Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki?
Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna?
Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej sytuacji postępuje właściwie. W przeciwieństwie do jej przebojowej przyjaciółki Darcy, nie zawsze lojalnej. Jedna noc sprawia, że role się odwracają. Po przyjęciu z okazji swoich trzydziestych urodzin Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy. Początkowo chce jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie, ale zakochuje się i brnie w kłopoty. Tymczasem data ślubu Darcy i Deksa jest coraz bliższa...
Co wybierze Rachel: miłość czy przyjaźń?
Coś pożyczonego udowadnia, że nic nie jest czarno-białe i zawsze trzeba uważnie wysłuchać obu stron. A co na temat podwójnej zdrady ma do powiedzenia Darcy? Już wkrótce poznacie tę samą historię opowiedzianą z jej punktu widzenia.
Powoli moi przyjaciele się wykruszają, po raz ostatni życząc mi sto lat. Ja i Dex zostajemy najdłużej, przebijając nawet Marcusa. Siedzimy przy barze i rozmawiamy z aktorem / barmanem, który ma tatuaż z napisem „Amy”. Starzejąca się prawniczka nie wzbudza w nim żadnego zainteresowania. Kiedy postanawiamy, że czas się zbierać, jest już po drugiej. Noc bardziej przypomina lato niż środek wiosny i ciepłe powietrze przepełnia mnie nagłą nadzieją: to będzie lato, podczas którego poznam mojego faceta.
Dex zatrzymuje dla mnie taksówkę, ale kiedy samochód hamuje, pyta:
- Co powiesz na jeszcze jedną rundkę? Wypijemy po drinku?
- Jasne - zgadzam się. - Czemu nie?
Obydwoje wsiadamy do taksówki, a Dex mówi kierowcy, żeby po prostu jechał, ponieważ musi się zastanowić dokąd. W końcu lądujemy w Alphabet City, w barze na rogu Siódmej i Alei B, o trafnej nazwie 7B.
To niezbyt przyjemne miejsce - brudne i zadymione. Mimo to podoba mi się - nie jest wymuskane i nie można go nazwać speluną, która stara się być fajna, ponieważ nie jest elegancka.
Dex wskazuje jeden z boksów.
- Usiądź. Zaraz do ciebie wrócę. - Po chwili się odwraca. - Co ci zamówić?
Mówię, że napiję się tego co on, a potem siadam i czekam na niego w boksie. Patrzę, jak mówi coś do dziewczyny za barem ubranej w szerokie spodnie koloru khaki i bezrękawnik z napisem „Upadły Anioł”. Barmanka uśmiecha się i kręci głową. W tle płyną dźwięki Omaha. To jedna z tych piosenek, które wydają się zarazem melancholijne i wesołe.
Chwilę później Dex siada naprzeciwko mnie, podsuwając mi piwo.
- Newcastle. - Uśmiecha się, a wokół jego oczu pojawiają się zmarszczki. - Smakuje ci?
Kiwam głową i też się uśmiecham.
Kątem oka widzę, że Upadły Anioł obrócił się na barowym krześle i bacznie obserwuje Deksa, chłonąc jego wyrzeźbione rysy, falujące włosy i pełne usta. Pewnego razu Darcy skarżyła się na to, że Dex przyciąga więcej spojrzeń niż ona. Jednak w przeciwieństwie do swojego żeńskiego odpowiednika Dex zdaje się nie zauważać zainteresowania, jakie wzbudza. Teraz Upadły Anioł spogląda w moją stronę, zastanawiając się zapewne, co Dex robi z tak przeciętną kobietą. Mam nadzieję, że uznała nas za parę. Dzisiaj wieczorem nikt nie musi wiedzieć, że jestem tylko gościem na jego weselnym przyjęciu. [...]
W 7B przyjmują ostatnie zamówienia. Kupujemy jeszcze po piwie i wracamy do naszego boksu. Chwilę później znowu siedzimy w taksówce, jadąc na północ Pierwszą Aleją.
- Będą dwa przystanki - Dex informuje kierowcę, ponieważ mieszkamy po przeciwnych stronach Central Parku. Dex trzyma torebkę Darcy od Chanel, która w jego wielkich dłoniach wydaje się mała i nie na miejscu. Zerkam na srebrną tarczę jego roleksa, prezentu od Darcy. Dochodzi czwarta nad ranem.
Siedzimy w milczeniu, podczas gdy taksówka przemierza dziesięć lub piętnaście przecznic. Każde z nas patrzy przez okno po swojej stronie, ale w pewnej chwili samochód podskakuje na jakimś wyboju i ląduję pośrodku tylnego siedzenia, muskając kolanem nogę Deksa. Wtedy, nie wiedzieć czemu, Dex zaczyna mnie całować. A może to ja całuję jego. Jakimś cudem się całujemy. Mój umysł wypełnia pustka i wsłuchuję się w miękki dźwięk naszych ust, które znowu się spotykają, bez końca. W którejś chwili Dex stuka w plastikową przegrodę i między jednym pocałunkiem a drugim mówi kierowcy, że ostatecznie będzie tylko jeden przystanek.
Docieramy na róg Siedemdziesiątej Trzeciej i Trzeciej, niedaleko mojego mieszkania. Dex wręcza kierowcy dwudziestkę i nie czeka na resztę. Wysiadamy z taksówki, całujemy się chwilę na chodniku, a potem na oczach José, mojego dozorcy. Całujemy się, jadąc windą. Przywieram plecami do ściany i dotykam głowy Deksa. Zaskakuje mnie miękkość jego włosów.
Gmeram kluczykiem w zamku, przekręcając go w złą stronę, podczas gdy Dex obejmuje mnie w talii, a jego usta muskają mój kark i policzek. Wreszcie drzwi stają otworem i całujemy się na środku mojego mieszkania, stojąc prosto i nie opierając się o nic z wyjątkiem siebie samych. Potykając się, podchodzimy do mojego łóżka zaścielonego ze szpitalną precyzją.
- Jesteś pijana? - Jego głos jest tylko szeptem w ciemności.
- Nie - kłamię. Zawsze się zaprzecza, kiedy jest się pijanym. I chociaż jestem pijana, przez jedną trzeźwą chwilę rozważam, czego brakowało w moim dwudziestoparoletnim życiu i co mam nadzieję odnaleźć jako trzydziestolatka. Dociera do mnie, że w tę doniosłą urodzinową noc mogę mieć jedno i drugie. Dex może stać się moją tajemnicą, ostatnią szansą na mroczny rozdział w życiu dwudziestoparolatki, a oprócz tego może stanowić swego rodzaju preludium - obietnicę przyjścia kogoś takiego jak on. Myślę również o Darcy, ale szybko o niej zapominam, owładnięta siłą większą niż nasza przyjaźń i moje sumienie. Dex kładzie się na mnie. Zamykam oczy, otwieram je i zamykam znowu.
A potem dzieje się coś niewiarygodnego: uprawiam seks z narzeczonym mojej najlepszej przyjaciółki.
Budzi mnie sygnał telefonu i przez moment leżę zdezorientowana, rozglądając się po własnym mieszkaniu. Po chwili na mojej sekretarce rozlega się piskliwy głos Darcy, który namawia
mnie, żebym odebrała, odebrała, ko n i e c z n i e odebrała. Nagle przypomina mi się zbrodnia. Za szybko siadam na łóżku i całe mieszkanie wiruje. Obok dostrzegam plecy Dextera, umięśnione i lekko usiane piegami. Mocno szturcham je palcem.
Przewraca się na drugą stronę i spogląda na mnie.
- Chryste! Która godzina?
Moje radio z budzikiem wskazuje piętnaście po siódmej. Od dwóch godzin jestem trzydziestolatką. Poprawka: od godziny. Urodziłam się w innej strefie czasowej.
Dex szybko wstaje i zbiera swoje ubranie porozrzucane po obydwu stronach łóżka. Automatyczna sekretarka wydaje z siebie podwójny sygnał i rozłącza się z Darcy. Ona dzwoni jednak jeszcze raz, rozwodząc się nad tym, że Dex nie wrócił do domu. Sekretarka znowu przerywa jej w pół zdania. Darcy telefonuje po raz trzeci, jęcząc:
- Obudź się i zadzwoń do mnie! Po t r z e b u j ę cię!