicz wykazał się tak ogromną kreatywnością w tworzeniu wizji świata, bezpośrednio wpływając na czytelnika. Czasami miałam wrażenie jakbym oglądała film, zamiast czytała książkę- przenosiłam się w miejsce akcji, czułam wilgoć, ciepło, zimno... Początkowo książka wciągnęła mnie bez reszty.
Gorzej z końcem, który szedł mi bardzo opornie. Może było to też spowodowane moim gorszym stanem fizycznym, ale długie i rozbudowane opisy zaczęły mnie lekko dobijać, przyczyniając się do tego, że książkę czytałam dłużej niż planowałam.

"Przyglądała się ścianom, jakby taniec cieni ciekawił ją bardziej niż żywi ludzie."

Sama fabuła książki została bardzo ciekawie wykreowana. Nie jestem w stanie określić jakiegokolwiek podobieństwa z innymi postapokaliptycznymi światami skąpanymi w lodzie- to była moja pierwsza podróż w najzimniejsze zakamarki świata. Wszystko wydaje się być nowe, świeże i niepowielane z innych źródeł.

Jak na tego typu książkę przystało jej fabuła zahacza o tematy samotności, przystosowania jednostek do aktualnie panujących warunków i wytrwałości. Bohaterowie, mimo bardzo ograniczonych i niesprzyjających warunków, próbują podążać za swoimi pragnieniami. Znoszą wszelkie przeciwności losu, cierpienie- zarówno swoje, jak i najbliższych.

"Wszystko jest lepsze od takiego życia z dnia na dzień, wciąż tylko we własnym smrodzie."

"Życie bez cierpienia jest jak śmierć."

Historia przedstawiona na kilku ostatnich stronach bardzo mnie zaskoczyła, ale bardziej pod tym negatywnym względem. Nie takiego zakończenia się spodziewałam. Miałam wrażenie, jakby do całej książki zostało przyłożone jakiekolwiek uczucie, poza końcówką. Historia pisana na kolanie, i chyba komuś zabrakło pomysłu. Samo zakończenie wydawało mi się być dość otwarte. Nie wiem, czy autor pozostawił czytelnikowi wolną rękę w domyślaniu się, o co chodzi, co będzie dalej, czy może planuje wydać kolejną książkę, albo ja sobie coś ubzdurałam.

"-Przecież nie można budować wszystkiego na kłamstwie! (...)

-Można, a czasami nawet trzeba, jeśli prawda jest zbyt trudna do zniesienia."

Po przeczytaniu, książka wylądowała na półce i gdyby nie fakt, że kolejnego dnia po jej przeczytaniu zabrałam się za pisanie tej recenzji, pewnie bym o niej zapomniała. Bohaterowie nie zapadli mi w pamieć, sama fabuła nie niosła ze sobą mądrości życiowych, nie wywołała żadnych wstrząsających emocji.

Gdybym nie przeczytała wcześniej o tym, że pozycja zalicza się do literatury postapokaliptycznej, powiedziałabym że jest to przygodówka z elementami fantastyki (których w gruncie rzeczy też nie było za wiele).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2015 o godz 12:52 Marta Jac dodał recenzję:
Oto książka, która swoją premierę miała niedawno i jest idealną pozycją na gorące dni. Pełna mrozu, śniegu i ciepłych ubrań mocno kontrastuje z ponad czterdziesto - stopniowym upałem. Opis mnie zaintrygował, do tego chciałam dać szansę kolejnej polskiej fantastyce. I jak mi się podobało?
Moim głównym skojarzeniem do tej książki jest słowo - specyficzna. Nie wypatrzyłam w niej żadnego schematu, który już wcześniej poznałam. Właściwie była dziwnie poplątana, a główny wątek rozwinął się około setnej strony. Jednakże nie jest tak, że w książce nic się nie dzieje. Przeciwnie - początek tej pozycji to wprowadzenie do świata, to swoisty obraz życia w osadach, życia codziennego ludzi, którzy żyją po Upadku. Jak dla mnie jest to dobry pomysł, szkoda tylko, że najważniejsza część książki zaskakuje nas dopiero później - z jednej strony czytelnik nie wie czego się ma spodziewać z każdą kolejną stroną.
W powieści przewijało się kilka różnych wątków. Tutaj jednak chciałabym wspomnieć o jednym, który przykuł moją uwagę, lecz był rzadko ukazywany - wątek miłosny. Nie ma tutaj typowego love story gdzie główny bohater nagle poznaje dziewczynę i zaczyna się rozwijać coś większego. Tu autor postawił na - znowu - specyficzny obraz miłości osadników, którzy nie szukają miłości, a wrócili do czegoś co było dawno - niemal wybieranie przyszłej współmałżonki przez rodziców. Stereotypowy i delikatny obraz miłości, który ani mi nie przeszkadzał, a ni nie był przerysowany. Wielki plus dla pana Piotra!
Oczywiście muszę poruszyć temat bohaterów, na których lekko się zwiodłam. A dlaczego? Jakoś szczególnie z żadnym z nich się nie zżyłam. Przez większość książki byli mi obojętni, bardziej skupiałam się na ich przygodach i dziwnych fantastycznych zjawiskach. Mimo iż główny bohater imponował mi swoim uporem i odwagą nie pokochałam go jak innych bohaterów literackich, a Mira, Stach i reszta po prostu uzupełniali luki w powieści.
Fantastyka w tej książce była lekko skomplikowana, a autor w epilogu zostawia nas z pytaniami, na które odpowiedź zna chyba tylko on. Rzeczy, które tu się działy był przemyślane i bardzo szalone, ale jak dla mnie jest to przykład dobrej, nie najlepszej, ale dobrej polskiej fantastyki.
Podsumowując - książki mi się podobała, działo się, mogłam poznać świat, ale zupełnie nie wiem dlaczego autor tak a nie inaczej wykreował bohaterów i czasem irytowały mnie przydługie opisy wszystkiego. Jednak polecam książkę na ochłodę i na kilka dni spędzonych z szaloną fanastyką prosto z naszych rodzimych stron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-07-2015 o godz 11:35 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Świat ogarnięty strachem i niepewnością. Ludzie, którzy upodlili się, próbując przetrwać. Nadzieja, która umiera ostatnia, a jej szczątki niemrawo tlą się w każdym ludzkim sercu. Kacper jest jednym z wielu... ale nie do końca. Codziennie zadaje sobie pytania, każdego kolejnego dnia podważa powszechnie znaną prawdę.
Komu wierzyć? Czy słowa są ważne? Czy jeśli nazwiemy nasz koniec imieniem Lucyfera stanie się on łatwiejszy do przyjęcia niż pod nazwą 'Kometa'?
Chcesz wiedzieć. To zrozumiałe. Zrób jeden krok, zagłęb się w brutalnym, skrwawionym świecie. Poluj z wilkami, bądź świadkiem powstawania gwiazd i dotknij ścierwa Lucyfera. A na koniec...rozbłyśnij.
Książka, która całą sobą przedstawia "typową fantastykę", ale jednocześnie olśniewa oryginalnością. Jej wyjątkowość opiera się przede wszystkim na wspaniałej kreacji świata przedstawionego. Wszystko opisane jest z zatrważająco dokładnością. Czułam się, jakby wędrowała razem z tym młodym chłopcem, przemierzając górskie szlaki, odmrażając sobie palce, pełznąc w ściekach i zeskrobując ze ścian mech.
Bohaterowie są surowi. Dowiadujemy się o nich stosunkowo niewiele, ale zdobyte informacje wystarczają, aby zbudować przed oczyma obraz ludzi, którzy przetrwali. Sam Kacper, czyli główny bohater, wydaje się najcieplejszą i najbardziej przystępną z postaci. Autor postarał się, aby inni osobnicy razili zimnem oraz odrzucali swoimi poglądami. Nie będę spoilerować, ale odniosłam wrażenie, jakoby Kacper był również najtrzeźwiej myślącym ze wszystkich bohaterów.
Nie spodziewałam się, że można w tak zgrabny sposób połączyć wiarę, naszą poczciwą chrześcijańską wiarę, i postapokaliptyczny obraz świata. Na początku byłam pewna, że wszystko spowodował gniew Boży, potem stwierdziłam, razem z bohaterami, że to wszystko wina Wszechświata. Na końcu powróciłam do stwierdzenia, że Bóg, bo tak poprowadziła mnie książka. I właśnie to, jak sama nie mogłam się zdecydować, co jest prawdą, świetnie pokazuje jak autor bawi się nami podczas czytania. Żongluje naszymi umysłami i zmusza do myślenia oraz późniejszego przeanalizowania książki.
Niby tylko fantastyka, jak powiedziałoby wielu, ale za to jaka! Z rwącą jak górzysty potok fabułą, terrorem czającym się na każdym kroku i lekką, filozoficzną nutą. Choć znalazłam też fragmenty, czy zdania, które wywoływały u mnie skrzywienie ust, no ale, w sumie o to chodziło. Żebym reagowała i przeżywała, czytając. Cel osiągnięty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-07-2015 o godz 10:44 erka dodał recenzję:
Ostatnimi czasy można zauważyć wzrost zainteresowania,a nawet pewną modę na literaturę postapokaliptyczną.
Wystarczy wspomnieć Metro 2033 Głuchowskiego,czy Kompleks 7215 naszego rodzimego pisarza.

Postapokaliptyczny świat przedstawiany jest różnie,wszystko zależy od wyobraźni autora.
Pozostali przy życiu członkowie rasy ludzkiej starają się przetrwać i zachować pamięć o dawnej świetności swojego gatunku.

Piotr Patykiewicz w swojej książce stworzył jednak zupełnie nowy świat dziki i nieokiełzany.
Garstka ludzi w śnieżnych ostępach desperacko walczy o przetrwanie i przeżycie w tym niebezpiecznym miejscu pełnym dzikich bestii i nieznanych zagrożeń.
Miasta stoją opustoszałe,a ci którzy przetrwali, skrywają się w nieprzebytych górach.
Głównym bohaterem jest kilkunastoletni Kacper,który wkrótce przekona się,że musi nie tylko przetrwać,ale i odkryć co skrywa świat wkoło.
Ambicja i poczucie obowiązku zaprowadzą go dalej niż mógłby się spodziewać.
W takim świecie oprócz samej akcji, znalazło się miejsce także na nowe mity i legendy,gdzie Lucyfer pod postacią Świetlików próbuje zburzyć wątły porządek wywalczony przez ludzi.A może to tylko przykrywka,głębszy sens skrywa się głębiej niż ktoś by mógł przypuszczać.

Podsumowując doskonała powieść drogi która pokazuje,że nie wystarczy przetrwać,trzeba także zachować przynajmniej pozory człowieczeństwa.
Całości dopełniają klimatyczne czarno-białe dzieła znakomitego rysownika Rafała Szłapy,które nie tylko obrazują daną scenę,ale i pobudzają wyobraźnię czytelnika.
Polecam,książka Patykiewicza to znakomicie skonstruowany świat z niebanalnymi postaciami,ale i powieść drogi.
Być może autor skusi się na stworzenie całego cyklu umieszczonego w tym uniwersum.
Jestem za.Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie mi tej pozycji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-07-2015 o godz 21:23 Agnesja dodał recenzję:
Czytaliśmy już o przybyszach z kosmosu żyjących w ciałach ludzi jak pasożyty. Mieliśmy do czynienia z niemoralnym zastosowaniem technologii i z porzuceniem uczuć takich jak miłość. Śledziliśmy losy bohaterów w kosmosie po tym, jak Ziemię przykryły wody. A co by było, gdyby świat wrócił do swojej dawnej, acz znacznie bardziej przerażającej postaci, tak jak w „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotra Patykiewicza?

Świat po Upadku to świat całkowicie oddany Lucyferowi, opuszczony przez Boga, skuty lodem i męczony nieustającymi śnieżycami. Upadły anioł atakuje każdego nieostrożnego wędrowca, wdziera się do wiosek pod postacią jaskrawego światełka. Ludzie skryci wśród wysokich gór zaczynają rozumieć, że poczucie bezpieczeństwa to jedynie ułuda, która niknie wraz z wrastającą odwagą złego ducha. Żyją niczym w epoce lodowcowej, polują, ryzykują życie dla jedzenia i odnalezienia innych mieszkańców gór. Kiedy to wszystko się skończy? Wszyscy uważają, że przy życiu pozostaną tylko ci najwierniejsi, jednak nic nie jest pewne gdy Lucyfer zaczyna pojawiać się w kościołach i atakować duchownych…

Kacprowi przyszło żyć w takim właśnie świecie. Mimo że jest młodym chłopakiem, chce za wszelką cenę udowodnić sobie i swojej rodzinie, że jest wiele wart. Opuszcza znaną okolicę i rozpoczyna niebezpieczną podróż. W świecie, który dąży do ostatecznej zagłady, poszukiwanie wyjaśnień kosztem własnego życia nie wydaje się być czynem heroicznym. Kacper okazuje się jednak jednym z nielicznych, którzy nie chcą uciekać przed rosnącą mocą Lucyfera. Co czeka go podczas podróży? Czy jego odwaga i pogoń za ambicją okażą się korzystniejsze niż posłuszne wykonywanie obowiązków w swojej wiosce?

Najmocniejszą stroną książki jest zdecydowanie opis świata przedstawionego. Nie sam pomysł i idea, ale właśnie klimat owego świata zachwycił mnie najbardziej. W najgorętsze południe można łatwo wyobrazić sobie śnieżną pustynię, przez którą brnie główny bohater. Polowania, małe wioski i skromne domki przywodzą na myśl jakieś odległe czasy, kiedy to jeszcze nie wynaleziono źródła prądu, a ludzie malowali ściany prymitywnymi farbkami. Tak jakby historia świata zatoczyła koło. Tym razem jednak na człowieka, prócz zimna, czeka niebezpieczeństwo wygłodniałych ogromnych szczurów i światełek Lucyfera.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to książka oparta na wielu płaszczyznach. Mamy tutaj świat po apokalipsie, podłoże religijne, duchowe i psychologiczne. Gdzieś czytałam, że ta książka to połączenie postapo z new adult. Zgodzę się z tym, żałuję jedynie że ten drugi gatunek pojawia się zbyt subtelnie. Kacper jest postacią dobrze skonstruowaną, ale jako czytelnicy mamy ograniczony dostęp o jego uczuciowości. Często brakowało mi większej dawki emocji dotyczącej właśnie jego osoby. Może też sam autor miał na celu nie zagłębiać się w psychikę Kacpra, a wywołać odpowiednie emocje realiami świata przedstawionego. A trzeba przyznać – Patykiewicz bardzo dobrze sobie z tym poradził.

Powieść „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to jedna z lepszych polskich książek. Autor zupełnie mnie zaskoczył swoją historią i pomysłem na nią. Wszystkie zagraniczne postapo wprawdzie są ciekawe, ale tak jakby cały czas nawiązują do tego samego. Tym, którzy szukają w literaturze czegoś nowego, świeżego i zupełnie wybijającego się ze schematów utartych przez angielskie sławy, polecam sięgnięcie po tą właśnie powieść. Warto poczuć trochę chłodu emanującego z jej kart w upalne letnie dni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-07-2015 o godz 14:11 gabaokey dodał recenzję:
Nowe oblicze książek postapokaliptycznych. Polska literatura, która bez problemu dogania zagraniczne tytuły. Wyróżnia się niebanalną historią, ciekawym uniwersum oraz ciągłymi zwrotami akcji. Świat po Upadku z pewnością Cię zaskoczy…

Piotr Patykiewicz przenosi nas do mroźnej i surowej rzeczywistości, rządzącej się twardymi zasadami, gdzie nie ma miejsca na słabość i strach. Kacper nie pamięta tego, jak wyglądała Ziemia przed Upadkiem. Wie, że było całkiem inaczej, lepiej. Teraz otacza go mróz i śnieg. Mieszka w osadzie, otoczony zewsząd górami, gdzie ludzie zostali zaszczuci – wszędzie grasują niebezpieczne stworzenia, które czekają na samotnych wędrowców. Trudno jest o pożywienie, tylko szczęśliwcom uda się upolować fokę, czy niedźwiedzia. Ludzie żyją w małych wioskach, uwięzieni pomiędzy wysokimi szczytami, gdzie nielicznym udało się ocaleć – miasta są opustoszałe, wiedza o tym, jak było dawniej, coraz szybciej zanika, dlatego najbardziej drogocennymi przedmiotami są… książki. Ale i tak najgorsze czai się na przełęczy – groźne światła, które niosą coś gorszego niż śmierć.

Kacper to młodzieniec, który szybko chce stać się mężczyzną. Dlatego postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż, a jak wiemy, takie przygody zmieniają człowieka. Szybko okazuje się, że nie można przejść niezauważonym przez światło wypatrujące zabłąkanych wędrowców…

Łał! Mam ochotę zakrzyknąć, że w końcu napisano powieść z mocnym klimatem postapo – jest mrocznie, tajemniczo i niepokojąco realistycznie. Lubię ten świat wykreowany przez Patykiewicza, to idealny krajobraz rzeczywistości po Upadku. Brakowało mi w tym gatunku literackim właśnie czegoś takiego, mocnego uniwersum w męskim wydaniu, bo widać, że książkę napisał mężczyzna. Romantyczne wątki, jeżeli już są, to ukazane w sposób bardzo pragmatyczny – bez przesadnej uczuciowości, czy naiwności. Nie natrafisz tutaj na miłosną opowiastkę, za to mamy typową przygodówkę, a w tle góry, śnieg i ciągła walka o przetrwanie. I jest to pewien powiew świeżości, przenosimy się do krajobrazów, z jakimi jeszcze się nie spotkałam w tego typu dystopiach.
Muszę podkreślić jedno – autorowi udało się zbudować niezwykle realistyczną fabułę. Mimo że wątek samej przyczyny Upadku zakrawa na fantastykę pomieszaną z naukowymi teoriami, to jest to wciąż wizja, która do mnie przemawia i potrafię ją sobie wyobrazić. Kolejnym plusem są ciągłe zwroty akcji – autor co jakiś czas zmieniał bieg historii, coś się wyjaśniło, aby zaraz namieszać i wprowadzić czytelnika w stan ale co się właściwie stało?.

To nietypowe spojrzenia na samo postapo – pojawia się wiele elementów pochodzących z chrześcijaństwa, co ubarwiło uniwersum Patykiewicza, dodało mu pewnej specyficznej atmosfery i stało się także jego wizytówką.
Książka to przede wszystkim opisy – plastyczne i zwykle nie zanudzają, choć przyznam, że początek był dla mnie dosyć trudny, musiałam się „wbić” w styl autora, jak i wykreowany przez niego świat. Dlatego też pierwsze rozdziały mogą wydawać się wam nieco nużące. Dodatkowym minusem jest brak jednego, konkretnego punktu kulminacyjnego fabuły – rozbita została na wiele zwrotów akcji, co momentami wydawało mi się dezorientujące. Może to wywoływać wrażenie braku spójności historii, autor przeskakuje z jednej teorii do drugiej, aż nie wiadomo, która jest prawdziwa. Wspomniałam także o małym skupieniu się na emocjonalności – główny bohater nie był mi w żaden sposób bliski, czułam pewien dystans do Kacpra, nie przywiązałam się do niego i przez to jakoś zobojętniałam na jego losy. Widać, ze Patykiewicz skupił się na przygodzie, historii, zostawiając relacje pomiędzy postaciami nieco w tyle. Dlatego dla mnie to typowo męska opowieść – widać to w konstrukcji postaci, ich podejściu do świata, same emocje są bardzo wyważone i niby się pojawiają, ale szybko zostają sprowadzone na drugi plan.

Mimo że główny bohater jest młody, to książka została skierowana do czytelników w każdym wieku. Na szczęście Patykiewicz nie zrobił z tej książki kolejnej schematycznej młodzieżówki.

Polecam dojrzałym czytelnikom, którzy lubią przygodę, tajemnicę i nietypowe uniwersum. To oryginalna historia, która zmieniła moje patrzenie na literaturę postapokaliptyczną, gdzie wcześniej dostrzegałam coraz więcej szablonowości – a tutaj takie miłe zaskoczenie. Dużo wątków, teorii, wspaniale zbudowane krajobrazy, plastyczność opisów i coś, co wymyka się współczesności – pewna surowość relacji międzyludzkich, walka o przetrwanie i terytorium. Nie jest to powieść idealna, ale mam nadzieję, że doczekam się kontynuacji, która będzie jeszcze lepsza, a sam autor odkryje nieco więcej tego, jak wygląda świat po Upadku…

http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2015/07/06/dopoki-nie-zgasna-gwiazdy-piotr-patykiewicz/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-07-2015 o godz 12:37 SnowWhiteQueen dodał recenzję:
Więcej:http://zakurzone-stronice.blogspot.com/2015/07/mrozna-swiezosc-recenzja-ksiazki.html

[…]
W polskiej literaturze jednak od dawna brakowało takiej powieści. Oczywiście, mamy doskonałych twórców fantastycznych, jak Andrzej Pilipiuk, Lidia Maria Kossakowska, Jarosław Grzędowicz, Andrzej Sapkowski, Jakub Ćwiek, ale żaden z nich nie napisał postapokalipsy w prawdziwym tego słowa znaczeniu, zostawiając to młodym, naśladującym obce wzorce, twórcom – skupili się na w tematach tradycyjnej fantastyki, popkulturze i podobnym tematach. Jeśli więc ta powieść do samego nurtu SF nie wnosi nic, dla polskiej fantastyki może zrobić dużo. Czy to jest ten, na którego czekaliśmy? Nieznany wcześniej szerszej publiczności Autor, który odmieni scenę polskiej fantastyki, kierując ją bliżej standardów Glukhovsky’ego, ale nie popadając w marazm naśladownictwa? Cóż, zobaczymy, bo na razie ciężko jest cokolwiek więcej powiedzieć, w każdym razie pisarz jest na dobrej drodze, choć sam zalicza siebie co najwyżej do drugiej ligi. Przyszłość może przynieść naprawdę zaskakujące niespodzianki.
[…]

Więcej:http://zakurzone-stronice.blogspot.com/2015/07/mrozna-swiezosc-recenzja-ksiazki.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2015 o godz 15:03 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
„Przetrwaliśmy…. Na jak długo?”

Czy wyobrażaliście sobie istnienie świata bez ludzkości?

Jeśli nie to ta właśnie książka pokazuje jak życie szybko przelatuje przez palce, a wy nie możecie nic zrobić. Jedynie na świecie zostaje tylko garstka człowieczeństwa pozostawiona przez Boga do wypełnienia tylko Jemu znanej misji. Wszystko zaczyna się w czasach po Upadku Lucyfera z Nieba. Szesnastoletni chłopiec mieszkający u podnóża gór wyrusza na polowanie, ażeby pokazać całej swojej rodzinie, że jest gotowy wejść w dorosłość. Podczas długiej tułaczki przez głęboki śnieg wreszcie natrafia na zdobycz. Jest to duża i bardzo niebezpieczna samica szczura broniąca swojego ukrytego miotu. Kacper zabiją ją i na dodatek wykrada małe szczury z nory.Niestety powrót do domu jest jeszcze cięższy i uciążliwy. Niedługo po tym chłopiec zostaje znaleziony przez psa i ojca, z pomocą jego i reszty łowców wraca do domu. Tymczasem do wioski drwale na saniach przywożą ojca narzeczonej Kacpra. Okazuję, się że mężczyzna jest opętany przez Świetlika. Stworzenia te, kiedy wnikają w ciało człowieka, nie mogą przebywać na słońcu. W rodzinnej wsi chłopca, Świetlika uważa się za sam pomiot Lucyfera. Kacper postanawia pomóc staremu drwalowi i dziewczynie czekając w kościele na księdza, który ma odprawić egzorcyzm. Jak wielkim zdziwieniem okazuję, się że goniec który biegał od wsi do drugiej wsi zaginął i nie wrócił. Nastolatek wraz z ojcem wyrusza do pobliskiego więzienia po następnego gońca. Przygotowując się do życia dorosłego łowcy chłopak musi przejść próbę, w której ma odróżnić prawdziwą jasność od jasności demona. Wracając do wioski z pustymi rękami Kacper dowiaduję się, że jego narzeczona z ojcem przeniosła się do innej, gorszej wioski. Chłopak zgłasza się na gońca i wyrusza z książkami do biskupa brnąc przez zwały śniegu. Stąpając przez cienki lód noga Kacpra zapada się i łamie, ostatkiem sił nastolatek patrzy jak zbliża się do niego Świetlik z zamiarem zawładnięcia jego umysłem i duszą.

Jak myślicie co się stanie z chłopakiem, czy zostanie opętany, czy w jakiś sposób uratowany?

Książka napisana ciekawie i intrygująco. Na początku bardzo dużo się dzieje, ale kiedy dochodzimy do połowy, to wszystko się łączy i powstaje obraz całego opisu z książki. Oczywiście w książce niestety ma bardzo mało dialogów, ale za to ma bardzo barwne opisy. Następnym plusem są bardzo ciekawie wykonane obrazki. Kartki, na których zostało to wszystko wykonane nie są prześwitujące lecz wygodne dla czytelniczych oczu. Najbardziej spodobało mi się to, że przed każdym rozdziałem jest rysunek, który nie tylko znajduje się na grzbiecie okładki, ale i jest takim znakiem rozpoznawczym dla książki. Co do okładki, to kolory na niej są bardzo dobrze skomponowane i wykorzystane. Według mnie te wszystkie przygody, które odbył główny bohater i zmagania są bardzo ekscytujące i warte refleksji. Książka jest warta polecenia.

Ocena: 9/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2015 o godz 00:00 Tymon Sobczak dodał recenzję:
Tematyka postapokaliptyczna zdobywa ostatnio coraz szerszą popularność. Jednym autorom wychodzi pisanie o niej lepiej, innym gorzej.. Piotrowi Patykiewiczowi wyszło to świetnie, bo jego powieść czyta się wprost doskonale. Pełna napięcia, ciekawych rozwiązań fabularnych oraz niesamowitego klimatu zagłady, polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-06-2015 o godz 23:20 Izabela dodał recenzję:
Mogłoby się wydawać, że w literaturze traktującej o postapokalipsie napisano już wszystko. Wątki się łączyły, motywy wymieniały i zwykle chodziło o to samo. Lubimy się zastanawiać jak to będzie z tym końcem świata. Ciemność, fanfary i jeźdźcy apokalipsy czy zwyczajny koniec świata, o którym pisał Miłosz? Filmy i gry komputerowe zapewniają nas, że przetrwa garstka nielicznych, wybranych by ocalić gatunek. U Patykiewicza jest podobnie. Choć może nieco mniej katastroficznie i bez Johna Cusacka. Gasną gwiazdy, nadchodzi lód i nowy świat. Świat obcy i niebezpieczny. Świat po Upadku.

Kacper nie pamięta świata przed Upadkiem. Dorastał w rzeczywistości, gdzie prym wiodą ludowe podania, przesądy i codzienna walka o przetrwanie. Osada powróciła do zbieractwa i łowiectwa. W czasach wiecznych śniegów trudno o dobry byt, dlatego też górskie społeczeństwo podzieliło się na kasty. Praca ludzkich rąk jest tu najważniejsza, a czyny definiują człowieka. Świat poza wioską nie jest bezpieczny. W ciemnościach czyhają potwory oraz ten najgroźniejszy z groźnych, Lucyfer. Kacper rozumie zagrożenie, jednak młodzieńcza ciekawość ciągnie go w nieznane. Przez chłopcem długa droga w głąb śniegów i zasp, ale także samego siebie.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Patykiewicza. Powieść ta jest szóstą z kolei książką wydaną przez polskiego autora, absolwenta politologii i pisarza znanego między innymi z „Nowej Fantastyki”. Autor fantastyki tym razem zmieszał ten gatunek z wizją końca, Upadku, jak sam go nazwał, oraz pewnego rodzaju wątku Young Adult. W końcu nastoletni Kacper, nieco infantylnie, wyrusza w podróż poza bezpieczne górskie szczyty po to, by udowodnić coś nie tylko bliskim, ale i samemu sobie. Chłopak może i porywa się z motyką na słońce, ale tym samym w oczach czytelnika, odsłania świat zimny i zły kawałek po kawałku.

Powieść Piotra Patykiewicza zapowiadała się niepokojąco i nieco przerażająco, lecz dostałam nie tyle horror, co dobrą podstawę dla gry komputerowej. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” jest powieścią nieco inną i trochę mniej przystępną czy podobne w tematyce książki czy gry, ale właściwie wpasowuje się idealnie w ich klimat. Znajdziemy tu klasyczną społeczność osady, gdzie są ludzie od wszystkiego, legendy i historie o świecie przedstawionym przekazywane są z ust do ust przez starszyznę oraz głównego bohatera, który jako cel obiera sobie dowiedzenie się jak najwięcej, doświadczenie wszystkiego co możliwe i udowodnienie siły charakteru oraz ciała. Hierarchia społeczna, w której żyje Kacper nieco uwiera jego nastoletnie ambicje. Ciekawość pcha go więc w nieznane. Tam z kolei stawia czoła nie tylko obcym, ale i wilkom, przerażającym Świetlikom oraz granicom, które musi pokonać.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” zawiera wiele różnorodnych wątków, nie tylko tych postapokaliptycznych, ale także przygodowe, młodzieżowe, inicjacyjne, które odzwierciedlają drogę Kacpra, ale także jego dojrzewania. Żaden jednak nie usatysfakcjonował mnie w pełni. Świat, w którym przyszło żyć chłopcu jest dopracowany z najmniejszymi choćby detalami, co zupełnie mnie zachwyciło. Fabuła jednak nieco mniej, choć dzieje się dużo. Kacper sprawdza samego siebie na różnych polach, w różnych dziedzinach, rozwija się i porzuca bezpieczne dzieciństwo u boku matki. Chłopak ma wiele pytań i żadnych odpowiedzi, więc aby je otrzymać, musi się udać w najdalsze miejsca.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” nie okazała się najlepszą powieścią dla mnie, jednakże nie mogę odmówić wspaniałości świata, który stworzył autor. Było nieco egzystencjonalnie, naprawdę niepokojąco i bądź co bądź była to droga w nieznane. Było mroźnie, strasznie i ciekawie, szczególnie przy wątkach religijnych, Lucyferze i obrzędach chrześcijańskich. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” zmrozi Was w upalny letni dzień, lecz nie przyprawi o szybsze bicie serc. Będzie to jednak interesująca podróż.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-06-2015 o godz 18:39 Anna Zborowska dodał recenzję:
Świat przeszedł gwałtowną metamorfozę – ogarnięty zlodowaceniem i śnieżnymi burzami, stał się niebezpiecznym terenem pełnym dzikich zwierząt i czyhających pułapek. Aby przetrwać, ludzie stworzyli małe społeczności ulokowane w górach, oparte głównie na myślistwie i łowiectwie.

Kacper, młody chłopak pełen niezgody na rzeczywistość, nie potrafi patrzeć spokojnym okiem na te realia życia. W przeciwieństwie do dorosłych, uważa zamkniętą wspólnotę za więzienie. Ciekawość i poczucie obowiązku sprawiają, że postanawia wyruszyć poza bezpieczne mury, nie zdając sobie sprawy, do jakich późniejszych wydarzeń to doprowadzi...

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy” jest piątą powieścią Patykiewicza, a także moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością. Piękna okładka w zestawieniu z intrygującym opisem sprawiły, że do książki podeszłam z dużym entuzjazmem, stopniowo malejącym jednak wraz ze zbliżającym się końcem lektury.

Owszem, nie można odmówić opowiedzianej historii przyjemnej formy i dobrego operowania obrazami – dokładne opisy przenoszą czytelnika w wykreowany świat, działając na jego wyobraźnię – jednak utwór powielił też znaczące schematy, znane mi wcześniej z lektur o podobnej tematyce. Motyw ograniczonej przesądami społeczności oraz wielkiego, niebezpiecznego świata, zdominowanego przez pewną antagonistyczną siłę, nie jest niczym nowym. Tym razem nie odniosłam wrażenia, że wniósł do gatunku coś świeżego. Niejednokrotnie czułam znudzenie – w poszczególnych scenach brakowało mi napięcia, zgrabnego manipulowania emocjami odbiorcy. Wydarzenia zaczynają się układać w sposób przyczynowo–skutkowy dopiero od połowy książki. Działa to na niekorzyść historii, sprawiając, że traci na spójności.

Nie przywiązałam się do żadnego z bohaterów – na tle pozostałych postaci Kacper, stanowiący niby ogniwo zapalne najciekawszych wydarzeń, wypadł nijako. W pierwszym odruchu miałam nawet problemy z przypomnieniem sobie jego charakterystycznych cech. Sytuację ratują postacie drugo– i trzecioplanowe, między innymi Stach czy ksiądz, chociaż także nie zapadają w pamięć.

Do zalet zaliczam między innymi pomysłowe elementy chrześcijańskie, dodające powieści ciężkiego, mistycznego klimatu oraz nienajgorszy styl, jakim posługuje się pisarz. Podobało mi się, że ukazał prawdziwe postawy zwykłych ludzi, nie zapominając o wiarygodnych przemianach psychologicznych.

Konkludując, chociaż powieść nie przypadła mi do gustu, polecam „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Waszej uwadze. Być może czytelnikowi wpisującego się w grupę spodoba się bardziej.

Anna Zborowska
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-06-2015 o godz 15:05 Ewa Chani Skalec dodał recenzję:
Przyznam się Wam, że obawiałam się tej książki i trochę się przed nią broniłam. Po pierwsze postapo to nie do końca mój klimat. Zdecydowanie nie trawię historii o zombie. Nie i koniec! Na dodatek wciąż gdzieś z tyłu głowy dźwięczało pytanie Michała Cetnarowskiego – czy to science fiction czy powieść young adults. Tego drugiego gatunku raczej nie miałam ochoty czytać. Broniłam się, lecz uległam i... Rany, ale mogłam popełnić błąd, gdybym tym razem obstawała przy swoim. Zdecydowanie jedna z lepszych książek, jakie miałam w tym roku w rękach, a przecież było ich naprawdę sporo!
Nie znalazłam odpowiedzi na pytanie Cetnarowskiego i... to chyba dobrze. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” wymyka się z tak lubianego przez wielu szufladkowania. Czytelnik otrzymuje książkę z elementami fantasy, sf, postapo, filozoficznymi dysputami... Jest przygoda, jest młody, ciekawy bohater, jest powieść drogi. Są nieznane siły, które zniszczyły świat, który znamy dzisiaj. W końcu – nauka i religia raczej się uzupełniają, niż ze sobą konkurują, co jest przecież tak wyświechtanym motywem, że aż dziwi, iż ludzie nadal z niego korzystają. Patykiewicz odważył się na krok w zupełnie innym kierunku. Przeniósł opowieść postapokaliptyczną z kanałów na górskie szczyty, a ludziom stworzył społeczeństwo, w którym zamiast walczyć ze sobą mają wspólnego wroga. Na dodatek – wroga, którego nie znają i którego utożsamiają z samym Lucyferem.
Tworząc bogaty i pełnowymiarowy świat, Autor wrzuca nas do niego w sam środek ciekawych zdarzeń. Nie bawi się w tłumaczenie tego, co się wydarzyło. Czytelnik dochodzi do tego powoli również dlatego, że sami bohaterowie nie znają prawdy. Zresztą, czym jest prawda? Czy Świetliki, które atakują ludzi i doprowadzają do obłędu są wysłannikami Lucyfera, czy może Boga? A może jeszcze kimś/czymś innym? Cóż takiego miało miejsce przed 300 laty, kiedy znany świat wydawał ostatnie tchnienie? Do czego ostatecznie doprowadził Upadek i czy jest jeszcze dla ludzkości jakaś szansa? Odpowiedzi szukajcie w lekturze. Naprawdę warto.
Bardzo spodobało mi się to, że bohaterowie noszą polskie imiona. Czułam się bardziej swojsko i wyobrażałam sobie, że akcja toczy się w polskich górach. Gdzieś niedaleko, niemal za miedzą, był ten świat – pokryty śniegiem i lodem, w którym na każdym kroku czyhało niewiadome. Przygoda albo Świetlik. Sfora dzikich wilków, a może stado wspaniałych, dostojnych i pomocnych pingwinów. Świat okrutny i przerażający, w którym zgubienie rękawicy kończy się śmiercią, a w najlepszym razie amputacją kończyny. Świat, w którym ludzie mają przypisane z góry miejsce. Społeczeństwo kastowe, żyjące w ciągłym strachu. Patykiewicz wykonał kawał naprawdę świetnej roboty.

Cała recenzja dostępna na Dune Fairytales pod adresem: http://dune-fairytales.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2015 o godz 15:05 Amras dodał recenzję:
Po raz kolejny ludzie stają przed obliczem globalnej katastrofy. Wielkie metropolie przestają istnieć, cała Ziemia zmienia się w niewyobrażalny sposób. Kacper jest młodym chłopakiem, który, jak każdy z jego pokolenia, nie wie jak wyglądał świat sprzed Upadku. Jest wychowany w małej osadzie, gdzie ludzie cofnęli się do myślistwa, zbieractwa i handlu wymiennego. Powróciła hierarchia społeczna, praca dla dobra wspólnego, jak i również kasty. Każdy ma jakieś zadanie do wykonania, każdy pracuje w pocie czoła, by całej społeczności wiodło się jak najlepiej. Powieść rozpoczynamy od polowania głównego bohatera na.. szczura. Te niezwykle niepozorne stworzenia, w naszym mniemaniu ohydne szkodniki, w świecie Kacpra stanowią poważne niebezpieczeństwo. Zabicie szczura czyni cię kimś ważnym, to taka inicjacja w prawdziwy, dorosły świat.

No właśnie, świat stworzony przez Patykiewicza w "Dopóki nie zgasną gwiazdy" jest inny niż wszystkie. Nie mamy tutaj żadnych zombie, nieustającego niebezpieczeństwa ze strony tajemniczych potworów. Świat po Upadku zmienił się całkowicie - ludzie żyją w zamkniętych osadach, klimat jest mroźny i surowy, warstwa śniegu sięga kilku metrów w najtrudniejszych odcinkach, a w tych prostszych, tylko do kolan. Świat przedstawiony przez autora jest wymyślony przez niego samego, ale co najważniejsze, jest niezwykle dopracowany i przemyślany. Nie są to rozległe metropolie, gdzie rządzi skomplikowana maszyna władzy, nie, Patykiewicz skupia się na jednej wiosce, malutkiej społeczności, która żyje by przetrwać. Dzięki temu przygody Kacpra jest usytuowana w konkretnym miejscu, a czytelnik ma wrażenie, że wie co czuje nasz bohater, szanuje jego decyzje, kibicuje mu.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to książka o dojrzewaniu. Powieść - droga. Poznając Kacpra można odnieść wrażenie, że owszem, chce on być jak jego ojciec, dorosnąć, stać się mężczyzną, ale jego marzenia nie należą do tego świata, są trochę infantylne. Wraz z rozwojem fabuły chłopiec dojrzewa, podejmuje trudne, czasem o ciężkim brzemieniu decyzje, które na zawsze zadecydują o jego przyszłym życiu. Tak naprawdę to nie sylwetka Kacpra jest najważniejsza, a jego psychika, jego przemiana, jego wędrówka. Patykiewicz pokazuje nam, że człowiek zawsze musi przystosować się do obecnej sytuacji, ale nie wolno mu zapomnieć kim tak naprawdę jest. Musi być odpowiedzialny i pokazać innym, że jego decyzje nie są zwykłym "widzimisię" rozkapryszonego nastolatka.

Biorąc do ręki "Dopóki nie zgasną gwiazdy" obawiałem się, że dostanę walkę garstki ludzi ze zmutowanymi zombie, tylko w trochę zimniejszym wydaniu. Jak bardzo się pomyliłem! Nie jest to zwykła opowieść o walce dobra ze złem - Patykiewicz pokazuje, że nawet w tak namiętnie wykorzystywanym temacie postapokaliptycznym, można wymyślić coś nowego. Autor niejako powraca do korzeni ludzkiej egzystencji, czyli na przekór wszystkim, religia wraca do łaska, wskakuje na pierwsze miejsce. Upadek to kara boska, wtedy to ludzie zostali ukarani, a na świat wyszły różne, mogłoby się wydawać niepozorne stworzenia, które są sługami Lucyfera. To także ważny temat tej książki - ludzie są przekonani o słuszności kary, zwracają się do Boga, ich wiara, mimo Upadku wzrasta w siłę. Jak w tym wszystkim odnajdzie się nasz główny bohater?

Książkę Patykiewicza czyta się z niezwykłą lekkością. Często miałem wrażenie, że zahacza ona o stylistykę baśni - autor nieśpiesznie prowadzi swoją akcję, opisuje wszystko z wyczuloną dokładnością, tak by czytelnik mógł wyobrazić sobie jego koncepcję. Z początku miałem obawy co do tego typu pomysłu - cechuje się ona skąpą ilością dialogów, a dużą dawką nudnych opisów. Owszem, dialogów nie ma zbyt dużo, jednak napisane są naprawdę bardzo dobrze, co tylko wzbudza nasz apetyt na kolejny rozdział. Styl i język użyty przez autora świetnie wkomponowały się w tą tematykę, odpowiednio nastrajając czytelnika.

Cóż więcej mogę powiedzieć? "Dopóki nie zgasną gwiazdy" to klimatyczna opowieść o dojrzewaniu, która niejako wyrywa się z utartych schematów w tematyce postapokaliptycznym. Ciekawa fabuła, świetnie skonstruowany świat, niebanalne pomysły, bardzo dobrze prowadzona akcja, która zmusza czytelnika do przewrócenia kolejnej strony i jeszcze jednej.. I jeszcze jednej! Jeśli szukacie czegoś nowego, z dużym powiewem świeżości w tej tematyce bierzcie śmiało! "Dopóki nie zgasną gwiazdy" ma duuży potencjał, który mam nadzieję zostanie dobrze wykorzystany i powstaną kolejne powieści w tym uniwersum. Czekam na nie z lekką niecierpliwością!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-06-2015 o godz 22:14 alexx.1 dodał recenzję:
Minęło już trzysta lat od Upadku, w wyniku którego życie na Ziemi nie wygląda już tak jak kiedyś. Wszystko pokrywa lód i śnieg, a dojmujące zimno nie opuszcza człowieka ani na chwilę. Jednak złe warunki pogodowe to nie jedyny problem z jakim muszą zmierzyć się ludzie żyjący w tych trudnych czasach. Na Ziemi pojawiło się coś, co sprawiło, że ludzie zaczęli się stawać gatunkiem wymarłym. Twór, który siał spustoszenie wśród wszystkich mieszkańców, a każdy drżał na samą myśl spotkania się z nim. Dlatego ludzie zaczęli zakładać osady wysoko w górach, gdzie te istoty nie mogły stanowić dla nich zagrożenia. Jednak czasy spokoju i bezpieczeństwa już dawno przeminęły. Teraz nadszedł czas na ostateczne starcie. Czy mieszkańcom uda się to przetrwać?

Nadchodzi czas, kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi.

Wiele zwierząt wyginęło już na zawsze z powodu tak niskiej temperatury. Przetrwały jedynie takie, które były do tego przystosowane, jak niedźwiedzie, pingwiny czy foki. Coraz trudniej znaleźć jakiekolwiek pożywienie, a myśliwi wracają z polowań z coraz mniejszymi łupami. Pomiędzy nielicznymi osadami istnieje łączność w postaci gońca, osoby która samotnie przemierza liczne niebezpieczne szlaki górskie, aby przekazać różne wartościowe przedmioty. Jest to niezwykle niebezpieczna praca, ponieważ można spotkać tam istoty, które wzbudzają w wielu osobach tak wielki lęk, że niektórzy wolą sami odebrać sobie życie, niż stanąć im na drodze …

[...] rozpacz bez nadziei łatwo przemienia się w szaleństwo.

Kacper żyje w jednej z osad na Krzywym Wierchu i każdego dnia musi mierzyć się z wieloma trudnościami. Jego ojciec jest znanym myśliwym, ale jego starszy brat wybrał dla siebie zupełnie inną ścieżkę. Dlatego to właśnie na Kacprze spoczął obowiązek pójścia w ślady ojca i nauczenia się od niego fachu. Jednak los sprawia, że chłopak zostaje zmuszony opuścić swoją wioskę i wyruszyć z ważną misją. To będzie niezwykle trudna przeprawa, na której będzie czyhało na niego wiele niebezpieczeństw. Czy Kacprowi uda się z niej wyjść cało? Wszyscy mieszkańcy uważają, że życie poniżej gór nie istnieje. A co jeśli się mylą? Co jest tak naprawdę przyczyną Upadku i czy życie na Ziemi będzie jeszcze kiedyś możliwe?

Najpewniejszym schronieniem dla skarbu mądrości są ludzkie umysły…

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” było dla mnie naprawdę wielkim zaskoczeniem. Największym atutem tej książki jest według mnie niesamowity klimat gór i zimy, który przenosi czytelnika do zupełnie innego świata. Mieszkańcy wiosek każdego dnia muszą mierzyć się z wieloma trudnościami , a warunki w jakich żyją są niezwykle ciężkie. Za każdym razem zachwycała mnie fantazja autora oraz sposób, w jaki wykreował cały ten nowy świat w jakim przyszło żyć bohaterom. Jest on niezwykle okrutny i bezwzględny, a mieszkańcy ze wszystkich sił starają się przetrwać, jednak wygra tylko najsilniejszy.

W wioskach powstało wiele zabobonów dotyczących przyczyn Upadku oraz jego następstw. Pomysły były bardzo ciekawe, jednak mogłyby być trochę bardziej dopracowane. Sami bohaterowie są niezwykle oryginalni i już od pierwszych stron każdy z nich był dla mnie wyjątkowy. Życie w takich czasach musi być niezwykle trudne, jednak najważniejsze jest to, aby gdzieś po drodze nie zgubić swojego człowieczeństwa. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” jest połączeniem science-fiction z książką przygodową. Zapewnia czytelnikowi ogromną dawkę wrażeń i jeszcze większą ilość emocji. Sama książka skłania do głębszej refleksji i nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Zdecydowanie polecam :))

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2015 o godz 14:23 MarreS dodał recenzję:
"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność."

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

[źródło opisu: okładka]

Zaczną raczej nietypowo jak na siebie, bo od tytułu. Kurde, gdyby nie 1. okładka 2. informacja, że to fantastyka, w życiu bym nie rozpoznała poprawnie gatunku. Dopóki nie zgasną gwiazdy... Mi się to kojarzy z romansem, a wam? W stylu: Dopóki nie zgasną gwiazdy, pozostaniemy razem itd. Z początku taki wybór wydawał mi się idiotyczny i uważałam tak przez większość książki, ale w końcu się dowiedziałam i rozumiem wybór autora. Tak więc nie dziwcie się i nawet nie próbujcie zrażać!

Dopóki nie zgasną gwiazdy nazwałam świeżym powiewem wśród postapokalips i chyba nie ja jedyna. No bo powiedzcie sami, jakie są wasze pierwsze skojarzenia? Radioaktywność, mutanty, życie pod ziemią itd. A Piotr Patykiewicz wyniósł nas z tuneli na szczyty gór. Sceneria jest niesamowicie oryginalna i sam tylko ten fakt powinien zachęcić fanów gatunku do sięgnięcia po tę pozycję. Ale na tym się nie kończy. Autor niezwykle dokładnie skonstruował swój świat, tworząc wielowymiarową rzeczywistość i nie skąpiąc nam wielu smaczków. Możemy dowiedzieć się, jak "apokalipsa" wpłynęła na religię i inne przejawy życie społecznego. Kocham takie rzeczy!

Piotr Patykiewicz bardzo powoli wprowadza nas w swój świat. Czyli akcja idzie raczej w żółwim tempie. Z początku zapoznajemy się realiami, więc to aż tak nie przeszkadza, ale mniej więcej po środku poczułam się już znużona. Na szczęście po kilkudziesięciu stronach znów zaczęło dziać się ciekawiej i do końca już nie mogłam się po prostu oderwać od książki.

"Nadchodzi czas, kiedy kiedy śmierć okaże się ucieczką słabych, a życie wybiorą tylko najodważniejsi."

No właśnie. Zakończenie. Mocno zagmatwane, filozoficzne i mało co wyjaśniające. Jeśli wczujecie się w historię, to lekturę zakończycie z Shit na ustach. Ja jednak od początku czułam, że to nie o fabułę przede wszystkim chodzi. No bo jeśli nie ma jakiegoś wątku przewodniego, całego clue, to albo to kiepska książka, albo taka z głębszym przesłaniem. Piotrowi Patykiewiczowi udało się uzyskać efekt tego drugiego.

Przed lekturą obawiałam się, że pójdzie to w stronę raczej młodzieżówki, ze względu na młody wiek głównego bohatera. Na szczęście nie. Autor oszczędził nam typowych dla tego wieku rozterek, zastępując je głównym dylematem: poznać prawdę czy pozostać szczęśliwym w niewiedzy. Odniosłam wrażenie, że ten wewnętrzny konflikt reprezentują dwaj członkowie rodziny Kacpra: starszy brat Staszek, wioskowy sygnalista, który pomiędzy służbowymi wiadomościami otrzymuje Wiedzę przez duże "W" oraz ich ojciec, myśliwy, którego jedynym celem jest utrzymać przy życiu rodzinę.

Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o szacie graficznej. Ta jest wspaniała. Największą reklamą dla tej książki była z pewnością okładka. Rafał Szłapa trafia do grona moich ulubionych ilustratorów. On też stworzył wspaniałe obrazki wewnątrz, które zachwyciły mnie grubą, wyrazistą kreską.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to z pewnością książka warta uwagi, wyróżniająca się na tle innych. Jestem niezmiernie ciekawa innych pozycji autora. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-06-2015 o godz 17:25 Robert Rusik dodał recenzję:
Mróz. Wszechogarniający mróz. Zapomnijmy o tęczy, zapomnijmy o kolorach – tylko biel i szarość dookoła. Po Upadku planeta, zwana niegdyś Błękitną, pokryła się lodem. Dzisiejsi myśliwi nie polują już na zające i jelenie, ich łupem padają białe niedźwiedzie i foki. W dodatku tam, w niegdyś zielonych dolinach, czyhają na nich Świetliki, słudzy Lucyfera. A może jakieś nieznane siły, przybyłe z obcej planety? Jedynie w górach można znaleźć przed nimi schronienie, ale one, ośmielone ludzką bezradnością, podchodzą coraz wyżej. W osadach, zbudowanych na szczytach gór, w mrozie i izolacji od innych grup pozostałych przy życiu ludzi, trwa walka z przeznaczeniem. Tylko jaki jest cel?

Piotr Patykiewicz w swej książce „Dopóki nie zgasną gwiazdy” przedstawia postapokaliptyczną przyszłość ludzkości. Skupia akcję swej powieści na kilku pozostałych po katastrofie, którą był wspominany przez mieszkańców Upadek, osadach. Choć położenie ich nie jest jednoznacznie określone, można przypuszczać, iż Kacper, Stach i reszta osadników ukryła się przed zagrożeniem gdzieś w polskich górach. Odizolowane od siebie mieściny komunikują się między sobą przy pomocy sygnalistów – jednym z nich jest właśnie brat głównego bohatera.

Trzysta lat po Upadku i nadejściu mrozu poznajemy ludzi, którzy muszą radzić sobie w zaistniałej sytuacji, bez broni palnej, bez prądu, sztucznego światła i innych dobrze znanych nam wynalazków. W pogardzie są książki, które dla mieszkańców rodzinnej osady Kacpra są bezwartościowe (choć nie dla wszystkich). Świetnie przedstawiony został przekrój ówczesnego społeczeństwa, podział na grupy wykonujące poszczególne zawody, które powinny współpracować, by wspólnie przeżyć. A mimo to i tak pojawiają się niesnaski i podziały na niższe i wyższe warstwy społeczne. Nie zabrakło również religii chrześcijańskiej i jej kapłanów.

Choć akcja toczy się wokół młodego Kacpra, jest on tak naprawdę pretekstem do ukazania małego wycinka umierającego świata. Umierającego, gdyż od początku możemy domyślać się, że to nie może skończyć się happy endem. Cywilizacyjna stagnacja, w połączeniu z tajemniczymi świetlikami, które można spotkać na coraz wyższych wysokościach powoduje, że nie ma skutecznego sposobu obrony przed zagrożeniem. A może to nie zagrożenie? Podczas wyprawy w doliny Kacper ze zdumieniem odkrywa, iż żyją tam ludzie, dla których to zjawisko (a może żywa istota?) nie jest zagrożeniem, a wręcz przeciwnie. Jednak szybko okazuje się, iż cena, jaką muszą zapłacić mieszkańcy dolin, jest wysoka. Którą drogą podążyć?

Zimna jest ta książka. Zimna i apatyczna. Każdy ruch, podjęty przez nielicznych, którzy przetrwali przedłuża ich egzystencję raptem o parę dni czy tygodni. Nieustannie towarzyszy czytelnikowi śnieg, lód, zimny wiatr. I głód. To bardziej trwanie niż rozwój, ciągła ucieczka przed zagrożeniem ze strony przyrody i ze strony Świetlików. Tylko, kiedy dotrze się już do szczytów gór, dokąd dalej uciec?

Powoli gasną płomienie w innych osadach. Jeszcze broni się [główna osada], jeszcze można uciec do tajemniczych Ruin… Ale to tylko półśrodki. Aby przetrwać, potrzeba czegoś więcej. I jest taki sposób. Nieprzypadkowo jedna z pierwszych scen w książce to wyprawa młodego Kacpra po pożywienie, ale przede wszystkim po to, by udowodnić sobie, rodzinie, dziewczynie, która mu sprzyja i kolegom, że stał się właśnie prawdziwym mężczyzną. I – niczym klamra spinająca tę opowieść – musi udowodnić, że tym mężczyzną się stał. Musi podjąć decyzję, która zaważy na jego dalszych losach. Decyzję trudną, ale niezbędną. Stawka jest wysoka…

http://literrarium.blog.pl/2015/06/15/piotr-patykiewicz-dopoki-nie-zgasna-gwiazdy/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-06-2015 o godz 22:36 ZAKOCHANI W SŁOWACH dodał recenzję:
"Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność."

Przeczytałam powyższy fragment opisu okładkowego książki "Dopóki nie zgasną gwiazdy" i już wiedziałam, że czeka na mnie postapokaliptyczna wizja świata. Bałam się, że dostanę standardowe, powielone schematy, wykorzystywane często w książkach, filmach, a nawet grach tego gatunku. Przyznaję, że się kompletnie pomyliłam. Dzięki olbrzymiej wyobraźni Piotra Patykiewicza przeżyłam fascynującą przygodę, wymarzłam podczas wędrówki skutymi lodem szlakami oraz odkryłam świeżą, nieszablonową wizję świata po zagładzie.

Szesnastoletni Kacper żyje wraz ze swoją rodziną w świecie odradzającym się po Upadku. Niewielka osada, w której przyszło im egzystować, położona jest wysoko w górach. Kontakty z innymi, zamieszanymi miejscami utrzymywane są jedynie dzięki gońcom i sygnalistom. Codzienność wyznacza strach, ciężka praca i walka o przetrwanie. Ludziom doskwiera głód, mróz oraz liczne niebezpieczeństwa, kryjące się w świecie „poza osadą”. Szczególne obawy związane są ze Świetlikami, uważanymi za lucyferiański, opętujący blask.

"(...) trzysta lat temu, świat wyglądał zupełnie inaczej. W czasie Upadku i zaraz po nim wyginęła większość ludzi, ale przecież nie wszyscy. Byli tacy, którzy nie chcieli uciekać w góry, nie wierzyli w najgorsze. W rozproszonych grupach, wkopani głęboko we ruiny wypalonych miast, przetrwali pożary, huragany i powodzie. Kiedy niebo wreszcie oczyściło się z pyłu i po trzyletniej nocy znowu wzeszło słońce, nabrali wiary w lepsza przyszłość. Myśleli, że najgorsze za nimi. (...) Ale wtedy nad morzami pokazały się Świetliki, niebawem zapłonęli piersi opętani."

Kacper to bardzo ambitny, zaradny, ciekawy świata i jego tajemnic syn myśliwego, który pod okiem ojca i starszego brata rozpoczyna proces stawania się mężczyzną. Musi się przy tym wykazać niezwykłą siłą, sprytem oraz hartem ducha. Ma przed sobą swoje pierwsze polowania, nadawanie sygnałów świetlnych i męskie wyprawy. Dbając o dobro swojej nieakceptowanej przez rodziców ukochanej Miry oraz jej ojca, postanawia podjąć się najniebezpieczniejszej funkcji w osadzie i zostaje gońcem. Bohater nie ma pojęcia, jak bardzo wyprawa na Grań odmieni jego życie, co odnajdzie, kogo pozna i czego nauczy się podczas niełatwej wędrówki.

Piotr Patykiewicz przedstawił niezwykle plastyczną wizję postapokaliptycznego świata, wplecioną w fascynującą powieść przygodową z dominującym motywem wędrówki. W mistrzowski sposób wykreował bohaterów, ich zachowania w obliczu nieustającego zagrożenia, wierzenia oraz świat, w którym przyszło im walczyć o przetrwanie.Narracja trzecioosobowa prowadzona jest prostym, a jednocześnie niezwykle barwnym językiem. Dbałość o precyzyjne, obrazowe opisy miejsc i zdarzeń jest wprost zaskakująca. Autor stworzył od podstaw odbudowujący się z ruin zakątek świata po Upadku, wciągnął do niego czytelnika i pozwolił mu odkrywać wraz z bohaterem jego tajemnice.

Zapraszam Was na przemyślaną, pełną przygód, osnutą mistycyzmem podróż do świata, w którym przetrwają najsilniejsi, każda książka jest nawagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata,który nie wybacza najmniejszego błędu. Mnie oczarowała ta historia i z chęcią sięgnę po kolejne pozycje pióra Piotra Patykiewicza.

https://www.facebook.com/notes/zakochani-w-s%C5%82owach/dop%C3%B3ki-nie-zgasn%C4%85-gwiazdy-piotr-patykiewicz/971721059528804
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2015 o godz 06:03 Stian dodał recenzję:
Książka dla zdecydowanie młodszego czytelnika, a przynajmniej takiego, który potrafi czerpać przyjemność z literatury Young Adult. Innym pozostanie nadzieja na to, że w tym świetnie wykreowanym świecie, powstanie kiedyś coś dla nich. I za sam świat i kilka świeżych pomysłów dodaje parę gwiazdek :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-06-2015 o godz 14:01 Julia Alaska dodał recenzję:
Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć...
W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców...

Książka opowiada o Kacprze, który mieszka w świecie opanowanym przez Świetliki - niebieskie kule światła wchodzące w ludzkie ciało przez źrenice. Niektórzy twierdzą, że jest to wytwór Lucyfera, inni wierzą iż są to posłańcy Boga. Jednak główny bohater należy do pokolenia osób, które nie pamiętają ciemności, głodu, chorób, które nastały po Upadku. Chłopak zna jedynie swoją osadę, bezpieczny dom. Nigdy nie przekraczał granicy swojego miasteczka, aż do chwili, gdy został wysłany do odległego miasta. Od tego czasu nic nie było już takie samo.

Pan Patykiewicz stworzył naprawdę mroczną i fascynującą wizję przyszłości ludzkości, w której ocaleni wierzą gorliwie we wszystko co podają książki oraz opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niestety z każdym dnie jest coraz gorzej i stare historie są zapominane, zastępowane nowymi, czasami zupełnie odbiegającymi od rzeczywistości.

Już na wstępie można zauważyć, że autor ma nieograniczoną wyobraźnię. Na początku stworzył mały świat otoczony górami i śniegiem. Uważam, że pomysł na opisywanie tylko kilku najważniejszych małych zakątków zamiast jednego, wielkiego państwa wiele dodało książce, bo dzięki temu lepiej mogłam wyobrazić sobie przedstawione miejsca. Mojej wyobraźni pomagały też liczne i długie opisy, które nie przeszkadzały mi tak jak w innych powieściach, co zdecydowanie jest plusem.
Pan Patykiewicz stworzył świat przedstawiony od podstaw. Skupił się nie tylko na miejscach, ale także na historii, wierzeniach ludzi oraz ich codziennym życiu (pracy, rodzinie). Do tego wszystkiego trzeba dodać Świetliki, które były dość ważnymi elementami książki. Mimo, że autor przedstawił je jako małe kule światła to przyznam,że to co robiły z ludzkimi ciałami było straszne i nigdy nie chciałabym spotkać takiego "stworka".

Jednak w Dopóki nie zgasną gwiazdy poruszane są także inne wątki. M.in. dorastania w trudnych warunkach, pierwszej miłości i radzenia sobie z przeszkodami, które los stawia Nam na drodze. Poza tym muszę przyznać, że powieść nie raz mnie zaskoczyła nagłymi zwrotami akcji.
Piotr Patykiewicz na początku daje Nam tylko najbardziej potrzebne informacje. Resztę odkrywałam wraz z Kacprem, więc momentami czułam się jakbym stała obok głównego bohatera.

Jednak każda książka ma swoje minusy i tutaj są nią momenty, w których ziało nudą. Czasami miałam ochotę odłożyć tę powieść na później, ale zdarzały się chwilę tak wciągające, że nie mogłam się oderwać.
Kolejnym minusem jest główny bohater, który niestety mnie irytował. Niekiedy zachowywał się trochę dziecinnie, chcąc udowodnić swoją rację. Raz chciałam wyciągnąć go z książki i udusić własnymi rękami, ale niestety nie jest to możliwe. Szkoda.

Nie mogłabym nie wspomnieć o pięknych ilustracjach wchodzących w skład książki, które dodawały jej klimatu. Okładka idealnie odzwierciedla najważniejsze elementy nadające temu tytułowi nastrój, czyli mróz, trudy podróży i oczywiście demoniczne Świetliki.

Książka, mimo że momentami była nudna, podobała mi się. Dopóki nie zgasną gwiazdy doskonale nadają się na nadchodzące letnie upały, ponieważ mogą one zmrozić krew w żyłach nawet w okropny ukrop.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

http://moje-buki.blogspot.com/ <-------------- ZAPRASZAM :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2015 o godz 14:43 Adam Grochocki dodał recenzję:
Recenzja z geeklife.pl
facebook: https://www.facebook.com/zagrywam?ref=ts&fref=ts
ZAPRASZAM :)

Polska, góry, wiele lat po kataklizmie, który unicestwił praktycznie całą ludzkość. W ten mało optymistyczny sposób wita nas Piotr Patykiewicz w swojej najnowszej książce zatytułowanej Dopóki nie Zgasną Gwiazdy. Książka trafiła do mnie w dość ciężkim okresie, ale gdy już wydobrzałem zabrałem się za nią ze zdwojoną siłą. Oto i recenzja.

Nazwisko Patykiewicz nie mówi mi zbyt wiele. Nie spotkałem się do tej pory z jego twórczością, ale od czego mamy internet. Autor napisał jeszcze 5 książek i ma na koncie wiele publikacji w popularnych pismach: Nowa Fantastyka, Fantasy i Horror oraz Science Fiction. ...Gwiazdy są jego pierwszą książką wydaną przez SQN i po lekturze mam nadzieję, że nie ostatnią. Uprzedzam troszkę fakty, ale nie ma co ukrywać, że jest to bardzo dobra robota. Ale po kolei.

Klimat postapokaliptyczny jest mi bardzo bliski za sprawą zarówno książek jak i filmów oraz gier komputerowych. Fallout i Wasteland to gry przez, które dziesiątki razy nie odrobiłem lekcji. Mad Maxa przerobiłem na VHS kilkanaście razy, a na najnowszym byłem już w kinie. Jeśli chodzi o literaturę to jestem wielkim fanem Drogi Cormaca McCarthy, natomiast zupełnie nie podeszło mi osławione już Metro 2033. Wspominam o tym, gdyż ...Gwiazdy mają najwięcej wspólnego z powieścią Dmitrija Glukhovskiego. Co najlepsze w załączonej do książki notce Piotr Patykiewicz wspomina, że Metra nigdy nie przeczytał, a naprawdę trudno w to uwierzyć podczas lektury.

Akcja jak wspomniałem ma miejsce w polskich górach kilkaset lat po Upadku - kataklizmie, który zabił większość ludzi i zniszczył kawał planety. Ci, którym udało się przeżyć schronili się w górach i pozakładali tam osady. Każda z osad ma własne prawo, własne zasady, ale wszystkie jednoczy wiara. Mieszkańcy z reguły nie odwiedzają innych osad, ponieważ przeprawa jest zbyt niebezpieczna. Za komunikację odpowiadają wieże zwane syngalizatorniami oraz gońcy ryzykujący własnym życiem, aby osobiście przekazać informacje lub biskupie rozporządzenia.
Gońcem zostaje na własne życzenie Kacper - główny bohater. Skończył właśnie 16 lat, w tradycyjnej próbie dowiódł, że jest mężczyzną, ma już narzeczoną i wywodził się z poważanej rodziny. Kacper jednak ciekawy świata postanowił zaryzykować wszystkim co ma i wyruszyć w podróż.

W powieści ujęło mnie to, że autor nie zdradza zbyt wielu szczegółów na temat wydarzeń, które doprowadziły do Upadku. Wszystkie informacje uzyskujemy z punktu widzenia Kacpra, co okazało się świetnym zabiegiem. Chłopak całe życie spędził w jednej wiosce, jego wiedza o świecie wywodzi się z wierzeń i opowiadań, a słowa miejscowego księdza są niepodważalne. Gdy Kacper uczy się czytać i uzyskuje dostęp do zachowanych książek trudno mu przyswoić cokolwiek. Słowa osób twierdzących, że przyczyny apokalipsy były inne niż ogólnie przyjęto traktuje jak bluźnierstwo i największe szaleństwo. Jest to bardzo fajnie stworzony obraz ludzkości żyjącej w hermetycznym środowisku, agresywnie reagującej na wszystko co jest odstępstwem od przyjętego przez nich porządku.

A gdzie to wspomniane podobieństwo do serii Metro? Kacper podobnie jak Artem przemierzając wioski poznaje ludzi o zupełnie innych poglądach, plemiona o zupełnie innych sposobach radzenia sobie z problemami i miejsca o zupełnie innej architekturze. Różnicą jest według mnie to, że w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy wszystko jakoś bardziej trzyma się kupy. Metro miało tak dużo różnych wyznań, grup etnicznych, wyznaniowych, ideowych, że wielokrotnie można było się pogubić. Tutaj "odchyły" mieszkańców choć duże nie są aż tak zróżnicowane i skrajne jak u Glukhovskiego. Zaliczam to jako duży plus.

Do warstwy technicznej mam jedno zastrzeżenie. Jestem zwolennikiem krótkich rozdziałów, pomagających w zaplanowaniu sesji czytania i podkręcających ochotę na przeczytanie kolejnego. ...Gwiazdy mają mało rozdziałów, ale za to dość długich i dość dziwnie prowadzonych. Najlepiej widać to na przykładzie. Kacper przyszedł w pewne miejsce spotkać się z ważna dla opowieści postacią. Spotkanie dobiega końca, więc powinniśmy mieć zakończenie rozdziału. Zamiast tego w kolejnym akapicie mamy kilkutygodniowy przeskok w czasie i kolejne wydarzenia. Jest to czepialstwo, ale trochę mi to przeszkadzało.

Piotr Patykiewicz napisał świetną książkę! Klimat postapokaliptycznej polski w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy ma swój pokręcony urok, bo rzadko zdarza się, że bohaterowie fantastyki obchodzą typowo polskie święto Matki Boskiej Gromnicznej, nie? Sama opowieść jest bardzo dobra, bardzo wciągająca i zaskakująca. Jak widzieliście wyżej całe moje narzekanie dotyczy jedynie mało wygodnej konstrukcji rozdziałów. Brać, czytać i zachwalać ;)

PS. Autor do końca nie odkrył większości swoich kart, a otwarte zakończenie sugeruje ciąg dalszy. Czuję, że zanosi się na trylogię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2015 o godz 14:38 Ines Lavender dodał recenzję:
Po Upadku świat nie wygląda tak samo jak kiedyś. Mówi się, że Bóg ukarał ludzi za to, jak traktowali jego dar dla nich - Ziemię. Minęło trzysta lat odkąd Ziemia pokryła się lodem i śniegiem, ludzie uciekli w góry, a dawne wspaniałe miasta zajęły dzikie zwierzęta. W dolinach po zmroku krążą niebezpieczne Świetliki, słudzy Lucyfera. W tym srogim świecie przyszło żyć szesnastoletniemu Kacprowi. Chłopak codziennie musi mierzyć się z groźbą głodu i śmierci. Pragnąc dowiedz swojego męstwa i dorosłości, wyrusza na wyprawę. Jednak los gotuje dla niego dużo gorszą przyszłość niż noc na polowaniu. Kacprowi przyjdzie opuścić rodzinne mury i udać się w śnieżne zamiecie i ciemne noce. Wkrótce chłopak dowie się, że to wszystko ku wyższemu celowi.

Szczerze powiedziawszy, już od dłuższego czasu powieści, które czytam, mają niewiele wspólnego z fantastyką, taką prawdziwą fantastyką, bez wątków miłosnych. Kiedy na horyzoncie pojawiła się najnowsza powieść Piotra Patykiewicza (którego nie znam...) stwierdziłam, że to idealna okazja, aby sięgnąć po coś innego. Odpocząć na chwilę od schematów chłopak + dziewczyna = miłość + komplikacje.

Książka jest bardzo dobrze napisana. Widać, że to nie debiut. Miałam do niej już uprzednio przygotowane oczekiwania, w końcu jest to już ósma książka autora, więc musi spełniać kryteria czytelników. Nie zawiodłam się pod tym względem. Pod nieco innym - tak.

Piotr Patykiewicz ma niezwykłą wyobraźnię. Stworzył świat po apokalipsie, zupełnie nowy, surowy i nieokiełznany. W nim osadził akcję i życie bohaterów. Przyprószył wszystko nie tylko śniegiem, ale również wspaniałymi, barwnymi opisami, które tylko budzą szacunek i podziw. Do tego dodał odrobinę doświadczenia, troszeczkę grozy i dużo najrozmaitszych szczegółów. "Dopóki nie zgasną gwiazdy" pełna jest niespodzianek, rzeczy, które nawet nie przyszłyby nam do głowy.

Główny bohater, Kacper, jest bardzo mądrym chłopakiem. Czasem jest lekkomyślny, czasem daje się ponieść, ale jest odważny, wie czego się bać i z uporem brnie przed siebie. Dąży do osiągnięcia swoich celów. Niestety, nie mogę powiedzieć, że jego albo kogoś innego polubiłam. Zachowywałam raczej chłodny dystans, ich zmagania na śmierć i życie obchodziły mnie raczej w krótkiej chwili czytania danej strony. Za to mogę powiedzieć, że bardzo mi zaimponowali. Choć Kacper był bardzo młody, kiedy los wywiał go z wioski, on nie poddał się. To niesamowite, ponieważ jestem tylko trochę od niego młodsza, a z pewnością nie zdobyłabym się na coś takiego. Szczerze powiedziawszy, dawno już bym była pogrzebana pod zaspami śniegu.

Tym, co najbardziej mi się spodobało, była wymiarowość świata Patykiewicza. Choć ludzie byli raczej krótkowzroczni, nie interesowali się tym, co nie dotyczyło ich wioski, można było dostrzec niezwykłą głębię całej historii. Autor powraca trochę do średniowiecza, kiedy wiele było różnych opinii. Tutaj tak samo. Z jednej strony są osoby, które Świetliki uważają za zło, za karę zesłaną na ludzi przez Boga. Drudzy sądzą, że to właśnie droga do ocalenia. Bardzo mi się te dwie strony medalu podobały. Sami nie wiemy, komu mamy wierzyć, wysnuwamy swoje wnioski i przypuszczenia.

Jedynym, co mnie rozczarowało odrobinę, było akcja. Nie najwolniejsza, ale również nie pędząca. Odniosłam wrażenie, że autor ciągle utrzymywał ją na tym samym poziomie, ani nie przyspieszał, ani nie zwalniał. Przez to trochę ciężko było mi się wdrożyć i zagłębić w lekturze. Przyznam nawet, że czasami się nudziłam. Fabuła nie przypomina jednej historii, są to raczej różne wydarzenia związane z głównym bohaterem. Wszystkie coś łączy, ale równie dobrze mogą być czymś odrębnym.

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" to świetna powieść, kolejna możliwa wizja końca świata i tego, co będzie po nim. A jednocześnie niesie za sobą jakąś nadzieję. Jest w niej przesłanie, że dopóki nie zgasną gwiazdy, dopóty ludzkość będzie miała szansę istnieć, musi tylko walczyć. W książkach tego typu jest również inna nauka: że koniec może nadejść w każdej chwili i nawet najlepszy sprzęt go nie wykryje. Polecam przede wszystkim fanom takich tematów, a także tym, którzy lubią nieco twardszy styl mężczyzn, ponieważ akurat ja mogę łatwo go rozpoznać w takich książkach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2015 o godz 19:11 Lena dodał recenzję:
Po raz kolejny nadszedł koniec świata. I znowu ten koniec wcale nie jest końcem. Fikcja jest bezlitosna, poddając ludzkość okrutnym próbom i wpychając ją w ramiona rozmaitych katastrof, ale jednocześnie nie zabiera tego światełka na końcu tunelu i pozwala przetrwać – choć czasem tylko nielicznym. Niewielu ma odwagę na całkowitą eksterminację istnień, z kolei wielu nie może się oprzeć tworzeniu kolejnych scenariuszy naszej niepełnej zagłady. Powieści i filmy na skraju apokalipsy mają się świetnie, a następne tytuły wymagają od twórcy rosnącej pomysłowości i bogatej wyobraźni. Niestety, nie wszyscy potrafią odnaleźć się w tym „po raz kolejny” i „znowu”. Powiało chłodem? To dobrze, bo trzeba jakoś przygotować klimat pod recenzowaną powieść. Żeby później nie było, że nieprzygotowani rzuciliście się do lektury i skończyliście z odmrożeniami.
Jeśli po chłodnym wstępie obawialiście się, że poruszony „po raz kolejny” temat postapokaliptycznego świata nie przyniósł nic nowego, teraz was uspokoję – przyniósł i to wiele. W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” na pierwszy plan wysuwa się właśnie fantazja autora. Co prawda nie zdecydował się on na stworzenie nowych rozległych krain czy królestw, ale zamiast tego skupił się na jednym, małym zakątku świata i zbudował go praktycznie od podstaw. Dzięki temu podróż głównego bohatera jest osadzona w konkretnych realiach. Funkcjonowanie osady, hierarchia społeczna, system religijny i historia Upadku oraz związane z nimi potwory składają się z elementów, które już wcześniej widzieliśmy – ale jako jednostki porozrzucane tu i ówdzie, w różnych światach i różnych historiach, nie zaś jako elementy, które zazębiają się, tworząc zwarty obraz nowej rzeczywistości. Nie spodziewałam się, że to wszystko tak dobrze razem zagra, tworząc pomysłową i barwną opowieść. Dzięki temu historia płynnie przechodzi od nauki do mistycyzmu, od przyziemnej walki o przetrwanie do tej duchowej. Czasy Stare i Czasy Nowe wzajemnie wyszarpują sobie bohaterów, którzy na różne sposoby próbują ocalić swoje ciała i dusze. Upadek i religia inspirują różne zgromadzenia do zupełnie innych działań, które poznajemy w trakcie lektury - rodzi się coś na kształt survivalu religijnego. Jednak i tak największą ze świętości są… książki.
W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” kryją się elementy powieści przygodowej oraz inicjacyjnej, literatury postapo i młodzieżówki. Motyw drogi splata się z dorastaniem głównego bohatera na tle postapokaliptycznego krajobrazu. Kacper przez cały czas się rozwija – kolejne wydarzenia testują jego wytrzymałość i wręcz zmuszają go do pożegnania się z dzieciństwem. Dojrzewanie idzie w parze z rosnącą świadomością dotyczącą otaczającego go świata. Jakby tego było mało, w historii nie brakuje również zwrotów akcji. Kacper jest rzucany z miejsca na miejsce; eksploruje kolejne lokacje, po drodze przeżywając mnóstwo przygód, rozwiązując zagadki, wpadając w kłopoty, walcząc i wcielając się w nowe role. Przy takiej dynamice nie sposób się znudzić. Ponieważ poznajemy świat oczami głównego bohatera, tak samo jak on nie jesteśmy wszechwiedzący i przyswajamy wiedzę stopniowo. Odwiedzając kolejne miejsca i wypełniając białe plamy na mapie, Kacper odsłania również kolejne sekrety wplecione w historię. Czym tak naprawdę był Upadek? Skąd wzięły się stwory i czy naprawdę trzeba się ich obawiać? Czy ludzkość zdoła przetrwać, a jeśli tak, to w jaki sposób? Które wyznanie jest tym słusznym? Każdy z bohaterów posiada okruch wiedzy i własną wersję opowieści, w którą święcie wierzy. Kacper zbiera na trasie swojej podróży poszczególne okruchy i układa jedną historię, którą staje się „Dopóki nie zgasną gwiazdy”. Autor dawkuje informacje, przedstawia kolejne perspektywy związane z tym samym wydarzeniem i do końca powieści nie jesteśmy niczego pewni.
Mówiąc o „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, nie można zapomnieć o klimacie. Tajemnice splatają się z ciągłym niepokojem, w oślepiającą biel śniegu wgryza się ciemność, a wszystko otacza przezywający mróz. Pojawiają się fragmenty „z dreszczykiem”, które aż za bardzo działają na wyobraźnię, nadając nowe znaczenie walce o przetrwanie.
Nadchodzi zima, a wraz z nią pomysłowa i klimatyczna historia, nieszablonowa, przyprawiona mrokiem mitologia i przygoda ścigająca się z przetrwaniem. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to wciągająca powieść, która udowadnia, że w kwestii fantazjowania na temat końca świata nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. I dobrze, bo jak widać na tym przykładzie, zasoby wyobraźni są niewyczerpane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2015 o godz 10:58 recenzent.com.pl dodał recenzję:
To nie jest kolejna wariacja na temat apokalipsy, zagłady nuklearnej i młodego wybrańca, którego predystynowano do ocalenia świata. Powieść „Dopóki nie zgasną światła”, chociaż rozgrywa się w istniejącej rzeczywistości (co bardziej obeznani wyłapią z pewnością nawiązania do rodzimych Tatr), ma z nią niewiele wspólnego. Mieszkańcy wykreowanego przez Patykiewicza świata starają się nie myśleć o przeszłości, która została im odebrana. Z władców planety stali się jednym z ostatnich ogniw łańcucha pokarmowego. W ich działaniach, wierze i zasadach widać jedynie poblask dawnej świetności. Nowa rzeczywistość wypracowała nową historię i rytuały. Pomimo, że na kartach powieści odnaleźć można nawiązania do znanych pojęć i imion, jak Lucyfer, czy Świetliki, to niewiele mają już one wspólnego z funkcjonującymi w realnym świecie definicjami.

Magnetyczna siła powieści Patykiewicza tkwi z pewnością w chaosie i dezinformacji. Czytelnik otrzymuje o samej zagładzie niewiele informacji. Tak, jak bohaterowie funkcjonuje w świecie, w którym wszyscy starają się nie myśleć o przeszłości. Kolejne tropy docierają doń w strzępach, których nijak nie da się poskładać. Wszystkie wskazówki bowiem tracą na znaczeniu bez znajomości teraźniejszego świata utworu. Atmosfera niedopowiedzenia i czającego się wszędzie zagrożenia; świat, w którym wrogiem jest niemalże wszystko, to główne plusy „Dopóki nie zgasną gwiazdy”.

Nie mniej istotny wydaje się także nieprzeciętny talent autora do kreowania opisów, które stanowią wyjątkowo pokaźną część książki. Wyraźnie widać zastosowany tutaj chwyt spowalniania fabuły. Narracja toczy się nieśpiesznie, akcja nigdzie nie pędzi. Bogata opisowość przedstawionego świata daje złudzenie jego faktycznego spowolnienia. Czytelnik wraz z bohaterami przedziera się ospale przez hałdy śniegu, tkwi w jaskiniach oczekując końca nawałnicy lub prze pod wiatr, zapadając się po pas w białym puchu; czuje senność wycieńczenia z chłodu i sztywniejącą wilgoć przemoczonego ubrania. Za oknem już wiosna, niemal lato, a ja miałam szczerą ochotę schować się z termoforem pod pierzynę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2015 o godz 10:15 jeke5 dodał recenzję:
Miałam ostatnio ochotę na przeczytanie powieści z gatunku fantastyki i trafiłam na powieść Piotra Patykiewicza pt. ,,Dopóki nie zgasną gwiazdy,, To szósta książka w dorobku pisarza, który studiował politologię, a później pracował w różnych zawodach: był dziennikarzem prasy lokalnej, robotnikiem fizycznym, pomywaczem, ochroniarzem w supermarkecie, kierownikiem klubu studenckiego, bukinistą, parkingowym, agentem ubezpieczeniowym. Swoją pierwszą powieść pt. ,,Zły brzeg,, napisał za ladą sklepu zoologicznego, w którym pracował. Jego opowiadania regularnie ukazywały się w ,,Nowej Fantastyce,, oraz ,,Science Fiction, Fantasy i Horror,,

,,Dopóki nie zgasną gwiazdy,, to powieść fantastyczno -przygodowa osadzona w świecie po Upadku obecnej cywilizacji. Cudowny świat kolorów, zieleni, ciepła, pełen bogatej fauny i flory, techniki przestał istnieć, a nastał czas mrozu, zimna, zamieci śnieżnych i walki o przetrwanie. Zaraz po Upadku wyginęła większość ludzi, część jednak w małych grupkach wkopana głęboko w ruiny miast przetrwała pożary, huragany, powodzie i trzyletnią noc.

Wtedy jednak pojawiły się roje Świetlików, które ,,rozsiewały na lodzie bardzo łagodny odblask, zimny i piękny,, a potem lucyferiański blask przenikał przez powieki i wdzierał się bez bólu do źrenic, osiadał gdzieś w mózgu, potężniał z tygodnia na tydzień w ukryciu, trawił duszę człowieka. Nikt nie mógł uciec przed nim, a ostatniej nocy przed samozapłonem pojawiała się nad głową nieszczęśnika delikatna poświata zapowiadająca koniec. Roje Świetlików rozprzestrzeniały się w ślad za tłumami uciekinierów. Stopniowo opanowywały morskie wybrzeża, niziny, podnóża gór. Ostatnim bezpiecznym schronieniem pozostały wierchy, gdzie ludzie wykuwali w skale miejsce na domy. Po trzystu latach zaledwie na kilkunastu szczytach żyją ludzie, którzy porozumiewają się ze sobą za pomocą sygnałów świetlnych z wysokich wież-sygnalizatorni.

Dawne struktury społeczne upadły, nastały nowe porządki. Myśliwi desperacko przetrząsają dzikie ostępy w poszukiwaniu pożywienia, złomiarze szukają cennych przedmiotów, mcharze zeskrobują mech z pionowych ścian nad przepaściami i mieszkają w skalnych dziuplach bez okien i kominów, kieratnicy odśnieżają bez przerwy jedyne techniczne urządzenie jakie przetrwało-kierat.

Szczurzyna to przysmak, o który trzeba walczyć.

Kościół to jedyna władza, z którą jeszcze liczą się ludzie i łącznik pomiędzy rozrzuconymi osadami w górach. Księża podtrzymują na duchu zlęknionych ludzi, starają się zapobiegać rozruchom i buntom, kultywują tradycje i przypominają o prawdziwej esencji wiary, która coraz bardziej się zmienia, obrasta w zabobon oraz przesądy. Mnisi zbierają stare książki i gromadzą je w ukrytej bibliotece, by zachować pamięć o przeszłości. Książki o miłości, o wojnie, o podróżach, o naprawie samochodów, o jedzeniu, o Bogu są traktowane jak największy skarb, który jest łącznikiem pomiędzy tym co minęło i tym co przyjdzie.

W tej społeczności żyje szesnastoletni Kacper, który przechodzi swoistą inicjację na mężczyznę. Jako Goniec wędruje przez śnieżną krainę z przesyłką, ryzykuje życie na każdym kroku, zdobywa coraz większą wiedzę o świecie, w którym przyszło mu żyć, próbuje dociec prawdy i ocalić życie najbliższych. Przeżywa niezwykłe przygody, poznaje osobliwych ludzi i fantastyczne zwierzęta.

Piotr Patykiewicz wykreował wyrazistych bohaterów, którzy muszą dokonywać trudnych wyborów, gdyż w postapokaliptycznym świecie nic nie jest pewne, dobro walczy ze złem, trudno odnaleźć prawdę. Akcja zmienia się szybko i nabiera tępa, aż trudno oderwać się od czytania. Opisy są niezwykle plastyczne, malownicze i widzimy tuż przed oczami jak Kacper przemierza granie w śnieżycy, jak walczy ze szczurami, obserwujemy pielgrzymkę pingwinów, słyszymy huk wiatru.

Zakończenie książki jest otwarte i może kiedyś powstanie kolejna część powieści. Jeśli tak się stanie z pewnością ją przeczytam.

http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2015 o godz 12:34 Wkp dodał recenzję:
Proza postapo przeżywa w ostatnich latach prawdziwy rozkwit. Fantastyka zawsze czerpała dużo z tematyki końca świata, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że obecnie trwa na nią pewna moda. To zaś po części zasługa „Metra 2033” i jakkolwiek nie patrzeć by na najnowsze dokonanie Patykiewicza, nie da się chyba uniknąć porównań. Na szczęście o ile „Metro…” niezłe pomysłem i stylem, treścią już rozczarowywało (z jednej strony naciągane Deus Ex Machina w tomie pierwszym, z drugiej sztampowość pomysłów w kontynuacji), o tyle „Gwiazdom…” udało się uniknąć podobnych błędów, a także infantylności.

Ich bohaterem jest szesnastoletni Kacper, któremu przyszło żyć w świecie po jego końcu. Po Upadku, jak wydarzenie to określają ocaleli. Kacper nie jest jednak spokojną duszą, schronienie w górach to dla niego za mało. Ambicja i pragnienie poznania świata, w połączeniu z poczuciem obowiązku, popycha go do wyruszenia w nieznane. Tam zaś czekają na niego najróżniejsze zagrożenia, ale także… Właśnie, czy w tym wypadku może liczyć na jakieś „ale”?

Twórczość Patykiewicza poznałem wiele lat temu, właściwie przypadkiem, czytając „Umieralnię”. Tekst był prosty, ale w dziwny sposób porywający. Znakomity klimat, świetna akcja i finałowa dynamika sekwencji – wszystko prezentowało klasyczny schemat filmowych horrorów, na których można rzec, się wychowałem. Kolejne teksty i powieści utwierdziły mnie tylko w tych uczuciach, a jak Patykiewicz pokazuje „Gwiazdami”, pisarska (czy może bardziej wydawnicza) przerwa nie zaszkodziła jego utworom.

Jakie „Gwiazdy” są, widać mniej więcej na pierwszy rzut oka. Zimne i nieprzystępne scenerie, swojskie ale bardzo arktyczne, mrok nocy, szczury wielkości psa… Taki klimat atakuje już od pierwszych stron i nie odpuszcza. Światło w ciemności? Lepiej uciekać, już śmierć jest lepszym wyjściem, niż spotkanie ze Świetlikami. Drugim aspektem powieści jest oczywiście ten, wiążący się nieodzownie z opowieścią drogi – dorastanie. Bohater nie tyle wyrusza w poszukiwaniu nieznanego, ile własnej dojrzałości. I choć wprawdzie jest to powieść z gatunku young adult, Patykiewicz nie popadł w infantylności, jakich można by się obawiać, oferując książkę poważną i dojrzałą, i lekką zarazem.

Z pomysłu, który narodził się od idei smażonych osesków, stworzył autor solidną, klimatyczną i bardzo przyjemną powieść, która nie stawia kropki nad i, oferując możliwość ciągu dalszego. I to bardzo realną, skoro ukazało się właśnie opowiadanie „Parch” dziejące się w świecie „Gwiazd”. Miejmy nadzieję, że tak będzie, póki co zaś, możemy się cieszyć udanymi „Gwiazdami”, które Wam polecam. A wydawnictwu SQN składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2015 o godz 13:44 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Sama okładka i opis w tym przypadku dają czytelnikowi niezłego kopa, by szybko biegł do księgarni po ten tytuł. Jak wy wyobrażacie sobie świat, który został skuty lodem? Nieliczni ludzie, którzy przetrwali Upadek, przypominają mi historię Eskimosów, opatulonych w grube futra, jednak mróz, nie należy do jedynej przeszkody w świecie tej społeczności…

Kacper, jako główny bohater, stara się przeciwstawić stereotypom, walczy o to, by pozostać indywidualistą. Chociaż w jego społeczności, jest mu bardzo ciężko ulec poglądom i zwyczajom innych. Wszystko się zmienia, gdy wyrusza w podróż, która odmienia jego los… Stawiając na pierwszym miejscu Kacpra, który jest nastolatkiem, wiemy, że będziemy mu towarzyszyć podczas jego dorastania, popełniania błędów, jak i walki z regułami, które nie są przez młodą osobę akceptowane.

Lubię zagłębiać się w literaturę, która obrazuje mi wyobrażenie na temat naszej przyszłości. Czasem są to wybuchy nuklearne, wojny, zagłada sił wyższych, lecz w tym wypadku świat ten jest skuty lodem. Zlodowacenie jest jednym z motywów bardzo często stosowanych w literaturze, czy filmach, jednak książka Dopóki nie zgasną gwiazdy opisuje ten świat z kompletnie innej strony.

Wraz z głównym bohaterem w odpowiednim czasie dowiadujemy się o regułach, które w przyszłości rządzą światem. Wtapiamy się w tłum, który zahacza o tematy związane z religią, a przede wszystkim czujemy się, że jesteśmy jedną z jednostek znajdujących się wśród danej społeczności. Poznajemy i próbujemy rozgryźć motywy, którymi wszyscy się kierują, jak walczą o przetrwanie i przede wszystkim, w co wierzą. W tym przypadku pan Piotr w niezwykły sposób przedstawia nam ich jako ludzi wierzących, często ślepo wierzących danym normom, słuchających zdań ludzi wyżej postawionych w hierarchii, a w szczególności tych, którzy nie wyściubiają nosa poza swoje sprawy.

W moim mniemaniu, trochę za mało w tej historii było o wspomnianym już Upadku. Jednak z drugiej strony sądzę, że w kolejnym tomie, sprawy te będą coraz szerzej opisywane. Upadek jest wtrąceniem, który czasem się pojawia, by potem ukazać społeczność i przygody młodego bohatera. To sprawiło, że niektóre opisy wydawały się ciągnąć, aby po chwili znów uderzyć nas niezwykłym wydarzeniem ze zdwojoną siłą.

Powieść postapokaliptyczna ma wielu zwolenników, i zdecydowanie książka Pana Piotra Patykiewicza, wyróżnia się na tle innych. Nie ze względu na to, że użył w swoim wyobrażeniu nieznanego dotąd czynnika, lecz dlatego, że wykreował świat, w którym nigdy w życiu byśmy nie chcieli się znaleźć. Dopóki nie zgasną gwiazdy jest godną polecenia historią, w szczególności, gdy dotrwacie do ostatnich stron to będziecie zaskoczeni, a przede wszystkim, będziecie siedzieć jak na szpilkach, w oczekiwaniu na kolejny tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Rdza Małecki Jakub
27,68 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pasażerka Bracken Alexandra
29,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Exodus Orbitowski Łukasz
35,49 zł
47,89 zł
Inne z tego wydawnictwa Dygot Małecki Jakub
32,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Impuls Duszyński Tomasz
32,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Margo Fisher Tarryn
30,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ślady Małecki Jakub
32,99 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Samotnica Patykiewicz Piotr
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Azyl Grzędowicz Jarosław
25,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Czerwone koszule Scalzi John
31,49 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Ewakuacja Kloos Marco
35,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Polska 2.0 Inglot Jacek
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Pieśń o Kruku Lach Paweł
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Paradox Jerry Christian
20,49 zł
23,00 zł
strona produktu - rekomendacje Szczurynki Gromyko Olga
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje S.Q.U.A.T. Kuśmirak Konrad
19,83 zł
24,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści