Ilość: szt.
Cena:
29,99 zł 34,90 zł
Oszczędzasz:
4,91 zł (14%)
U dostawcy
Wysyłamy w 24h
Autor:
Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Okładka: miękka
Data premiery: 2014-02-24
Inne wydania: Cena:
okładka miękka  29,99 zł
ebook
  • Opis
  • do góry

    Opis

    Dziennikarz śledczy Scott Carney spędził pięć lat, badając przynoszący krocie handel ludzkimi ciałami – nielegalny, krwawy i brutalny „czerwony rynek”. Odnalazł indyjską wioskę zwaną Kidneyvakkam, gdyż większość jej mieszkańców dawno posprzedawała już nerki; rozmawiał z hienami cmentarnymi, ludźmi, którzy kradną ciała z grobów, kostnic i stosów pogrzebowych, by produkować szkielety anatomiczne; odwiedził starożytną świątynię, która eksportuje włosy swoich wyznawców do Ameryki, zarabiając na tym miliony dolarów.

    W XXI wieku ciało ludzkie znów stało się towarem, regulacje prawne sprzyjają nadużyciom. W sytuacji zagrożenia życia nie chcemy zadawać niewygodnych pytań o pochodzenie krwi czy narządów do przeszczepu. Gdy możemy wybierać, kupujemy perukę z naturalnych włosów. Medycyny zalecamy uczyć się tylko na prawdziwych preparatach. Czy w naszym pragnieniu wiedzy, nieśmiertelności i piękna nie uznajemy już granic, których nie wolno przekroczyć?

  • Przeczytaj fragment
  • do góry

    Przeczytaj fragment

    Ważę prawie dziewięćdziesiąt kilogramów, mam brązowe włosy, niebieskie oczy i pełne uzębienie. O ile mi wiadomo, moja tarczyca wydziela właściwe hormony i wtłacza je do sześciu litrów krwi, które krążą po moich żyłach i tętnicach. Mierzę sto osiemdziesiąt osiem centymetrów, mam więc długie kości udowe i piszczele zbudowane ze zdrowej, gęstej tkanki łącznej. Obie moje nerki funkcjonują prawidłowo, a serce pracuje w stałym tempie osiemdziesięciu siedmiu uderzeń na minutę. Szacuję, że w sumie jestem wart około dwustu pięćdziesięciu tysięcy dolarów.
    Moja krew rozkłada się łatwo na osocze, czerwone krwinki, płytki krwi i czynnik antyhemofilowy; mogłaby uratować życie komuś leżącemu na stole operacyjnym albo zatrzymać niekontrolowany krwotok u człowieka chorego na hemofilię. Wiązadła, które utrzymują w całości moje ciało, można oddzielić od kości i wszczepić w kolano kontuzjowanego olimpijczyka. Z włosów rosnących na mojej głowie można zrobić perukę albo wykorzystać zawarte w nich aminokwasy i sprzedawać jako zaczyn do pieczywa. Mój szkielet świetnie prezentowałby się w każdej sali lekcyjnej. Moje najważniejsze organy – serce, wątroba i nerki – mogłyby przedłużyć życie ludziom, których własne narządy przestały funkcjonować na skutek choroby albo wypadku. Rogówki oddzielone od moich oczu mogłyby przywrócić wzrok ociemniałym. Nawet gdybym już umarł, zdeterminowany patolog mógłby pobrać nasienie z mojego ciała i zapłodnić nim kobietę. Dziecko tej kobiety też miałoby określoną wartość.
    Ponieważ jestem Amerykaninem, moje ciało wyceniane jest bardzo wysoko – gdybym pochodził z Chin, byłbym wart znacznie, znacznie mniej. Lekarze i pośrednicy, którzy obracaliby na światowych rynkach moim ciałem, zarobiliby na swoich usługach o wiele więcej niż ja sam, gdybym zdecydował się handlować swoimi organami samodzielnie. Okazuje się, że ogólnoświatowe prawa popytu i podaży dotyczą rynku organów w takim samym stopniu jak sprzedaży butów czy elektroniki.
    Podobnie jak mechanik może wymienić zużyte części naszego samochodu na nowe i naoliwić skrzypiące złącza, by zwiększyć sprawność silnika, tak lekarz może przedłużyć komuś życie, wymieniając wadliwe organy na zdrowe. Z każdym rokiem kolejne bariery technologiczne dotyczące takich zabiegów zostają przekroczone, a sam proces staje się coraz tańszy. Nie istnieją jednak złomowiska ludzkich części wysokiej jakości. Najlepsze ze skonstruowanych do tej pory sztucznych serc, nerek i krwi nie mogą się równać pod żadnym względem z prawdziwymi. Ludzkie ciało jest po prostu zbyt skomplikowane. Obecnie nie da się stworzyć ludzkiego organizmu w fabryce czy w laboratorium, co oznacza, że aby sprostać popytowi na ludzkie części, należy szukać odpowiednich materiałów wśród żywych i niedawno zmarłych ludzi.
    Potrzebujemy ogromnych ilości ludzkiego materiału, by dostarczyć uczelniom medycznym zwłok, dzięki którym przyszli lekarze dobrze poznają anatomię człowieka. Agencje adopcyjne wysyłają tysiące dzieci z Trzeciego Świata na bogatą Północ, by wypełnić luki w amerykańskich rodzinach. Firmy farmaceutyczne potrzebują żywych ludzi do testowania kolejnych superleków, a przemysł kosmetyczny przetwarza miliony kilogramów ludzkich włosów rocznie, żeby zaspokoić niegasnące zapotrzebowanie na nowe fryzury. Czasy odzianych w spódniczki z trawy ludożerców z tropikalnych wysp to już zamierzchła przeszłość – nasz apetyt na ludzkie ciało jest teraz większy niż kiedykolwiek w historii świata.
    Świadomość, że nasze ciała mogą być przedmiotem zwykłego handlu, budzi w nas dziwne i mieszane uczucia. Większość ludzi wyczuwa instynktownie, że o wyjątkowości każdego człowieka decyduje coś więcej niż tylko fizyczna obecność – od elektronów i kwarków, które tworzą nasze tkanki, po skomplikowane struktury biologiczne, podtrzymujące każdy nasz oddech. Oprócz niej istnieje również innego rodzaju obecność, która towarzyszy życiu. Na potrzeby tej książki, a także dla własnej wygody, gdyż ułatwi mi to pisanie, zakładam, że istota ludzka ma również duszę?. Utrata duszy zamienia ciało w kawałek materii.
    Choć niemal każdy z nas uważa swoje ciało za rzecz świętą, która nie podlega prozaicznym prawom rynku, musimy pogodzić się z faktem, że handel ludzkimi organami rozkwita. Co roku właścicieli zmieniają fragmenty ludzkich organizmów o wartości co najmniej kilku miliardów dolarów. Na świecie żyje ponad sześć miliardów ludzi , więc zasoby są naprawdę spore. Możemy założyć, że globalna podaż nerek to ponad sześć miliardów (albo ponad dwanaście, jeśli jesteśmy naprawdę bezlitośni), przeszło sześćdziesiąt miliardów litrów krwi i dość rogówek, by wypełnić nimi stadion piłkarski. Jedyną rzeczą, która powstrzymuje handlarzy od sięgnięcia po niewyobrażalne zyski, są prawa do eksploatowania tych zasobów.
    Spójrzmy na przykład na rynek adoptowanych dzieci. W momencie gdy jakaś rodzina zdecyduje, że chce przyjąć do siebie ubogie dziecko z innego kraju, nie zna jeszcze tożsamości tego dziecka, jego wyglądu ani charakteru. Szukając dziecka idealnego, precyzuje swoje potrzeby na podstawie tego, co oferuje jej rynek dzieci. Przegląda katalogi zamieszczane w internecie przez międzynarodowe agencje adopcyjne, czyta artykuły prasowe o zrozpaczonych malcach z sierocińców i podejmuje trudne decyzje, określając cechy dziecka, które chciałaby przygarnąć.
    Oczywiście jakiś czas potem adoptowane dziecko stanie się prawdziwym członkiem rodziny, lecz aby do niego dotrzeć, przybrani rodzice muszą poznać cały łańcuch dostaw, złożony często z podejrzanych pośredników i skorumpowanych urzędników, którzy w wielu przypadkach postrzegają dzieci jedynie jako małe ciała. Dopiero gdy dziecko znajdzie się w domu nowej rodziny, stanie się prawdziwą, rzeczywistą osobą, a nie abstraktem.
    Bez względu na to, jakie są nasze zapatrywania moralne na tę kwestię, ciała niewątpliwie już od dawna są towarem – choć towarem niewygodnym. Nie powstają w fabrykach jako całkiem nowe produkty, montowane przez pracowników w sterylnych ubraniach – zbiera się je raczej jak używane samochody pozostawione na złomowiskach. Zanim będziemy mogli zapłacić rachunek i zabrać ze sobą ludzką tkankę, ktoś będzie musiał zmienić ją z kawałka człowieka w przedmiot o wartości rynkowej. W odróżnieniu od używanych samochodów i ich części cenę ludzkiego ciała określa się nie tylko w dolarach. Mierzy się ją również krwią i trudną do oszacowania wartością życia, zarówno ocalonego, jak i utraconego. Kupując fragment ludzkiego ciała, bierzemy na siebie moralną odpowiedzialność związaną z jego pochodzeniem, a także przejmujemy biologiczną i genetyczną historię byłego właściciela. To transakcja, która nigdy się nie kończy.
    Prawo i gospodarka rozróżniają trzy rodzaje rynku: biały, szary i czarny. Na czarnym rynku handluje się nielegalnymi towarami i usługami, na przykład bronią i narkotykami, podczas gdy pirackie płyty czy nieopodatkowane dochody to domena szarego rynku, czy też szarej strefy. Biały rynek jest terytorium produktów legalnych – od żywności kupowanej w sklepie na rogu po podatki dochodowe odprowadzane uczciwie każdego miesiąca. Wszystkie te rynki łączą dwie cechy: sprzedawane tam towary mają jasno określoną wartość, którą można wyrazić w dolarach lub centach, a transakcje kończą się w momencie, gdy pieniądze zmienią właściciela. Rynek, na którym handluje się ludzkimi ciałami, jest inny, bo jego klienci zawdzięczają życie i szczęście rodzinne łańcuchowi dostaw.
    Witajcie na czerwonym rynku.
    (...)

    do góry

    Recenzje

    Napisz recenzję Przeczytaj wszystkie 11
  • Recenzje Napisz recenzję
  • Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 24 czerwca 2014
    Czy ludzkie ciało żywe lub martwe może być towarem? Oczywiście, że może, a właściwie już od dawna jest. Amerykanin Scott Carney przełamuje wstydliwą zmowę milczenia wokół handlu organami do przeszczepów, komórkami jajowymi do zabiegów in vitro czy dziećmi do adopcji. To jest cały przemysł - fabryka nadziei dla tych, których stać na nadzieję. I tylko dla nich. Wstrząsający reportaż, ale również niezwykle fascynujący. Polecam, naprawdę warto przeczytać.
    Marta Żynel empik Białystok
    Czerwony rynek
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    _Alek_ 05 czerwca 2014
    Świetna książka moim zdaniem. Pod względem tego jak napisał ją autor i jak podtrzymuje uwagę czytelnika to prawdziwy mistrz. Książka opisuje kulisty handlu ludzkim ciałem i wszystkim co można z niego wydobyć od kości po włosy, oczywistością są organy. Książka naprawdę bardzo mocna i chyba nie każdy da radę ją przeczytać bez krzywienia się.
    Ekspert empiku poleca
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ekspert Empiku 20 maja 2014
    Jeśli jesteś osobą, która wiele w życiu widziała i uważasz, że nic już nie jest w stanie Cię zaskoczyć, koniecznie sięgnij po tę książkę. Po jej przeczytaniu zaczniesz inaczej patrzeć na zdjęcia zaginionych osób, spacer po zmroku pustymi alejkami wyda się niewiarygodnie niebezpieczny, a liczba osób nieodnalezionych szokująco wysoka. "Czerwony rynek" to napisany mocnym i dosadnym językiem reportaż o handlu ludzkim ciałem, perukach z naturalnych włosów i szkieletach na uczelniach medycyny z prawdziwych ludzi.
    Maciej Duda, Empik Olsztyn
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Nie jest to kolejna fikcja literacka
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    dzemer 10 maja 2014
    Pozycja ta wydaje się być tylko dla osób o mocnych nerwach, ale czy na pewno? W dzisiejszym świecie, na każdym kroku otacza nas horror i sensacja. Nie ma wieczornych wiadomości, w których nie usłyszelibyśmy o kolejnej masakrze w naszym sąsiedztwie. Książka wstrząsa, ale chyba nie aż tak bardzo. Przecież każdy z nas ma chociaż najmniejszą świadomość tego, jaką drogę mogą odbyć ludzkie wnętrzności, po śmierci, czy jeszcze przed. Polecam, więc wszystkim, którzy chętnie chwycą po reportaż, myślę że warto przeczytać coś ciekawego o świecie, co nie jest tylko kolejną fikcją literacką.
    polecam lekarzom
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Anna 07 maja 2014
    Nie zdawałam sobie sprawy że można być tak niewrażliwym i że człowiek może bez skrupułów wykorzystywać drugiego człowieka. Cena ludzkiego ciała jest różna od miejsca zamieszkania.Książka przedstawia okrutny świat handlarzy ludzkimi organami.
    Straszna i fascynująca
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Czpila 19 kwietnia 2014
    Straszna jest to książka, a jednocześnie przeokropnie fascynująca. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się zapomnieć o tym, że czytam reportaż. Wstrząsająca i momentami naprawdę przerażająca historia. Uwielbiam reportaże Czarnego, z książki na książkę coraz bardziej. Polecam przeczytać, bo naprawdę warto.
    Polecam!
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Viconia 28 marca 2014
    Ten reportaż jest momentami straszniejszy niż najgorszy horror. Kiedy uświadamia nam, że takie rzeczy dzieją się od dawna i dziać się będą budzi w nas tyle emocji, że ciężko je uporządkować, ale mimo wszystko od książki nie da się oderwać. To jedna z tych książek, gdzie „jeszcze tylko jeden rozdział i idę spać” a potem przychodzicie do pracy po trzech godzinach snu. Wstrząsająca, bardzo dobrze napisana i skłaniająca do wielu refleksji. Najważniejsza jest chyba ta, że uświadamia nam pewien fakt. A mianowicie – pieniądze sprawiają, że znikają uczucia wyższe, znika człowieczeństwo. Ludzkie ciało zmienia się w zwyczajną górę mięsa, które można poporcjować i bardzo dobrze na tym zarobić. Mając na to nieme przyzwolenie władz kraju i przemysłu medycznego. Nic nie wskazuje na to, żeby coś miało się na tym polu zmienić. Zachęcam do przeczytania, naprawdę warto.
    Otwórz oczy!!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Buvi 11 marca 2014
    Książka reportaż, która otwiera oczy ludziom, a przynajmniej powinna otworzyć. Autor pokazuje jak wielki jest rynek handlu ciałem, jego fragmentami... Osiagnięcia współczesnej medycyny mają swoją cenę, nie tylko moralną, kosztują życie... Książka wywarła na mnie duże wrażenie, do tej pory zastanawiam się dlaczego czyjeś życie jest cenniejsze niż kogoś innego...
    Straszna
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Oktavia 08 marca 2014
    Dla mnie ta ksiązka i to co autor w niej opisuje jest po prostu straszne i naprawdę trochę teraz boję się jeździć do niektórych krajów na wakacje. Ogólnie książka opisuje handel ludźmi i organami, ale też włosami, zębami, przktycznie każdą część ludzkiego ciała są w stanie sprzedać. Ja jestem w szoku po przeczytaniu tej książki. Nie sądziłam, że takie rzeczy dzieja się naprawdę.
    Będzie mocna
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Squerios 28 stycznia 2014
    Właśnie przeczytałem fragment tej książki po opisem i jestem w szoku. Nie czytałem jeszcze książki, która porusza ten problem. ZA to ten fragment na pewno pokazuje, że będzie to bardzo mocna książka i bardzo kontrowersyjna. Autor ma chyba bardzo ostry i dosadny sposób pisania i tym na pewno mnie też już zaciekawił. Rzadko kiedy zwykły fragment tak mnie zaciekawia, już zamówiłem i czekam na paczkę.
    Szokująca i prawdziwa
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Enter 21 stycznia 2014
    Temat jak najbardziej wstrząsający. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, że czasem sam napędza czerwony rynek - kupuje peruki z włosów naturalnych, w desperacji szuka każdą drogą organów na przeszczep, korzysta z naturalnych pomocy medycznych. Kawał dobrej roboty musiał wykonać autor książki, Scott Carney.
    zwiń
    Zamknij
    Dziękujemy za dodanie recenzji
    Podziel się na Facebooku
    Czerwony Rynek - Carney Scott
    Właśnie zrecenzowałem: Czerwony Rynek
    Dziennikarz śledczy Scott Carney spędził pięć lat, badając przynoszący krocie handel ludzkimi ciałami – nielegalny, krwawy i brutalny „czerwony rynek”. Odnalazł indyjską wioskę zwaną Kidneyvakkam, gdyż większość jej mieszkańców dawno posprzedawała już nerki; rozmawiał z hienami cmentarnymi, ludźmi,
    Zamknij
    Napisz recenzję i oceń produkt
    Oceń produkt:
    Tytuł: * pole wymagane
     
    Recenzja: ** minimum 50 znaków
     
    W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
    * pole wymagane
    ** minimum 50 znaków
    Napisz recenzję i wygraj 100 zł na zakupy w empik.com! Szczegóły konkursu, regulamin oraz zwycięzców z poprzedniego miesiąca znajdziesz TUTAJ.
  • Dane szczegółowe:
  • do góry

    Dane szczegółowe:

    Tytuł: Czerwony Rynek
    Seria: Reportaż
    Autor:
    Wydawca: Wydawnictwo Czarne
    Numer wydania: I
    Data premiery: 2014-02-24
    Język wydania: polski
    Język oryginału: angielski
    Ilość stron: 224
    Tłumaczenie: Ochab Janusz
    Rok wydania: 2014
    Forma: książka
    Indeks: 14308666