Bez słów (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 30,99 zł

Cena empik.com:
30,99 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłka w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
30,99 zł
asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
34,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Opis

Czasem słowa nie są potrzebne, by wyrazić, co kryje się w sercu.
Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.

Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?

Od wydawcy:

"Ta powieść dotyka najczulszych strun ludzkiej duszy, uwrażliwia na los drugiego człowieka i w przejmujący sposób uświadamia, że najpiękniejszy dźwięk, jaki istnieje, to glos serca. Zakochałam się w tej historii."
Krystyna Meszka, cyrysia.blogspot.com

Dane szczegółowe

Tytuł: Bez słów
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Tomczak Martyna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 384
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-03-30
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 208 x 142
Indeks: 18805024

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
117
4
17
3
3
2
3
1
4
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
95 recenzji
27-11-2017 o godz 09:51 chmurnym.okiem dodał recenzję:
To nie jest książka, którą chciałam przeczytać. Nie znałam wcześniej autorki "Bez słów". Mia Sheridan być może przewijała się w moim otoczeniu, ale nie zwróciłam na nią uwagi. Dopiero silna potrzeba przeczytania czegoś lekkostrawnego sprawiła, że uważniej przejrzałam ofertę promocyjną jednej z księgarń internetowych. Ach ta bezbolesna prędkość kupowania ebooków. Kupiłam, bo książka miała opinie gorącego romansu, bo czytelniczki zachwycały się tajemniczością głównego bohatera, bo bohaterka była po przejściach. Owszem, chłopak zapowiadał się intrygująco. Również dziewczyna nie była typowym niewiniątkiem. Cóż z tego skoro autorka od razu przeszła do ataku na parę starając się za wszelką cenę zrobić z niej... parę właśnie. Oczywiście mają wzloty i upadki. Na drodze do szczęścia czekają ich kłótnie, alkohol, prostytutki (no, jedna) i rozstanie. Czy któryś z romansów skończył się nieszczęśliwie? Ale to nie jest taka zła książka. Językowo napisana jest sprawnie, nie ma ozdobników. Historia została opisana przede wszystkim z perspektywy bohaterki, młodej kobiety, która z dala od swojego otoczenia chce przemyśleć życie po osobistej tragedii. Trafia do niewielkiej miejscowości, pracuje jako kelnerka, odnajduje się w nowej społeczności. I dzięki temu świeżemu spojrzeniu na mieszkańców, jest w stanie zauważyć zaniedbania względem swojego ukochanego. Ludzie traktują go jak wyrzutka, od lat jest dla nich niewidzialny. Tylko ona go widzi, potrafi z nim rozmawiać. A potem okazuje się, że ona ma pieska, on ma szczeniaki. On bez koszulki rąbie drewno, a ona go podgląda. On jest prawiczkiem, a ona może go wprowadzić w arkana miłości. A kiedy on znika - ona czeka. Tak, bo kobiety rozdrapują swoje prawdziwe lub wyimaginowane winy. I czekają aż pan się namyśli i uzna, że może już wrócić i powiedzieć, że miło, że czekałaś. Hej, nie poszedłem bez słowa, zostawiłem ci list, o co ci chodzi. Przecież z tobą nie da się normalnie rozmawiać. Ale uspokój się kobieto. Nie rycz, nie krzycz. Jestem tutaj. Teraz mogę być twoim całym światem. Nie pamiętam imion bohaterów. Nie jest mi z tego powodu bardzo przykro. Po prostu ja i wyimaginowana wizja czytelniczki tej powieści rozjechałyśmy się w różne strony. Inaczej interpretuję gorący romans. Kiedyś, ach kiedyś... z pewnością podobałaby mi się historia opowiedziana przez Mię Sheridan, ale na tym etapie życia spodziewam się po książce czegoś innego. Więc tak, da się czytać "Bez słów", ale innych powieści tej autorki nie będę szukać. A i na polecanki zachwyconych czytelniczek patrzeć będę jeszcze bardziej sceptycznie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2017 o godz 18:34 Martyna Stefanik dodał recenzję:
nie dziwię się ze ta książka otrzymała aż tyle pozytywnych słów. Świetnie napisana to mało powiedziane. Książka na miarę Collen HOover. niesamowita. Dzięki niej pokochalam szczęśliwie zakończenie i przestałam uważać ze to mdły i niepotrzebny dodatek do książki
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2017 o godz 16:31 nati2525 dodał recenzję:
"A jednak skrzywdzeni ludzie zachowują się tak, jak się zachowują, bo nie wierzą, że na świecie istnieje dobro. Ponieważ sami nigdy go nie zaznali." Ach, ta książka jest po prostu... Aż brakuje mi słów. Jest wyjątkowa. Uczucia, które mnie ogarnęły, gdy ja czytałam były niezwykłe, wszechogarniające... Ona trafia do serca, rozbija i składa człowieka emocjonalnie. Od szoku do wzruszenia, ekscytacji i "wtopienia się w tę historię. Tak, to zrobiła ze mną ta książka. Archer i Bree, oboje są inni, różni, nieidealni, ale szczerzy, wyjątkowi, walczący z demonami przeszłości. Jest, to duet, para daleka od schematów. On nie może mówić i choć wiele osób uważa go za wariata, nie próbują nawiązać z nim kontaktu, traktują jak powietrze, a co na, to ona? Zdaje się nie być, to,dla niej przeszkodą. Widzi w nim człowieka jakim jest. Nie postrzega go przez pryzmat jego niepełnosprawności. Od pierwszego spotkania coś między nimi jest, iskrzą jakieś uczucia? Tylko jakie? "Uważam, że miłość to na tyle abstrakcyjne pojęcie, że każdy z nas ma swoje własne słowo na określenie tego, co dla niego oznacza." Wszystko przychodzi z czasem. Jest, to bardzo zmysłowa opowieść i inna od tych, które do tej pory przeczytałam. Uczucia rodzące się pomiędzy Archerem i Bree oraz bliskość są tak naturalne i nieuniknione. "Jestem tutaj dla ciebie. Jestem tutaj dzięki tobie. Dzięki temu, że mnie dostrzegłaś, nie tylko oczami, ale również sercem. Jestem tu, ponieważ chciałaś mnie wysłuchać i dlatego, że miałaś rację…" „Bez słów” trzyma w napięciu do samego końca. Zaskoczyła mnie końcówka i byłam zła, zrozpaczona, że tak może skończyć się ta książka, ale nie. Autorka doskonale umie zmylić czytelnika. Świetnie napisana, wzruszająca do głębi, bohaterowie są wyjątkowi – takich nie spotkacie w żadnej innej książce. Emocje, których dostarczyła mi ta książka zostaną ze mną na długo i nie zapomnę jej. Bo takich książek się nie zapomina. Powinna, to być pozycja obowiązkowa do przeczytania na półce, każdego „książkoholika”. Polecam Wam ją bardzo gorąco ! "A jej miłość otacza mnie ze wszystkich stron i przypomina, że najgłośniejsze słowa to te, które sami przeżywamy."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2017 o godz 16:36 InezStanley dodał recenzję:
Bez Słów- „Czasem słowa są niepotrzebne, by wyrazić to, co kryje się w sercu”. O istnieniu takiej Pani jak Mia Sheridan wiedziałam już od dawna, czytałam pozytywne recenzje jej powieści, ale tak wychodziło, że nie miałam odwagi się za nią zabrać. Aż pewnego dnia, powiedziałam sobie, że w końcu muszę coś przeczytać i mój wybór padł na Bez słów. Archer Hale, jest mimo młodego wieku doświadczył już bardzo wiele cierpienia, mieszka w domu przy lesie. Jest całkiem sam na tym świecie. Ludzie z miasteczka mają go za dziwaka, kogoś pozbawionego piątej klepki, wręcz niebezpiecznego. Bree Prescott, próbuje uciec od niedawnych wydarzeń. Spotkało ją wiele zła i cierpienia. Ucieka ze swojego miasta do miasteczka Pelion w nadziei, że znajdzie w nim spokój. Niespodziewanie Archer i Bree spotykają się. Ich pierwsze spotkanie jest bardzo dziwne, ale nagle Bree staje się bardzo zafascynowana chłopakiem i postanawia się przebić przez mur niedostępności i dzikości jakim otoczył się Archer. Jak wyrazić miłość nie używając słów? Czy to w ogóle możliwe? Mia Sheridan stworzyła bohaterów niepopularnych, a nawet nieco dziwacznych, jednak kreśląc swoją opowieść udowodniła, że niewypowiedziane deklaracje mogą mieć większą moc niż te, które ktoś głośno wykrzyczy. W efekcie historia Bree i Archera okazała się jedną z najpiękniejszych, jakie czytałam i przy ,której płakałam jak dziecko… Chcecie wiedzieć dlaczego? Zamknięty w sobie samotnik, milczący dziwak, szalony młody mężczyzna – tak oceniają Archera mieszkańcy sennego miasteczka nad brzegiem jeziora. Gdy Bree postanawia zamieszkać w pobliżu, nie wie jeszcze, że Archer zmieni jej życie w wulkan emocji, a nigdy niewypowiedziane słowa staną się najważniejszymi w jej życiu. Co takiego jest w milczącym chłopaku, że mieszkańcy omijają go szerokim łukiem? Dlaczego Bree, tak spragniona spokoju i samotności lgnie do Archera, mimo że ten wyraźnie jej unika? Jak potoczą się losy bohaterów, którzy nawzajem odkrywają swoje tajemnice? Przeczytajcie. „Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?” Bez słów Mii Sheridan jest jedną z tych książek, w przypadku których miałam mocne przeczucie, że mi się spodoba. Wystarczyło mi zobaczyć okładkę, która jest przecudowna, i przeczytać opis, by zadecydować, że tę książkę po prostu muszę mieć, nie ma innej opcji. I wiecie co? Przeczucie po raz kolejny mnie nie myliło. :) „Nieważne, kim jesteśmy, musimy radzić sobie z tym, co przyniesie los, nawet okaże się gówniany, i robić, co w naszej mocy, żeby mimo to się rozwijać, kochać, mieć nadzieję… i wiarę w to, że droga, którą podążamy wiedzie do jakiegoś celu”. Szalenie podobał mi się sposób, w jaki Mia Sheridan poprowadziła rozwój związku Bree i Archera. Delikatne podchody, subtelne uwodzenie, pokonywanie kolejnych barier, humor, szczypta dramatu i gier psychologicznych i wysmakowane sceny erotyczne to tylko wycinek tego, czego możecie się spodziewać sięgając po Bez słów. Rozwiązania jakie zastosowała autorka są wyjątkowo przekonujące, a sylwetki postaci wiarygodne i dopracowane. Autorka zadbała również o tło wydarzeń i bohaterów drugoplanowych, którzy mają znaczący wpływ na rozwój akcji, oraz dodała do całości garść refleksji. Książka nie jest kolejną naiwną i głupiutką opowieścią o poszukiwaniu miłości, ale dotyka też takich tematów jak brak tolerancji, poczucie osamotnienia, traumatyczna przeszłość czy kłopoty rodzinne. Bez słów to powieść bardzo wzruszająca, porusza naszej najczulsze punkty. Pokazuje nam to, że nie można od razu skreślać drugiego człowieka, że zamiast przejść obok niego obojętnie, warto wyciągnąć do niego rękę i starać się go poznać, że warto kierować się sercem i że miłość pojawia się najmniej oczekiwanym momencie. Polecam Gorąco!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-09-2017 o godz 23:25 asiakrawczyk dodał recenzję:
Piękna książka o tym że miłość jednak nie ma granic.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2017 o godz 18:50 pati101099 dodał recenzję:
kocham całym serduchem!!! <33 pochłonęła mnie od samego początku..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-08-2017 o godz 10:39 Anonim dodał recenzję:
Zdecydowanie najlepsza pozycja Autorki. Przeczytałam wszystkie i ta książka swoją historia bije na łeb na szyje pozostałe. Polecam, wciągająca , czasem z pazurem, super.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-08-2017 o godz 12:12 monikapl dodał recenzję:
Książka lekka i przyjemna do czytania ale fabuła niezbyt wciągająca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-08-2017 o godz 22:14 Natalia Majka dodał recenzję:
"Bez słów" to cudowna, wzruszająca książka, która zostaje na długo w pamięci. Opowieść o niemym mężczyźnie i zakochanej w nim kobiecie wzbudza ciekawość. Zaskakująca miłość, coś innego, coś rzadkiego... to dowód na to, że każdemu jest coś pisane i każdy ma szansę na szczęście. Ta książka może wiele nauczyć, skłaniać do przemyśleń i wzruszyć. Polecam miłośnikom romansów i kryminałów. Warto jest ją przeczytać. Czyta się ją bardzo szybko i łatwo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-07-2017 o godz 12:30 Klaudia Tretkowska dodał recenzję:
Bardzo wzruszająca powieść. Osoby bardziej podatne mogą uronić kilka łezek. Jest to piękna opowieść o miłości, przywiązaniu i oo tym jak wielkie zło mogą wyrządzić ludzie, czasami nieświadomi tego jakie ciosy zadają. Polecam miłośnikom gatunku ;D
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2017 o godz 20:47 agnieszka_kw dodał recenzję:
Piękna i wzruszająca książka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2017 o godz 11:50 Ósemkowy Klub Recenzenta dodał recenzję:
Mia Sheridan - autorka miłosnych historii, które trafiają prosto w serca każdej kobiety. Mieszka ona w Cincinnati w stanie Ohio. Urodzona w Stanach Zjednoczonych. Napisała książki, które zmieniły życie wielu młodych, jak i starszych pań. Jej inne dzieła to „Bez Szans”; „Bez Winy”; „Eden. Nowy początek”. Książka „Bez słów” to niesamowita opowieść o wręcz niemożliwej miłości. Ukazuje, że jeżeli jest komuś przeznaczona wspólna przyszłość, nastanie ona w najbardziej nieoczekiwanym momencie, odmieni życie dwójki ludzi, którzy mają nieciekawą przeszłość i nijaką teraźniejszość. Czytając poznajemy Archera określanego jako „dziwaka”, przez ludzi w mieście. Jest on mężczyzną, który nie mówi. Ma za sobą ciężki wór przeżyć z dzieciństwa co powoduje brak zaufanie do innych i prowadzenie trybu samotnika. Z czasem poznaje Bree, kobietę, która szuka bezpiecznej przystani, i miejsca, gdzie na chwile zapomni o tym, co się stało kiedyś. Odcina się od wszystkiego i wszystkich i zaczyna wszystko od „pustej kartki”. Archer staję się zagadką dla kobiety. Ona pragnie złamać szyfr do jego życia i odsłonić jego przeszłość. Czy miłość bez słów może być silna i czy ma szanse przetrwać? Czy tych dwoje coś połączy? Na te pytanie, odpowiedź znajduje się w tej pięknej miłosnej historii. Bardzo szybko czyta się tę opowieść. Czytając ją miałam problem, czy czytać dalej i skończyć ją w jeden dzień? Czy nie czytać i ograniczać się do kilku stron dziennie i wiecznie myśleć o tym, co się stanie dalej w życiu Bree i Archera? Nie można czytać tej książki bez towarzystwa chusteczek. Człowiek nagle wyobraża sobie sceny z tej powieści w swojej głowie. Widzi oczami jak wyglądają główni bohaterowie. Każdy pragnie być na miejscu Bree albo Archera. Tę książkę powinien przeczytać każdy, który uważa, że nic mu nie jest przeznaczone. Mia Sheridan pokazuje, że w najmniej oczekiwanym momencie przyjdzie czas na tę „wyczekane” uczucie. Nie potrzeba słów, by wyrazić to, co się czuje, to co siedzi w duszach dwójki zakochanych ludzi. Ducky, lat 17 źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2017 o godz 21:59 IPHONE_USER dodał recenzję:
Książka jest bardzo wciągająca .Polecam niemoglam sie od niej oderwać
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
28-02-2017 o godz 00:03 Lidia75 dodał recenzję:
Jestem w szoku,że książka która ma tyle gwiazdek i prawie same recenzje z zachwytami jest tak banalna aż boli a napisana jest przeciętnie. Próbowałam się doszukać obiecanej rewelacji i "mocy" wynikających z recenzji i nic z tego nie znalazłam. Jedyne co znalazłam to wielkie rozczarowanie bo z każdą strona zastanawiałam się kiedy nastąpi ta rewelacja a po przeczytaniu ponad połowy gdy się nic nie działo nie mogłam wyjść z szoku, że taka książka ma miano niesamowitej. Zmęczyłam się czytając ją. Jest bardzo,bardzo przeciętna. I nadal jestem w szoku.....nie minął mimo,że trochę czasu minęło jak skończyłam ją czytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-02-2017 o godz 16:40 Lidia Dzika dodał recenzję:
To moja druga książka z tej serii . Wcześniej miałam inne książki autorki i jestem pewna ze nie ostatnia . Polecam . Moje wszystkie koleżanki czytały bez tchu każda stronę to chyba mówi samo za siebie .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-12-2016 o godz 22:59 Paulina Lipka-Bartosik dodał recenzję:
Rok 2016 to bez wątpienia rok Mii Sheridan. Każda jej powieść trafia na listę bestsellerów "New York Timesa", a nasze rodzime wydawnictwa na wyścigi wydają kolejne jej powieści. O ile "Stinger. Żądło namiętności" nieszczególnie zachęcało mnie do poznania tej autorki (bo proszę, ten tytuł? Ta okładka?), to na "Bez słów" zwróciłam uwagę już wtedy, gdy ukazało się w zapowiedziach. Z wypiekami na twarzy czytałam pełne zachwytu recenzje, zacierałam ręce przy porównaniach do Colleen Hoover i wręcz nie mogłam się doczekać pierwszego spotkania z Archerem. Przygotowałam się na świetną i pełną emocji opowieść, tak wysoko przecież ocenioną na "Lubimy czytać" (średnia 8,21 to nie byle co, prawda?). I wiecie co? Nie rozumiem.
Ani "głębi" tej książki, ani fenomenu Archera, a już najmniej rozumiem tak absurdalnie wysoką notę.


Po traumatycznych doświadczeniach Bree Prescott postanawia zostawić za sobą przeszłość i zbudować - choć tymczasową - przyszłość w spokojnym Pelion. Okazuje się jednak, że pozorny spokój miasteczka skrywa kilka tajemnic, które niekoniecznie powinny wyjść na jaw. Jedną z nich jest Archer - żyjący w swoim własnym świecie młody mężczyzna, obarczony cierpieniem, o którym nie może i nie potrafi mówić. Bree postanawia przedrzeć się przez jego pancerz, utkany ze strachu i niepewności, nie mając przy tym pojęcia, że znajomość ta w równy sposób naruszy i jej zbroję.


Fabuła "Bez słów" to klasyk wśród powieści NA. Oboje pokiereszowani przez los, próbujący nawzajem się uratować, niby przy okazji się w sobie zakochują i odkrywają, że są swoimi drugimi połówkami. Sheridan próbowała co prawda nieco zmienić ten utarty już schemat i zamiast przebojowego chłopaka w parze z szarą myszką zaserwowała nam dosyć doświadczoną bohaterkę i żyjącego na pustkowiu samotnika, za co należy jej się plus. I jest to niestety jedyny plus tej powieści, bo cała reszta była po prostu zła. Przewidywalna, mdła i momentami aż żałośnie śmieszna. Lubię (naprawdę!) urocze powieści i moi przyjaciele świadkami, że był czas, w którym nadużywałam tego wyrazu, ale "Bez słów" nie jest urocze. To przesłodzona wręcz do obrzydzenia książka, w dodatku pozbawiona logiki. Archer Hale, przez lata żyjący na odludziu, po kilku dniach uprawia dziki seks z nowo poznaną dziewczyną, a Bree (oczywiście nieziemsko piękna, jak i zresztą wcześniej wspomniany ogier) to osoba, której mózg zamienia się w papkę na sam tylko widok pana Hale'a. Mało tego, ma szalenie ciekawe życie - dni mijają jej na rowerowych przejażdżkach (i to uwaga, w dwóch tylko destynacjach) i okazjonalnie na pracy w miejscowej knajpie. Zachowuje się irracjonalnie, a jej przemyślenia są równie błyskotliwe co te niezbyt mądrego dwulatka. "Archer. Archer. Archer". To jedyne, co zaprząta jej głowę, a za swój obowiązek uznaje przypominanie nam (co stronę!), że jej wybranek jest cudowny, przystojny, nieziemski i tak, raz jeszcze przystojny. Płascy bohaterowie, nudne (i wręcz sztywne, czuliście to?) dialogi, przewidywalne do bólu wydarzenia... Dlaczego "Bez słów" dla tak wielu czytelników okazało się hitem? Próbuję to zrozumieć, ale mimo starań - nie potrafię.


Ta książka miała wycisnąć łzy. Miała być trzęsieniem ziemi i emocjonalnym rollercoasterem. Miała zachwycać i zapadać w pamięć. Tymczasem okazała się najbardziej płytką i wywołującą uśmiech zażenowania opowiastką, z jaką się spotkałam. Jeśli macie w sobie coś z masochistów; jeśli lubicie śmiać się z politowaniem; jeśli ćwiczycie mięśnie gałki ocznej i chcecie częściej przewracać oczyma - nie wahajcie się ani chwili i chwytajcie za "Bez słów".
Idealnie spełni Wasze oczekiwania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-11-2016 o godz 08:52 Anna Choma dodał recenzję:
Książka wciąga jak magnes. Przeczytałam jednym tchem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-10-2016 o godz 10:34 misiulka90 dodał recenzję:
książka wspaniała pełna wzruszających momentów, tajemnic, ukazana mściwość ludzi oraz że nie należy z góry zakładać kim jest tak naprawdę człowiek ponieważ mógł on przejść w życiu wiele
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2016 o godz 17:22 Nastka22 dodał recenzję:
Niesamowita książka, pełna uczuć, miłości, pragnień. książkę przeczytałam w jeden dzień bo nie mogłam się od niej oderwać. po prostu zapiera dech w piersi. coś niesamowitego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2016 o godz 13:19 violetta sawczuk dodał recenzję:
Piękna i bardzo wzruszająca książka,samo życie.Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-09-2016 o godz 11:08 Agnieszka dodał recenzję:
Fajna książka, bardzo wciągająca, trochę seksu, dużo miłości
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-09-2016 o godz 14:05 Katarzyna Chmura dodał recenzję:
Niesamowita książka :) !!! POLECAM !!! Tylko trzeba wziąć chusteczki do ocierania morza łez...
Jedna z tych pozycji książkowych po których musiałam czekać aż uspokoję swe emocje i oczy wyschną od płaczu.
Archer jest młodym mężczyzną, cichym oraz spokojnym mimo wszystko jest wyśmiewany przez mieszkańców miasteczka w którym mieszka. Społeczność traktuje chłopaka jak dziwaka jednak tak naprawdę jest on mądry, pracowity,czuły i naznaczony bolesnymi bliznami z przeszłości – tymi psychicznymi jak i fizycznymi.
Gdy do miasteczka wprowadza się młoda dziewczyna Bree - która również jest po życiowych tragediach przez które obecnie poszukuje spokoju w swym życiu - nie wie nic o przypadkowo poznanym chłopaku i jest nim zaintrygowana. Bree pomimo wszystko powoli poznaje chłopaka pełnego tajemnic, bólu a zarazem ciepła, jednak nie jest to takie proste gdyż Archer przez pewną "wadę" i wszystkie wydarzenia które dotychczas go dotknęły jest mało ufny oraz ma niską samoocenę . Jednak miłość i wiara Bree powoduje że Archer próbuje nowych rzeczy i akceptuje siebie takim jaki jest "Jestem tutaj dla ciebie. Jestem tutaj dzięki tobie. Dzięki temu ze mnie dostrzegłaś, nie tylko oczami ale również sercem. Jestem tu ponieważ chciałaś mnie wysłuchać i dlatego że miałaś rację...Każdy człowiek potrzebuje przyjaciół."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-09-2016 o godz 21:18 Mea Culpa dodał recenzję:
Poznałam jedną z piękniejszych książek i jestem nią oczarowana. Mia Sheridan stworzyła powieść, która chwyta za serce i sprawia, że chce się płakać i śmiać jednocześnie, istny emocjonalny rollercoaster. Ukazała szeroką gamę emocji, a bohaterów wykreowała tak, by w tych uczuciach tonęli. Poznajemy Archera i Bree, którzy pokonują świat, by wywalczyć siebie.

Autorka napisała tą powieść pod wpływem bardzo silnych uczuć, żałoba po stracie córeczki, jej doświadczenia sprawiły, że to co przelała na kartki papieru szokuje i wywołuje kompletny smutek, a zarazem daje nadzieje. Nadzieje na lepsze życie, na poprawę, na siłę. Pokazuje, że drobne upośledzenia nie są w stanie stanąć na drodze wielkiej miłości, ludziom sobie przeznaczonym oraz pokazuje, że tak głębokie uczucie potrafi wyleczyć najbardziej złamane serce, oczyścić głowę z demonów i podnieść człowieka z kolan. Jak wiele można wyrazić bez słów?
Historia ukazana jest na tle prowincjonalnego miasteczka, gdzie znajdziemy mnóstwo życzliwych, przesympatycznych ludzi, którzy są w stanie wyciągnąć pomocną dłoń do nowej mieszkanki. Zwłaszcza, gdy jest nią piękna i tajemnicza Bree, która skrywa w sobie mnóstwo sekretów. Wraz z nią poznajemy wszystkich mieszkańców, wobec których będziemy mieć różne odczucia. Jednak większość tych uczuć jest pozytywnych, tak jak pozytywni są bohaterowie. Mimo to nie na nich skupia się autorka, a co za tym idzie- czytelnik. Są drugoplanowi i nie grają pierwszych skrzypiec. To dwójka zranionych, doświadczonych przez los ludzie jest tutaj najważniejsza. Przed czym uciekła Bree, kiedy tu przyjechała? Urokliwe, piękne miejsce nad jeziorem to miasto, które ukrywa pod swoimi skrzydłami mroczną historię, historię siedmioletniego dziecka skrzywdzonego przez los, obok którego wszyscy przeszli obojętnie.
Archer jest sierotą, odkąd w dzieciństwie stracił rodziców poprzez wypadek, rzucający cień na całe jego życie. Zamieszkał ze swoim wujem, który był paranoikiem, jednak i on po czasie zmarł. Zamknięty w jego posiadłości przeżył wiele lat w samotności, nie chcąc wychodzić do ludzi. Nie mówił i to właśnie sprawiło, że odstawał od reszty, czując się nic nie warty. Jego struny zostały uszkodzone, choć nikt nie zna powodu. Ludzie podejrzewają, że jest upośledzony i nie chcą mieć z nim żadnego kontaktu. Jednak Archer to chłopak inteligentny, wrażliwy i jak nikt inny pragnie miłości. Kogoś, kto go pokocha i pomoże wyrwać się z letargu.
Nastrój, jaki nadany został w powieści udzielał mi się na każdym kroku. Gdy była łzawa scena- płakałam. Gdy scena była żartobliwa- śmiałam się. Zdecydowanie autorka potrafi nadać książce dusze. Bohaterowie stworzeni są w sposób przemyślany, sprecyzowany, fabuła jest nietuzinkowa, choć miłość w tych czasach taka powtarzalna, to jednak sposób, w jaki została poprowadzona jest nieschematyczny. Archer, mimo swojej niepełnosprawności jest uroczym, troskliwym i seksownym mężczyzną, który jak każdy inny człowiek zasługuje na miłość. I pomyśleć, że Mia stworzyła go całkowicie z wyobraźni, opierając swoją wiedzę na filmikach i opowiadaniach w internecie o niemych ludziach.
Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-08-2016 o godz 07:39 MagdaLewa4 dodał recenzję:
Naprawdę ciekawa książka, inna niż te które ostatnio pojawiają się w księgarniach. Ciekawa fabuła, interesujący bohaterowie. Brak piątek gwiazki, bo zabrakło mi tego Ohhh.. ;) ale poza tym Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2016 o godz 18:40 mala5317 dodał recenzję:

To jest jedna z nielicznych książek przeczytanych ostatnio, która wywarła na mnie tak ogromne wrażenie. Historia opowiedziana przez autorkę jest tak prosta, tak bardzo realna a przy tym tak bardzo wzruszająca, że ciężko przejść obok obojętnie. Nie ma w niej milionerów a na pierwszym miejscu postawione są uczucia i emocje. A tych musicie mi uwierzyć na pewno wam nie zabraknie.


Młody chłopiec, który żył przez lata w rodzinie z pijącym i bijącym ojcem jest pewnego dnia świadkiem rodzinnej tragedii. Nikt w miasteczku się nim nie interesuje, dlatego też zostaje oddany pod opiekę paranoicznemu wujkowi. Straciwszy głos obwinia się przez lata o śmierć matki i wuja. Wyobcowany w otaczającym go społeczeństwie, przemykający po ulicach jak cień, przekonany o tym, iż każda znajomość z drugim człowiekiem niesie ze sobą tylko ból i cierpienie, unika ludzi jak tylko może.


Pewnego dnia do miasteczka trafia Bree, która również boryka się ze swymi koszmarami i trafia do tegoż miasteczka szukając spokoju i zapomnienia. Niespodziewanie wpada na tajemniczego odludka i tak zaczyna się jej fascynacja Archerem Hale. Choć mężczyzna ten nie wykazuje najmniejszej chęci zaprzyjaźnienia się, ona próbuje przebić jego pancerz ochronny. Nie jest jej łatwo, ale coś niewytłumaczalnego nie pozwala jej odpuścić i malutkimi kroczkami zdobywa zaufanie.



Pełne zrozumienia milczenie bywa lepsze od wielu słów,

które koniec końców okazują się bezsensowne i zbędne.


Nie chciałabym wam opowiadać całej historii, ale uwierzcie mi nie da się przy niej nudzić. Choć sporo jest sytuacji wyolbrzymionych i wiele dramatów na drodze naszych bohaterów to czytając zupełnie tego nie odczuwamy. Pochłaniają oni całą naszą uwagę, ich emocje i uczucia wylewają się falami wprost na nas. To nie jest tylko zwykły romans, prosty, lekki i nieskomplikowany.Ta książka pokazuje jak ciężko być innym w codziennym społeczeństwie. Opowiada o samotności, wyobcowaniu i ignorancji otaczających ludzi. Mówi o tym, jak ciężko osobom z jakimś stopniem niepełnosprawności jest się odnaleźć w gronie osób w pełni sprawnych.


To romans w którym nie zabraknie elementów erotyki, namiętności i pożądania, ale połączone w taki sposób, że całość jest do kupienia w ciemno. To książka do której można spokojnie sięgać po kilka razy i na pewno się nie znudzi. Naprawdę polecam, gdyż spędziłam z nią miło czas. Wręcz odnoszę wrażenie, że zdecydowanie za szybko ta historia się skończyła. Według mojej skali dałabym jej mocnych dziewięć punktów i na pewno sięgnę po inną pozycję tej autorki, by przekonać się czy utrzymana jest na podobnym poziomie. Jeżeli chodzi o wiek odbiorców to wydaje mi się, że można ją podpiąć pod kategorię: bez ograniczeń.


Nie będę przedłużać swoich wywodów. Powiem tylko: Sięgajcie bez najmniejszych oporów.


1. P O L E C A N E K O B I E T O M : WBREW ZASADOM Samantha Young

2. P O L E C A N E K O B I E T O M : OSTATNIA SZANSA Samantha Young

3. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Wszystkie odcienie pożądania" Samantha Young

4. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young

5. P O L E C A N E K O B I E T O M : Samantha Young "Cofnąć czas"

6. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski

7. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Piekło Gabriela" Sylvain Reynard
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2016 o godz 11:58 Anonim dodał recenzję:
bardzo dobra książka do płaczu śmiechu i zachwytow! Bardzo polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2016 o godz 11:20 Zofia Boniek dodał recenzję:
Książka o miłość....Czyta się lekko i przyjemnie....Gorąco polecam.....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2016 o godz 19:36 JOANNA STANKOWSKA dodał recenzję:
Długo czekałam na taką piękną powieść aż się w końcu doczekałam. Kiedy po nią sięgnęłam to całkowicie skradła moje serce, przeczytałam ją w 2 dni. Opowiada o bolesnej przeszłości, która nie daje żyć naszym bohaterom. Bardzo gorąco polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-08-2016 o godz 16:45 Patrycja Jahn dodał recenzję:
Poruszająca i łapiąca za serce książka przy której można wypłakać hektary łez
Pozwala nam zobaczyć ze miłość nie tworzy sie jedynie w słowach ale i czynach
Polecam gorąco uwielbiam tą książkę
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2016 o godz 20:43 dobrerecenzje.pl dodał recenzję:
Na świecie ludzie dzielą się na dwie grupy. Do pierwszej z nich należą ci, którzy uznają, że człowiek z wadą mowy jest inwalidą i nie należy przyjmować go do pracy, a wszelkie kontakty z takimi osobami ograniczają do minimum.
Druga grupa, to ludzie nastawieni pozytywnie do świata pomimo tego, że w życiu spotkało ich coś złego. Mają współczucie do wszystkich osób niezależnie od wieku, a w kontaktach są niezrównani.

Z takich właśnie ludzi wywodzi się główna bohaterka Bree. Pomimo tego, że jej matka dawno temu zmarła, a ojca zamordowano, dziewczyna postanawia wyprowadzić się do małego miasteczka w spokojnej okolicy, może nie na stałe, lecz na jakiś czas.
Tam spotyka bardzo miłych ludzi, zdobywa pracę, którą kocha i wynajmuje mały domek w zacisznej okolicy. Lecz w nocy jej życie przypomina koszmar. Codziennie, kiedy zamyka oczy widzi zabójcę ojca, który chce ją skrzywdzić.
Pewnego razu wychodząc ze sklepu wpada na mężczyznę, który dziwnie wygląda. Kaptur, długie włosy i jeszcze ta broda… Na dodatek nic nie mówi i odchodzi.
Bree następnego dnia dowiaduje się w pracy kim jest tajemniczy nieznajomy. Nazywa się Archer, mieszka sam po śmierci wuja i nie mówi.
Dziewczyna postanawia wyruszyć z pieskiem na wycieczkę, może przy okazji nawet zobaczy dom mężczyzny?
Wtem niepokorna suczka ucieka za bramę starego domku i Bree jest zmuszona do podążenia za nią. Tam spotyka tajemniczego Archera, który przyjmuję jej wizytę bardzo chłodno.
Niezrażona coraz częściej zagląda do mężczyzny, na co i on patrzy przychylnym okiem. Ona opowiada o zabójstwie ojca, a on za pomocą rąk wyjaśnia powód przez który nie mówi.

Wcześniej nawet nie ruszałam książek o niewidomych, czy głuchoniemych. Przerażało mnie to, jak ci ludzie mają siłę by dalej żyć i funkcjonować, ale czy takie osoby mają z góry przepowiedziane samotne życie? Oczywiście, że nie zawsze w czyimś życiu zjawia się taki ktoś jak Bree.

Ofiaruje im swoją miłość i zaufanie. To właśnie najbardziej spodobało mi się w tej książce. Jak bardzo człowiek może się zmienić, aby widzieć w drugim człowieku równego sobie.

Nie ukrywam książka mną wstrząsnęła i tym samym stała się jedną z ulubionych.

Ocena:10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2016 o godz 15:40 Julia Mjuriel Bednarz dodał recenzję:
Książka napisana ubogim językiem. Akcja bardzo się ciągnie, wydarzenia się powtarzają, bohaterowie praktycznie ciągle cierpią z często niedorzecznych powodów i są papierowi.
Książkę przeczytałam przypadkiem i jedyne co mogę powiedzieć to to, że praktycznie cały czas naśmiewałam się z głupoty bohaterów i ich dziwnych przemyśleń.
Jeśli jesteś fanem insta love to polecam. Jeśli jednak cenisz w miłości przyjaźń, lubisz zwroty akcji i ciekawą fabułę to polecam książki Colleen Hoover, Rick'a Riordan'a, czy Diabelskie Maszyny Cassandry Clare.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-07-2016 o godz 10:01 Jolanta Kagan dodał recenzję:
Najlepsza jaką czytałam w tym roku. Czytałam ją z zachwytem w oczekiwaniu co dalej i dalej .. Zmiana akcji jest z otarcia łez do uśmiechu , wzruszenia . Aach szkoda, ze sie skończyła 😄😄
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2016 o godz 21:20 Natalia Mazurek dodał recenzję:
Nie wiem dokładnie co mnie tknęło, aby kupić tę książkę, w pewnym sensie urzekła mnie jej tajemniczość. Żadnej kupionej książki nie żałuję, ale ta jest po prostu fenomenalna. Nigdy nie czytałam takiej książki, nie mogłam się od niej oderwać, bez wątpienia będę do niej wracać wiele razy. Ta książka porusza wiele ważnych problemów dzisiejszego świata, uczula nas na krzywdę dziejącą się wokół i pomaga nam odciąć się od istniejącego świata. Gdy skończyłam czytać tę książkę jedyne co byłam w stanie powiedzieć to "WOW" i od razu zaczęłam szukać następnej części. Niestety nie znalazłam, ale Mia Sheridan dołączyła do moich ulubionych autorek i zdecydowanie znajduje się na pierwszym miejscu. Nie ma słów by opisać idealnie tę książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-07-2016 o godz 10:54 CMartah dodał recenzję:
Książka z pewnością lekka , łatwa i przyjemna. .... zastanawiam się czy nie za lekka , nie za łatwa i nie za przyjemna. Mi jednak brakło w niej jakiejś akcji , czegoś co by mnie poruszyło , dało do myślenia .Brakło mi czegoś nieprzewidywalbego . Książkę przeczytałam , odłożyłam na piłkę i tyle .Niemniej jednak polecam , lekko się czyta i nie trzeba przy niej myśleć , jednak jeśli ktoś lubi po przeczytaniu książki zapaść w lekką refleksję to może być odrobinę zawiedziony . Autorka pisze przystępnie , prostym , literackim językiem .....a czy ta książka skłoni mnie do sięgnięcia po inne pozycje autorki ? Hmmm.....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2016 o godz 19:36 Weronika Kozłowska dodał recenzję:
Dziś zaczęłam czytać książkę a już mam prawie połowę przeczytane :o polecam serdecznie !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2016 o godz 17:35 Smooky dodał recenzję:
Wiecie co dla mnie jest najtrudniejsze po przeczytaniu książki? Wrócenie do rzeczywistości i skonfrontowanie się z własnymi myślami, które muszę zebrać w jakąś logicznie spójną całość, by przynajmniej spróbować przełożyć na słowa moje wrażenia po lekturze. Niektórzy twierdzą, że o dobrych książkach pisze się łatwiej, bo przecież co to za filozofia wylać na papier albo klawiaturę własne zachwyty, wypisać wszystkie plusy danej powieści i zwieńczyć to naszym och i ach? Coś Wam powiem, ci co tak twierdzą w życiu chyba nie przeczytali naprawdę dobrej książki. A już z całą pewnością nie mieli do czynienia z Mią Sheridan i jej Bez słów. Długo zastanawiałam się nad tym jak zacząć i jakiego użyć sposobu, żeby podzielić się z Wami tym co zrobiła ze mną ta historia, ale im dłużej nad tym dumałam, tym większą miałam pewność, że to nie jest możliwe, bo….to tylko słowa, a czasem im ich mniej, tym treściwiej. Dlatego będzie krótko, zwięźle i na temat.
Ciąg dalszy na blogu - zapraszam :)
M.
http://www.smooky.pl/2016/07/11-usyszec-piekno-w-ciszy-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2016 o godz 20:51 Joanna Rysiewicz dodał recenzję:
Są takie książki, po których refleksje nad własnym życiem stają się bardziej namacalne; bliższe sercu i dotykające fragmentów duszy. Przewracasz ostatnią stronę i... I zastanawiasz się nad tym, jak wiele masz; jak bardzo szczęśliwym człowiekiem jesteś i jak bardzo powinieneś to docenić. Doznajesz uczucia tzw. "kaca książkowego", czyli stanu, w którym nie masz możliwości sięgnięcia po inną lekturę. Bo ta dopiero co przeczytana TKWI w Twoim wnętrzu, nie dając o sobie zapomnieć.

Do takich właśnie publikacji należy "Bez słów" Mii Sheridan, o której dziś nakreślę kilka słów.

"(...) walczyłam, by się nie rozsypać. Cóż, pewnie każdy radzi sobie z tym inaczej - cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają".

Bree przyjeżdża do Pelion, by zaznać spokoju i w samotności poszukać ukojenia; tragedie, których zaznała właśnie w życiu są wystarczającym powodem do ucieczki. Dziewczyna pragnie wyciszenia, mającego przynieść jej nadzieję na lepsze jutro. Bree nie ma pojęcia, jak wiele zmian szykuje dla niej przyszłość.

Archer jest młodym, bo 23 - letnim mężczyzną okrutnie doświadczonym przez los. Odizolowany od społeczności miasteczka, osamotniony, żyje w pobliżu lasu, myśląc, że jedyne co mu pozostało, to właśnie taka wegetacja. W najśmielszych snach nie liczy na uśmiech od życia, coraz bardziej zamykając się w swojej samotni. Do momentu, gdy pojawia się Bree.

Zacznę od wizualnej kwestii, czyli okładki. Powiem szczerze, że obawiałam się, iż treść książki będzie jej odpowiednikiem; że będzie dużo erotyki. Komukolwiek bym nie pokazywała tej lektury - odnosił takie właśnie wrażenie. I mimo, że scen erotycznych tutaj nie brakuje, to są one ukazane w sposób naprawdę przyzwoity (jeśli mogę użyć takiego słowa w owej sytuacji :)). Jednak okładka to coś więcej; przyciąga wzrok i daje do zrozumienia, że książkę należy oceniać przede wszystkim po treści. A ta jest... Bardzo dobra.

Młodzi ludzie, Bree i Archer. Wydawać by się mogło, na pierwszy rzut oka, że więcej ich dzieli niż łączy. Nic jednak bardziej mylnego. Oboje przeżyli w swojej przeszłości tragedie, jakimi obdarować by można spokojnie kilkoro ludzi; i jedno i drugie zamyka się w swoich rozmyślaniach o życiu, stracie bliskich osób i nadziei na odmianę kapryśnego losu. Nigdy bym nie pomyślała, że ta książka pochłonie mnie tak bez reszty. Przeczytałam ją w dwa dni, nie mogąc się oderwać od przejmującej historii, która wywarła ślad w mojej psychice. "Bez słów" kruszy na kawałki serce, kroi duszę, wgryzając się w najbardziej zapomniane elementy myśli. Lektura ta przynosi ukojenie, udowadniając, że czasem nie potrzeba zbyt wielu słów, by wyrazić uczucia; że momentami wystarczy cisza, by usłyszeć to, co najważniejsze - dźwięk własnego serca.

"(...) wystarczy na chwilę zamilknąć, zamiast wciąż napawać się brzmieniem własnego głosu".

Autorka bardzo wyraźnie nakreśliła postaci; niesamowicie zżyłam się z głównymi bohaterami, kibicując ich decyzjom, złoszcząc się momentami z powodu ich zachowania, płacząc nad nieustępliwością ludzkiego życia, wzruszając się. Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć, ta książka odcisnęła swojego rodzaju piętno w mojej głowie; jestem pewna, że o niej nie zapomnę. To cudowna opowieść o cierpieniu, bólu, sile do ich przezwyciężenia; o MIŁOŚCI, która jest w stanie pokonać odrzucenie, wyrok społeczeństwa, samotność, brak zaufania, nietolerancję. Bo czasem najbardziej potrzebujemy tylko tego, by ktoś nas wysłuchał. Po prostu.

www.wirtualnaksiazka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-06-2016 o godz 17:29 Bookaholic. dodał recenzję:
Pamiętacie jak byliście mali i wprawiał Was w zachwyt widok przekwitniętego mniszka lekarskiego?
Pamiętam jak wbiegało się na polanki i kopało wszystkie możliwe dmuchawce, (współczuję alergikom). Bywała też sytuacja, że brałam dmuchawiec, myślałam życzenie i „bum” spełniało się - tak myślałam.
W przypadku Bree było podobnie. Tylko, że ona jest już dorosła, znalazła dmuchawiec, a jej życzenie było proste „spokój” – tego właśnie chciała. Po wizycie w klepie spotkała nieznajomego, tajemniczego mężczyznę, a pozostawione na szybie samochodu puchate kule pofrunęły w stronę, oddalającego się nieznajomego, przeznaczenie?

więcej na http://lifebybookaholic.blogspot.com/2016/05/20-odnalazas-tu-szczescie-czyli-bez-sow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-06-2016 o godz 21:41 ejotek dodał recenzję:
"Bez słów" to książka, o której powinno się pisać się recenzję bez słów... ale tak się nie da... To autorka pokazała jak wiele może się w życiu wydarzyć bez użycia słów, jak bardzo mogą na siebie oddziaływać ludzie nie mówiąc ani jednego wyrazu, jak mocno mogą do siebie lgnąć mimo, że ich usta pozostaną zamknięte... Ile można uczynić dobrego w całkowitej ciszy przerywanej jedynie oddechem, biciem serca i mruganiem powiek.

Ta powieść to kolejna przedstawicielka gatunku, która wywołuje gęsią skórkę, która sprawia że myśli galopują, że kolejne odsłaniane tajemnice wprawiają w konsternację i niedowierzanie, która każe nieustannie myśleć o tym, co przydarzyło się bohaterom i jak potoczą się ich losy. Oprócz ludzi dobrych, ciepłych i podnoszących na duchu, w powieści nie brakuje również "czarnych charakterów", których zachowanie wprawiło mnie w stan zadziwienia i zaczęłam się zastanawiać dlaczego niektórzy stawiają tylko na władzę, pieniądze i nie martwią się o innych, choćby o rodzinę...

Jednak książka to nie tylko problemy i smutek. Nie brakuje tu chwil radosnych, przyjemnych ani humoru - na łopatki rozłożył mnie "bukiecik" z batoników! Koniecznie muszę też zwrócić Waszą uwagę na "momenty", czyli erotyczną część powieści, która jest wprost fenomenalna! Opisy są tak delikatne, eteryczne, wysublimowane wręcz, bije z tych scen taka czułość, radość i chęć sprawienia przyjemności drugiemu, że miałam ciarki na rękach (i chyba nie tylko) podczas czytania. To było niezwykłe przeżycie, bo dawno już nie spotkałam się z tak cudownie napisanymi scenami zbliżeń. Może to zasługa boskiego Archera...?


Podsumowując serdecznie polecam tym, którzy książki jeszcze nie czytali. Ja czuję się zszokowana, wzruszona (choć łez tym razem nie wylałam), uwiedziona i lekko poturbowana emocjonalnie. I zaskoczona, że wreszcie w powieści prym w relacjach może wieść kobieta :) Fascynująca i pełna wrażeń lektura, w której nie wszystko jest przewidywalne i nie każdy jest aniołem... a nawet początkowo przydzielone bohaterom role potrafią się diametralnie odwrócić.

całość recenzji: https://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/06/mia-sheridan-bez-sow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-06-2016 o godz 17:52 ksiazkanawsi dodał recenzję:
Bree przyjeżdża do małego miasteczka Pelion, aby zapomnieć o pewnych wydarzeniach, które ciągle ją prześladują. Pomimo tego, że panuje tu spokój, dziewczyna nadal ma halucynacje, które odbierają jej radość z życia. Pewnego dnia spotyka w sklepie mężczyznę, ale wszelkie próby poznania go, kończą się niepowodzeniem. Odchodzi od niej jakby wcale nie słyszał, że ona coś do niego mówi. Bree dowiaduje się, że mieszkańcy myślą, że on jest głuchoniemy. Wypytuje o niego, gdyż coś ją w nim zaciekawiło. Okazuje się, że Archer nie opuszcza swojej posiadłości, od kiedy jako mały chłopiec przeżył okropną tragedię. Od czasu kiedy wuj postrzelił go w krtań, nie mówi. Wszyscy uważają go za dziwaka. Oceniają go, wcale go nie znając. Bree jednak dostrzega w nim coś więcej. Codziennie przemierza rowerem trasę obok jego domu w nadziei, że któregoś dnia uda jej się z nim porozmawiać. Mężczyzna najpierw boi się nawiązać znajomość z Bree, bowiem od tylu lat z nikim nie rozmawiał, że zapomniał jak to się robi.
Dziewczynie z czasem udaje się nawiązać kontakt z Archerem. Rozmawiają za pomocą języka migowego i to właśnie ona uczy go jak na nowo zacząć żyć. Po drodze napotykają problemy gdyż oboje mają zranione dusze, ale okazuje się, że jedno jest lekarstwem dla drugiego.
Książka uczy nas przede wszystkim, aby nie oceniać ludzi poprzez pryzmat wyglądu, albo nie sugerować się plotkami, które ktoś rozsiewa. Jeśli sami osobiście kogoś nie poznamy, to nie powinniśmy go oceniać ponieważ nikt nie wie przez co mógł przejść ten drugi człowiek. Takim zachowaniem możemy przyczynić się do czyjejś depresji, a nawet tragedii. Nie ważne czy ktoś jest gruby czy chudy. Mały czy duży. Ładny czy mniej ładny. Homo czy hetero. Musimy nauczyć się kochać samych siebie i akceptować innych. Tym sposobem nie byłoby na świecie tak wiele nienawiści i takiej nietolerancji. Zbyt wiele osób uważa, że są lepsi od innych, a prawdą jest to, że wszyscy jesteśmy tacy sami 😊
Zakochałam się w tej opowieści. Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po tę powieść, to nie zwlekajcie z nią tak długo jak ja, bo ona jest cudowna.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-05-2016 o godz 14:58 Agnieszka Rybska dodał recenzję:
Bardzo polecam! Książka wciąga, niesamowita historia świetnie napisana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2016 o godz 21:24 kowaleczka dodał recenzję:
Na początku czytania nie mogłam zrozumieć fenomenu tej książki, ale w końcu sama nie mogłam się od niej oderwać i pochłonęłam ją w jeden dzień.
Nie są to oczywiście wyżyny literatury (chociaż wskazywałyby na to wyjątkowo wysokie oceny), ale czyta się dobrze.
Prawdę powiedziawszy spodziewałam się czegoś "głębszego" i mniej schematycznego. Autorka ma tendencję do jednowymiarowych postaci, w tej książce albo ktoś jest dobry albo zły. Praktycznie nie ma tu poza Travisem postaci, które nie są jednoznaczne. Bohaterowie są oczywiście nieziemsko piękni, wylewni w okazywaniu uczuć i rozczulający. Dla mnie zbyt dużo patetyzmu i stereotypów. Owszem rozumiem zamysł autorki by pokazać jak wielką tragedię przeżył Archer i jak to wpływało na jego życie, ale dla mnie było to trochę sztuczne i naciągane, a Bree z kolei zbyt cukierkowa. Ledwie przyjechała, a już miała pracę i wszędzie oddanych przyjaciół. Na końcu oczywiście okazują się właścicielami całego miasta i mamy jeszcze słodszy lukrowany wręcz koniec;-)
Tak więc książka łatwa, miła i przyjemna, ale nie przesadzały bym z oceną w granicach 5, bo w tej książce nie ma kompletnie nic co zaliczyłoby ją do grona wartościowych książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2016 o godz 19:43 Monika Spakowska dodał recenzję:
Książka zawładnęła moim sercem :) Polecem polecam i jeszcze raz polecam . Z chęcią będę wracała do tej książki :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-05-2016 o godz 10:53 Klaudia Mielniczuk dodał recenzję:
Książka cudowna, ale nie można jej czytać bez zapasu chusteczek. Już dawno nie miałam w rękach tak wzruszającego romansu.
Długo będę pamiętać o tej książce i wracać do niej. Historia pełna nadziei i wiary, że ludzie jednak są wrażliwi na ból i cierpienie innych osób. Powieść ta jest pewną odskocznią od innych erotycznych romansów tak bardzo podobnych do siebie.
Gorąco polecam zwłaszcza zagorzałym romantyczką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-05-2016 o godz 08:42 ANNA RYBAK dodał recenzję:
nie trzeba słów podobnie jak w tytule książki, po prostu należy ją przeczytać :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-05-2016 o godz 08:30 Nina dodał recenzję:
wzruszająca, magiczna, cudowna...to jedna z tych historii, które na długo pozostają w sercu:)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2016 o godz 21:26 degustatorkaksiazek dodał recenzję:
"Nie uciekaj ode mnie - zamigałem - Nie mogę cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie."

Bree to młoda kobieta. Ucieka z dużego miasta by zapomnieć o koszmarze i wspomnieniach z przeszłości. Trafia do małego miasteczka Pelion.



Archer jest odludkiem. Po wypadku z dzieciństwa nie może mówić. Jego struny głosowe zostały zniszczone. Stracił oboje rodziców, chowany przez wujka wyrasta na osobę zamkniętą w sobie, odciętą od świata. Nikt z jego otoczenia nie chciał nawet z nim się kontaktować
Wszystko zmienia się, gdy poznaje Bree. Staję się jego opoką. Zaczynają się porozumiewać. Bree postrzega go, jako normalnego człowieka.
Książka ta ukazuje jak trudna i piękna jest miłość. Kryje w sobie coś tajemniczego i wkręcasz się w ich historię. Pochłania cię, wywołuje lawinę emocji. Chusteczki muszą być pod ręką, bo nie da się przejść przez powieść nie wylewając łez.

reszta na

https://degustacjaksiazek.blogspot.com/2016/04/bez-sow-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-05-2016 o godz 16:46 Desari dodał recenzję:
Bree przyjeżdża do miasteczka Pelion szukając bezpieczeństwa i spokoju, którego nie mogła zaznać w rodzinnym Ohio. Kiedy była mała jej mama zmarła na raka, a niedawno w wyniku postrzelenia zmarł jej tata. Bree była tego świadkiem. Wini się za to, że nic nie zrobiła. Próbuje ułożyć sobie nowe życie z dala od znajomych i przyjaciół. Nie szuka związku na stałe. Jednakże, gdy na jej drodze pojawia się tajemniczy mężczyzna, jej życie wywraca się do góry nogami. Archer to odludek. W wyniku tragicznego wypadku kiedy zginęli mu rodzice, sam stracił głos. Zamknął się w swojej samotni w lesie i nie chce z niej wychodzić. Ludzie nie myślą o nim dobrze. Uważają, że może być psychopatą, ale jemu to nie przeszkadza. Niepozornie wyglądający chłopak tak na prawdę jest bardzo inteligenty i pracowity. Brak mu tylko pewności siebie. Wydaje mu się, że z powodu swojego kalectwa nic nie jest już w stanie zrobić. W dodatku skrywa pewną tajemnicę, która mogłaby poruszyć całym miasteczkiem. Kiedy spotyka Bree mury, które wokół siebie utworzył zaczynają niknąć. I nic nie może na to poradzić.

Miłość wykreowana przez autorkę jest tak prawdziwa, że aż nierealna. Może głupio to brzmi, ale taka jest prawda. To nie jest schematyczna historia miłosna jakiej pełno na rynku. Jest wyjątkowa, w każdym detalu. Z pewnością nie jest naiwna i naciągana. To historia, która pokazuje, że miłość może pokonać wszystkie przeciwności losu. Bohaterowie uczą się siebie nawzajem, jednocześnie odkrywając samych siebie. Przeszłość może wiele zmienić, ale nigdy nie zniszczy miłości. Może ją tylko umocnić.

Mia Sheridan na kartach swojej powieści poruszyła wiele ważnych tematów. Szczególną uwagę zwraca wyobcowanie drugiego człowieka. Brak akceptacji z powodu jego inności. Ile razy to my sami spychamy kogoś za margines, bo nie jest taki jak my? Dzięki niej możemy się wiele nauczyć. Nigdy nie wiemy jak czuje się człowiek, który jest od nas osunięty. Nie wiemy nawet jaki on na prawdę jest. Może jednak powinniśmy zwrócić na to uwagę? Zaakceptować go takim jaki jest? To książka, która zmusza nas do przemyśleń, spod których nie będziemy mogli się uwolnić.

Autorka bombarduje nas ilością uczuć. Nie możemy się od nich uwolnić. Znajdziemy tu dosłownie wszystko. Połączenia, które w gruncie rzeczy nie są możliwe, tutaj odnajdują się idealnie. Dzięki tej historii możemy się wiele nauczyć. Da nam lekcje, których nigdy nie zapomnimy. Polecam tą książkę dosłownie wszystkim, nawet przeciwnikom new adult. Dlaczego? Bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Piękna historia miłosna przepasana tajemnicą i nutką niebezpieczeństwa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-05-2016 o godz 22:47 Magda Szczecina dodał recenzję:
Nie polecam no chyba ze ktoś jest zwolennikiem harlequinow z kiosku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-05-2016 o godz 10:36 Agnieszka Giera dodał recenzję:
Brak słów, aby opisać co się czuje po przeczytaniu tej książki. To trzeba poczuć.
Dawno nie czytałam czegoś tak porywającego, książka niesamowicie dobrze napisana, czytając czułam całą tą historie, ilość wzruszeń i emocje w niej...
BRAK SŁÓW

Trzeba to przeczytać
Polecam całym sercem <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-05-2016 o godz 13:55 Joanna Chwastyk dodał recenzję:
Ksiazka przepiekna juz dawno nie czytalam tak wspanialej ! Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-05-2016 o godz 02:27 tygrysica dodał recenzję:
Czasem w życiu zdarzają się rzeczy, które zmieniają nas raz na zawszę. Często sprawiają, że nie potrafimy odnaleźć się we własnej skórze. Głęboko w sobie zakopujemy nasze tajemnice, pogrążając się w bezdennej ciszy. Czekając na ocalenie.
„Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam, bo cisza była tam, gdzie byłeś ty. A teraz zabrałeś ją ze sobą. I wszystkie hałasy, wszystkie dźwięki świata, nie są na tyle głośne, żeby przebić się przez ból złamanego serca.”*
Los to bestia, która postanawia nikogo nie oszczędzać. Raz za razem wystawia nas na próby sprawdzając jak wiele jesteśmy wstanie udźwignąć. Archer Hale wraz z Bree Prescott są doskonałym przykładem świadczącym o bezlitosności losu, który w okrutny sposób postanowił z nich zadrwić…
Bree to niezwykle utalentowana młoda dziewczyna, która zaledwie kilka miesięcy temu w tragicznych okolicznościach straciła ojca zarazem samej ledwo uchodząc z życiem. Nie potrafiąc poradzić sobie z otaczającą ją rzeczywistością postanawia zabrać swojego pupila i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu ukojenia. Po dwóch dniach nieustającej podróży samochodem wynajmuje mały domek na obrzeżach niezwykle spokojnego miasteczka gdzie postanawia rozpocząć nowe życie. Wracając z wieczornych zakupów wpada na miejscowego odludka Archera rozsypując wszystkie swoje zakupy. Zestresowana dziewczyna szybko stara się je pozbierać ciągle przepraszając i mówiąc co tylko ślina przyniesie na język, jednak tajemniczy mężczyzna wydaje się tym w ogóle nie zainteresowany i pozbierawszy rozsypane zakupy odchodzi czym prędzej nie wypowiadając ani jednego słowa. Zaintrygowana jego zachowaniem Bree postanawia wypytać swoją sąsiadkę licząc, że odkryje coś co pozwoli jej zrozumieć zachowanie Archera Hale’a. Czy młoda Bree Prescott będzie wstanie zmierzyć się z demonami Archera, ciągle nie pokonawszy własnych? Czy miłość wystarczy by uleczyć wszystkie rany?
„-Co ty tu robisz? - spytałam. -Wiem, że nie lubisz burzy, odpowiedział. Nic z tego nie rozumiałam. -Przyszedłeś na piechotę w tej ulewie, bo wiesz, że nie lubię burzy? Zawahał się, odwrócił wzrok i zmarszczył brwi. Potem znów na mnie spojrzał i po prostu skinął głową. -Wiem, że nie chcesz mnie widzieć, ale pomyślałem, że jeśli posiedzę u ciebie na ganku, będziesz się mniej bała. Bo będziesz wiedziała, że nie jesteś sama.”*
Oczarowana cudowną okładką i wspaniałymi cytatami dzień po premierze pobiegłam kupić Bez słow. Na początku trochę się zawiodłam. Dość specyficzny sposób pisania autorki sprawił, że ciężko było wczuć się w początkowe losy Bree Prescott do czego zapewne swoje pięć groszy dorzuciła również niedawno przeczytana Maybe Someday, która podniosła naprawdę wysoko poprzeczkę w tym gatunku. Kiedy jednak przyzwyczaiłam się do stylu Sheridan tajemnicza oraz pełna nagłych zwrotów akcji fabuła wciągnęła mnie natychmiast i bez reszty, nie pozwalając oderwać się nawet na sekundę, aż do ostatniej ze stron. Mia Sheridan wiedziała gdzie uderzyć, aby czytelnik wzruszył się jak nigdy dotąd. Autorka poruszyła niezwykle trudny temat jakim jest ignorancja ze strony społeczeństwa względem ludzi innych niż oni. Nauczyliśmy się ignorować bez zastanowienia ludzi milczących, a słuchać tylko tych, którzy głośno krzycz. Ale dawno temu ktoś powiedział, że najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy milczą. Przypadek Archera jest doskonałym potwierdzeniem tych słów. Ponieważ pod zarośniętą brodą, długimi włosami i przeszywającą ciszą kryje się niesamowicie inteligentny chłopak, który jeszcze nie raz was zaskoczy.

„Nie uciekaj ode mnie - zamigałem - Nie mogę cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie.”
Bez słów to niezwykle wzruszająca historia o samotności w mieście pełnym ludzi oraz walce z gnębiącymi nas demonami przeszłości. Może nie porwie was od pierwszych strony, ale z czasem zatracicie się w niej tak mocno, że zapomnicie o otaczającym was świecie przeżywając losy naszych bohaterów tak mocno jakbyście to byli wy sami. Granica między rzeczywistością, a fikcją przestanie istnieć.
„Moje serce należy do ciebie, Bree. I gdybyś przypadkiem się zastanawiała- nie, nie chcę go z powrotem.”*
Po prostu brak słów. Gorąco polecam.

Aleksandra.
*Wszystkie cytaty pochodzą z Bez słów autorstwa Mia Sheridan.
Po więcej zapraszam na http://tygrysica.tumblr.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-04-2016 o godz 11:35 krzyzaczek2 dodał recenzję:
Piękna, wzruszająca :)
Pokazuje, że pomimo traumatycznych zdarzeń człowiek jest w stanie podnieść się i iść dalej, żyć :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-04-2016 o godz 20:51 mmd dodał recenzję:
Piękna, zmysłowa, delikatna, wspaniała!!! Tyle w niej pięknych emocji, nie mogłam się od niej oderwać. Jak skończyłam czytać, to miałam ochotę od razu zacząć ją na nowo :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-04-2016 o godz 12:56 claudix50 dodał recenzję:
Świetna książka. Nie mogę się od niej oderwać. Mocno chwyta za serce. Wzruszająca i piekielnie opisana historia dwójki młodych ludzi. Niech żałuje ani trochę jej zakupu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-04-2016 o godz 08:17 Ewa Fellenberg dodał recenzję:
Książka super. Gorąco polecam tym którzy lubią pełnych emocji książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-04-2016 o godz 11:38 Marzena Stolarczyk dodał recenzję:
Książka kipiąca emocjami, Jak zwykle u Mii Sheridan ciężko się oderwać od czytania. Jedna z moich ulubionych książek. Polecam całym sercem!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2016 o godz 19:47 TakaaaJaaa dodał recenzję:
Ksiązka piekna mysle ze jeszcze nie raz do niej zajrzę. Czytało sie jednym tchem...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2016 o godz 10:56 Martynaa dodał recenzję:
Tym, co uwielbiam w książkach, jest ich różnorodność gatunkowa, która sprawia, że można dowolnie przenosić się do różnych światów, bez obawy, że kolejny okaże się taki sam, jak poprzedni. To też historie, które mają miliony kombinacji i bez większego problemu możemy unikać podobieństw. Przede wszystkim uwielbiam jednak bohaterów literackich, którzy sprawiają, że pragnę ich poznać, obdarzyć sympatią, a ostatecznie pokochać. Jak realną postać.

Archer jest outsiderem, samotnikiem zamkniętym w swojej oddzielonej od świata willi. Przez lata nauczył się tak żyć i nawet zaczął to akceptować, świadomie izolując się od społeczności. Pewnego dnia do miasteczka wprowadza się jednak dziewczyna - Bree, która swoją obecnością zaczyna wypełniać ciszę i pustkę, jaka towarzyszyła Archerowi przez większość życia.
Tylko czy to wystarczy, aby doprowadzić bohaterów do szczęśliwego zakończenia?

Czasami całkowicie niespodziewanie udaje mi się trafić na książkę, która mnie porusza i zachwyca do tego stopnia, że mam ogromny problem z napisaniem recenzji, gdyż wydaje mi się, że żadne słowa nie będą w stanie oddać piękna zawartego w tej konkretnej historii. Tak właśnie jest teraz.

„Bez słów” to powieść, w której głównym wątkiem jest samotność i brak akceptacji. To historia o mężczyźnie, który został odseparowany od ludzi tak bardzo, że musiał nauczyć się akceptować taki stan rzeczy, pozwalając na to, by jego życie wypełniło się ogłuszającą ciszą.
Archer został napiętnowany, odrzucony przez społeczeństwo za coś, na co nie miał najmniejszego wpływu. W jego życiu nie ma absolutnie nikogo, a on sam stał się dla ludzi całkowicie niewidzialny. Do czasu aż spotyka Bree. Wtedy w jego samotnię wkracza najpierw zrozumienie, następnie akceptacja, a finalnie uczucie, którego Archer nigdy nie miał zaznać. I tak zaczyna się jedna z piękniejszych historii miłosnych, jakie miałam okazję czytać.

Powiedzieć, że „Bez słów” jest kolejnym świetnym New Adult, to wielkie niedopowiedzenie. Książki tej nie można bowiem zestawić z kolejną przesiąkniętą schematem pozycją, w której główny bohater jest przystojnym miliarderem, a bohaterka szarą myszką, owładniętą pożądaniem. Powieść Mii Sheridan jest zupełnie inna i choć przypisana jest do nurtu NA, na próżno szukać w niej podobieństw do innych tytułów. Różnica jest przede wszystkim widoczna w tym, że to dzieło aż kipi od mądrości. Postać Bree jest dla mnie przykładem, wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o podążanie za określonym systemem wartości. Uważam, że każdy człowiek powinien czasem wziąć przykład z tej dziewczyny.
W moim odczuciu zarówno bohaterowie „Bez słów”, jak i sama fabuła, to jakby zupełnie inna liga i niewiele jest książek, które zasługują na to, by stanąć na półce obok niej.

Mia Sheridan pisze w taki sposób, że jej słowa mogłyby kruszyć lód, rozmiękczać skały. Uwielbiam sposób, w jaki ta historia została napisana, a dzięki pięknemu językowi, wzruszenie towarzyszyło mi nie tylko w momentach, które z założenia miały łamać serce. Chciałabym móc czytać więcej powieści, które zapierałyby mi dech w piersi, jak zrobiła to właśnie ta.

Mogłabym wymienić tysiące zalet, jakie posiada ta książka: cudowny język, doskonały zarys fabularny, subtelność, gracja i niezwykły kunszt autorki... Jednak jeden element wychodzi tu przed szereg i jest nim postać Archera - przepięknie i precyzyjnie nakreślona kreacja bohatera, który jest zupełnie inny niż wszyscy, których dotychczas poznałam. Dzięki tej postaci powieść Sheridan staje się nie tylko autentyczna, ale i poruszająca do żywego.
Zakochałam się. Absolutnie pokochałam tego mężczyznę. Z całą jego nieporadnością, dzikością i nieokiełznaniem. Z jego odrzuceniem tak głębokim, że raniło mi duszę oraz uczuciem, jakim obdarzył Bree. W całości. Bezapelacyjnie.

Myślę, że moja recenzja wyraźnie podpowie Wam, czy warto sięgnąć po ten tytuł. Nawet, jeśli nie potrafię pisać tak pięknie, jak autorka.
Są takie książki, które powinno się chłonąć każdą komórką swojego ciała, w ciszy, w milczeniu, bez zbędnych słów. Oto jedna z nich.

[http://mowa-ksiazek.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2016 o godz 08:10 czytelniczka dodał recenzję:
Zakochałam się w tej książce. Cudowna opowieść o miłości w cieniu tragedii z przeszłości. Pierwszy raz czytałam książkę M. Sheridan, ale na pewno sięgnę po kolejne. Książka mnie wciągnęła i czytałam ją z zapartym tchem.
GORĄCO POLECAM
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2016 o godz 15:40 posredniczkaa dodał recenzję:
Cisza jest żywiołem, w którym for­mują się rzeczy wielkie.
Thomas Carlyle



Czasami wystarczy jedno spojrzenie na okładkę i wiem, że muszę ją mieć. Czasami rzut oka na tytuł sprawia, że wiem że książka mi się spodoba. Tak właśnie było tym razem, miałam przeczucie, że to jest to. Nie myliłam się. Ta opowieść ma w sobie taki magnetyzm, że tuż po skończeniu mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz.


Głównymi bohaterami są Bree i Archer. Obydwoje przeżyli wielką tragedię. Obydwoje zmagają się z własnymi demonami. Różni ich sposób w jaki walczą ze swoimi trudnościami. Ona otwiera się na świat, zaczyna życie od początku. On, zamyka się w swojej samotni i robi wszystko, żeby nie istnieć dla świata.

Nie uciekaj ode mnie - zamigałem - Nie mogę cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie.

Ta książka mnie pochłonęła od pierwszej strony. Czytając nie zastanawiałam się ani nad kreacjami bohaterów, ani nad stylem w jakim powieść została napisana. Czytając zatraciłam się bez reszty w losach jej bohaterów. Jedna niepozorna książka a wywołuje tyle uczuć podczas czytania, że ciężko to ująć w kilku zdaniach.

Jest to opowieść o życiu, ale nie takim zwykłym codziennym. To opowieść o walce, o miłości, panicznym strachu, tragedii, intrygach. Autorka pokazuje brzydotę ludzkiego charakteru oraz uświadamia czytelnikowi, że wystarczy wyjść ze swojej skorupy, żeby ujrzeć piękno życia.

Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam, bo cisza była tam, gdzie byłeś ty. A teraz zabrałeś ją ze sobą. I wszystkie hałasy, wszystkie dźwięki świata, nie są na tyle głośne, żeby przebić się przez ból złamanego serca.

Jeżeli obawiasz się, że jest to ckliwy romans lub jedna z wielu szablonowych obyczajówek to mogę Ci obiecać że zmienisz zdanie po przeczytaniu. Mogę Ci również obiecać, że ta historia Cię poruszy i tak jak ja będziesz chciała do niej wrócić.

Opinia pochodzi z bloga http://posredniczkaa.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-04-2016 o godz 13:48 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Bree Prescott pragnąc odciąć się od prześladujących ją wspomnień, ucieka do małego, sennego miasteczka, w którym pragnie znaleźć spokój. Chce na nowo odnaleźć siebie i swoją drogę w życiu. Dręczona wyrzutami sumienia i przygnieciona wielkim żalem ma nadzieję zapełnić czymś wielką dziurę, która powstała w jej sercu. Bree szybko odnajduje się w małomiasteczkowej społeczności, otrzymuje pracę i nawiązuje nowe znajomości. Jej uwagę przykuwa tajemniczy i milczący Archer Hale, którego historia owiana jest tajemnicą. Mężczyzna mieszka w swojej samotni blisko lasu i stroni od ludzi, gdyż utracił całą nadzieję na otrzymanie od nich zrozumienia. Kiedy ich drogi się krzyżują dwa złamane i strzaskane serca, otrzymają szansę, by na nowo stworzyć jedną całość.

Książki z gatunku new adult opierają się zazwyczaj na dobrze znanym i utartym schemacie. Motyw dziewczyny doświadczonej przez los, która zakochuje się w tajemniczym i skrywającym sekret mężczyźnie pomagającym jej odnaleźć się na nowo, nie jest niczym oryginalnym. Mia Sheridan w swojej powieści poszła jednak o krok dalej i posunęła się do odwrócenia ról. Chociaż Bree ma za sobą traumatyczne i bolesne doświadczenia, to nie ona potrzebuje w tym przypadku ocalenia, a Archer. Mężczyzna utracił już całą nadzieję na zrozumienie ze strony innych ludzi, dlatego zaszył się w swoim domu i przez lata nie utrzymywał z nikim kontaktu. Dręczą go duchy przeszłości, a ciężkie dzieciństwo i brak możliwości nawiązania relacji z rówieśnikami sprawiły, że Archer nie ma pojęcia o życiu. Jest zagubiony i zdecydowanie potrzebuje pomocy, którą otrzymuje od Bree. Kobieta dostrzega w nim coś więcej i nie ustaje w próbach zrozumienia i poznania tego skrzywdzonego przez los mężczyzny.

Mia Sheridan stworzyła powieść, która wyróżnia się na tle innych z tego gatunku. Jest subtelna i bardzo głęboka, a historia opisana na jej kartach niezwykle realistyczna. Autora porusza ważne tematy, a jednym z nich jest niepełnosprawność oraz to, w jaki sposób odnoszą się do niej ludzie. Pokazuje, że inność nie oznacza czegoś złego, wręcz przeciwnie, czyni człowieka wyjątkowym.

Zgłębianie się w tę powieść było jak brnięcie przez mgłę. Moje uczucia nie tworzyły jednej spójnej całości, były chaotyczne i nieustannie się zmieniały niczym barwy w kalejdoskopie. Nie wzruszyłam się do łez, jednak niejednokrotnie węzeł ciasno zaciskał się na moim gardle. Mia Sheridan przedstawiła wszystko w bardzo realistyczny sposób, tak też wykreowała swoich bohaterów, którzy są wyjątkowi i niepowtarzalni. Świetnie przedstawiła wszystkie targające nimi uczucia oraz obawy związane z niepewną przyszłością. Poprzeczka rosła, jednak oni nie mogli sobie niczego obiecać, gdyż złamania danego słowa i rozstanie mogło ich bezpowrotnie zniszczyć.

„Bez słów” to piękna, wzruszająca i poruszająca ważne tematy historia, która chwyciła mnie za serce. Pokazuje, do jakiego okrucieństwa może posunąć się drugi człowiek, by ukryć swoje grzechy, jak wiele ludzie skrywają pod maskami, którymi się osłaniają, a także jak wielką moc mają słowa oraz ich brak, bo czasami cisza jest jedyną możliwą odpowiedzią.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/04/przynioses-cisze-najpiekniejszy-dzwiek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-04-2016 o godz 10:43 mlenka9112 dodał recenzję:
Super książka. Najlepsza jaką czytałam. Bardzo polecam 😊😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2016 o godz 08:25 malecka dodał recenzję:
Bardzo ciekawa historia dwójki młodych ludzi poranionych emocjonalnie przez los. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-04-2016 o godz 14:26 dalena.ro dodał recenzję:
Miłość to cisza, spokój, zaufanie... Miłość to ta książka! Jestem poturbowana emocjonalnie i z całego serca polecam książkę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2016 o godz 12:10 Edi dodał recenzję:
Cudowna historia , pełna emocji. Polecam gorąco!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2016 o godz 12:06 marlena2214 dodał recenzję:
i tu muszę się zgodzić słowa są zbędne
bardzo wzruszająca historia miłości przyjaźni oddania
zaślepiającej nienawiści zazdrości
słowa są zbędne po prostu trzeba sięgnąć po tą książkę i samemu przekonać się, że jest godna uwagi
POLECAM
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2016 o godz 11:43 mkwolek dodał recenzję:
To jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Każda strona naznaczona jest emocjami. Razem z bohaterami wchodziłam w ich świat, w ich emocje. Przechodziłam z nimi przez kolejne momenty, chłonęłam to, co wypełniało ich serca, a co było powiedziane bez słów i to nie w przenośni. To, co między nimi zaszło, zarówno najpiękniejsze, jak i najtrudniejsze, wydarzyło się właśnie bez słów.
Do całości recenzji zapraszam na: http://rozanygajslow.blogspot.com/2016/04/mia-sheridan-bez-sow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2016 o godz 08:38 Bagietka79 dodał recenzję:
WZRUSZAJĄCA KSIĄŻKA O MIŁOŚCI, AKCEPTACJI NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI, PIĘKNIE NAPISANA, WCIĄGA BEZ RESZTY
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2016 o godz 10:00 Izabela Wawrzyniak dodał recenzję:
Przepiękna!!!
Wzruszająca!!!
Popłakałam się... końcówka książki bardzo emocjonująca.

Bree ucieka od smutnej rzeczywistości do miejsca, gdzie zawsze była szczęśliwa. Znajduje tam domek przy jeziorze, pracę i nawet kilku znajomych. Wybierając się na zakupy upokarza się przed przystojnym mężczyzną, mówi do niego, ale on nic nie odpowiada.
Bree wypytuje o niego w miasteczku i dowiaduje się o nim, że nie mówi, że jest głuchy, itp.
Ale Bree nadal do niego ciągnie, a Archer nie jest wcale głuchy. Jest samotny, a Bree jest jego pierwszą przyjaciółką, która szybko staje się czymś więcej.
Polecam !!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-04-2016 o godz 09:41 m_coco dodał recenzję:
"W takich sytuacjach nie ma właściwego i niewłaściwego zachowania, czerni i bieli. Jest za to tysiąc odcieni szarości" (M. Sheridan)

"Bez słów", występują:

Archer Hale - odnaleziony w lesie, zagubiony w trakcie wycieczki, zdziczały i rzecz jasna przystojniejszy brat Christiana Grey'a.
Bree Prescot - starsza wersja Any Steel, miss świata, piękność nad pięknościami; dziewczyna, która rozbiera naszego amanta z tajemnic i ubrań niczym wybitny kucharz - cebulę.

Historia zaczyna się całkiem interesująco (bohaterowie naznaczeni rodzinnymi tragediami etc.), potem jest już znacznie gorzej - jakieś 280 stron soft wersji "50 twarzy Greya", same stwardniałe sutki i imponujące penisy, no i ten seks który przy drugim podejściu (jeszcze do niedawna "prawiczka" Archera) - wynosi pannę Bree w kosmos. Wielka szkoda, bo był potencjał (szczególnie historia Archera bardzo mnie wciągnęła), ale jak to zwykle bywa autorka postanowiła iść na łatwiznę i dać czytelnikowi - przesłodzoną papkę, w dodatku ciężkostrawną. Koniec książki nabiera chwilowego rozpędu (chociaż co mądrzejszy czytelnik, już w połowie lektury zorientuje się dokąd to wszystko zmierza). Ostatni rozdział .. idylla, no ale wiadomo nie może być inaczej (chociaż ja osobiście kibicowałam, żeby któraś z kluczowych postaci padła śmiertelnie - niestety nie udało się tym razem :( ).

Na ów powieść wydałam 27 zł i uważam, że są to źle wydane pieniądze. Aha - na trzeźwo nie warto ;)

Ps. na (jedyny) plus zasługuje ładna okładka.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
06-04-2016 o godz 09:16 islodka dodał recenzję:
Przepiękna i wzruszająca opowieść o miłości, samotności i nietolerancji.
"Kochanie drugiej osoby zawsze oznacza otwieranie się na zranienie."
„Porozumiewaliśmy się tysiącem słów, nie wymawiając ani jednego.”
To tylko dwa cytaty, są przepiękne, a takich perełek w książce jest dużo więcej......
Gorąco polecam!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2016 o godz 21:01 Sylwia Czekańska dodał recenzję:
Nie, nie było czytelniczego BUM. Nie należę do grona czytelników, którzy po kilku stronach zostali pochłonięci przez lekturę Bez słów. Niestety. Przez ponad dziesięć rozdziałów byłam – można powiedzieć – lekko zirytowana. Niektóre rozwiązania autorki nie przekonały mnie. Denerwowałam się przez przewidywalność zdarzeń czy przesłodzoną kreację sąsiadów głównej bohaterki. Było to dla mnie niewybaczalnie cukierkowate, a kilka scen wręcz infantylne. Nie muszę chyba tłumaczyć, że trochę się załamałam. Pomyślałam, że może coś jest ze mną nie tak, skoro wszyscy się zachwycają tą historią, a tylko ja narzekam i krytykuję. No gdzie to jest?! Chciałam krzyczeć. Czyżbym stała się już całkowicie czepialską zołzą o zerowej przyswajalności romantyzmu? Musiało minąć kolejne kilkadziesiąt stron, abym w pełni pojęła, dlaczego ludzie zakochali się w tej pozycji.

A tym powodem jest… Archer. Mężczyzna o trudnej przeszłości, która odcisnęła na nim piętno. Bohater, który walczy ze swoimi demonami, przełamuje bariery cielesne i duchowe, powoli, krok po kroku, wyłania się ze swojej ciasnej skorupy, pokazując wreszcie światu swoją prawdziwą, piękną twarz. Czy ktoś może tego nie kupić? Było warto przetrwać trudny początek, aby dotrzeć właśnie do takich momentów. Kocha się tę postać nie dlatego, że jest przystojny. Uczuciem darzy się jego niewinność, dobre serce i wolę walki. Ogromnie podoba mi się konstrukcja tego bohatera, autorka świetnie poradziła sobie z opisem traumy oraz ciężkiego procesu godzenia się z losem.

Uwielbiam w tej pozycji mocno zakorzeniony motyw ciszy. To, że bohaterowie porozumiewają się bez słów. Wszystkie ich działania są zsynchronizowane przez wzajemne przyciąganie, przeznaczenie. To piękne i motywujące uczucie, które pokazuje, że miłość przełamuje wszystkie bariery. Historia wzrusza, łamie serce, zachwyca, ściska za gardło i porusza wszystkie te struny wrażliwości, które my – kobiety po prostu czasem potrzebujemy odkurzyć.

Bez słów to książka, która zapewnia emocjonalny rollercoaster – mądra, z przesłaniem, chwytająca za serce. Niby (nie)zwykły romans, który jednak skłania nas do refleksji nad niepełnosprawnością, innością i ignorancją społeczną. W lekkim gatunku, autorce udało się przemycić jakąś ważną treść i warto to docenić. Nie każdy pisarz to potrafi. Oczywiście Sheridan nie ustrzegła się schematyczności i przewidywalności, a opowieść bywa nieco przesłodzona i fragmentami nierealna, ale… nie wszystko trzeba dotknąć, aby uwierzyć, że istnieje. Tak więc pozycja nie bez wad, ale sądzę, że warto przymknąć na nie oko i dać się wciągnąć w wir zdarzeń, od których naprawdę trudno się oderwać.

Jeśli oczekujecie lekkiego, przyjemnego romansu z elementami erotyku, po którym nie będziecie mogły zasnąć to Mia Sheridan wam go zapewni. Zniszczy wasze umysły i pokroi serce. Mamy miłość, tragizm i niepewną przyszłość zarówno bohaterów jak i całego miasta. Dobre dialogi, lekki styl, retrospekcje, intrygujące wątki poboczne. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale pod względem emocjonalnym bardzo ujmująca.

czytaj więcej: http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/04/04/bez-slow-mia-sheridan-milosc-znaleziona-w-ciszy/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-04-2016 o godz 12:08 Maggi dodał recenzję:
Bez słów. Opowieść o odtrąceniu przez społeczeństwo małego miasteczka osoby niepełnosprawnej , która dzięki miłości potrafi przezwyciężyć swoje odtrącenie . Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-04-2016 o godz 07:43 barwinka dodał recenzję:
Autorka prowadziła akcję niezwykle sugestywnie, wprowadzała zwroty akcji, które nie raz doprowadziły mnie do łez smutku albo wielkiego zaskoczenia. Do samego końca nie byłam pewna czy historia tej dwójki dotrze do szczęśliwego końca. Niesamowicie wstrząsnęły mną wydarzenia z ostatnich stron, nie mogłam uwierzyć, byłam pewna, że pisarka postanowiła zamknąć tę historię w zupełnie inny sposób... Tak wielu licznych emocji dawno nie miałam okazji przeżyć, historia jest niesamowicie wciągająca, napisana w świetnym stylu i nie pozwalająca się od siebie oderwać do ostatniej strony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2016 o godz 17:13 Michalina Kulińska dodał recenzję:
Bree przyjeżdża do Peilon w poszukiwaniu spokoju i właściwie również nowego życia, chce uporać się z trudną przeszłością. Archer uchodzi za miejscowego dziwaka, z którym nikt nie próbuje nawiązać kontaktu, a on sam również izoluje się od świata. Ich drogi splatają się przypadkiem, ale od tej pory zarówno życie Archera jak i Bree nie będzie już takie samo...

"Bez słów" to kolejna książka New Adult, których powstało już naprawdę mnóstwo, jednak ta ma w sobie coś, co wyróżnia ją wśród innych książek tego gatunku. Jest zdecydowanie bardziej oryginalna, urzeka wspaniałym językiem, mądrością i realnością. Piękno tej książki jest dla mnie niepodważalne, niesie ona niezwykłą mądrość i nadzieję, że jutro może być lepiej. Miłość opisana w książce jest równie wyjątkowa jak ona cała!

"Bez słów" to z jednej strony książka dość smutna, poznajemy Archera, który nie ma kontaktu ze światem, ludzie przyklejają mu właściwie plakietkę dziwaka, choć nikt nigdy nie próbował go poznać i zrozumieć. Bree z kolei po traumatycznych wydarzeniach przyjeżdża do Peilon, by uciec od przeszłości, codziennie boryka się z myślami, które nie dają jej spokoju. Tak jak mówiłam to dość smutna książka, ale z drugiej strony niesie również nadzieję, że kiedyś będzie lepiej, że ta dwójka, dzięki sobie nawzajem pokona wszelkie przeciwności losu i to właśnie jest w niej takie piękne - mądrość, która płynie z każdej strony tej powieści!

Przyznam, że o książkach Mii Sheridan usłyszałam dopiero niedawno, a z tego co słyszę jest to dość znana autorka. Nie dziwię się, że jest tak poczytna, bo sama po przeczytaniu "Bez słów" już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła dopaść kolejne jej dzieła! Autorka stworzyła naprawdę dobrą powieść, która z każdą stroną zachwyca coraz bardziej, jest jak powiew świeżości wśród wszystkich książek New Adult! Początkowo niektóre moje podejrzenia względem fabuły książki się sprawdzały, ale później autorka fundowała mi różne niespodzianki, jedne przyjemne, inne nieco mniej. Czasem "Bez słów" wywoływało uśmiech na mojej twarzy, czasem złość, ale najbardziej wzruszenie.

Na pewno nie można powiedzieć o tej książce, że jest schematyczna, bo oryginalność, aż od niej bije! Wydaje mi się, że obecnie, naprawdę trudno jest stworzyć coś, czego jeszcze nie było, ale Mii Sheridan się to udało! Pojawiło się już naprawdę mnóstwo książek o miłości, ale większość jest przesiąknięta schematem, tymczasem w "Bez słów" autorka stworzyła coś nowego, co dodatkowo okrasiła mnóstwem tajemnic. Nie jest to może literackie arcydzieło, ale zdecydowanie wyjątkowa i oryginalna książka!

Bardzo spodobało mi się to, że wśród książek, gdzie bohaterki przeważnie są rozdarte, nie są pewne swoich uczuć i dalszych planów, pojawiła się Bree, która wie czego chce i za wszelką cenę do tego dąży! To naprawdę ogromny plus tej historii, bo ostatnio trafiam głównie na takie, gdzie bohaterka nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić.
Dodatkowo język jakim posługuje się autorka jest bardzo obrazowy i plastyczny, co dodaje powieści uroku. "Bez słów" czyta się naprawdę szybko, pochłaniając kolejne rozdziały, myślę, że miłośniczki powieści New Adult będą naprawdę zadowolone!

Jest to powieść mądra i wyjątkowa, skłaniająca do pewnych refleksji nad życiem. Na pewno na długo o niej nie zapomnę i już nie mogę się doczekać kiedy pojawią się kolejne książki Mii Sheridan, co mam nadzieję nastąpi szybko! Tymczasem Wam "Bez słów" zdecydowanie polecam! Mam nadzieję, że tak jak ja będziecie się nią zachwycać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2016 o godz 12:06 rinos dodał recenzję:
Jedyna książka, którą przeczytałam dwukrotnie w oryginale i teraz, po raz trzeci, w polskiej wersji. To niepowtarzalna, ujmująca i przepiękna historia o miłości, która rozumie się „bez słów”.

Bree Prescot przybywa do Pelion, by uciec przed wspomnieniami jednej koszmarnej nocy. To małe i urokliwe miasteczko wydaje się idealnym miejscem, w którym może odnaleźć spokój. Pewnego dnia Bree spotyka tajemniczego mężczyznę. Pomimo niechlujnego wyglądu i powściągliwej, wręcz odpychającej osobowości, Bree jest na tyle nim zaintrygowana, że chce go poznać. Ale to nie będzie takie proste, bo Archer Hale to zamknięty w sobie miasteczkowy wyrzutek, który spędził praktycznie całe swoje życie w odizolowanym świecie. Dodatkowo jego pełne bólu i traumatycznych wspomnień dzieciństwo, pozostawiło trwałe rany na jego duszy.

„Było coraz lepiej, zacząłem wynajdywać sobie tu różne zajęcia, pilnowałem, żeby zawsze mieć coś do roboty. Byłem samotny, tak cholernie samotny (…). Musiałem codziennie się zmęczyć, żeby o tym zapomnieć.”

Archer Hale to nietuzinkowa postać, która skradła moje serce. To tajemniczy, słodki, opiekuńczy, czasami nieśmiały bohater, który urzekł mnie swoją bezbronnością, uczciwością oraz lojalnością. Nie zapominajmy również o Bree, która jako jedyna z całej miasteczkowej społeczności zauważyła i wyciągnęła pomocną dłoń w kierunku wyobcowanego, samotnego człowieka.
Być może Bree przebije się przez twardą skorupę, którą Archer systematycznie budował przez kilkanaście lat i pomoże odnaleźć jego własny głos. Być może Archer okaże się kluczem do wolności Bree…

„Bez słów” porusza jeszcze jeden ważny temat tj. samotność drugiego człowieka. Mia Sheridan idealne wplotła wspomnienia Archera z bieżącymi emocjami, które odczuwał jako dorosły mężczyzna.

„Już prawie zapomniałem, jak to jest, powiedział.(…)
– Jak co jest? – zapytałam cicho.
Kiedy czuję, że jestem na świecie całkiem sam.”

„Bez słów” wywarła na mnie ogromne wrażenie. Były łzy szczęścia, radości, ale również smutku, bezradności i rozpaczy. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych książek o miłości, jaką kiedykolwiek czytałam. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2016 o godz 11:01 monika1028 dodał recenzję:
Przepiękna i wzruszająca opowieść o miłości, samotności i nietolerancji.
Bree Prescott 6 miesięcy temu straciła ojca i ledwo uszła z życiem, została sama na świecie. Aby zapomnieć o tym wszystkim wyjechała do małej miejscowości nad jeziorem. Tam całkiem przez przypadek spotkała Archera miejscowego wyrzutka, żyjącego samotnie od wielu lat, pozbawionego zdolności mówienia w wyniku tragicznego wypadku, w którym stracił wszystkich swoich bliskich. Brak możliwości porozumienia ze światem, a wcześniej jego izolacja przez wuja schizofrenika sprawiła, że stał się on miejscowym dziwakiem odrzuconym przez społeczeństwo. Od poznania Bree zaczął stopniowo uzależniać się od jej obecności, stała się jego nadzieją na pokonanie swoich lęków. Trwanie w bańce mydlanej z Bree było dla Archera szczytem szczęścia, ale każde zagrożenie, że może ją stracić było jego największym horrorem, bał się, że może znowu zostać sam. Bree dała mu siłę, aby pokonał swoje słabości i spróbował nauczyć się funkcjonować samodzielnie w społeczeństwie i nawet jeśli byłoby to bolesne dla nich obojga, mogło sprawić, że z miejscowego dziwaka stanie się normalnie funkcjonującym, szanowanym mieszkańcem. Bo serce Archera jest piękne, wrażliwe i szczere.

Ta opowieść zaskoczyła mnie, nie spodziewałam się, że będzie dotykała takiego tematu. Łamało mi się serce przy czytaniu, gdy wyobrażałam sobie tego biednego chłopca skrzywdzonego nie tylko przez nieszczęście rodzinne, ale przede wszystkim przez otaczający świat, brak świadomości ludzi, przekonanych że to co inne jest złe.
Książka jest zachwycająca i niosąca wiele mądrego w swojej treści. Zachęcam do przeczytania i przekonania się jak Archer dzięki Bree odzyskał swój głos w życiu.

MOJA OCENA TO 10\10 A NIE 5\5
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2016 o godz 21:06 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Czasem słowa są zbędne, by wyrazić to, co się czuje do drugiej osoby. Zwykły gest może wyrazić więcej niż tysiąc słów. Oczy są odzwierciedleniem naszej duszy, łatwiej kogoś zrozumieć bez użycia mowy.

,,Życie to nie bajka, nic nie jest nam dane raz na zawsze, a w świecie trudno o sprawiedliwość".

Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czym jest Book Tour oraz na czym on w ogóle polega. Gdy to zrozumiałam, od razu chciałam się w to zaangażować, aż w końcu przyszła ku temu okazja. Zaproponowano mi, bym przeczytała przedpremierowo pewną książkę. Od razu zaintrygował mnie jej tytuł - co takiego lektura może w sobie skrywać, o czym może opowiadać i co ma takiego w sobie, że inne blogerki ją zachwalają.

Opis świadczy o tym, że książka zapewni wiele emocji i wrażeń, po których nie będę wstanie się podnieść. Z bijącym sercem zabrałam się za czytanie. Chciałam przekonać się na własnej skórze, jak ją odbiorę, czy wniesie coś do mojego życia i sprawi, że zapamiętam ją na bardzo długo. To, co otrzymałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Małe, malownicze miasteczko Pelion - tu właśnie przyjeżdża Bree Prescott, by uciec przed demonami przeszłości, które towarzyszą jej na każdym kroku. Przeżyła okropną tragedię, z którą nie może się pogodzić. Ma nadzieję, że nowe miejsce sprawi, iż wciąż nawracające wspomnienia w końcu znikną. Nie wie jednak, że los przygotował dla niej inny scenariusz.

Już pierwszego dnia, gdy wraca z zakupów, na jej drodze staje dziwny, tajemniczy mężczyzna. Dziewczyna nie wie dlaczego, ale czuje do niego istne przyciąganie, postać fascynuje ją i intryguje. Okazuje się, że to Archer - miastowy odludek, który w wieku siedmiu lat przeżył okropne tragedie. Dla mieszkańców stał się osobą niedostrzegalną, niewidzialną, jakby w ogóle nigdy nie istniał. Odrzucony przez wszystkich żyje we własnym świecie. Do czasu, aż na jego drodze staje dziewczyna, która tak jak on dźwiga bagaż doświadczeń, która sama zmaga się z demonami przeszłości. Ona jako jedyna dostrzega w Archerze zwyczajnego faceta, rozumie go i nie potępia. Kto lepiej zrozumie osobę zmagającą się z przeszłością, niż druga osoba, która przeżywa to samo?

,,Cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają"

Długo zastanawiałam się nad tą recenzją, jak ją najlepiej napisać, żebyście od razu po jej przeczytaniu pobiegli do księgarni, by zakupić tę wspaniałą lekturę. Do teraz próbuję zebrać myśli, które wciąż buzują w mojej głowie. Nie spodziewałam się, że aż tak pokocham tę opowieść. Dwójka bohaterów, dwie różne, przejmujące historie, różne sposoby na ucieczkę od demonów przeszłości. Nauka z niej prawdziwa - żeby udźwignąć bagaż doświadczeń, potrzeba drugiej osoby, która pomoże ci w chwili, kiedy znowu upadniesz. To nie tylko opowieść o pięknej miłości, ale też historia pokazująca, jak w dzisiejszych czasach jesteśmy wykluczani ze społeczeństwa. Wystarczy, że jesteśmy inni, a już zostajemy skreśleni z życia społecznego.

Autorka przedstawiła nam opowieść z dwóch perspektyw. Mamy okazję poznać przemyślenia Bree, jej historię, tajemnice, zmagania z bolesnymi wspomnieniami, emocje, które nią targają, a także naszego samotnika Archera. Bardzo mi się to spodobało, lubię zagłębiać się w psychikę bohaterów, poznawać ich tok myślenia, widzieć wszystko ich oczami, przeżywać razem z nimi ich cierpienie, a także zmagania ze zwykłą codziennością. Do tego postacie są bardzo ciekawe, barwne, takie prawdziwe, że nie sposób ich nie polubić. Ma się wrażenie, że gdzieś tam na świecie żyją tacy Bree i Archer, którzy starają się udźwignąć brzemię własnego losu.

Książka jest bardzo dobrze skonstruowana, wczuwamy się w historię, przenosimy się do maleńkiego, malowniczego miasteczka, żyjąc wspólnie z bohaterami. Opowieść złapała mnie w swoje sidła, nie pozwoliła mi oderwać się od lektury do samego końca. Autorka zauroczyła mnie swoją powieścią, zawładnęła umysłem, duszą, sercem, a nawet całym ciałem. Mia Sheridan ma bardzo lekkie pióro, stworzyła książkę doskonałą, która opowiada o niełatwym życiu, przed którym nie zawsze możemy uciec. Ta powieść jest naprawdę godna przeczytania, warto po nią sięgnąć. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2016 o godz 19:08 Agnieszka Kaniuk dodał recenzję:

Kochani czy rozglądacie się uważnie wokół siebie? Czy zdarza Wam się zastanowić dlaczego osoba mieszkająca w Waszej okolicy stroni od ludzi,zamyka się we własnym świecie,jest cicha i wycofana?Większość z nas zapewne pomyśli sobie,że ten ktoś to zwyczajny dziwak i nie poświęci chwili uwagi by zastanowić się,co jest przyczyną takowego odosobnienia.Jeśli czytasz teraz moją recenzję i właśnie uświadomiłeś sobie,że jesteś jedną z takich osób zapewniam cię,że książka "Bez słów" Mii Sheridan jest właśnie dla Ciebie.

Archer jest młodym mężczyzną wiodącym niemalże pustelnicze życie w swojej samotni.Młody mężczyzna jest naznaczony piętnem wielkiego cierpienia jakiego doświadczył w dzieciństwie.Cierpienia będącego skutkiem złych wyborów i decyzji dorosłych.Wszyscy mieszkańcy miasteczka zdają się nie dostrzegać jego samotności,a może wcale nie chcą jej dostrzec.W sercu chłopaka wciąż żyją demony bolesnej przeszłości z którą nie potrafi sobie poradzić żyjąc w nieustannym poczuciu winy.Co więcej jest pogodzony z życiem jakie wiedzie będąc przekonanym,że nie pozostało mu nic innego jak tylko zaakceptować taki kształt swojej codzienności.Jednak pewnego dnia nieoczekiwanie przypadek,a może przeznaczenie stawia na drodze chłopaka Bree. Dziewczyna szuka spokoju,który pomoże jej ukoić ból po brutalnej śmierci bliskiej osoby,której była świadkiem. Bree jest zafascynowana tym niezwykłym mężczyzną.Postanawia zbliżyć się do niego.Nie jest to łatwe ponieważ musi przedrzeć się przez mur jaki ten zbudował wokół siebie.Jak łatwo się domyślić między młodymi rodzi się uczucie. Jednak myślicie,że jest to miłość bajkowa,usłana różami niestety tak nie jest.Na kartach powieści odnajdziecie wiele bólu rozdzierającego serce,krzywdę i niesprawiedliwość ludzką.Wspólnie z Bree odkryjecie wiele tajemnic z życia Archera,które uczyniły go tym kim jest dziś. Czy miłość jest siłą która ma moc uleczenia ran,których nie da się uleczyć? Czy wystarczy,by odnaleźć wewnętrzny spokój? Musicie przekonać się o tym sami.
Tak naprawdę nie wiem jak przekonać Was do lektury "Bez słów".Brak mi słów by w pełni oddać jej wyjątkowość.Autorka rozdziera czytelnikowi serce i duszę. Daje nadzieję by za chwile ją zabrać i pozostawić w niepewności.Wzrusza,wstrząsa i i wyciska łzy.Uświadamia nam,że cisza może powiedzieć więcej niż tysiące słów.Musimy tylko zechcieć posłuchać ciszy.

Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2016 o godz 19:07 monika1028 dodał recenzję:
Przepiękna i wzruszająca opowieść o miłości, samotności i nietolerancji.
Bree Prescott 6 miesięcy temu straciła ojca i ledwo uszła z życiem, została sama na świecie. Aby zapomnieć o tym wszystkim wyjechała do małej miejscowości nad jeziorem. Tam całkiem przez przypadek spotkała Archera miejscowego wyrzutka, żyjącego samotnie od wielu lat, pozbawionego zdolności mówienia w wyniku tragicznego wypadku, w którym stracił wszystkich swoich bliskich. Brak możliwości porozumienia ze światem, a wcześniej jego izolacja przez wuja schizofrenika sprawiła, że stał się on miejscowym dziwakiem odrzuconym przez społeczeństwo. Od poznania Bree zaczął stopniowo uzależniać się od jej obecności, stała się jego nadzieją na pokonanie swoich lęków. Trwanie w bańce mydlanej z Bree było dla Archera szczytem szczęścia, ale każde zagrożenie, że może ją stracić było jego największym horrorem, bał się, że może znowu zostać sam. Bree dała mu siłę, aby pokonał swoje słabości i spróbował nauczyć się funkcjonować samodzielnie w społeczeństwie i nawet jeśli byłoby to bolesne dla nich obojga, mogło sprawić, że z miejscowego dziwaka stanie się normalnie funkcjonującym, szanowanym mieszkańcem. Bo serce Archera jest piękne, wrażliwe i szczere.

Ta opowieść zaskoczyła mnie, nie spodziewałam się, że będzie dotykała takiego tematu. Łamało mi się serce przy czytaniu, gdy wyobrażałam sobie tego biednego chłopca skrzywdzonego nie tylko przez nieszczęście rodzinne, ale przede wszystkim przez otaczający świat, brak świadomości ludzi, przekonanych że to co inne jest złe.
Książka jest zachwycająca i niosąca wiele mądrego w swojej treści. Zachęcam do przeczytania i przekonania się jak Archer dzięki Bree odzyskał swój głos w życiu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2016 o godz 13:07 juliana.bookworm dodał recenzję:
Jeśli lubicie książki Colleen Hoover lub wywarła na Was wrażenie książka "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes, to ta pozycja również przypadnie Wam do gustu!

Jest to chwytająca za serce, podnosząca na duchu historia o dwóch osobach doświadczonych przez życie, którzy znajdują w swoich ramionach ukojenie. Jest to opowieść o pokonywaniu przeciwności losu, o leczącej sile miłości, o zaufaniu i o tym, jak często nasza ignorancja może ranić innych.

Bree Prescott przyjeżdża do małego miasteczka w stanie Maine, Pelion, w poszukiwaniu upragnionego spokoju. Bree próbuje otrząsnąć się po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości. W pierwszych dniach swojego pobytu tam, natyka się na miejscowego dziwaka - Archera, mężczyznę zaniedbanego, nieprzyjaznego, którego wszyscy unikają. Bree nie potrafi powstrzymać swojej ciekawości, próbuje odkryć kim jest ten mężczyzna i dlaczego od wielu lat nie wypowiedział nawet jednego słowa. Starając się odkryć jego tajemnicę, dziewczyna czuje coraz większe do niego przyciąganie.

Od samego początku książka przykuła moją uwagę, chciałam poznać Archera i przeszłość Bree. Bohaterowie są niezwykli, Archer na początku nieufny, nieprzystępny, a Bree niepewna i zraniona - od pierwszego ich spotkania chciałam, żeby między nimi zaiskrzyło! I tak się stało, i co to było za iskrzenie!

Nie jest to typowy romans, jest to książka o wielowarstwowej fabule, o sile miłości i przyjaźni, o tym, jakiego zniszczenia w ludzkiej psychice może dokonać samotność i przekonanie o własnej bezużyteczności.

A Archer? Och jej, jest niesamowity. Jego charakter jest skomplikowany, wraz z Bree powoli go poznajemy i razem z nią się w nim zakochujemy. Archer jest moim nowym mężem i nikomu go nie oddam!

Bree z kolei jest naprawdę dobrą bohaterką. Pełna empatii i dobroci, mimo swoich trudnych przeżyć jest zdolna otworzyć się na miłość i ewentualne zranienie, walczy o to by być szczęśliwą, ale przy tym zwraca uwagę na uczucia innych osób.

Chemia między nimi jest niesamowita. Od początku czujemy między nimi napięcie. Muszę tutaj wspomnieć, że książka jest na pewno dla osób dorosłych, bo sceny łóżkowe były bardzo graficznie opisane i niektórym może to przeszkadzać. Ja nie miałam nic przeciwko, bo były wyważone i napisane ze smakiem.

Ta książka wywołała we mnie tak wiele emocji! Nie spodziewałam się tego... Na sam koniec prawie się popłakałam, a potem śmiałam się ze szczęścia!

Co więcej, ta książka porusza bardzo poważny temat bycia wyobcowanym przez społeczeństwo. Mieszkańcy tego małego miasteczka nie akceptują Archera, który się wyróżnia, skazują go na samotność, a on po czasie również zaczyna stronić od innych ludzi.

Ciekawostką jest, że zostały wykupione prawa do ekranizacji tej powieści, więc czekam z niecierpliwością na ten film!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-03-2016 o godz 11:08 nana dodał recenzję:
przed premierą czytałam tyle dobrych recenzji , że miałam duże oczekiwania - tajemniczy odludek , tragedia , niechęć ludzi i niestety rozczarowałam się . zamiast innej , intrygującej historii dostałam harlequin z facetem który nie mówi . ale oczywiście jest piękny , zbudowany jak młody bóg , super inteligenty , sam nauczył się języka migowego i cudownym zbiegiem okoliczności nasza bohaterka tym językiem też się posługuje . jak dodać do tego zakończenie ( zachowanie poszczególnych bohaterów ) to mamy nadmiar słodyczy
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
24-03-2016 o godz 23:40 Monika Szulc dodał recenzję:
Bree chcąc uciec przed traumą i wspomnieniami zaszywa się w małej, turystycznej miejscowości nad urokliwym jeziorem. Gdy spotyka Archera, zaczyna się nim interesować. Tajemniczy i zamknięty w sobie pustelnik, zaprząta je myśli i kiedy w końcu udaje się jej nawiązać z nim wątłą przyjaźń, zaczyna rozumieć, że ten mężczyzna jest jej nadzieją na udaną przyszłość.

O książce ostatnio sporo słychać, a ja bezwstydnie uległam reklamie i powiem Wam, że to najlepsza rzecz, jaką ostatnio zrobiłam! Nastawiłam się na przyjemny romans i moje oczekiwania zostały zrujnowane już po kilku pierwszych stronach. Zaskoczyła mnie całkowicie i okazała się czymś więcej niż dobrym romansem.

Bohaterowie są tak nasyceni wartościami i emocjami, że nie sposób ich nie lubić. Zarówno Bree jak i Archer borykają się demonami przeszłości, lecz te, z którymi oni się mierzą są z jednej strony druzgocące, a z drugiej do bólu prawdziwe i ten realizm jest fascynujący. Na pozór zwykła dziewczyna, która pragnie tylko spokoju jest tak doskonale nakreślona, że czułam jej myśli, emocje i doskonalę wczułam się w jej rolę. Jak opisać bohaterkę, która niczym się nie wyróżnia, a mimo to zachwyca swoją osobą? Jest to bardzo trudne, lecz Bree taka właśnie jest. Normalna i cudowna zarazem. Pomimo, że uważam ją dobrą osobę, to autorce udało się stworzyć jeszcze jedną, nawet bardziej skupiającą na sobie uwagę postać. Mam na myśli Archera, tego cudownego, wrażliwego i nieśmiałego mężczyznę. Jego droga życiowa zasługuję na gruntowną analizę, a wyciągnięte wnioski są wartościowe. Jego niepełnosprawność stanowi część książki i z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam.

Relację między bohaterami są proste, to życie jest trudne, a oni starają się je jakoś poukładać. W tej książce nie znajdziecie przesady, czy grama sztuczność, jest w niej tylko prawda i ogromne uczucie. Inni bohaterowie również zasługują na uwagę. Śledząc losy bohaterów, łatwo dojrzeć znieczulacze i okrucieństwo społeczeństwa, które wywołały momenty zadumy i złości.

Seks, bo i on się pojawia w książce, jest również zaskakujący. Namiętny i odważny, lecz niepozbawiony romantyzmu. Dawno nie spotkałam tak doprze napisanej książki, w której pomimo częstego seksu, liczy się wszystko inne.

Powieść porusza istotne aspekty życia. Oczywiście znalazły się chwile smutne, wyciskające łzy, lecz to nadzieja, która emanuję z tej powieści mnie zachwyciła. Niebywale czuła i wrażliwa osobowość Bree i Archera oddziałuję na czytelnika, a sprawienie tego nie jest łatwym zadaniem, jednak autorce doskonale się to udało.

Nieszablonowy obraz miłości. Trudny i bolesny, lecz niebywale czuły. Pomimo trudnego tematu, napawa nadzieją. Całości dopełnia urok spokojnej mieściny i piękne nadjeziorne widoki. Zjawiskowa i doskonała książka o trudnym i niedoskonałym życiu, w którym miłość jest wszystkim, co może ocalić duszę bohaterów.
6/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-03-2016 o godz 18:53 Cynka dodał recenzję:
Bree po traumatycznych wydarzeniach, jakie spotkały ją w przeszłości, postanawia zaznać nieco spokoju. W ten sposób trafia do małego turystycznego miasteczka Pelion, będącym dla niej symbolem miłych wspomnień z rodzinnych wakacji, po raz ostatni spędzonych w komplecie. Dziewczyna szybko nawiązuje kontakt ze starszą sąsiadką oraz za jej poleceniem znajduje przyzwoitą pracę w lokalnej kawiarni, ale też przez przypadek poznaje Archera – milczącego samotnika, darzącego nieufnością każdą osobę. Bree czuje się nim zafascynowana i próbuje odkryć, co w sobie skrywa, ale czy gotowa na to, co ją czeka?

Archer to ponad dwudziestoletni mężczyzna, który w środku ciągle jest tym biednym siedmiolatkiem, którego cała przyszłość została skreślona przez jeden wypadek. Potępiany i odrzucony przez miejscowe społeczeństwo przez coś, co w ogóle nie było jego winą, zbudował wokół siebie mur, żyjąc w kompletnej ciszy. Po śmieci wujka został całkiem sam i od tej pory stał się niewidzialny dla innych osób, a dostrzegła go dopiero Bree. Jednak miłość do tej dziewczyny nie pomaga mu na uporaniu się ze wszystkimi problemami, jest wręcz odwrotnie – uczucie, jakim darzy się ta dwójka, utrudnia wiele spraw, z którymi muszą się razem zmierzyć.

Cała powieść naznaczona jest niewypowiedzianym bólem samotności oraz brakiem akceptacji. Jak daleko musi zajść egoizm innych ludzi, by wykluczyć ze społeczeństwa kilkuletnie dziecko, bo jest po prostu „inne”? I jak daleko musi zajść strach przed reakcją ludzi na swoją obecność, by nastolatek bał się wyjść do miasta i prawie całe swoje życie spędził za ogrodzeniem domu? Historia Archera opowiada nie tylko o akceptacji odmienności innych osób, ale przede wszystkim o afirmacji samego siebie. Nie ma nic w złego w tym, że różnisz się od swoich rówieśników i każdy będzie na to zupełnie inaczej reagować, ale to nie znaczy, że wszyscy będą tobie nieprzychylni. „Bez słów” mówi także o tym, jak radzić sobie ze stratą bliskich osób czy poczuciem winy, które zżera nas od środka. To książka, którą pochłania się i która pochłania nas, chociaż idealna nie jest.

A więc, co mi się nie spodobało? Ano to, że liczyłam na to, że Mia Sheridan zostawi mnie ze złamanym sercem i twarzą całą we łzach, a tak się nie stało. Chociaż cała historia, uwierzcie mi, jest absolutnie cudowna, a styl autorki momentami niezwykle plastyczny i delikatny, to jeśli chodzi o wzbudzenie we mnie jakichkolwiek uczuć, to to akurat jej się nie udało. Problem w tym, że nie byłam obojętna na przeżycia bohaterów, lecz byłam obojętna na związek, który budowali, co jest przecież podstawą w New Adult. Myślę, że to głównie przez to, że w pewnym momencie zrobiło się bardzo cukierkowo i nawet zaczęła mi przeszkadzać częstotliwość występowania scen erotycznych, a mi to prawie nigdy nie przeszkadza. Gdyby nie to, z pewnością książka ta byłaby idealna.

Nie da się ukryć, że „Bez słów” zaczyna się tak jak każda inna powieść z nurtu New Adult. Mamy tutaj motyw ucieczki, przypadkowego spotkania dwóch młodych ludzi, dotkliwie doświadczeni przez okrutny los, a także kiełkujące między nimi uczucie oraz dużo seksu. Jednak Mia Sheridan wyznaczyła sobie nieco inny kierunek, dyktowany przez mityczną legendę o centaurze Chironie, umieszczoną na samym początku książki. Centaur ten został przez przypadek ugodzony zatrutą strzałą przez Heraklesa i nic nie mogło zatrzymać bólu, jaki odczuwał, dopóki z własnej woli nie oddał Prometeuszowi swojego życia. W ten sposób ich obu uwolnił od przeżywania katuszy, a jego rana symbolizuje „moc cierpienia – sposób, w jaki ból, fizyczny lub emocjonalny, może stać się źródłem wielkiej siły moralnej oraz duchowej.” Właśnie tropem tej legendy podążają Bree i Archer, zamieniający ból w niezwykłą siłę.

Nie płaczę ani nie czuję się zdruzgotana, ale i tak lektura „Bez słów” na swój sposób mną wstrząsnęła, bo musicie wiedzieć, że to piekielnie dobra książka. To historia o osobach, szukających uczucia oraz przebaczenia, przepełniona poczuciem straty i bezradności. Jestem pewna, że „Bez słów” przepadnie do gustu każdemu fanowi tego gatunku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-03-2016 o godz 11:46 mirabelka dodał recenzję:
Zakręciła mnie ta książka, czytając ją odczułam chyba wszystko...od złości po ubaw. Bardzo polecam...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-03-2016 o godz 13:56 Inwazja Czytadełek dodał recenzję:
Bree Prescott przeżyła wiele w swoim życiu, jej psychika potrzebuje spokoju, regeneracji, dlatego też postanowiła na jakiś czas przeprowadzić się do małego miasteczka nad jeziorem. Archer Hale jest samotnikiem, mieszka na odludziu, nie rozmawia z ludźmi, nosi brzemię, które go wyniszcza.
Ich drogi się przecinają, w ciszy odkrywają swoje tajemnice, pojawia się uczucie, jednak nie jest ono beztroskie, wręcz często ktoś próbuje burzyć ich relacje. Czy zdołają zaleczyć swoje dusze? Czy miłość wystarczy, by zapomnieć o bolesnej przeszłości i zacząć żyć pełnią życia?

"Ja sama miewałam dni, kiedy minuta po minucie walczyłam, by się nie rozsypać. Cóż, pewnie każdy radzi sobie z tym inaczej - cierpienie i sposoby, żeby je złagodzić, są tak różne jak ludzie, którzy go doświadczają"


Ja do tej pory nie wiem zbytnio jak mam do tej książki podejść. Nie sądziłam, że będzie wzruszać do łez. Jak zwykle przy obyczajówkach, najgorzej przebrnąć przez pierwsze 50-70 stron, a potem człowiek się wciąga. Ja tak miałam i mam nadzieję, że wam pójdzie to lepiej. Zresztą, od razu, gdy dowiecie się, co przeżyli bohaterowie i dlaczego Archer zachowuje się w tak.. inny sposób, to już się od tego nie oderwiecie, to zostanie na lata. Dodatkowo, rozdziały mamy raz z punku widzenia Archera, a raz Bree, co tylko potęguje nasze uczucia. Ja (przykładowo) denerwowałam się często, szczególnie przez opinie ludzi z miasteczka, bo w końcu, jak można zapomnieć o drugim człowieku? Irytowało mnie ich podejście, a nawet sam fakt, że nie zrobili czegoś, co powinni zrobić na samym początku. Po prostu pomóc. A wzruszenie? Tego jest zdecydowanie więcej. Pierwsza obustronna rozmowa głównych bohaterów, gdy wszystko stało się bardziej jasne. Momenty w których wyjaiali swoje tajemnice, kiedy przłamywali swoje traumy i odkrywali się przed światem, ich odwaga przy tym jest godna podziwu. Przyznaję, przywiązałam się do tej historii i nie mam zamiaru tego przerywać. Archer i Bree mnie zafascynowali, wprawili w osłupienie z którego ciężko mi będzie teraz wyjść. Pokochałam ich i na wiele długich lat będę o nich pamiętać.
Co może denerwować w tej książce? Jestem uszczypliwa co do szczegółów, więc... Seks. Tak, to jedna z tych książek, które autorka chciała tym zapełnić, choć ja uważam, że 3/4 scen nie było wymagane, ale nie jest tego aż tak dużo, więc sądzę, że spokojnie można na to przymknąć oko.

"Norm usiadł naprzeciwko mnie przy stoliku z kawałkiem ciasta dyniowego mojego autorstwa. Ugryzł duży kęs.
-To najlepszy placek dyniowy, jaki w życiu jadłem -oznajmił, a ja się rozpłakałam, ponieważ wiedziałam, co chciał mi powiedzieć.
- Ja też cię kocham! - zaszlochałam. Norm zmarszczył brwi i natychmiast wstał.
- O rany. Tylko nie to. Maggie! - zawołał - Bree cię potrzebuje.
Może byłam odrobinę przewrażliwiona."


Jeśli szukacie trudnej historii pełnej uniesień i zmuszającej do myślenia, to ta książka jest właśnie dla was. Wzruszająca, wyciskająca łzy, pełna emocji, wymaga od czytelnika skupienia i zmusza do przemyśleń. To nie jest lekka lekturka, to jest książka po której nie będziecie mogli się pozbierać. U mnie książkoholizm podpowiada, że muszę mieć swój własny egzemplarz, by postawić na półce i co jakiś czas wracać do tej historii, bo warto.
Wydawnictwo Otwarte podarowało mi egzemplarz recenzencki w postaci ebooka, bym przed premierą mogła wam to opisać, za co serdecznie dziękuję.

"Nie uciekaj ode mnie - zamigałem - Nie mogę cię zawołać. Proszę, nie uciekaj ode mnie."

http://inwazja-czytadelek.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-03-2016 o godz 09:08 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:

Dziś zapraszam Was na przedpremierową recenzję powieści pt. "Bez słów" Mii Sheridan. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale już teraz mogę Was zapewnić, że na pewno nie ostatnie.

Młodziutka Bree Prescot przeprowadza się do małego i malowniczego miasteczka - Pelion. Ta przeprowadzka to ucieczka przed wydarzeniami, które w tragiczny sposób odebrały jej ojca. Bree ma nadzieję, że uda jej się o tym wszystkim zapomnieć i uwolnić od poczucia winy, które zatruwa jej życie. Pierwszego dnia podczas wyprawy na zakupy spotyka na swej drodze, tajemniczego oraz dziwnego młodego mężczyznę, do którego czuje niespodziewanie niezwykłe przyciąganie. Tym tajemniczym mężczyzną okazuje się Archer Hale - miastowy odludek, który w wieku siedmiu lat stracił swoich rodziców, wtedy też wydarzył się kolejny dramat w wyniku którego stracił głos. Dla społeczeństwa tego małego miasteczka Archer stał się niewidzialny, tak gdyby po prostu go nie było. Archer żyje więc w tej swojej samotni do czasu, gdy niespodziewanie w jego życie wkracza Bree Prescot. Co wyniknie z tego niezwykłego spotkania? Co połączy tę dwójkę? O tym wszystkim dowiecie się czytając "Bez słów".

Przyznam szczerze, że chyba nie ma takich słów, którymi mogłabym opisać tą przepiękną powieść. Jest to książka o cudownej sile miłości, ale również o odrzuceniu przez najbliższych oraz przez całe społeczeństwo. Poznajemy młodego mężczyznę, który jest wyśmiewany, napiętnowany za coś na co nie miał najmniejszego wpływu. Aż serce się kraja, gdy czytamy retrospekcje z dziecięcych lat Archera. W dorosłym życiu samotność jest dla naszego bohatera normalnością dnia codziennego, nie szuka on kontaktów z ludźmi i pogodził się ze swoim losem. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Bree, dziewczynę, która ciągnie za sobą demony własnej przeszłości. Bree wnosi w świat Archera światełko nadziei, jest to osoba która jako pierwsza postrzega go jako normalnego człowieka, rozumie go, akceptuje takiego jakim jest. Niewinne spotkania, ukradkowe spojrzenia oraz uśmiechy są początkiem miłości. Trudnej miłości, ale chyba najpiękniejszej o jakiej kiedykolwiek czytałam.

"Byłem za głupi, żeby Cię wyśnić , Bree, a jednak się pojawiłaś. Jakim cudem? Kto wyczytał w moich myślach, czego pragnę, gdy nawet ja sam nie zdawałem sobie z tego sprawy"

Powieść ta napisana jest w przepiękny sposób. Styl jakim operuje Mia Sheridan ma w sobie coś magicznego. Coś co nas przyciąga i nie chce puścić dopóki nie skończymy czytać. Rewelacyjna kreacja głównych bohaterów zasługuje na ogromne brawa. Bree jest idealnym wzorem do naśladowania. Jej spojrzenie na świat jest wspaniałe, tak jak wspaniały jest system jej wartości. Za to Archer to bohater, jakiego jeszcze nigdy nie spotkałam w żadnej z czytanych przeze mnie książek. To osoba nieskazitelnie czysta wręcz kryształowa, mimo tego jaki ciężar dźwiga na swoich barkach oraz ile bólu doświadczył w życiu. Udowadnia nam, że nawet w wieku dwudziestu trzech lat można nauczyć się żyć od nowa i pokonywać kolejne przeszkody losu. Archer skradł moje serce, uwiódł mnie swoją dzikością oraz nieokiełznaniem. Jestem przekonana, że każda z Was kochane czytelniczki po lekturze "Bez słów" powie dokładnie to samo.

Książka napisana jest z perspektywy obojga bohaterów, a jak już wiecie, uwielbiam ten zabieg stosowany przez autorów. Mogę wtedy wniknąć w umysł obu postaci i pozwala mi to dogłębnie poznać naszych ulubieńców. W tym przypadku są to głównie opisy zdarzeń, poruszające najbardziej ukryte pokłady mojej wrażliwości.

Mii Sheridan udało się to, co potrafi jedynie garstka autorów. Rozłożyła mnie po prostu na emocjonalne łopatki, pozbawiła hektolitrów łez, odebrała mi mowę oraz doprowadziła do tego, że chwilami moje serce przestawało bić. Ta książka to miłość w najczystszej postaci, taka która trwa do końca, która radzi sobie z przeszkodami, intrygami oraz złośliwościami losu. Przecież każdy z nas zasługuje na miłość, bez względu na to kim jesteśmy, jacy jesteśmy i bez strachu przed odrzuceniem.

"...Uważam, że miłość to na tyle abstrakcyjne pojęcie, że każdy z nas ma swoje własne słowo na określenie tego, co dla niego oznacza. Dla mnie miłość to Bree."

Mia Sheridan chwyciła mnie za serce tą piękną opowieścią i już wiem, że przeczytam wszystko co wyjdzie spod jej pióra, a do "Bez słów" zapewne jeszcze nie raz powrócę, by wraz z Bree i Archerem przeżyć kolejny raz tą zachwycającą historię.

Gorąco polecam Wam tę zapierającą dech w piersiach powieść, jestem przekonana, że spotkanie z Archerem zapadnie w Waszej pamięci na długo. Może nawet na zawsze?

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2016 o godz 12:27 Martynaa dodał recenzję:
Tym, co uwielbiam w książkach, jest ich różnorodność gatunkowa, która sprawia, że można dowolnie przenosić się do różnych światów, bez obawy, że kolejny okaże się taki sam, jak poprzedni. To też historie, które mają miliony kombinacji i bez większego problemu możemy unikać podobieństw. Przede wszystkim uwielbiam jednak bohaterów literackich, którzy sprawiają, że pragnę ich poznać, obdarzyć sympatią, a ostatecznie pokochać. Jak realną postać.

Archer jest outsiderem, samotnikiem zamkniętym w swojej oddzielonej od świata willi. Przez lata nauczył się tak żyć i nawet zaczął to akceptować, świadomie izolując się od społeczności. Pewnego dnia do miasteczka wprowadza się jednak dziewczyna - Bree, która swoją obecnością zaczyna wypełniać ciszę i pustkę, jaka towarzyszyła Archerowi przez większość życia.
Tylko czy to wystarczy, aby doprowadzić bohaterów do szczęśliwego zakończenia?

Czasami całkowicie niespodziewanie udaje mi się trafić na książkę, która mnie porusza i zachwyca do tego stopnia, że mam ogromny problem z napisaniem recenzji, gdyż wydaje mi się, że żadne słowa nie będą w stanie oddać piękna zawartego w tej konkretnej historii. Tak właśnie jest teraz.

„Bez słów” to powieść, w której głównym wątkiem jest samotność i brak akceptacji. To historia o mężczyźnie, który został odseparowany od ludzi tak bardzo, że musiał nauczyć się akceptować taki stan rzeczy, pozwalając na to, by jego życie wypełniło się ogłuszającą ciszą.
Archer został napiętnowany, odrzucony przez społeczeństwo za coś, na co nie miał najmniejszego wpływu. W jego życiu nie ma absolutnie nikogo, a on sam stał się dla ludzi całkowicie niewidzialny. Do czasu aż spotyka Bree. Wtedy w jego samotnię wkracza najpierw zrozumienie, następnie akceptacja, a finalnie uczucie, którego Archer nigdy nie miał zaznać. I tak zaczyna się jedna z piękniejszych historii miłosnych, jakie miałam okazję czytać.

Powiedzieć, że „Bez słów” jest kolejnym świetnym New Adult, to wielkie niedopowiedzenie. Książki tej nie można bowiem zestawić z kolejną przesiąkniętą schematem pozycją, w której główny bohater jest przystojnym miliarderem, a bohaterka szarą myszką, owładniętą pożądaniem. Powieść Mii Sheridan jest zupełnie inna i choć przypisana jest do nurtu NA, na próżno szukać w niej podobieństw do innych tytułów. Różnica jest przede wszystkim widoczna w tym, że to dzieło aż kipi od mądrości. Postać Bree jest dla mnie przykładem, wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o podążanie za określonym systemem wartości. Uważam, że każdy człowiek powinien czasem wziąć przykład z tej dziewczyny.
W moim odczuciu zarówno bohaterowie „Bez słów”, jak i sama fabuła, to jakby zupełnie inna liga i niewiele jest książek, które zasługują na to, by stanąć na półce obok niej.

Mia Sheridan pisze w taki sposób, że jej słowa mogłyby kruszyć lód, rozmiękczać skały. Uwielbiam sposób, w jaki ta historia została napisana, a dzięki pięknemu językowi, wzruszenie towarzyszyło mi nie tylko w momentach, które z założenia miały łamać serce. Chciałabym móc czytać więcej powieści, które zapierałyby mi dech w piersi, jak zrobiła to właśnie ta.

Mogłabym wymienić tysiące zalet, jakie posiada ta książka: cudowny język, doskonały zarys fabularny, subtelność, gracja i niezwykły kunszt autorki... Jednak jeden element wychodzi tu przed szereg i jest nim postać Archera - przepięknie i precyzyjnie nakreślona kreacja bohatera, który jest zupełnie inny niż wszyscy, których dotychczas poznałam. Dzięki tej postaci powieść Sheridan staje się nie tylko autentyczna, ale i poruszająca do żywego.
Zakochałam się. Absolutnie pokochałam tego mężczyznę. Z całą jego nieporadnością, dzikością i nieokiełznaniem. Z jego odrzuceniem tak głębokim, że raniło mi duszę oraz uczuciem, jakim obdarzył Bree. W całości. Bezapelacyjnie.

Myślę, że moja recenzja wyraźnie podpowie Wam, czy warto sięgnąć po ten tytuł. Nawet, jeśli nie potrafię pisać tak pięknie, jak autorka.
Są takie książki, które powinno się chłonąć każdą komórką swojego ciała, w ciszy, w milczeniu, bez zbędnych słów. Oto jedna z nich.

[http://mowa-ksiazek.blogspot.com/]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-03-2016 o godz 15:50 Lucecita dodał recenzję:
Atrakcyjna i towarzyska Bree Prescott skończyła studia i życie stało przed nią otworem, ale pewnego dnia wszystko uległo diametralnej zmianie. Jej ukochany ojciec został zamordowany, a ona została sierotą. Od tego tragicznego wydarzenia minęło już pół roku, ale dziewczyna wciąż nie potrafi się otrząsnąć z traumatycznych przeżyć, które pozostawiły w niej trwały ślad. Próbując zapomnieć o bolesnej przeszłości, Bree postanawia wyjechać z rodzinnego Cincinnati i zaszyć się w cichym, spokojnym miasteczku Pelion, gdzie zatrudnia się jako kelnerka. Tam spotyka 23-letniego Archera Hale’a – outsidera i odludka, który w wieku 7 lat stracił rodziców w wypadku samochodowym i od tamtej pory nie mówi. Po śmierci ekscentrycznego wujka, który się nim opiekował, Archer zostaje sam i nie może na nikogo liczyć. Chłopak trzyma wszystkich na dystans i nie pozwala się do siebie zbliżyć, ale Bree udaje się przedrzeć przez jego mury obronne i zaprzyjaźnić z nim. Nie wie jednak, że mężczyzna również skrywa mroczne sekrety…
„Bez słów” to czwarta książka w dorobku pisarskim amerykańskiej autorki, Mii Sheridan, która zdobyła serca wielu czytelników i stała się bestsellerem. Pozycja ta automatycznie znalazła się na mojej liście must have, gdy tylko zobaczyłam ją na zagranicznym portalu goodreads i z niecierpliwością czekałam, aż wreszcie się z nią zapoznam. Trochę się obawiałam mojego pierwszego spotkania z twórczością Mii Sheridan, bo zwykle po tak entuzjastycznym nastawieniu przeżywam gorzkie rozczarowanie. New Adult to gatunek, po który często sięgam, ale do tej pory nie miałam do niego szczęścia i zwykle trafiałam na pozycje słabe albo przeciętne. „Bez słów” autorstwa Mii Sheridan okazało się być odkryciem roku i nie będzie przesadą stwierdzenie, że to najlepsze NA, z jakim miałam okazją się zapoznać. Amerykańska autorka stworzyła niesamowicie poruszającą i angażującą emocje historię, w której bezpowrotnie się zatraciłam i bohaterów, w których się zakochałam. Już dawno nie miałam w rękach tak unikatowej i zachwycającej pod każdym względem książki, która wywołałaby we mnie tyle uczuć. Dzieło autorstwa Mii Sheridan to jedna z tych pozycji, które zapadają w pamięć i nie pozwalają o sobie zapomnieć, pozostawiając po sobie niezatarty ślad. Na kartach tej powieści rozgrywa się piękna i bolesna historia o bliznach przeszłości, trudnej i nieustającej walce z własnymi demonami i uzdrawiającej sile miłości, dzięki której jesteśmy w stanie zacząć budować wszystko od nowa. „Bez słów” chwyta za serce i porusza czułe struny duszy, będąc jednocześnie próbą naszej wrażliwości. To książka, obok której nie można przejść obojętnie. Koniecznie po nią sięgnijcie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-03-2016 o godz 14:31 Books&Culture dodał recenzję:
Mia Sheridan stworzyła powieść, która wyróżnia się na tle innych New Adult pod każdym względem. To delikatna powieść o losie dwóch ludzi, którzy zaznali cierpienia, odrzucenia przez społeczeństwo, przemocy, samotności, nieszczęśliwego dzieciństwa, strachu i lęku. Prosty język, intrygująca fabuła, cieplejsze sceny i różne charaktery bohaterów to zaledwie część plusów tej książki.

Historię otula wyjątkowy klimat i emocje, które zawładną ludzkim sercem. Wszystko zostało przedstawione z dbałością, chociażby bardzo realistycznie przedstawieni bohaterowie, z wadami, bez wyolbrzymiania i słodzenia. Dwoje ludzi, którzy potrzebują miłości i odkupienia, ale im dalej w to brną tym zwiększa się poprzeczka. Nie mogą sobie obiecać tego, czego każde z nich się obawia... Ponownej straty i bezradności. Dzięki temu ta historia punktuje w oczach czytelnika i dociera do większości z nich.

Czytanie tej książki to cudowna wędrówka z życiową lekcją odnośnie m.in. niepełnosprawności innych, która często jest wyśmiewana przez otoczenie. Jest nas miliony, a nawet miliardy ludzi na całym świecie. Każdego coś wyróżnia i ta "inność" powinna być nie pogrążana, ale doceniana. Inny nie znaczy gorszy. Inny to wyjątkowy. Pozytywnie. Jeśli my mamy coś, czego nie posiada ktoś inny - łącząc się - stworzymy idealną dla nas całość.


Zakończenie, jak dla mnie perfekcyjne, wbija czytelnika w lekkie niedowierzanie, po czym maluje wyjątkowe emocje na naszej twarzy.

"Bez słów" to książka inna, pozytywnie rzecz biorąc, wyjątkowa, niepowtarzalna, fenomenalna, zapierająca dech w piesi, niczym karuzela uczuć... Udowadnia, że najpiękniejsze słowa to nie te wypowiedziane na głos, choćby były ich setki. Najpiękniejsze są te, których nie usłyszysz, ale odczytasz z ruchu warg, dłoni, przepony, po prostu mowy ciała. Unikalne, które odnajdziesz w bezgłosie. Wczytaj się w Bez słów i przekonaj się na własnej skórze, że cisza często znaczy więcej, niż dźwięk.

http://books-culture.blogspot.com/2016/03/przedpremierowo-bez-sow-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2016 o godz 12:53 Adriana Bączkiewicz dodał recenzję:
Chciałoby się napisać, że jest to błaha historia, ale to wcale nie prawda. Może i jest tak, że jeżeli myślimy o wątku romansowym w tej książce, to wszystko wydaje się przesądzone, ale w rzeczywistości tak nie jest. Każdy z nas uważa, że już nic nie może nas zaskoczyć w romansie, a jednak Mia Sheridan, dodaje za pomocą swego stylu czegoś specyficznego, taką kropkę nad i, która wyróżnia tę historię.

W tej lekturze zdecydowanie odnajdą się fanki twórczości Coleen Hoover. Nie wiem dlaczego, ale podczas jej czytania naszła mnie taka myśl. Nie powiem, że to dokładnie, wręcz skopiowany styl, bo jest w nim coś innego. I nie próbujcie się zrażać tym zdaniem, bo to ma być dla was zachęta. Lubię takie historie, właśnie ze względu na miłosny charakter, ale jednocześnie gdzieś tam w głębi jest wpisana jakaś tragedia. W końcu nikt z nas nie ma życia usłanego różami. Ta historia to pomieszanie uczuć. Odnajdziecie w niej nadzieję, smutek, ale i radość. Wszystkiego po trochu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2016 o godz 16:18 Dominika Szałomska dodał recenzję:
Czasem słowa są zbędne, by się porozumieć, czasem wystarczy jedno spojrzenie, by ktoś stał nam się bliski.
Book Toury to dla mnie nowość, jeszcze nigdy nie brałam w żadnym udziału, a już na pewno nie marzyłam o przedpremierowym. O tej książce wiedziałam tyle co z opisu i opinii zagranicznych blogerek, wydawała się ciekawa, ale trochę bałam się czy aby na pewno wpasuje się w moje gusta. Jednak zaufałam intuicji i kiedy tylko nadeszła możliwość przeczytania, nie wahałam się tylko rzuciłam wszystko i zaczęłam czytać. Pochłonięcie książki zajęło mi dosłownie kilka godzin, a to dlatego, że jest niepowtarzalna.
Czemu? Wejdźcie pod link i sprawdźcie! http://dominika-szalomska.blogspot.com/2016/03/przedpremierowo-recenzja-ksiazki-bez.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2016 o godz 08:04 werka777 dodał recenzję:
Młodziutka Bree Prescott samotnie przeprowadza się do nowego miasteczka, by uciec i schować się przed bolesnymi wspomnieniami przeszłości. Dręczona przytłaczającymi wizjami rozpoczyna nowy rozdział życia pośród wielu życzliwych, poznanych ludzi. Pewnego dnia na jej drodze staje tajemniczy mężczyzna, zaniedbany, dziwny, i cichy, ale mający w sobie coś, co przykuwa jej uwagę. Archer Hale, miejscowy odludek i samotnik, to człowiek, który na wskutek drastycznych przeżyć minionych lat stroni od kontaktów z innymi, zaszywając się w swoim własnym świecie. Kiedy jednak ścieżki tych dwojga krzyżują się, historia zaczyna zmieniać swój bieg, a pośród zgliszcz zrujnowanych wspomnień rodzi się uczucie, które może wybawić zarówno ją, jak i jego.

Dziewczyna wciąż wyraźnie pamięta rozegrane kiedyś sceny. Śmierć ojca, próba gwałtu i brak walki, którego nie potrafi sobie wybaczyć. Dręczona wyrzutami wspomnienia i opuszczona przez tych najbliższych odnajduje ukojenie w miasteczku Pelion, gdzie u boku ukochanej psiny urządza sobie swój własny, mały kąt. Jednak Bree z pewnością nie spodziewała się tego, że próg jej życia przekroczy człowiek jeszcze bardziej poraniony niż ona. Wyciągając pomocną dłoń w kierunku tajemniczego mężczyzny okazuje się, że Archer może podarować jej o wiele więcej, niż wyrazy wdzięczności.

Archer, w miasteczku znany jako głuchoniemy odludek, na własnym ciele przekonał się jak smakuje zapach czającej się śmierci. Nieszczęśliwa rodzina i wypadek, w wyniku którego utracił wszystkich bliskich przyozdobiły go w rany – te widoczne na skórze jak i umyśle. Odcinając się od społeczeństwa nie oczekuje współczucia i zrozumienia, ale kiedy odwiedza go napotkana przypadkiem Bree, jego życie zaczyna stawiać powolne kroki w stronę nadziei. Archer, postanawiając jej pomóc, sam wkracza na nieznany tor, który udekorowany szczerym uczuciem prowadzi ich oboje w kierunku lepszej przyszłości.

„Bez słów” to wzruszająca powieść o ludziach okaleczonych przez złośliwy los, o dzieciach, w sercach których lęk wyrządził tak wiele szkód, że nie w sposób tak łatwo się ich pozbyć. To jednak głównie książka o cudownej mocy miłości, która potrafi cierpliwie brnąć do przodu, zmywając z okaleczonych dusz i ciał oznaki cierpienia. Główni bohaterowie, odkrywając i ucząc się siebie nawzajem, wyzbyci uprzedzeń docierają razem tam, gdzie nikt dotąd nie dotarł. A kiedy spada piętno przeszłości i kurtyna kryjąca ból odsłania się, wychodzi na jaw chowane piękno, bo tylko miłość ma taką moc, by odkrywać skarb drzemiący na dnie mroku.

Niech jednak nie zmyli Was banalny opis obrazujący miłość, która potrafi wyeliminować każdą z przeszkód. W życiu często bywa tak, że szczęście wymaga wielu poświęceń i prób, a autorka książki najwyraźniej dobrze o tym pamiętała, kreując tę historię. Mia Sheridan targa emocjami czytelnika i kiedy prowadzi na sam szczyt, funduje bolesny upadek. Oferuje radość, uśmiech, ale także ból bogaty w niejedną łzę. „Bez słów”, pomimo niemego tytułu to lektura przepełniona wymownym uczuciem. Przeżyjecie z nią prawdziwy szok wrażeń, bo paleta emocji spoczywająca pośród jej kart wsysa, angażuje i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze na długo po odłożeniu książki na bok.

Tę powieść, która niewątpliwie wkroczyła do pierwszej dziesiątki moich ulubionych historii, polecę wszystkim kobietom kochającym romantyczne, ale niebanalne i nieociekające słodyczą fabuły. Oryginalni bohaterowie, poruszająca treść i bardzo dobry styl tworzą idealną kompozycję, z którą aż żal się rozstać. Jeżeli czytałyście kiedyś „Maybe Someday” czy „Kochając Pana Danielsa” i klimaty tych tytułów pozytywnie zapisały się w Waszej pamięci, „Bez słów” powinien do nich dołączyć. Nie pożałujecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2016 o godz 09:21 vayaete dodał recenzję:
Książka, piękna wzruszająca! Nie chce zdradzać za wiele, ale to mój numer jeden, na długo zapada w pamięci. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Lokatorka Delaney JP
30,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Złe serce Rayven Leisa
27,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ugly love Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Losing hope Hoover Colleen
28,49 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa November 9 Hoover Colleen
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zła Julia Rayven Leisa
30,49 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Bez uczuć Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez winy Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez szans Sheridan Mia
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cel Kennedy Elle
30,99 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Złe serce Rayven Leisa
27,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Confess Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Maybe Someday Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ugly love Hoover Colleen
32,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zła Julia Rayven Leisa
30,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Błąd Kennedy Elle
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Love Line Reichter Nina
31,99 zł
39,00 zł
strona produktu - rekomendacje Światło Asher Jay
23,49 zł
29,90 zł
strona produktu - rekomendacje November 9 Hoover Colleen
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zły Romeo Rayven Leisa
30,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Confess Hoover Colleen
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Podbój Kennedy Elle
31,99 zł
35,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mimo moich win Fisher Tarryn
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Układ Kennedy Elle
23,48 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Promyczek Holden Kim
32,99 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Pobierz aplikację

Newsletter

Zapisz się i nie przegap okazji

Adres e-mail został dodany. Dziękujemy.

Pobierz aplikację

partnerzy logistyczni:

logo poczty polskiej logo DHL logo UPS

operator płatności:

należy do:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę
+48 22 462 72 50 Czynne całą dobę