Bad Mommy. Zła mama (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:
okładka miękka, 2017 30,99 zł
empik

Sprzedaje empik

Cena empik.com:
30,99 zł
Cena:
34,90 zł
Oszczędzasz:
3,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Kup teraz
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.
dostępność w salonie empik
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Opis

Jak daleko się posuniesz, aby zawładnąć czyimś życiem?

Wciągający, pełen intryg i obsesyjnej miłości thriller psychologiczny.

Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą i rodzicami kilkuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się powierniczką Jolene. Z czasem zachowanie Fig zaczyna być coraz bardziej niepokojące – kobieta gromadzi w domu rzeczy identyczne jak u przyjaciółki, kupuje takie same ubrania, a na Instagramie publikuje zdjęcia Dariusa. Czy prawdziwym obiektem jej zainteresowania jest Jolene, jej przystojny mąż, czy mała Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich?

Tarryn Fisher nakreśliła niezwykle intrygujące portrety psychologiczne bohaterów. W jakim stopniu ich motywacje są szczere? A może wszystko, co pokazują otoczeniu, to perfekcyjnie wyreżyserowany spektakl?

Najnowsza książka autorki bestsellerowych powieści „Margo”, „Never never” i „Mimo moich win”.


„Bad Mommy to studium ludzkich namiętności, nakreślone odważnie i z pomysłem. Duszna atmosfera narasta i prowadzi do kulminacji, której nikt się nie spodziewał.”
Hanna Rydlewska, Chillizet

„To jej dziecko. To jej mąż. To jej dom. Ty jesteś tutaj tylko na chwilę, tylko przypadkiem. A przynajmniej tak jej się wydaje… Tarryn Fisher ma niepokojący dar przemawiania głosem psychopatów i ten głos pozostaje z nami na długo, zbyt długo. Przerażająca lektura!”
Olga Kowalska, WielkiBuk.com

„W dobie Facebooka i Instagrama łatwo uznać, że wszyscy poza nami wiodą ciekawe życie. Że mają idealną rodzinę, wspaniałą pracę, wiernych przyjaciół i są dokładnie tacy, jacy my chcielibyśmy być. Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Tarryn Fisher pokazuje, jak bardzo się mylimy, myśląc w ten sposób…”
Anna Misztak, Lubimy Czytać 

„Wszystko, co powiesz, może być użyte przeciwko tobie. Każdy drobiazg będzie wykorzystany, by cię oczernić lub zranić. Nie istnieje żadna skuteczna strategia radzenia sobie z psychopatą oprócz jednej – ucieczki. Powieść Tarryn Fisher przeraża bardziej niż niejeden horror. Jeśli przeczytasz ją uważnie, uczuli cię na pozornie mało znaczące sygnały…”
Sylwia Skorstad, Republika Kobiet

„Jeśli wydaje wam się, że wiecie, do czego zdolna jest w swoich powieściach Tarryn Fisher, to jesteście w błędzie. »Bad Mommy« to thriller psychologiczny, jakiego dotąd nie było. Nie możecie przejść obojętnie!”
Zuzanna Burkowska, Kulturalna Szafa 

lenovo 1

Dane szczegółowe

Tytuł: Bad Mommy. Zła mama
Autor: Fisher Tarryn
Tłumaczenie: Brodzik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-06-14
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 211 x 140 x 30
Indeks: 21356131

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
38
4
21
3
6
2
0
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
57 recenzji
21-10-2017 o godz 20:11 syntia dodał recenzję:
Chociaż tematyka może wydawać się trudna i bardzo poważna, książkę czyta się bardzo przyjemnie, wciąga z minuty na minutę. Pisana prostym, 'codziennym' językiem sprawia, że opowiadana historia jest jakby bardziej "prawdziwa", chociaż nieco przerażająca. Główna bohaterka (w zasadzie jedna z trzech głównych postaci) Fig bardzo chce mieć 'idealne' życie. Mieć kochającego przystojnego męża, dziecko, wspaniały dom... Taka idealna rodzina (ale czy na pewno?) mieszka w domu obok. Fig postanawia się więc z nimi zaprzyjaźnić. Z pozoru dobra przyjaciółka, troskliwa i opiekuńcza 'przywłaszcza' sobie ich życie. Zmiana diety, koloru włosów, nawet zmiana wnętrza na takie jak u sąsiadów. Historia nieco przerażająca, opowiadająca o psychozie spowodowanej pragnieniem posiadania cudownego życia, pełnego miłości, ciepła i perfekcji w oczach innych. "Bad mommy, zła mama" to opowieść o przyjaźni i oddaniu, kryjąca się jednak za maską zdrady, zazdrości, braku wiary w samą siebie. Z dnia na dzień przysparzająca w rzeczywistości coraz więcej problemów niż pozytywnych jej skutków. Wszystko to oczywiście sprytnie zaplanowane przez główną, 'nieszczęśliwą' bohaterkę nie daje się zauważyć od razu. Potrzeba czasu i głębszych rozmyślań, aby dostrzec jej prawdziwe zamiary. To co bardzo mi się w niej spodobało, to podzielenie książki na 3 części. Każda opowiedziana oczami głównego bohatera, poznajemy więc uczucia i 'plany' Fig a także sąsiadów - Jolene i Dariusa. Pozwala to uzupełnić całą treść o dodatkowe wątki, wyjaśnia się wiele spraw, które pozostawały niejasne lub mało oczywiste. Ostatnie zdanie książki przysporzyło mnie o szybszy puls. Nie wiem czy to zdanie miało coś konkretnego na rzeczy, czy był to tylko wymysł autorki, ale w momencie jego przeczytania, książka spodobała mi się jeszcze bardziej... Jeśli jesteście ciekawi jakie to zdanie, sięgnijcie po tę książkę - warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 15:21 kasiasaulewicz dodał recenzję:
Wciągająca, zaskakująca i na długo pozostająca w pamięci historia
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2017 o godz 08:39 Magdalena Zeist dodał recenzję:
Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej brakowało mi napięcia i zwrotów akcji. Historię poznajemy z trzech perspektyw: Fig, Dariusa i Jolene. Zazwyczaj lubię w książkach narrację pierwszoosobową, dzięki niej jesteśmy w stanie dogłębnie poznać myśli bohaterów i poczuć to co oni. Bez wątpienia, narracja prowadzona przez Fig, była najciekawsza, dlatego ubolewam nad tym, że nie zostało tak do końca. Chociaż gdyby nie narracja Dariusa i Jolene, to nie poznalibyśmy kilku szokujących tajemnic. Zaletą książki, są bardzo krótkie i ciekawie zatytułowane rozdziały. Niestety zabrakło mi zwrotów akcji i napięcia. Nie mniej jednak odnoszę wrażenie, że fabuła nadrobiła powyższe braki. Bez wątpienia podczas czytania tej książki nie było czasu na nudę. Ciekawość z rozdziału na rozdział jest podsycana i chce się jak najszybciej poznać zakończenie tej historii. Zakończenie niestety mnie rozczarowało, spodziewałam się czegoś innego. Miałam wielką nadzieję, że zakończenie będzie emocjonujące i przede wszystkim zaskakujące. Okazało się jednak.. zwyczajne. Brakowało mi efektu "wow". Spotkałam się z wieloma skrajnymi opiniami na temat tej książki. Jest to bardzo specyficzna historia i uważam, że każdy powinien wyrobić swoje zdanie na jej temat. https://maobmaze.blogspot.de/2017/10/bad-mommy-tarryn-fisher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-10-2017 o godz 17:27 WinchesterBear dodał recenzję:
Świetna książka! Wciągnęła mnie od samego początku, nie byłam w stanie się oderwać... Po więcej na ten temat, trochę szczegółowiej (ale oczywiście bez spojlerów) zapraszam tutaj → https://bycie-molem-nie-jest-zle.blogspot.com/2017/10/bad-mommy-za-mama.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-10-2017 o godz 09:51 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą, wspólnie wychowują kilkuletnią Mercy. Na pierwszy rzut oka są idealną rodziną. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Jolene szybko nawiązuje z nią nić porozumienia i nowa sąsiadka staje się częstym gościem w ich domu. Z czasem zachowanie Fig staje się coraz bardziej niepokojące. Kobieta zaczyna zachowywać się tak samo jak Jolene. Kupuje to, co ona, a jej Instagram zawiera zdjęcia Dariusa. Dlaczego Fig to robi? Jakie skutki będzie miało jej zachowanie? Na premierę tej książki czekałam bardzo długo. Miałam wobec niej wysokie wymagania, tym bardziej, że autorka w Margo pokazała mi się z bardzo dobrej strony. Liczyłam na to, że i tym razem zaserwuje mi dobry thriller psychologiczny, ale nic z tego. Zapowiadało się całkiem nieźle. Początek książki wgniótł mnie w fotel i myślałam, że nie będę w stanie oderwać się od lektury. Tak było do czasu. Tym razem Tarryn Fischer nieco przekombinowała. Historię poznajemy z perspektywy Fig, Jolene i Dariusa. Tego ostatniego autorka mogła spokojnie pominąć. Gdyby skupiła się wyłącznie na tym, co siedzi w głowie kobiet, moim zdaniem wyszłoby to książce na dobre i moglibyśmy faktycznie powiedzieć, że jest to thriller psychologiczny. Teraz nie mam co do tego takiej pewności. Nie mogę się doczepić do tego, w jaki sposób została wykreowana Fig. Jej szaleństwo przeraża. Na miejscu Jolene uciekałabym przed nią w podskokach, biorąc dziecko pod pachę. Nie chciałabym, żeby ktoś taki zbliżył się do mojej córeczki. Nie mówiąc już o tym, że miałby jej pilnować pod moją nieobecność. Kiedy czytałam tę historię z jej perspektywy, siedziałam wciśnięta w fotel i nie miałam pewności co do tego, co Fig jeszcze wymyśli. To mnie intrygowało i myślałam, że cała powieść będzie utrzymana w takiej konwencji. Niestety, później wszystko przestało grać. Jolene została wykreowana całkiem zgrabnie, kupiłam jej postać, ale postawy jej męża pozwolę sobie nie skomentować. Jak on mi grał na nerwy... Czytając historię z jego perspektywy, nieco się nudziłam. Niespecjalnie mnie interesowały jego wynurzenia i jak dla mnie mogłoby ich tu po prostu nie być. Świat by się raczej nie zawalił. Mam wrażenie, że autorka nie wykorzystała w pełni potencjału tej historii, a zapowiadała się naprawdę ciekawa lektura. Liczyłam na to, że będę mogła wejść do umysłu kobiety, która nie może mieć dziecka, a pragnie go z całych sił. W pewnym momencie cała ta historia zaczęła być bardzo przewidywalna i przestała przyciągać moją uwagę. Końcówkę w sumie wymęczyłam. Irytowała mnie niedojrzałość Dariusa i za bardzo przypominało mi to tani romans. Nie tego się po tej książce spodziewałam. Początek był naprawdę genialny, ale na tym się skończyło. Nie umiem Wam polecić tej książki. Może jeśli nie nastawicie się, że przeczytacie thriller psychologiczny, łatwiej będzie Wam kupić tę historię. Sami zadecydujcie, czy chcecie przeczytać tę powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2017 o godz 16:20 Adrianna Pietrzak dodał recenzję:
Uważam, że książka ta była jak najbardziej w porządku. Niezmiernie zainteresowały mnie części pisane z perspektywy psychopaty i socjopaty. Ciekawie było spojrzeć na świat ich oczami. Czytało się ją bardzo szybko, a czytelnik od pierwszych stron wciąga się w tę mroczną historię. Jednocześnie zostawiła po sobie niewielki niesmak oraz uczucie pewnego rodzaju pustki, ponieważ spodziewałam się nieco innego zakończenia. A mimo, że obecne ogromnie mnie zszokowało, aż ciarki przeszły mi po plecach, to spodziewałam się, że autorka jakoś składnie sfinalizuje tą historię. Miałam wrażenie, że kończy się ona zdecydowanie za szybko. Polecam ją osobom, które interesują się thrillerami psychologicznymi, książka na pewno wciągnie, jednak nie wnosi zbyt wiele do życia. To miły „odmóżdżacz” na jeden wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2017 o godz 12:49 Kamila Kaczmarska dodał recenzję:
Tarryn Fisher poznałam już w Margo. Książka była ciekawa, choć dziwna i trudno mi było pozbierać po niej myśli. Mimo to sięgnęłam po Bad Mommy, podobał mi się opis, okładka i udzieliło mi się od innych. I już po kilku stronach autentycznie bałam się ją czytać. Historia opowiadana jest z trzech perspektyw – Fig, Dariusa i Jolene. Darius i Jolene są szczęśliwym małżeństwem, mają kilkuletnią córkę Mercy. Fig ma za sobą trudne chwile, dużo wizyt u psychologa i niepokolei w głowie. Uważa, że w Mercy jest dusza jej zmarłej córki, więc obserwuje rodzinę Jolene i próbuje dostać się do ich kręgu. Zostaje ich stałym gościem, przyjaciółką matki Mercy. Wydawałoby się, że nikt nie zauważa, że z Fig jest coś nie tak, ani tego, że ma niezdrową obsesję na punkcie Jolene. Upodabnia się do niej, zakłada te same ubrania, tak samo mebluje mieszkanie; pragnie przejąć jej styl, jej rodzinę, jej życie. Chce być od niej lepsza, chce być lepszą matką dla Mercy, więc próbuje ją prześcignąć we wszystkim. Jolene nie zasługuje na tę rodzinę, jest Złą Mamą i to Fig powinna być na jej miejscu. Ale pomimo tego, że Fig wyraźnie coś kombinuje, jej pojawienie się sprawia, że sekrety wychodzą na wierzch. Spada zasłona normalności ukazując prawdziwe, pokręcone oblicza bohaterów, co może być jednocześnie zbawieniem i koszmarem. Fig uderzyła we mnie już na samym początku. Tarryn Fisher wykreowała ją na wzorową psychopatkę i to właśnie przez nią bałam się to czytać. Już na pierwszych stronach czułam, że coś się stanie i byłam bardzo zaciekawiona: tak więc historia wciągnęła mnie od razu. Kiedy dodam recenzję Lokatorki przeczytacie, że zabrakło mi w niej niepokoju. Czy tutaj mi go brakowało? Ani trochę. Postacie wykreowane przez Tarryn Fisher sprawiały, że nieraz otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia, łapałam się za głowę albo nie mogłam uwierzyć w to, co przed chwilą przeczytałam. Każda postać przedstawiona była inaczej, w zależności kto opowiadał, więc w pierwszej chwili ktoś mógł wydać się naprawdę w porządku, a w drugiej zostać znienawidzony. W połowie nie wiedziałam już, komu ufać i tylko powstrzymywałam się przed zerkaniem na dalsze strony, żeby sobie nie spoilerować. Postacie, jak i sytuacje, wywierały dużo emocji. Głównie tych negatywnych, bo mamy do czynienia z negatywnymi bohaterami. Byłam zła, zszokowana i czasem miałam ochotę krzyczeć na bohaterów, kiedy ja coś wiedziałam, a oni jeszcze nie. Nie spodziewałam się, że tak na mnie ta książka wpłynie, bo wcale nie jest żadnym arcydziełem. Momentami niesmaczna i czasem wywracałam oczami, ale mnie wciągnęła i mocno zaciekawiła. Średnio podobało mi się zakończenie, nie przepadam za otwartymi zakończeniami, wolałabym mieć czarno na białym, jak to się skończyło. Ale biorąc pod uwagę, że pochłonęłam ją w jeden dzień, mało zwróciłam na to uwagę. Bardzo podobał mi się wgląd w umysły bohaterów, to, że autorka skupiła się głównie na nich i mogliśmy ich poznać jak najlepiej. Przedstawiła każdego z ich chorej strony, o której mieli lub nie mieli pojęcia. Dobry klimat, prosto napisana, łatwa do zrozumienia; całkowicie inna od Margo. Pomimo wad naprawdę była dobra i nie żałuję, że ją przeczytałam. Recenzja pochodzi z bloga: blue-spark-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-10-2017 o godz 22:47 Marta dodał recenzję:
Co byś zrobił, gdyby ktoś chciał ukraść ci życie? Gdyby twoja przyjaciółka najbardziej na świecie pragnęła twojego męża oraz córki? I co jeśli powoli stawałaby się kopią ciebie? Życie Jolene było wręcz wzorcowe. Była w szczęśliwym małżeństwie i wychowywała malutką Mercy. Wszystko układało się tak jak powinno. Do czasu, kiedy, do domu obok, wprowadziła się pozornie sympatyczna Fig. Wtedy wszystko zaczęło się komplikować. Myślę, że na początku należy zaznaczyć, iż ta książka raczej nie należy do tych lekkich, które czyta się w jeden wieczór. Pomimo tego, że "Bad mommy" nie jest grubą pozycją, to nie było mi jej łatwo czytać. Już sama tematyka obracająca się wokół psychozy jest ciężka, a jeszcze trudniej jest, kiedy, dzięki narracji pierwszoosobowej, możemy wejść do głowy psychopaty oraz socjopaty. Jednak ten mroczny klimat książki w żadnym wypadku nie jest ujmą dla powieści. Portret psychologiczny jaki autorka stworzyła w "Bad mommy" jednocześnie jest przerażający oraz godny podziwu. Podczas czytania zastanawiałam się, skąd autorka ma taką wiedzę o chorobach psychicznych. Może miała doświadczenie z takimi ludźmi? Albo z nią samą jest coś nie tak? Wszystko wyjaśniło się, kiedy przeczytałam o niej notatkę na okładce. Studiowała psychologię, no tak, chyba mam zbyt bujną wyobraźnię. Lecz trzeba przyznać, że nie każdy psycholog jest w sanie napisać tak trzymającą w napięciu książkę, jaką stworzyła Tarryn Fisher. Już od samego początku tej powieści czytałam ją ze świadomością, że prędzej, czy później dojdzie do tragedii i z każdą kolejną stroną upewniałam się w tym przeczuciu. Jednak koniec nie był, aż tak dramatyczny jak sobie wyobrażałam, ale może to i lepiej, dzięki temu był bardziej 'życiowy'. Przez "Bad mommy" zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy ludzie wokół mnie też nie ukrywają przypadkiem takich mrocznych sekretów, jak bohaterowie tej powieści. Jednak chyba pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że tak nie jest. W książce Tarryn Fisher nikt nie jest tym za kogo się podaje. Wszyscy noszą maski, a najbardziej autentyczną osobą jest mała Mercy, chociaż nawet ją owiewa pewna tajemnica. Polecam tą powieść szczególnie osobom, które gustują w thrillerach psychologicznych i angażujących psychicznie powieściach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-10-2017 o godz 13:32 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Sięgając po "Bad Mommy. Zła mama" spodziewałam się mrożącego krew w żyłach thrillera, którego akcja będzie pędzić na łeb na szyję. Jednak dostałam coś innego, oryginalnego i przyciągającego uwagę. Zapraszam Was dziś na parę słów o najnowszej książce Tarryn Fisher. Jolene i Darius tworzą trwały, na pozór szczęśliwy związek. Ale pozory mylą... Sielankowe życie tego małżeństwa kończy się z chwilą, w której poznają Fig. Choć opis książki wskazuje na to, że mowa będzie głównie o Fig i o jej obsesjach, to jednak nie znaczy, że autorka ograniczyła się do tego jednego wątku. Fabuła jest podzielona na trzy części. Każda z nich wprowadza nową narrację, a więc mamy trzy różne opowiedziane kolejno przez: Fig, Dariusa i Jolene. Taki zabieg okazał się bardzo dobrym pomysłem, ponieważ dzięki niemu autorka udowadnia, że pozory naprawdę mylą... Fig wcale nie jest ideałem kobiety, Jolene okazuje się być o wiele inteligentniejsza niż na początku nam się wydawało, a Dariusa z pewnością nie można nazwać kochającym mężem i ojcem. W całej tej historii Fig wcale nie odgrywa aż tak istotnej roli. Podoba mi się to, że "Bad Mommy" porusza o wiele więcej tematów niż wydawałoby się po przeczytaniu opisu. Znajdziecie tutaj takie motywy jak uczciwość, miłość, zakłamanie czy obsesja. Słyszałam sporo negatywnych opinii o tej książce i chyba wiem z czego to wynika. Ludzie spodziewają się prawdziwego thrillera, którego akcja będzie trzymała czytelnika w napięciu. Jeżeli oczekujecie właśnie tego, to "Bad Mommy" będzie złym wyborem. Tarryn Fisher powoli rozwija fabułę, nie spieszy się i nie próbuje wystraszyć czytelnika. Ta książka skupia się przede wszystkim na psychice człowieka, a przedstawiona w niej historia jest bardzo subtelnie przedstawiona. Nie ma tu morderstw, porwań czy samobójstw. "Bad Mommy" ulokowałabym pomiędzy bardzo dobrą obyczajówką ocierającą się z lekka o kryminał a thrillerem psychologicznym, który wywołuje gęsią skórkę. Tarryn Fisher zaskoczyła mnie przede wszystkim tematyką, w jakiej się porusza oraz zakończeniem książki. I szczerze przyznam, że zakończenie troszkę mnie przeraziło. Czy polecam "Bad Mommy"? Owszem, ale nie róbcie sobie nadziei na coś oszałamiającego. Jest to po prostu dobra książka z mądrym przesłaniem, drugim dnem i ciekawą konstrukcją.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2017 o godz 19:48 Anonim dodał recenzję:
Nie ukrywajmy każdy wie, że książka miała swoje pięć minut 😄. I nie dziwię się! Doskonała fabuła i bohaterowie. Jednak parę dni później po przeczytaniu tej pozycji miałam dziwne myśli. Zastanawiałam się, jak dużo ludzi ma coś w sobie z psychopaty. Czy mają jakieś sposoby, żeby to ukryć? Fig, Darius i Jolene to główni bohaterowie. Jolene i Darius są małżeństwem jak z obrazka wychowują córeczkę. Jednak w pewnym momencie ich idealna sielanka ma zostać zburzona pojawieniem się Fig. Z pozoru zwykła sąsiadka, jednak jej intencje nie są takie jakie mogą się wydawać. Książka nadal jest dla mnie wielkim szokiem i arcydziełem autorki. Podziwiam Tarryn Fisher za jej wyobraźnię. Bo ja sama osobiście nie byłabym w stanie wpaść na taki genialny pomysł. Hmm.. Co mogę jeszcze dodać. Polecam sięgnąć po tę książkę jeśli lubicie dreszczyk emocji. "Bad mommy" czytałam w formie pdf ze strony @czytampierwszy
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2017 o godz 11:33 dysia78 dodał recenzję:
Ciężko mi się czytało tę książkę do połowy (kilka dni). Nagle w połowie: bum, inny punkt widzenia i wszystko jasne. "Połknęłam" w dwie godziny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2017 o godz 10:48 czytam_z_kotem dodał recenzję:
"Bad Mommy. Zła mama" Tarryn Fisher faktycznie jest dobrą książką. Ukazuje pewien wycinek rzeczywistości na pozór idealnej rodziny i ich zaburzonej psychicznie sąsiadki. Ale czy idealne rodziny w ogóle istnieją? I czy szalona sąsiadka jest naprawdę aż tak szalona? A co takiego kryją w szafie szczęśliwi państwo Avery ? Tym, którzy jeszcze nie czytali polecam sprawdzić. Lektura jest refleksyjna, narracja w szczególności pierwszej części, a wiec głos szalonej Fig bardzo dobra. Całość zaskakująca, ale jeśli spodziewacie się po tej książce prawdziwego dreszczowca, to tutaj raczej go nie znajdziecie, ☝️ chyba że jesteście czytelnikami o naprawdę słabych nerwach 😉
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-09-2017 o godz 18:24 Dominika Szymańska dodał recenzję:
*** shevvolfxczyta.blogpost.com "Widzę, że dostajesz więcej, niż ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą. I'm every woman, it's all on me'." Pierwszy raz od dawna po przeczytaniu książki mam zupełny mętlik w głowie. Mówię zupełnie poważnie. Dzisiaj i tak czuję się lepiej, ponieważ wczoraj, kiedy to pochłonęłam większą część książki czułam się kompletnie zdezorientowana. Wariaci są wśród nas. I to mnie przeraża. To nie jest tak, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, czym jest choroba psychiczna, obsesja czy kim właściwie jest socjopata czy stalker. Każde z tych pojęć było mi dobrze znane, miałam świadomość tego 'z czym to się je' - jednak "Bad Mommy"? Przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania - w głównej mierze dlatego, że spodziewałam się zupełnie innej książki. Celowo przed jej przeczytaniem nie sprawdziłam żadnej recenzji, a że książka przeżyła swoje 'pięć minut' już kilka tygodnie temu, nie miałam z tym najmniejszego problemu. I z perspektywy czasu wiem, że zrobiłam dobrze, ponieważ dzięki temu książka nie tylko mnie zaskoczyła, ale zwyczajnie zszokowała i w pewien sposób po prostu rozbiła. Jak już mówiłam, wariaci są wśród nas. Ale ile z takiego szaleństwa my sami skrywamy głęboko w sobie? Ilu z nas ma tą ciemną stronę, która żyje pod przykrywką 'grzeczności'? Czy kiedykolwiek zadawaliście sobie to pytanie? Bo ja nie mogłam przestać czytając kolejne strony tego fascynującego i z całą pewnością pokręconego thrillera psychologicznego. Główni bohaterowie to Fig, Darius i Jolene. Jolene i Darius Avery są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami małej Mercy. Ich życie sprawia wrażenie zupełnie idealnego - młodzi i zakochani ludzie spełniający się w swoich zawodach, otoczeni grupą lojalnych przyjaciół, zakochani, niewidzący świata poza sobą i swoją córeczką. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig Coxbury, która bardzo szybko zaskrabia sobie sympatię młodego małżeństwa i zaprzyjaźnia się z Jo. A jej pojawienie się? Burzy pozorny obrazek idealnej rodziny. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie i co mnie zupełnie zaskoczyło? Zmienia się w trakcie czytania trzykrotnie. Dzięki temu zabiegowi? Fisher sprawia, że 'wchodzimy' do głowy każdego z trójki bohaterów i widzimy akcję ich oczami. Muszę przyznać zupełnie szczerze, że byłam w szoku, kiedy narrację przejął Darius. Poczułam się tak, jakbym znalazła się w jakimś surrealistycznym świecie. Już to, co widzi i czuje Fig wydawało mi się wystarczająco pokręcone i nienormalne, ale dopiero Darius 'pokazał' mi, czym właściwie jest szaleństwo. Psycholog - socjopata? No cóż, bywa i tak... Książka jest naprawdę świetna i czyta się ją w bardzo szybkim tempie - głównie dzięki temu, że składa się z krótkich rozdziałów. Osobiście bardzo lubię, kiedy powieść jest w taki sposób skonstruowana, pozwala mi się to łatwiej skupić na tym, co czytam. Dodatkowo nie da się ukryć, że akcja wciąga, a autorka nie zanudza nas przydługimi opisami. Ja osobiście czekałam przez cały czas na jakąś tragedię. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że prędzej czy później dojdzie do porwania Mercy, albo krwawego zabójstwa, widok wariatki z nożem w ręku nad ciałem rywalki nie odstępował mnie właściwie do ostatnich stron książki. Zrzućcie to jednak na karb mojej wybujałej wyobraźni. Dopiero kiedy przeczytałam ostatnie zdania powieści zrozumiałam, dlaczego Fisher zdecydowała się na takie, a nie inne zakończenie tego niepokojącego thrillera. Książkę polecam tym z Was, którzy lubią dreszczyk emocji, bo tego Wam z pewnością nie zabraknie podczas lektury "Bad Mommy". Od razu Was uspokoję, krew się nie leje, ciała się nie słaniają, cała akcja w głównej mierze dzieje się w głowach bohaterów - pomimo, że ich zachowania mają nieodwracalny wpływ na to, jak ostatecznie potoczy się ich historia, to jednak fakt, że mamy możliwość dowiedzieć się co czują i myślą 'z pierwszej ręki', moja uwaga podczas czytania skupiała się głównie na tym. I do tej pory jestem zaszokowana tym, jak każde z nich zupełnie inaczej odczuwało i widziało siebie, w stosunku do tego, co widzieli i myśleli na ich temat otaczający ich ludzie. Ja odkładam "Bad Mommy" na półkę z przeświadczeniem, że nie jest to moja ostatnia przygoda z twórczością Tarryn Fisher. Teraz Wasz kolej, żeby po nią sięgnąć. Miłej lektury! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-09-2017 o godz 18:23 Dominika Szymańska dodał recenzję:
*** shevvolfxczyta.blogpost.com "Widzę, że dostajesz więcej, niż ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą. I'm every woman, it's all on me'." Pierwszy raz od dawna po przeczytaniu książki mam zupełny mętlik w głowie. Mówię zupełnie poważnie. Dzisiaj i tak czuję się lepiej, ponieważ wczoraj, kiedy to pochłonęłam większą część książki czułam się kompletnie zdezorientowana. Wariaci są wśród nas. I to mnie przeraża. To nie jest tak, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, czym jest choroba psychiczna, obsesja czy kim właściwie jest socjopata czy stalker. Każde z tych pojęć było mi dobrze znane, miałam świadomość tego 'z czym to się je' - jednak "Bad Mommy"? Przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania - w głównej mierze dlatego, że spodziewałam się zupełnie innej książki. Celowo przed jej przeczytaniem nie sprawdziłam żadnej recenzji, a że książka przeżyła swoje 'pięć minut' już kilka tygodnie temu, nie miałam z tym najmniejszego problemu. I z perspektywy czasu wiem, że zrobiłam dobrze, ponieważ dzięki temu książka nie tylko mnie zaskoczyła, ale zwyczajnie zszokowała i w pewien sposób po prostu rozbiła. Jak już mówiłam, wariaci są wśród nas. Ale ile z takiego szaleństwa my sami skrywamy głęboko w sobie? Ilu z nas ma tą ciemną stronę, która żyje pod przykrywką 'grzeczności'? Czy kiedykolwiek zadawaliście sobie to pytanie? Bo ja nie mogłam przestać czytając kolejne strony tego fascynującego i z całą pewnością pokręconego thrillera psychologicznego. "Tak wiele dla nich poświęciłam. Nie wiedzieli, ile mają szczęścia. Z a l e ż a ł o mi na nich. Ilu ludzi może się cieszyć relacją z kimś takim jak ja? Kimś, komu tak bardzo zależy?" Główni bohaterowie to Fig, Darius i Jolene. Jolene i Darius Avery są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami małej Mercy. Ich życie sprawia wrażenie zupełnie idealnego - młodzi i zakochani ludzie spełniający się w swoich zawodach, otoczeni grupą lojalnych przyjaciół, zakochani, niewidzący świata poza sobą i swoją córeczką. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig Coxbury, która bardzo szybko zaskrabia sobie sympatię młodego małżeństwa i zaprzyjaźnia się z Jo. A jej pojawienie się? Burzy pozorny obrazek idealnej rodziny. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie i co mnie zupełnie zaskoczyło? Zmienia się w trakcie czytania trzykrotnie. Dzięki temu zabiegowi? Fisher sprawia, że 'wchodzimy' do głowy każdego z trójki bohaterów i widzimy akcję ich oczami. Muszę przyznać zupełnie szczerze, że byłam w szoku, kiedy narrację przejął Darius. Poczułam się tak, jakbym znalazła się w jakimś surrealistycznym świecie. Już to, co widzi i czuje Fig wydawało mi się wystarczająco pokręcone i nienormalne, ale dopiero Darius 'pokazał' mi, czym właściwie jest szaleństwo. Psycholog - socjopata? No cóż, bywa i tak... Książka jest naprawdę świetna i czyta się ją w bardzo szybkim tempie - głównie dzięki temu, że składa się z krótkich rozdziałów. Osobiście bardzo lubię, kiedy powieść jest w taki sposób skonstruowana, pozwala mi się to łatwiej skupić na tym, co czytam. Dodatkowo nie da się ukryć, że akcja wciąga, a autorka nie zanudza nas przydługimi opisami. Ja osobiście czekałam przez cały czas na jakąś tragedię. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że prędzej czy później dojdzie do porwania Mercy, albo krwawego zabójstwa, widok wariatki z nożem w ręku nad ciałem rywalki nie odstępował mnie właściwie do ostatnich stron książki. Zrzućcie to jednak na karb mojej wybujałej wyobraźni. Dopiero kiedy przeczytałam ostatnie zdania powieści zrozumiałam, dlaczego Fisher zdecydowała się na takie, a nie inne zakończenie tego niepokojącego thrillera. Książkę polecam tym z Was, którzy lubią dreszczyk emocji, bo tego Wam z pewnością nie zabraknie podczas lektury "Bad Mommy". Od razu Was uspokoję, krew się nie leje, ciała się nie słaniają, cała akcja w głównej mierze dzieje się w głowach bohaterów - pomimo, że ich zachowania mają nieodwracalny wpływ na to, jak ostatecznie potoczy się ich historia, to jednak fakt, że mamy możliwość dowiedzieć się co czują i myślą 'z pierwszej ręki', moja uwaga podczas czytania skupiała się głównie na tym. I do tej pory jestem zaszokowana tym, jak każde z nich zupełnie inaczej odczuwało i widziało siebie, w stosunku do tego, co widzieli i myśleli na ich temat otaczający ich ludzie. Ja odkładam "Bad Mommy" na półkę z przeświadczeniem, że nie jest to moja ostatnia przygoda z twórczością Tarryn Fisher. Teraz Wasz kolej, żeby po nią sięgnąć. Miłej lektury! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-09-2017 o godz 18:21 Dominika Szymańska dodał recenzję:
*** shevvolfxczyta.blogpost.com "Widzę, że dostajesz więcej, niż ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą. I'm every woman, it's all on me'." Pierwszy raz od dawna po przeczytaniu książki mam zupełny mętlik w głowie. Mówię zupełnie poważnie. Dzisiaj i tak czuję się lepiej, ponieważ wczoraj, kiedy to pochłonęłam większą część książki czułam się kompletnie zdezorientowana. Wariaci są wśród nas. I to mnie przeraża. To nie jest tak, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, czym jest choroba psychiczna, obsesja czy kim właściwie jest socjopata czy stalker. Każde z tych pojęć było mi dobrze znane, miałam świadomość tego 'z czym to się je' - jednak "Bad Mommy"? Przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania - w głównej mierze dlatego, że spodziewałam się zupełnie innej książki. Celowo przed jej przeczytaniem nie sprawdziłam żadnej recenzji, a że książka przeżyła swoje 'pięć minut' już kilka tygodnie temu, nie miałam z tym najmniejszego problemu. I z perspektywy czasu wiem, że zrobiłam dobrze, ponieważ dzięki temu książka nie tylko mnie zaskoczyła, ale zwyczajnie zszokowała i w pewien sposób po prostu rozbiła. Jak już mówiłam, wariaci są wśród nas. Ale ile z takiego szaleństwa my sami skrywamy głęboko w sobie? Ilu z nas ma tą ciemną stronę, która żyje pod przykrywką 'grzeczności'? Czy kiedykolwiek zadawaliście sobie to pytanie? Bo ja nie mogłam przestać czytając kolejne strony tego fascynującego i z całą pewnością pokręconego thrillera psychologicznego. "Tak wiele dla nich poświęciłam. Nie wiedzieli, ile mają szczęścia. Z a l e ż a ł o mi na nich. Ilu ludzi może się cieszyć relacją z kimś takim jak ja? Kimś, komu tak bardzo zależy?" Główni bohaterowie to Fig, Darius i Jolene. Jolene i Darius Avery są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami małej Mercy. Ich życie sprawia wrażenie zupełnie idealnego - młodzi i zakochani ludzie spełniający się w swoich zawodach, otoczeni grupą lojalnych przyjaciół, zakochani, niewidzący świata poza sobą i swoją córeczką. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig Coxbury, która bardzo szybko zaskrabia sobie sympatię młodego małżeństwa i zaprzyjaźnia się z Jo. A jej pojawienie się? Burzy pozorny obrazek idealnej rodziny. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie i co mnie zupełnie zaskoczyło? Zmienia się w trakcie czytania trzykrotnie. Dzięki temu zabiegowi? Fisher sprawia, że 'wchodzimy' do głowy każdego z trójki bohaterów i widzimy akcję ich oczami. Muszę przyznać zupełnie szczerze, że byłam w szoku, kiedy narrację przejął Darius. Poczułam się tak, jakbym znalazła się w jakimś surrealistycznym świecie. Już to, co widzi i czuje Fig wydawało mi się wystarczająco pokręcone i nienormalne, ale dopiero Darius 'pokazał' mi, czym właściwie jest szaleństwo. Psycholog - socjopata? No cóż, bywa i tak... Książka jest naprawdę świetna i czyta się ją w bardzo szybkim tempie - głównie dzięki temu, że składa się z krótkich rozdziałów. Osobiście bardzo lubię, kiedy powieść jest w taki sposób skonstruowana, pozwala mi się to łatwiej skupić na tym, co czytam. Dodatkowo nie da się ukryć, że akcja wciąga, a autorka nie zanudza nas przydługimi opisami. Ja osobiście czekałam przez cały czas na jakąś tragedię. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że prędzej czy później dojdzie do porwania Mercy, albo krwawego zabójstwa, widok wariatki z nożem w ręku nad ciałem rywalki nie odstępował mnie właściwie do ostatnich stron książki. Zrzućcie to jednak na karb mojej wybujałej wyobraźni. Dopiero kiedy przeczytałam ostatnie zdania powieści zrozumiałam, dlaczego Fisher zdecydowała się na takie, a nie inne zakończenie tego niepokojącego thrillera. Książkę polecam tym z Was, którzy lubią dreszczyk emocji, bo tego Wam z pewnością nie zabraknie podczas lektury "Bad Mommy". Od razu Was uspokoję, krew się nie leje, ciała się nie słaniają, cała akcja w głównej mierze dzieje się w głowach bohaterów - pomimo, że ich zachowania mają nieodwracalny wpływ na to, jak ostatecznie potoczy się ich historia, to jednak fakt, że mamy możliwość dowiedzieć się co czują i myślą 'z pierwszej ręki', moja uwaga podczas czytania skupiała się głównie na tym. I do tej pory jestem zaszokowana tym, jak każde z nich zupełnie inaczej odczuwało i widziało siebie, w stosunku do tego, co widzieli i myśleli na ich temat otaczający ich ludzie. Ja odkładam "Bad Mommy" na półkę z przeświadczeniem, że nie jest to moja ostatnia przygoda z twórczością Tarryn Fisher. Teraz Wasz kolej, żeby po nią sięgnąć. Miłej lektury! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2017 o godz 20:34 Maja Gumińska dodał recenzję:
Jolene ma wszystko, czego mogłaby pragnąć kobieta - wspaniałego męża - Dariusa, cudowną córeczkę - Mercy, piękny dom. Do tego ma swój własny styl, dobry gust i jest pewna siebie. Ma talent do pisania, gotowania, wielkie serce i potrzebę niesienia innym pomocy. Jest otwarta, przyjacielsko nastawiona... Kobieta ideał? A może raczej zwykła dziewczyna, która nie zasługuje na wszystko to, co posiada? Tak czy inaczej, dobrze byłoby nią być. "Widzę, że dostajesz więcej, niż ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej, niż ty" Fig na pierwszy rzut oka wydaje się być zwyczajną dziewczyną. Mija się to nieco z prawdą, jednak do wyrobienia sobie o kimś wstępnej opinii wystarcza parę sekund. Jeśli nie mniej. Nowa sąsiadka szybo znajduje wspólny język z Jolene, która nie ma podstaw, aby się jej obawiać. Fig zaskarbia sobie przyjaźń całej rodziny, choć z czasem jej zachowanie zaczyna być niepokojące... Bohaterka od zawsze chciała zostać mamą. Byłaby dobrą mamą. Kiedy wydawało się, że wszystko ma się ku spełnieniu jej marzenia, poroniła. Choć od nieszczęsnego wydarzenia minęło sporo czasu, dziewczyna nigdy nie pogodziła się ze stratą. Kiedy zauważa dziewczynkę w wieku, w jakim byłoby akurat jej nienarodzone dziecko, wierzy, że w jej ciele odnalazła jego duszę. Tym bardziej, że usłyszała kiedyś pewną przepowiednię... Fig jest przekonana, że dużo lepiej odegrałaby rolę matki, niż Jolene, a że sama nie ma na siebie pomysłu, "naśladowanie" przyjaciółki wydaje jej się dobrym rozwiązaniem. "...mogłabym być lepszą tobą" Książka porwała mnie od pierwszego rozdziału. Z zaciekawieniem podążałam wzrokiem po kolejnych stronach. Krótkie rozdziały sprawiły, że czytało się ją bardzo szybko (skoro kolejny rozdział ma zaledwie pięć stron, to jeszcze przeczytam - i tak cały czas), a podział na trzy części, w których narratorami są kolejno Fig, Darius i Jolene, pozwala nam spojrzeć na opisany świat oczami trzech zupełnie różnych osób - różnych, szczególnie pod względem psychologicznym. "Bad Mommy. Zła mama" naprawdę wciąga. Czytając próbowałam wyobrazić sobie siebie w sytuacji Jolene. Jak ja bym się zachowała? Czy potrafiłabym żyć obok kobiety takiej jak Fig? Czy dostrzegłabym w niej psychopatkę? Tarryn Fisher stworzyła świetną książkę, która z pewnością pozostanie w mojej pamięci na dłużej. W tej historii nigdy nie możemy być pewni, że rozgryźliśmy daną postać. Autorka powoli dozuje nam kolejne informacje o bohaterach, trzymając nas w napięciu, zaskakując, szokując. "Bad Mommy" jest niezwykle emocjonalna, momentami przerażająca i nieprzewidywalna. Chociaż jest kilka rzeczy, do których mogłabym się przyczepić, tutaj wam ich nie zdradzę. Książka naprawdę warta przeczytania. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2017 o godz 13:53 Joanna Jaworska dodał recenzję:
Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak łatwo jest być stalkerem w dobie mediów społecznościowych? Nad tym jak rozwój technologiczny ułatwia życie psychopatom? Nie? To sięgnijcie po „Bad mommy. Zła mama” – najnowszą powieść Tarryn Fisher. Wyobraź sobie, że wiedziesz sobie spokojne życie. Masz męża, śliczną córeczkę i jesteście po prostu szczęśliwi. Masz swój styl, lubisz nietuzinkowe elementy wyposażenia wnętrz, masz swoje ulubione restauracje, zajęcia i swój własny pomysł na instagramowy profil. Drobnostki, prawda? A gdyby tak Twoja nowa sąsiadka, z którą się zaprzyjaźniłaś kawałek po kawałku skradała małe cząstki Twojego życia kopiując je i przywłaszczając? W którym momencie poczujesz się niekomfortowo? W takie tarapaty wpakowała się Jolene. Do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Nowe sąsiadki szybko zaprzyjaźniają się… tylko czy ta przyjaźń jest bezpieczna? Dokąd to wszystko zmierza? „Bad mommy. Zła mama” ma dość ciekawą konstrukcję. Na powieść składają się trzy części opisujące wydarzenia z perspektywy głównych bohaterów. Autorka stworzyła bardzo dobry portret psychologiczny psychopatki, niezłą postać socjopaty oraz obraz kobiety, której życie mocno się skomplikowało. Niestandardowym rozwiązaniem jest rezygnacja z przeplatania się narracji pomiędzy rozdziałami na rzecz skumulowanych części. Według mnie większe napięcie udałoby się zbudować, gdyby rozdziały te przeplatały się ukazując co rusz różny punkt widzenia i porządkując kolejność wydarzeń. Opis wydarzeń ukazany z perspektywy Fig jest niesamowicie ciekawym studium psychologicznym, podobnie jak druga część ukazująca logikę działania socjopaty. Trzecia część – historia opowiedziana z perspektywy Jolene okazała się trochę rozczarowująca. Myślę, że po trochę na zasadzie kontrastu względem wcześniejszych rozdziałów, a trochę przez zakończenie, które było mocno średnie. Ja czekałam na fajerwerki a dostałam co najwyżej zapalone zimne ognie. Duży plus dla Tarryn za osadzenie akcji w bardzo realistycznej rzeczywistości co spotęgowało wrażenie, że taka historia mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. Tak, tu i teraz. Wplecenie w akcję mediów społecznościowych, sposobów wykorzystywania Facebooka, Instagrama i innych aplikacji to sposób na zarysowanie cech naszego pokolenia cyfrowych nomadów, którzy za pośrednictwem sieci komunikują się i kształtują swój wizerunek. Być może opisana historia poniekąd będzie ostrzeżeniem względem nie tylko tego co publikujemy w sieci, ale także wysyłamy za pośrednictwem Internetu. „Bad mommy. Zła mama” to dobry thriller psychologiczny. Uwaga wciąga - całą książkę przeczytałam w jeden dzień. Krótkie rozdziały, trzymająca w napięciu akcja i chęć odkrycia jak zakończy się ta historia sprawiają, że trudno się oderwać od lektury. I choć poznawszy zakończenie nie zemdlałam z wrażenia, to sama lektura była naprawdę dobra.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2017 o godz 13:29 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą, wspólnie wychowują kilkuletnią Mercy. Na pierwszy rzut oka są idealną rodziną. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Jolene szybko nawiązuje z nią nić porozumienia i nowa sąsiadka staje się częstym gościem w ich domu. Z czasem zachowanie Fig staje się coraz bardziej niepokojące. Kobieta zaczyna zachowywać się tak samo jak Jolene. Kupuje to, co ona, a jej Instagram zawiera zdjęcia Dariusa. Dlaczego Fig to robi? Jakie skutki będzie miało jej zachowanie? Na premierę tej książki czekałam bardzo długo. Miałam wobec niej wysokie wymagania, tym bardziej, że autorka w Margo pokazała mi się z bardzo dobrej strony. Liczyłam na to, że i tym razem zaserwuje mi dobry thriller psychologiczny, ale nic z tego. Zapowiadało się całkiem nieźle. Początek książki wgniótł mnie w fotel i myślałam, że nie będę w stanie oderwać się od lektury. Tak było do czasu. Tym razem Tarryn Fischer nieco przekombinowała. Historię poznajemy z perspektywy Fig, Jolene i Dariusa. Tego ostatniego autorka mogła spokojnie pominąć. Gdyby skupiła się wyłącznie na tym, co siedzi w głowie kobiet, moim zdaniem wyszłoby to książce na dobre i moglibyśmy faktycznie powiedzieć, że jest to thriller psychologiczny. Teraz nie mam co do tego takiej pewności. Nie mogę się doczepić do tego, w jaki sposób została wykreowana Fig. Jej szaleństwo przeraża. Na miejscu Jolene uciekałabym przed nią w podskokach, biorąc dziecko pod pachę. Nie chciałabym, żeby ktoś taki zbliżył się do mojej córeczki. Nie mówiąc już o tym, że miałby jej pilnować pod moją nieobecność. Kiedy czytałam tę historię z jej perspektywy, siedziałam wciśnięta w fotel i nie miałam pewności co do tego, co Fig jeszcze wymyśli. To mnie intrygowało i myślałam, że cała powieść będzie utrzymana w takiej konwencji. Niestety, później wszystko przestało grać. Jolene została wykreowana całkiem zgrabnie, kupiłam jej postać, ale postawy jej męża pozwolę sobie nie skomentować. Jak on mi grał na nerwy... Czytając historię z jego perspektywy, nieco się nudziłam. Niespecjalnie mnie interesowały jego wynurzenia i jak dla mnie mogłoby ich tu po prostu nie być. Świat by się raczej nie zawalił. Mam wrażenie, że autorka nie wykorzystała w pełni potencjału tej historii, a zapowiadała się naprawdę ciekawa lektura. Liczyłam na to, że będę mogła wejść do umysłu kobiety, która nie może mieć dziecka, a pragnie go z całych sił. W pewnym momencie cała ta historia zaczęła być bardzo przewidywalna i przestała przyciągać moją uwagę. Końcówkę w sumie wymęczyłam. Irytowała mnie niedojrzałość Dariusa i za bardzo przypominało mi to tani romans. Nie tego się po tej książce spodziewałam. Początek był naprawdę genialny, ale na tym się skończyło. Nie umiem Wam polecić tej książki. Może jeśli nie nastawicie się, że przeczytacie thriller psychologiczny, łatwiej będzie Wam kupić tę historię. Sami zadecydujcie, czy chcecie przeczytać tę powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2017 o godz 10:25 Magdalena W. dodał recenzję:
Bohaterką książki jest Fig, kobieta szalona, nieprzewidywalna, z osobowością paranoiczną, która o swoim szaleństwie jest świadoma i chodzi do psychoterapeutki. Wizyty te mają raczej charakter rozmowy niż samej terapii, gdyż Fig nie chce się leczyć. Wie, że jest chora ale uważa tą chorobę za coś normalnego. Bohaterka od zawsze chciała być czymś lub kimś innym. Jest też bardzo dobrym obserwatorem, gdyż zwraca uwagę na rzeczy, które innym ludziom umykają. Poznajemy ją, gdy zapragnęła być Jolene. Podłożem tej "decyzji" jest chęć posiadania dziecka, gdyż w przeszłości Fig poroniła i nie może tego zrozumieć oraz się z tym pogodzić. Również od zawsze chciała być chciana, lubiana i szanowana - czyli taka, jaka jest Jolene. Fig podjęła decyzję, że jest w stanie zająć miejsce Jolene, tytułowej "złej mamy", po tym jak zobaczyła małą Mercy na placu zabaw i ubzdurała sobie, że jest to jej utracona córka. Z drugiej strony mamy z pozoru idealną rodzinę - Jolene, Mercy i Dariusa, którzy mają wszystko - cudowne dziecko, piękny dom, miłość rodzinną, swoją bezpieczną przystań. Jolene jest uznaną pisarką, która chce chronić swoją prywatność i publikuje książki pod pseudonimem, piękną kobietą i ludzie zazdroszczą jej życia. Ma ona swoją historię z przeszłości oraz smutki i żale, lecz poznajemy ją w chwili, gdy już ma wszystko poukładane, ma zaufanych przyjaciół i wyznaje swoje własne wartości. Jolene ma dobre serce i chce pomóc nowej sąsiadce, która ma ponoć raka i myśli samobójcze. Zaprasza ją na herbatki i obiady, spotkania z przyjaciółmi. Z początku jej mąż Darius nie jest tym zachwycony, gdyż jako psycholog wyczuwa, że z Fig jest coś nie tak. Próbuje przekonać żonę, że zachowanie Fig- kupowanie tych samych ciuchów i rzeczy do domu, chodzenie do tych samych lekarzy i fryzjera, zachowywanie się tak jak ona - nie jest normalne. Darius to z pozoru facet idealny. Jest idealnym ojcem dla nieswojego dziecka, kochającym do szaleństwa żonę i ciągle patrzącym na nią z pożądaniem. Nietrudno wyobrazić sobie, że Fig też chciałaby mieć swojego Dariusa, lecz ona sama chce mieć właśnie Dariusa Jolene. Lecz tu też pozory mylą. Darius jest socjopatą, chamem i jest uzależniony od seksu na tyle, że regularnie zdradza żonę ze swoimi pacjentkami. Książka jest inna, niż te które do tej pory czytałam. Jest pełna ludzi z silnymi charakterami, a z drugiej strony z jakimiś zaburzeniami psychicznymi, którzy dobrze wiedzą o swoich problemach i nic z nimi nie robią, bo po prostu nie chcą. Również jest niezwykle emocjonalna, ciężka i niepokojąca. To niezwykle przemyślany thriller psychologiczny, gdzie wydarzenia poznajemy z trzech punktów widzenia - Fig, Dariusa i Jolene. Motywy stalkingu i chorób psychicznych dominują w tej historii i są przedstawione w bardzo ciekawy sposób, tak, żeby czytelnik mógł je łatwo zrozumieć i w pewien sposób utożsamił się z bohaterami. Zakończenie z jednej strony jest zaskakujące, gdyż sądziłam, że Fig posunie się do gorszych rzeczy, lecz i tak nadal jest wstrząsające. Książkę polecam osobom, które lubią czytać właśnie ten rodzaj książek, jak również tym, którzy chcą zacząć przygodę z thrillerami psychologicznymi. Bądźcie przygotowani na bohaterkę jak z horroru, której szaleństwo wykracza daleko poza społecznie akceptowalne zachowania. Nic w tej książce nie jest proste, ale dzięki temu po przeczytaniu długo nie będziecie mogli o niej zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-09-2017 o godz 20:54 Anna Kocol dodał recenzję:
„Ludzie, którzy zwracają uwagę na szczegóły, nie są dupkami – tacy ludzie naprawdę cię widzą. Takie coś wymaga pewnego wysiłku, żeby spojrzeć poza siebie i dostrzec innych. W dzisiejszych czasach rzadko się to zdarza.” W Seattle mieszka szczęśliwe małżeństwo (Jolene i Darius) z kilkuletnią córeczką Mercy. Wydają się idealną rodziną, przecież mają wszystko. Pewnego dnia do domu obok przeprowadza się Fig, kobieta pragnąca prawdziwej miłości i dziecka, ale nie wszystko układa się tak jakby chciała. Fig mając za płotem tak idealne małżeństwo pragnie tego samego. Zaprzyjaźnia się z rodziną. Przyjaźń przekształca się w obsesję. Fig staje się sobowtórem Jolene, te same włosy, ubrania, meble i wyposażenie domu. Przesiaduje cały czas w domu sąsiadów, a Mercy staje się jej córką. Książka składa się z trzech części. Kolejne części historii są opowiadane z punktu widzenia męża, żony i sąsiadki. „Bad mommy.” opowiada ciekawą historię, oprócz tego dowiadujemy się że idealne małżeństwo, idealni ludzie nie istnieją. W ich życiu też pojawiają się problemy. Książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Podobała mi się bardzo , ale liczyłam na coś innego wiedząc, że to thriller psychologiczny. Moim zdaniem ta książka to nie thriller, ale nie oznacza to, że lektura staje się przez to mniej ciekawa. Jest to moje kolejne spotkanie z autorką, niebanalny pomysł, a ostatnie zdanie powoduje mętlik w głowie. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-09-2017 o godz 00:18 Anonim dodał recenzję:
"Bad mommy" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Tarryn Fisher.Byłam zaskoczona,gdy od pierwszych stron historia dosłownie mnie porwała.Nie zdążyłam wygodnie rozsiąść się w fotelu,a książka już się skończyła ! Poznajcie Jolene oraz Dariusa Avery.Małżeństwo,które prowadzi spokojne życie wraz z ich małą córeczką Mercy.Pewnego dnia do domu obok wprowadza się Fig,która próbuje zaprzyjaźnić się z Jolene - tytułową "Złą mamą".Nie szuka ona jednak przyjaciółki,lecz od samego początku stara się w sposób niewzbudzający podejrzeń namieszać w życiu całej rodziny swojej nowej sąsiadki.Nie kończy się jednak na obserwowaniu każdego ruchu Jolene,naśladowaniu jej zachowania,kupowaniu takich samych mebli czy dodawaniu identycznych zdjęć na Instagramie. Fig uważa Jolene za niegodną tego co posiada.Z czasem próbuje zdobyć jej męża,a także zbliżyć się do ich córeczki,którą uważa za swoją własną.Do perfekcji opanowała manipulowanie ludźmi poprzez małe,często nic nieznaczące sytuacje,do których dąży.Cieszę się,że został tutaj pokazany w naturalny sposób motyw mediów społecznościowych,który prowadzi do dosyć dużego plot twistu.Cała opowieść prowadzona jest w narracji 1-osobowej,a dodatkowo mamy ukazaną historię z perspektywy trzech osób.Na szczęście ani przez moment nie odniosłam wrażenia,że czytam dany fragment kolejny raz tylko pokazany z trochę innej strony.Każda osoba w doskonały sposób dokłada kolejną cegiełkę do tej historii,a przy tym mamy możliwość podglądania życia naszych bohaterów.Autorce udało się w niesamowity sposób połączyć wszystkie wątki w jedną spójną całość.Największym plusem jest tutaj w ciekawy sposób przedstawiona ludzka psychika.Czytając tę książkę czułam niepokój i cały czas zastanawiałam się nad tym w jaki sposób ta tykająca bomba prędzej czy później wybuchnie.Co tak naprawdę kieruje zachowaniem Fig? Próbuje zwrócić na siebie uwagę,a może nie jest do końca świadoma swoich czynów ? Czy rodzina,którą stalkuje jest taka idealna i bez skazy jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać ? Czy ktoś zauważy to obsesyjne zachowanie nowej sąsiadki ? Może nikt nie chce tego zauważyć,bo każdy skrywa pewne tajemnice,które nie mogą ujrzeć światła dziennego? Serdecznie zachęcam wszystkich fanów thrillerów psychologicznych do sięgnięcia po "Bad mommy".Oryginalny pomysł na fabułę,wielowymiarowi bohaterowie oraz niezapomniane emocje są tutaj gwarantowane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2017 o godz 11:52 Olaa95 dodał recenzję:
"Jak daleko się posuniesz, aby zawładnąć czyimś życiem?" Bohaterami książki jest Jolene, Darius i Marcy Avery oraz ich nowa sąsiadka Fig, która ma obsesje na punkcie Jolene, kupuje takie same rzeczy jak ona, farbuje włosy na ten sam kolor. Tylko czy na pewno chodzi tylko o Jolene? Aby poznać odpowiedź na to pytanie musicie przeczytać tą historie!! Ja postanowiłam przeczytać tą książkę, zachęcona przez innych czytelników i ich recenzje. Zdecydowanym plusem tej książki jest to, że czyta się ją bardzo szybko i łatwo. Bardzo podoba mi się to, że historia ta jest napisana z perspektyw trzech osób. Z każdej możemy dowiedzieć się czegoś nowego. Książkę czytałam z zainteresowaniem, mimo że spodziewałam się czegoś więcej to polecam ją bo naprawdę warto poznać tą historie i postawić się na miejscu bohaterów. Moja ocena to 7/10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-09-2017 o godz 11:08 Sandra dodał recenzję:
Ciekawa fabuła, lecz słabo ujęty problem co powoduje, że książka staje się nieciekawa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-09-2017 o godz 17:29 Marlena Marszałek dodał recenzję:
To było moje pierwsze spotkanie z Tarryn Fisher i jej twórczością. I już na początku, chcę wam powiedzieć, że troszkę się zawiodłam. Fajna historia, ciekawie opisana, jednak thrillerem psychologicznym bym jej nie nazwała. No dobrze, może odrobinkę nim jest. Od razu oświadczam, że nie mam na myśli tego, że książka jest zła, bo nie jest. Uważam jedynie, że czegoś w niej brakowało. Dreszczy, ogromnego poczucia niepokoju, może odrobiny strachu, ściśniętego gardła i dziwnego uczucia w sercu. To wszystko w niej było, ale za mało. Co prawda, nie sięgnęłam po tę książkę, by się bać, tylko po to, by po ciekawym opisie, dowiedzieć się jak to wszystko się zakończy. Książka podzielona jest na trzy części "Psychopatka", "Socjopata" i "Pisarka". Z każdą kolejną częścią odkrywamy tajemnice trzech głównych postaci. Gdy zaczęłam czytać, nawet nie spodziewałam się, kim są bohaterowie. Nawet mimo tego, że nazwa każdej z części już od początku nas uświadamia. Jednak patrząc na np. Dariusa, nie mogłam uwierzyć, że za maską dobrego męża, pokazaną w pierwszej części, kryje się osoba, która nie odczuwa poczucia winy, nie ma wyrzutów sumienia i niczego się nie wstydzić. Mężczyzna wydawał się być normalny, niczym się nie wyróżniał, wydawało się, że ma dobre serce, kocha swoją żonę i nigdy by jej nie skrzywdził. A potem dotarłam do części pisanej z jego perspektywy i dosłownie zdębiałam. Wcześniej nie miałam wobec niego nawet cienia wątpliwości, a tu proszę, któż się skrył za maską. Co do Fig, czyli psychopatki, to nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Wydawała mi się lekko mdła i irytowała mnie swoim zachowaniem. Ale w sumie, nic dziwnego. Historia, którą napisała Tarryn Fisher jest naprawdę niepokojąca. Co prawda, zaczęło się niewinnie, o ile zachowanie Fig można tak nazwać. Chodzi mi o to, że czytając pierwsze rozdziały opisane z jej perspektywy, nie wyczuwałam szaleństwa aż tak bardzo. Jej myśli zostały przedstawione w taki sposób, że mimo iż doskonale wiedziałam co kryje się pod maską, to do pewnego momentu nie sprawiało to, że czułam dreszcz na ciele. Mimo tego, że postać głównej psychopatki delikatnie mnie zawiodła, to muszę przyznać, że z autorka doskonale wgłębiła się w portrety psychologiczne bohaterów. Na początku każdy z nich wydaje się nam być normalny w swoim szaleństwie. Fig cierpi po utracie dziecka, a Darius, Jolene i ich córeczka Mercy, tworzą prawie idealną rodzinę. Obserwujemy ich życie i czekamy aż coś się zmieni, powoli w tym pięknym obrazie pojawia się rysa i odkrywamy, że nie tylko Fig jest szalona. Odkrywamy jak bardzo zepsuci są bohaterowie, zaczynamy czuć smród zgnilizny, powoli wypełnia ona nasze płuca. Mrużymy oczy nie chcą patrzeć jak bardzo chorzy oni są. Autorka skupiła się tylko na tych trzech postaciach i niestety, zepchnęła na bok jedną poboczną postać, która sądzę, że powinna być jedną z głównych postaci, bo mogła, a raczej mógł wnieść wiele do historii. Jednak nie mam jej tego za złe. Bardzo mi się to podobało i dzięki temu czytałam z zapartym tchem, mimo wspomnianych wcześniej braków. Nie potrafię zebrać myśli po tej książce, chociaż bardzo się staram. Czuję się jakby latały mi po całym umyśle, obijały się o jego ściany i choć próbuję je złapać, to nie chcą mi na to pozwolić. A to dlatego, że tematyka "Złej mamy" i sam jej gatunek, dokładnie to miał na celu. Zdezorientować, zaciekawić, zaniepokoić, wytrącić z równowagi i podstawić nogę, gdy myślimy że rozgryźliśmy bohaterów, czy zawarte w niej przesłanie. Nic bardziej mylnego. Ciężko mi dobrać słowa, w szczególności po zakończeniu, które dosłownie wbiło mnie w fotel. Nie chodzi o akcje jaka tam się działa, a o ostatnie zdanie, które przyprawiło mnie o dreszcze, jakby nagle wybudziła się w środku nocy z koszmaru i patrząc na ścianę ujrzała na niej cień postaci. Mrugam, postać znika. Jedno zdanie, które jest idealnym zwieńczeniem powieści, doskonałe w swojej prostocie, zapadające w pamięć i które na kilka sekund sprawiło, że moje serce się zatrzymało a oddech zwolnił. Niby nic takiego, ale jednak, gdy nie ono, to "Zła mama" straciłaby trochę swojego klimatu. Uwierzcie mi, choć wydaje się to nieprawdopodobne, jedno zdanie może uratować książkę, nadać jej jeszcze większej głębi, sprawić że zostanie ona w głowie i sercu czytelnika na dłużej niż kilka godzin. "Złą mamę" czyta się szybko. Tarryn ma genialny styl pisania, od którego naprawdę trudno jest się oderwać. Ja sama przeczytałam tę książkę, ledwo w jeden dzień, prawie nie oddychając. Czekałam na jakiś zwrot akcji, który dosłownie wciśnie mnie w fotel, wyciśnie powietrze z płuc, jednak autorka rozwiązała to inaczej. Ale o tym musicie przekonać się sami, sięgając po książkę. Ma w sobie coś takiego, co nie pozwala się od niego oderwać. Naprawdę bardzo mi się podobało i czytałam z ogromną przyjemnością, mimo że cały czas miałam wrażenie że czegoś mi tutaj brakuje. Raczej nie wrócę już do tej książki ale chętnie sięgnę po kolejne dzieła twórczości Tarryn Fisher.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-09-2017 o godz 13:13 aga2116 dodał recenzję:
Bad mommy. Zła mama” to niewątpliwie szokująca historia, którą Wam polecam z czystym sumieniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-09-2017 o godz 09:04 Kamila Grabowska dodał recenzję:
Thriller psychologiczny, wciągający. Chcesz jeszcze i jeszcze, wiedzieć jak potoczą się losy. Co o sobie wie każda ze stron. Jak odbierają siebie. I czy naprawdę wiedzą wszystko o głównej bohaterce?!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2017 o godz 13:32 nieperfekcyjnie.pl dodał recenzję:
Najnowsza powieść Tarryn Fisher uświadamia, jak wiele niebezpieczeństw niesie ze sobą współczesny świat, gdzie na każdym kroku udostępniamy swoje lub czyjeś zdjęcia na licznych portalach społecznościowych, nierzadko dzielimy się swoimi danymi czy miejscami, w jakich aktualnie przebywamy. Wszystko podajemy dosłownie na tacy, nie licząc się z tym, iż szybko można owe informacje obrócić przeciwko nam. To również opowieść poruszająca parę innych problemów - leczenie niepłodności, utrata dziecka, powracające demony przeszłości i doświadczenia z dzieciństwa boleśnie rzutujące na zachowanie w dorosłym życiu, różnorakie uzależnienia, zakłamanie, zdrada. Bałam się tego, że kolejny raz, po niezwykle częstych zachwytach innych osób, zawiodę się na tym tytule. Obawiałam się, iż znowu będzie jak z resztą bestsellerów w rodzaju "Gwiazd naszych wina", "Hopeless" i innymi powieściami Colleen Hoover, "Behawiorystą" Mroza czy "Promyczkiem" Kim Holden. Cholera, wykrakałam... Książka jest dobrze napisana, a sama historia jest intrygująca, jednak oczekiwałam efektu WOW, którego nie było. Wszyscy rozpisywali się o zaskakującym zakończeniu, dlatego trwałam w nieustannym napięciu, a po przeczytaniu ostatnich zdań opadła mi kopara, ale niestety nie z zadowolenia. Nie da się ukryć, iż Tarryn Fisher doskonale wie, co robi, decydując się na takie słowa, ale mnie to kompletnie nie ruszyło, a o usatysfakcjonowaniu nawet nie wspomnę... Po takich lekturach zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, że nie potrafię docenić wychwalanych powieści, czy po prostu mam już tak wygórowane oczekiwania, iż ciężko komukolwiek mi dogodzić. Generalnie "Bad Mommy. Zła mama" na pewno pozostanie w mojej pamięci, bo jest to lektura intrygująca i z dużym potencjałem, a że nie został wykorzystany to już druga sprawa. Pewnie byłabym bardziej zadowolona, gdybym nie nastawiała się na historię, która mną wstrząśnie i nie pozwoli się pozbierać. Cała recenzja tutaj: http://www.nieperfekcyjnie.pl/2017/08/bad-mommy-za-mama-tarryn-fisher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2017 o godz 19:08 kamila dodał recenzję:
Żadna rewelacja. Ani to kyminał ani sensacja bardziej powieść obyczajowa/dramat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-08-2017 o godz 13:01 gabi dodał recenzję:
Czytałam lepsze. Brak akcji. Takie opowiadanie niedzielne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2017 o godz 11:42 Alaizabel dodał recenzję:
Na pierwszy rzut oka Fig jest szarą, przeciętną kobietą. Ale nie dajcie się zwieść. Pod mało interesującą fasadą kryje się gniazdo żmii. Fig jest psychopatką, a na swoje ofiary wybrała młode małżeństwo, Jolene, Dariusa i ich kilkuletnią córeczkę Mercy. Zaczęło się dość niewinnie — od kupna domu obok. Z czasem kobiety się zaprzyjaźniają, a Fig coraz więcej czasu spędza w domu sąsiadów. Sytuacja staje się coraz bardziej chora: te same legginsy, te same buty do biegania, ten sam kolor włosów, ta sama fryzjerka, ten sam dentysta, te same perfumy, te same meble, nawet ten sam kolor ścian. Co Fig chce osiągnąć, chce być jak Jolene, czy być Jolene? Chce zniszczyć szczęśliwe życie młodego małżeństwa, czy mieć Dariusa i Mercy tylko dla siebie? "Bad mommy" jest genialna, wciągająca, zaskakująca i niepokojąca. Niczym granat, którego wybuchu nie można się doczekać. Link do pełnej recenzji: https://youtu.be/5_E3yEcfV3M
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2017 o godz 04:59 martad87 dodał recenzję:
Na początku tego roku zachwyciłam się „Margo” Tarryn Fisher. Powieści psychologiczne to gatunek, który w mojej ocenie tej autorce wychodzi zdecydowanie lepiej niż romanse. Fisher potrafi wejść w skrzywiony ludzki umysł i zadziwiająco dobrze przelać jego szaleństwo na papier. Z tego względu po prostu musiałam sprawić sobie kolejną z jej powieści wpisujących się w ten gatunek. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem jej talentu. Jolene i Darius są młodym, szczęśliwym małżeństwem wychowującym kilkuletnią córeczkę, Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się Fig. Kobieta szybko zyskuje sympatię małżeństwa i staje się przyjaciółką Jolene. Z czasem jej zachowanie zaczyna się robić niepokojące. Fig spędza dużo czasu w domu sąsiadów, kupuje takie same rzeczy, jakie znajdują się w domu Jolene, zaczyna ubierać się podobnie jak ona, kopiuje jej zdjęcia na Instagramie. Zachowuje się tak, jakby powoli zamierzała przejąć życie sąsiadki. Fig ma w tym swój cel. Wierzy w to, że jej nienarodzone dziecko odrodziło się w ciele małej Mercy. W jej ocenie Jolene nie zasługuje na nią. Zrobi wszystko, by uratować małą przed Złą matką. „Bad mommy” podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich napisana jest z perspektywy Fig, druga z punktu widzenia Dariusa, trzecia natomiast w pełni należy do Jolene. Dzięki temu otrzymujemy szerokie spojrzenie na całą opowieść. Tarryn Fisher ma niebywałą wręcz zdolność do wnikania w umysł psychopaty. To zadziwiające, z jaką łatwością potrafi tak wiarygodnie przedstawić pokrętną logikę Fig. Obsesja bohaterki od początku budziła moje obrzydzenie. W głowie nie mieściło mi się jej niedorzeczne przekonanie, że dusza jej nienarodzonego dziecka przyszła na świat w ciele dziecka innej kobiety. Z czasem jednak, im dłużej przyglądałam się temu, jak Fig wkrada się w łaski Jolene i Dariusa, osacza ich, jak zaczyna upodabniać się do Jo, tym coraz bardziej byłam ciekawa tego, czy uda jej się dopiąć swego i rozbić idealny, jak się zdawało, związek sąsiadów. Zastanawiałam się także nad tym, do czego jeszcze będzie zdolna się posunąć, by osiągnąć swój cel. Z jednej strony wiedziałam, że to, co robi bohaterka, jest chore, ale z drugiej strony nie mogłam zaprzeczyć, że fascynuje mnie to, jak pracuje jej pokręcony umysł – jak racjonalizuje sobie podejmowane decyzje, jak tłumaczy sobie sens jej działań. Czytając część poświęconą Fig, byłam przekonana o tym, że jest ona jedyną postacią, z którą coś nie gra. Z jej perspektywy małżeństwo Jolene i Dariusa wyglądało na idealne do bólu. Z czasem jednak okazało się, że idealny, rodzinny obrazek ma rysy, a każde z trojga bohaterów ma coś za uszami. Fisher stworzyła złożone postacie, a odkrywanie ich tajemnic wciągnęło mnie bez reszty. Napięcie powoli rosło, a ja nie mogłam oderwać się od książki. Przewracając kolejne sceny, poznawałam brudne sekrety bohaterów i zadawałam sobie pytanie, do czego doprowadzą ich działania i jaki to wszystko będzie miało finał. W mojej głowie pojawiło się wiele scenariuszy tego, jak ta historia mogłaby się zakończyć, ale na ten, który zaserwowała autorka, w życiu bym nie wpadła. Tarryn Fisher zrzuciła na mnie prawdziwą bombę. Jeszcze jakiś czas po odłożeniu książki siedziałam oniemiała. Po jej przeczytaniu jeszcze bardziej cenię jej autorkę jako pisarkę. „Bad mommy” to naprawdę dobra powieść psychologiczna. To obraz mrocznej obsesji, szaleństwa, które powoli ogarnia człowieka i pcha do pokręconych czynów. Tarryn Fisher ma talent do pisania powieści, które jednocześnie potrafią w pewnym stopniu przerażać tym, do czego zdolna jest doprowadzić psychika chorej osoby, i fascynują złożonością ludzkiego umysłu. Po raz kolejny autorka zrobiła na mnie spore wrażenie i teraz nie mam już wątpliwości, że sięgnę po każdą jej powieść, która będzie wpisywała się w ten nurt. „Bad mommy” porywa, szokuje, fascynuje, zaskakuje, przeraża. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-08-2017 o godz 21:45 Malinooka dodał recenzję:
Baaardzo dobra książka 😊 wciąga na maksa, szybko się czyta. Podobała mi się 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2017 o godz 22:23 KingaBielak dodał recenzję:
książka dobra, aczkolwiek po opisie, który przyciągnął moją uwagę spodziewałam się zupełnie innego końca, który niestety mnie rozczarował
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 14:55 aneta dodał recenzję:
"Byłam świetna w żalu. Niektórzy ludzie ukrywają swój ból, udają, że wszystko jest w porządku. Należy im się za to medal. Ta staromodna duma nie jest dla mnie. Ja nie miałam krztyny dumy, za to doskonale płakałam". Fig jest nieszczęśliwa w małżeństwie, a do tego wciąż przeżywa poronienie. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze kobietę i jej córeczkę, która byłaby w wieku jej nieżyjącego dziecka. Obserwuje ją i jest coraz mocniej zafascynowana nieznajomą. Nazywa ją Złą Mamą. Kwestionuje jej gust, zachowanie, to jaką jest matką, chociaż wcale jej nie zna. I kiedy nadarza się okazja kupna domu w jej sąsiedztwie, Fig nie waha się ani chwili. "Wpuściłam do domu potwora i pozwoliłam mu rządzić. Dlaczego? Dlaczego on zniszczył coś tak pięknego? Zniszczył naszą rodzinę." Tarryn Fisher po raz kolejny udowodniła, że jest świetną pisarką. Książkę pochłonęłam w kilka godzin, a wobec samej historii nie można przejść bez burzy emocji. Od współczucia po prawdziwą wzgardę. Jak tak bardzo można przejść transformację? "Bad Mommy" jest powieścią z pazurem, historią tak surrealistyczną, a jednak nie do końca oderwaną od rzeczywistości. Silnie zarysowane postacie, niekiedy wulgaryzmy i szczypta komizmu w tym chaosie, dodają jeszcze intensywniejszego smaku. Za największą wadę uważam, iż sama historia jest okropnie przewidywalna. Nie było żadnej niespodzianki, jedynie szereg dramatycznych zdarzeń trójki bohaterów, których mogliśmy się spodziewać. "Na jakim świecie my żyjemy, że ludzie, którzy mieli nas kochać, okazują się największymi zdrajcami?" (opublikowana recenzja jest również na moim profilu na LubimyCzytac)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 10:31 Daria Kozłowska dodał recenzję:
Świetna książka 😊 bardzo wyciągnęłam się w postać głównej bohaterki. Polacam każdej mamie do przeczytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-07-2017 o godz 13:56 BookParadise dodał recenzję:
Ta książka jest po prostu fenomenalna! Te wszystkie kłamstwa, tajemnice, intrygi, problemy psychiczne, to zrobiło tak wielką emocjonalną bombę, że ja wysiadłam podczas czytania. Chłonęłam tę książkę jak gąbka wodę. Z jednej strony chciałam ją wyrzucić, bo emocje mnie rozsadzały, z drugiej chciałam czytać ją i poznawać dalszy przebieg wydarzeń, a z trzeciej nie chciałam jej czytać, bo im bliżej końca, tym bardziej ogarniał mnie smutek, że książka mi się skończy. Odpłynęłam razem z biegiem wydarzeń, nie byłam w stanie się oderwać od książki. Fabuła jest przecudowna! Autorka stworzyła rewelacyjną historię, która na długo zapadnie mi w pamięć. Wykreowała bohaterów o wyraźnie zarysowanych i zróżnicowanych charakterach. Problemy zostały bardzo dobrze nakreślone. Zatopiłam się w świecie przez nią przedstawionym i przepadłam. Jestem zachwycona lekturą i takie książki mogę dostawać codziennie. Książka rozłożyła mnie na łopatki. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do sięgnięcia po Bad Mommy. Gwarantuję wam, że będziecie dobrze bawić się podczas czytania i pochłoniecie ją wyjątkowo szybko. Więcej na: http://www.bookparadise.pl/2017/07/bad-mommy-za-mama-tarryn-fisher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2017 o godz 18:31 JOANNA STAWICKA dodał recenzję:
Książka napisana lekko , fajnym językiem . Można polubić w pewien sposób Finn. Jednak spodziewałam się czegoś innego po opisie książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-07-2017 o godz 08:26 Anonim dodał recenzję:
Tresc ksiazki trzyma w napieciu do samego konca! Cena rowniez konkurencyja! Polecam !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2017 o godz 21:27 Mozaika Literacka dodał recenzję:
Nadzwyczaj krótkie rozdziały, opisane oczami głównych bohaterów, łatwo wpadają do wyobraźni i pozwalają odbiorcy szybko przemierzać szlaki tej lektury. Pierwsza wypowiada się Fig Coxbury i to na niej czytelnik najbardziej skupia swoją uwagę. Kobieta celowo utożsamia się z codziennymi rytuałami sąsiadów, zazdrości im dosłownie wszystkiego i chce stać się najwierniejszą przyjaciółką. Fig obsesyjnie dąży też do tego, aby stać się kimś atrakcyjniejszym niż Jolene. Czytelnik z zaangażowaniem śledzi jej chorobliwe zachowania, ale autorka w pewnym momencie robi narracyjnego psikusa i oddaje głos zainteresowanemu w sprawę mężczyźnie. Wgląd do umysłu Fig kończy się na tym etapie. Darius już w pierwszej wypowiedzi pokazuje, że i jego postawa nie jest tak czysta, jak można byłoby się pierwotnie spodziewać. Najjaśniej zdaje się zatem prezentować kreacja Jolene, ale jej prawdziwe myśli czytelnik poznaje dopiero na końcu. Nie ma jednak wątpliwości, że nad tą fabułą wisi aura niepewności, która powinna trwać do końca, ale z czasem wyraźnie się rozmywa. Oddając początkowy głos tajemniczej Fig, autorka oddaje czytelnikowi zbyt dużą przysługę, gdyż ujawnia znacznie więcej niż wydaje się to koniecznie. Odbiorca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaki cel naprawdę przyświeca bohaterce. Jest to właściwie wypowiedziane przez nią wprost. Autorka wyraźnie nakreśla zatem motyw przewodni, ale czym dalej w las, tym temat ten staje się jakby mniej ważny, aż w końcu praktycznie zanika. Czy taki zabieg można uznać za słuszny? I tak, i nie. Z jednej strony czytelnik widzi szerszą perspektywę, dokładnie analizuje myśli głównych bohaterów, zastanawia się też, kto najbardziej mąci w tej nieludzkiej grze. Kto tak naprawdę jest tu agentem. Z drugiej zaś strony odbiorca niepotrzebnie zapomina o tym, co zasugerowane jest już w tytule powieści i w zamian zajmuje się fabularnym substytutem, przez który finalnie może poczuć się oszukany. Tak poprowadzona intryga powinna prowadzić do czegoś niespodziewanego, w końcu jest to thriller psychologiczny, ale finał nie jest tak zaskakujący, jakby można się było spodziewać. Za dużo podane jest tu na tacy i stąd efekt końcowy nie jest wystarczająco efektowny. Zaskoczeni mogą czuć się tylko sami bohaterowie, to oni sumiennie odkrywają swoje chore zachowania, a odbiorca jest jedynie niemym obserwatorem ich działań. Warto wspomnieć, że autorka niejednokrotnie pomija kilkumiesięczne okresy, po czym, jak gdyby nigdy nic, szczegółowo opisuje konkretny dzień. Tak luźna fabuła sprzyja nie tylko rozpraszaniu myśli, ale też zmniejsza transfer emocji i rozmywa proces stopniowania napięcia. Czytelnik widzi, że przed jego oczami rozgrywa się ludzki dramat, ale nie wyczuwa jego wielkości. W tym wszystkim należy się jednak pani Fisher ogromny plus, gdyż poruszyła wiele angażujących i mocnych w swej treści tematów. Chorobliwa zazdrość, egoizm, manipulacja i wreszcie obsesyjny cyberstalking to problemy współczesnego człowieka i to właśnie im autorka poświęca najwięcej uwagi. Ten wyraźnie społeczny wkład, chociaż nie powoduje palpitacji serca, to jednak okazuje się najmocniejszą stroną powieści. Tarryn Fisher proponuje powieść, która z założenia powinna budzić duże emocje i regularnie rozdawać materiał do społecznych dyskusji. I tak, jak drugi element spełniony zostaje niemal stuprocentowo, czytelnik bowiem z łatwością dostrzega, jak ogromny wpływ na człowieka mają portale społecznościowe, tak warstwa emocjonalna zminimalizowana jest tu niemal całkowicie. Książkę, co prawda, czyta się szybko, płynnie i przyjemnie, ale wyczuwalny brak napięcia robi swoje, ujmując lekturze nieco jakości. Chociaż fabuła powieści Bad Mommy. Zła mama jest dość spodziewana i trudno się nią bardziej zachwycać, to jednak zdaje się być odpowiednią historią dla osoby, która poszukuje niezobowiązującej i jednocześnie refleksyjnej lektury na leniwy wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-07-2017 o godz 09:36 kate627 dodał recenzję:
Najlepsze zastosowanie: Jolene i Darius są szczęśliwymi rodzicami Mercy. Pewnego dnia dziewczynkę zauważa Fig, która uznaje ją za swoją córkę. A właściwie, że posiada ona duszę jej córki. Decyduje się na obserwowanie tej rodziny i śledzenie każdego ruchu małej. Dochodzi nawet do tego, że kupuje dom tuż obok tej rodziny, aby być bliżej nich. Fig zaprzyjaźnia się z Jolene, a jej obsesja wchodzi na nowy poziom. Zaczyna ubierać się jak Jolene, urządza dom w ten sam sposób i farbuje włosy na dokładnie ten sam kolor. Wydaje się, że obiektem jej fiksacji jest matka Mercy, ale Fig zaczyna również coraz częściej pisać z Dariusem. Spędza z nim dużo czasu i stara się przekonać go do siebie. Kto jest prawdziwym obiektem jej zainteresowań? Mercy — wcielenie jej córki? Jolene, którą obwinia o to, że ma wszystko? Czy przystojny Darius, który wydaje się być najlepszym mężem, wspaniałym lekarzem i cudownym ojcem? A może chciałaby mieć ich wszystkich? Bohaterowie: Książka podzielona jest na trzy części i każdą z nich przedstawia inny bohater. Najdłuższa jest ta poświęcona Fig, natomiast najkrótsza Dariusowi. Ciężko powiedzieć, że dowiadujemy się wiele na temat Fig, ponieważ ciężko jest zrozumieć to, co dzieje się w jej głowie. Z całą pewnością została dobrze skonstruowana, tak samo jak każda z pozostałych postaci, ale nie można powiedzieć, że poznaliśmy ją do końca i moglibyśmy przewidzieć, jak się zachowa w danej sytuacji. Ma ona zbyt pokręconą psychikę, aby móc jednoznacznie to określić. Całość: http://www.karazydwa.pl/2017/07/Bad-mommy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-07-2017 o godz 15:19 Magdalena Piasecka dodał recenzję:
Polecam miłośnikom dreszczowców oraz powieści psychologicznych. Ta powieść to studium trzech przypadków - psychopatki, socjopaty i kobiety, która kocha każdego kogo spotka. A wśród nich jest mała, zagubiona dziewczynka, która zdaje się najbardziej przegrana (zupełnie jak dziecko z "Ich czworga" Zapolskiej). Dobre, interesujące i z prężną akcją.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-07-2017 o godz 17:08 Kasiaczyta dodał recenzję:
Na wstępie, warto od razu zaznaczyć, że to książka, która nie trafi w gusta każdego, ale bądźmy szczerzy - jest cholernie dobra! Dawno nie czytałam już tak psychicznej książki (mogę tak powiedzieć o książce? Że jest psychiczna? Chyba tak, prawda?). Jednak zacznijmy od początku. Przyznaje - nie czytałam jak dotąd nic tej autorki i bardzo tego żałuję ! "Bad Mommy" powiewa chłodem i grozą już przy pierwszym zdaniu i daje zapowiedź, że można się po niej spodziewać czegoś naprawdę mocnego. Każda kolejna strona tylko nas w tym utwierdza. Książka jest napisana z perspektywy trzech osób. Pierwszą z nich jest Fig. Fig jest psychopatką. Roztrzęsiona emocjonalnie kobieta, która nie potrafi poradzić sobie ze stratą dziecka i z rozsypującym się na kawałki małżeństwem. Poznajemy ją, gdy śledzi (znów) złą mamę i jej córkę. Wyobraża sobie, że mała dziewczynka, którą widzi u boku matki jest w jakiś sposób z nią powiązana. Wydaje jej się, że to ona powinna być u boki małej, nie zła mama - przecież ona wszystko robi źle i nie zasługuje na rodzinę. Jej obsesja rozrasta się w piorunującym tempie. Dochodzi do tego, że Fig kupuje dom, który dzieli jedynie płot od domu Averych. Ba! Jakby tego było mało - w płocie znajduje się furtka, która umożliwia szybkie i nierzucające się nikomu w oczy bezpieczne przejście z jednego domu do drugiego. Fig powoli rozgaszcza się w życiu Jolene, Dariusa i Mercy. Dlaczego? Ponieważ chce wszystkiego co ma Jolene. Jej wyglądu, jej domu, jej dziecka, jej męża, jej życia. Ma obsesję na punkcie rywalizacji z Jolene, która wygrywa nawet zbytnio się nie starając, bo jak można rywalizować, skoro nawet się o tym nie wie ? To, że Jolene jest dobra we wszystkim dodatkowo złości Fig. Jolene nie widzi, albo nie chce widzieć co dzieje się wokół niej. Jest otwarta, miła i dobra w stosunku do nowej sąsiadki. Kurcze! Ona nawet stara się jej pomóc! Fig chce przejąć jej życie, a Jolene martwi się o nią za każdym razem, kiedy widzi zdjęcie pociągu. Widzi, że jej nowa przyjaciółka walczy z demonami i próbuje jej pomóc. Tylko czy warto? Czy całe życie Jolene jest tak idealne, jak wydaje się to Fig? Czy Jolene jest tą złą, która nie zasługuje na szczęście? Kolejna część jest opowiedziana przez Dariusa - tuuuu dopiero się dzieje ! Taki ułożony, dobry i uczynny psychoterapeuta. Przykładny mąż i ojciec. Cóż - pozory mogą mylić. Chyba ciągle nie mogę dojść do siebie jak bardzo można nie znać drugiej osoby, będąc w związku, dzieląc ze sobą dom i łóżko. Co ukrywa Darius? Jak dużo ma za uszami? Czy ujdzie mu to wszystko płazem? Trzecia, chyba najbardziej zaskakująca część opisana jest z perspektywy Jolene. Jolene jest nie tylko dobrą matką i żoną, która oddaje się obowiązkom domowym. Jest także pisarką tworzącą pod pseudonimem. Mało tego, jest też niesamowicie dobrą aktorką, która wspaniale gra każdego dnia. Jak dużo wie? Jak wielu rzeczy jeszcze się dowie? Jak skończy się cała historia i czy w ogóle się skończy?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-07-2017 o godz 15:09 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Zawsze pragnęłam posiadać dar. Dar czytania w myślach. Móc zajrzeć w podświadomość interesującej mnie postaci. Poznać, co tak naprawdę siedzi w jej głowie. Czy tą twarz, którą ujawnia przed wszystkimi jest prawdziwa czy skryta głęboko za sztuczną powłoką. Usłyszeć o czym marzy, czego się boi, czego tak naprawdę pragnie. Niestety takie sytuacje w rzeczywistości się nie zdarzają. Pozostaje mi tylko świat wykreowany przez autora i moc mojej wyobraźni. Dzięki temu mogę zajrzeć do podświadomości psychopaty, mordercy, zwykłego człowieka, który przedstawia mi swoje życie, myśli, emocje, przyzwyczajenia. A to jest niezwykle emocjonujące! Po zobaczeniu zapowiedzi o najnowszej książce pt.: Bad Mommy''autorstwa Tarryn Fisher zapragnęłam ją zdobyć i przeczytać. Jej wcześniejsza lektura z tego samego gatunku bardzo mi się podobała, więc chciałam się przekonać czy i ta przypadnie mi do gustu, czy spełni moje wymagania czytelnicze. Jolene i Darius Avery to kochające i szczęśliwe małżeństwo. Razem wychowują małą Mercy. Na zewnątrz to prości, mili ludzie, a jacy są naprawdę? Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig, która stopniowo zaskarbia sobie sympatię małżonków, a z czasem staje się najlepszą przyjaciółką Jolene. Fig z każdym dniem odkrywa swoje prawdziwe ja. Dlaczego upatrzyła sobie akurat te małżeństwo? I o co chodzi z tą złą mamą? Przed przystąpieniem do napisania recenzji na temat książki potrzebowałam kilku dni na zebranie myśli w jedną logiczną całość. Nie powiem, powieść mocno wytrąciła mnie z równowagi. Pochłaniając kolejne rozdziały chaos w mojej głowie stawał się coraz większy i niebezpieczny. Historia przedstawiona w tej opowieści była dla mnie chora, przerażająca, a do tego bardzo prawdziwa. Jedak nie potrafiłam przestać czytać. Lektura usidliła mnie w swojej mocy. Owinęła się wokół mocno nie pozwalając wydostać się z rozgrywającej się historii. Pomimo szalejących emocji musiałam poznać zakończenie powieści. I powiem wam, że długo nie zapomnicie o tej książce. Wciąż będzie krążyć po waszej podświadomości przypominając o swojej obecności i emocjach jakie w was wzbudziła. Ja do teraz nie potrafię uwolnić się spod uroku ,,Złej mamy'', który na dobre zagnieździł się w mojej głowie. Lektura jest doskonale przemyślana, skonstruowana, spójna. Postacie prawdziwe, z krwi i kości, z przerażającymi charakterami i przeszłością, którą stopniowo odkrywają przed czytelnikiem. To nieprzyjemna opowieść. Przy niej się nie odprężycie. Nie spędzicie miło chwil przy zachodzącym słońcu. Pomimo, że lektura pochłania w swoje odmęty, sądzę, że drugi raz nie powrócicie do historii tak jak ja. Fabuła jest ciężka, niepokojąca, chora, sprawia, że włosy stają na głowie, z niedowierzania kręci się głową. ,,Bad Mommy'' to moim zdaniem bardzo dobrze przemyślany thriller psychologiczny z ciekawymi, barwnymi postaciami, którzy uwikłani są w niebezpieczną grę. Motyw stalkinku od początku do końca trzyma w napięciu, atmosfera z każdym rozdziałem gęstnieje. Nigdy nie wiadomo kogo wpuszczasz do swojego życia. A ty, co byś zrobił gdyby twoja najlepsza przyjaciółka zaczęła ubierać się tak jak ty, przefarbowywać włosy na twój kolor, gdyby zaczęła urządzać mieszkanie na twój wzór? Tę lekturę polecam naprawdę gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-07-2017 o godz 06:43 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Wyobrażanie sobie śmierci, posiadanie władzy nas własnym życiem - to na mnie działało. Nawet jeśli ostatecznie nie masz odwagi, by to zrobić, wciąż istnieje taka możliwość." Na książkę składają się trzy części, każda opisująca bieg zdarzeń z perspektywy innej osoby, w zasadzie autorka zastosowała podobny zabieg jak w kolejnych odsłonach trylogii obyczajowej "Mimo moich win", "Mimo twoich łez", "Mimo naszych kłamstw". Taka konstrukcja fabuły frapująco zaskakuje, ciekawie wciąga w opowiadaną historię, pozwala spojrzeć na akcję z różnych ujęć, jakby zniekształconych lustrzanych odbić tych samych obrazów. Wówczas dociekanie prawdy, interpretowanie postaw i czynów bohaterów zmienia się pod wpływem odkrywania intrygujących warstw tożsamych faktów i incydentów. I w "Bad mommy. Zła mama" zamierzenie autorki zostało osiągnięte, jednakże nie w takim stopniu jak się spodziewałam. Jako thriller powieść nie dostarczyła mi wystarczająco silnych wrażeń, brakowało mi odpowiednio dawkowanego napięcia, solidnej porcji emocji, tak aby trzymała mnie przez długi czas w niepewności i wyczekiwaniu na to, co szczególnego zdarzy się dalej. Jedynie pierwsza część powieści uwolniła sporą dawkę adrenaliny czytelniczej, pożądaną gorączkę zagłębiania się w zajmująco zaplecioną intrygę, później niestety moje zainteresowanie znacznie osłabło, wszystko okazało się zbyt spodziewane. Żałuję, że w tej początkowej fascynującej konwencji autorka nie poprowadziła akcji dalej. Dopiero w ostatnich zdaniach książki znów pojawił się zadziorny pazur pisarski, zawisło niedopowiedzenie i zagadkowy podtekst. Pomimo zastrzeżenia lekkiego, jak na thriller, napięcia towarzyszącego scenariuszowi zdarzeń, powieść uważam za ciekawą, czyta się ją szybko i płynnie. Przyjemny styl narracji, poruszanie zajmujących wątków psychologicznych, zwłaszcza w odniesieniu do natręctw, dziwactw, fiksacji, obsesji. Interesująco rozwinięte zagadnienie osobowości paranoicznej, podejrzliwości wobec zachowań i postaw innych, mylne niekorzystne ich interpretowanie, przeczulenia na punkcie własnego wizerunku, a także stalking i manipulacja, czy pozorna dobroduszność, uczynność i przyjacielskość. Co wywołamy, kiedy pozwolimy osobie z tak sprzeczną osobowością wkroczyć w nasze życie? Jeśli obdarzymy ją kredytem zaufania, dopuścimy do tajemnic i sekretów, które dla niej staną się pretekstem do budowania pogmatwanych teorii spiskowych i wysuwania bezpodstawnych oskarżeń? Czy nie będzie chciała przejąć naszych marzeń i pragnień? Jolene i Darius wraz z dwuletnią Mercy wydają się być bardzo szczęśliwą rodziną. Taka miłość, zgodność i wzajemne oddanie imponują ich nowej sąsiadce Fig, której życie nie układa się jak dotąd po jej myśli. Między małżeństwem a kobietą nawiązują się bliskie i serdeczne więzi. Z czasem poznajemy jak bardzo różni się odbiór każdej ze stron tej osobliwej znajomości, od absurdalnej fascynacji, poprzez perfidne wykorzystywanie, do iluzorycznej obojętności. Kto okaże się zwycięzcą, a kto przegranym, w tej intrygującej grze fałszu, złudy i mistyfikacji? Jak bardzo zmieni się życie bohaterów odkąd los przeciął ich ścieżki? Czy tak naprawdę jesteśmy w stanie do końca poznać drugą osobę? W moim odczuciu, bardziej pasjonującym thrillerem Tarryn Fisher jest "Margo" z niesamowitym klimatem pogrążonego w marazmie dawnego portowego miasta, ale i w tę powieść wielu czytelników da się przyjemnie wciągnąć. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-06-2017 o godz 10:59 Anonim dodał recenzję:
Tarryn Fisher potrafi nieźle namieszać w głowach swoich czytelników. Tak naprawdę nigdy nie można przewidzieć co nas czeka na kolejnej stronie. I za to uwielbiam jej książki bo ta autorka tworzy zaskakujące historie, które absolutnie wciągają. Po "Margo" zostałam wielką fanką Tarryn Fisher, a "Bad Mommy" mnie w tym umocniło. Jolene i Darius Avery są małżeństwem od kilku lat, mają małą córeczkę Mercy, wydaje się, że w ich życiu niczego nie brakuje. Mają piękny dom, pracę i wielu przyjaciół. Do tego grona dołącza Fig Coxbury, która wprowadza się do domu obok rodziny Avery. Fig bardzo zależy żeby Jolene i Darius ją polubili. Ale najbardziej jej zależy żeby być z Mercy. Sama straciła dziecko kilka lat wcześniej i wydaje jej się, że Mercy się jej należy. Fig szybko zdobywa sympatię Jolene, zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i zaprzyjaźniają się. Ale Mercy to nie jedyne czego pragnie Fig. Ona chce żyć jak Jolene, chce mieć jej dom, jej wygląd, jej męża. Jej zainteresowanie rodziną Avery zamienia się w obsesje, która z czasem może stać się niebezpieczna. Bardzo podobało mi się to, że książka została podzielona na trzy części. Poznajemy historię z perspektywy Fig, Dariusa i Jolene. Każdy z tych stron wnosi coś nowego do całokształtu historii. Każdy z nich ma swoje problemy i swoje grzechy na sumieniu. Tarryn Fisher stworzyła trójkę fascynujących bohaterów, którzy mają swoje mroczne strony. Wydaje nam się, że już dużo o nich wiemy, a za chwilę dzieje się coś, co pokazuje, że wcale ich nie poznaliśmy. I to właśnie sprawia, że książka jest momentami przerażająca. Aż strach pomyśleć jak w wielu sytuacjach pozory potrafią mylić. Jak często oceniamy kogoś, a tak naprawdę nic o nim nie wiemy. Czy wokół nas może żyć ktoś taki jak Fig, Jolene czy Darius? Zakończenie książki również mnie zaskoczyło, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Ale było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Musicie koniecznie przeczytać "Bad mommy", to naprawdę dobra, psychologiczna książka. Przekonajcie się samo co się wydarzyło pomiędzy Fig, Jolene i Dariusem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-06-2017 o godz 11:23 bookmoment dodał recenzję:
Zazdrość, zawiść, pragnienie. Wywołanie w odbiorcy niepokoju przychodzi Tarryn Fisher z niebywałą łatwością. Taka właśnie jest „Bad Mommy” – niepokojąca do granic możliwości. Źle ulokowane uczucia, błędne przeświadczenia, urojone wizje rzutujące na przyszłość, manipulacja, złe decyzje. Książka odkrywa gorszą stronę człowieczeństwa, tą przesiąkniętą hipokryzją. Jak dobrze potrafimy udawać? Ile słów jesteśmy w stanie wypowiedzieć, aby przyćmić czyjąś uwagę? Reżyserujemy zdarzenia tylko po to, aby druga osoba postrzegała nas tak jak chcemy być postrzegani, bez względu na to jaka jest prawda. Pod fasadą silnego wizerunku kryje się krucha jednostka zbudowana z cierpienia i żalu. Z pozoru wszystko wydaje się proste, jednak gdy już masz wrażenie, że poznałeś danego bohatera, wiesz czym się kieruje i powoli układasz wszystko w głowie, dzieje się rzecz nietuzinkowa – Fisher daje głos komuś innemu, kolejnej postaci, która wywraca wszystko do góry nogami, burzy szkielet jaki do tej pory zbudowałeś. Mroczne i brudne sekrety napędzają akcję, emocjonalne huśtawki zamykają w ciasnym i dusznym pomieszczeniu z którego nie ma ucieczki. Bohaterowie stają się mieszkańcami Twoich myśli. Psychodeliczny trójkąt trwa w najlepsze, nie wiadomo w którą stronę pójdzie, jak daleko zajdzie i czy wszyscy wyjdą z niego cało. Po lekturze „Margo” wiedziałam do czego jest zdolna autorka, wiedziałam, że otrzymam powieść pełną ciemnych barw, i tak też się stało. Niewątpliwie trzyma w napięciu, buduje zatrważającą atmosferę, utrzymującą się do ostatniej strony, szokuje, zaskakuje. I choć kilka wydarzeń byłam w stanie przewidzieć, były dla mnie niemal oczywiste, tak całość odebrałam bardzo pozytywnie. „Bad Mommy” to ciekawie skrojony thriller psychologiczny, który rzuci cień na otaczającą Cię rzeczywistość. I pamiętaj! Zastanów się dwa razy zanim otworzysz komuś drzwi i wpuścisz go do swojego domu...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-06-2017 o godz 22:53 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
Od czasu do czasu lubię przeczytać dobry thriller psychologiczny, więc gdy w propozycjach do recenzji otrzymałam „Bad mommy” Tarryn Fisher nawet przez sekundę się nie zastanawiałam nad tym, czy ją brać, czy nie. Czułam, że to książka idealna dla mnie, tym bardziej, że już sam opis dostarczył mi dreszczyku emocji. Czy miałam rację? Czy książka mnie usatysfakcjonowała? Zapraszam na recenzję. Jolene i Darius są szczęśliwym młodym małżeństwem i rodzicami dwuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się kobieta o imieniu Fig i bardzo szybko zaprzyjaźnia się z młodymi rodzicami. Mogłoby się wydawać, że to najnormalniejsza sytuacja w świecie, jednak z czasem zachowanie Fig staje bardzo dziwne. W swoim domu gromadzi rzeczy takie same jak u Jolene i Dariusa, kupuje nawet takie same ubrania jak sąsiadka. O co chodzi Fig? Kto tak naprawdę jest obiektem jej obsesji? Przekonajcie się sami. „Jak daleko się posuniesz, aby zawładnąć czyimś życiem?” Tarryn Fisher to autorka bestsellerowych powieści dla kobiet. Pisarka mieszka z rodziną w Seattle. Uwielbia deszczowe dni, coca – colę i uważa, że Instagram to nowy Facebook. Wraz ze swoją przyjaciółką prowadzi blog o modzie. Przyznam szczerze, że wcześniej nie czytałam książek Tarryn Fisher, choć kilka z nich mam na swojej półce. Po przeczytaniu „Bad mommy” jestem w stu procentach pewna, że jak najszybciej nadrobię zaległości, bo to autorka, która pisze doskonale i wie jak zaciekawić czytelnika. Jej powieść „Bad mommy” mogę określić jedynie jako świetną, wspaniałą, a nawet genialną. Dawno nie czytałam tak dobrego thrillera psychologicznego, który z mojego mózgu zrobił miazgę. Niewątpliwie jest to powieść emocjonująca, pokręcona, pełna napięcia, zaskakująca, szokująca, a przede wszystkim nieprzewidywalna i to właśnie ta nieprzewidywalność jest ogromnym atutem tej powieści. Bardzo cenię sobie autorów, którzy potrafią pisać tak, by czytelnik do samego końca pozostawał nieświadomy, a każda czytana strona była niespodzianką. Nic w niej nie jest takie, jakie wydaje się nam na początku. Książka ta naprawdę zasługuje na każde ochy i achy, które wyżej napisałam, bo jest to jeden z lepszych thrillerów, jaki do tej pory czytałam. Nie zdradzę Wam nic, kompletnie nic z fabuły książki, bo boję się, że zbyt dużo bym odsłoniła. Nawet opis napisałam bardzo oszczędnie, by nie psuć Wam przyjemności z czytania, bo naprawdę jedno słowo za dużo i po ptakach. Musicie uwierzyć mi na słowo, że jest to powieść warta każdej sekundy, minuty i godziny, poza tym czyta się ją niesamowicie szybko, sama przepadłam w głąb fabuły już po kliku przeczytanych stronach. Napiszę tylko, że książka jest podzielona na trzy części i w każdej z nich inny bohater jest narratorem. Moim zdaniem to świetny pomysł, bo od podszewki poznajemy każdego z nich, a ich myśli i przemyślenia są dla nas otwartą księgą. Autorka ma bardzo specyficzny styl, barwny, tajemniczy, po prostu w minimalny sposób dozuje czytelnikowi informacje. Najważniejszą zaletą tej powieści są opisy przemyśleń bohaterów, które wprowadzają czytelnika w tę pokręconą fabułę, a w moim przypadku sprawiły, że czułam się tak, jakbym stała z boku każdej postaci i była niemym obserwatorem ich poczynań. „Bad mommy” to niewątpliwie szokująca historia, którą Wam polecam z czystym sumieniem. Myślę, że nie tylko fani thrillerów psychologicznych znajdą w niej coś dla siebie. Tarrryn Fisher stworzyła genialną powieść, która już od pierwszej strony chwyta czytelnika w swoje szpony. Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-06-2017 o godz 14:03 katherine_parker dodał recenzję:
Wbrew temu, co na początku myślałam książka nie opowiada o jakichś drastycznych morderstwach i niesamowicie wstrząsających akcjach z udziałem porywania małej Mercy - serio myślałam, że tak mniej więcej będzie się rozgrywać akcja. Co ciekawe też, powieści nie poznajemy tylko i wyłącznie z perspektywy Fig, czyli tej złej. Bad Mommy jest dość mocno pokręcona i trzeba poświęcić trochę czasu na jej zrozumienie - ale co z tego skoro książka jest taka świetna. Gdy piszę teraz dla was tą recenzję i chcę powiedzieć wam, o czym mniej więcej jest książka, mam z tym spory problem - no bo jak to zrobić, żeby nie zdradzać wam tych wszystkich smakowitych kąsków? Można by powiedzieć, że główną bohaterką powieści jest Fig, ale w sumie nie jest to do końca zgodne z prawdą, bo gdy przenosimy się do części, w której to Darius jest narratorem, to właśnie on staje się głównym bohaterem. Jednak gdy na końcu przenosimy się do poznawania historii z perspektywy Joelyn, to samo można by powiedzieć właśnie o niej. Myślę, że najlepiej by było, jeśli powiedziałabym, że Fig jest przyczyną całego tego zamieszania. Poznajemy ją w momencie, gdy kobieta spostrzega na mieście małą dziewczynkę i jest święcie przekonana, że wcieliła się w nią jej nienarodzona córeczka. Przekonanie to sprawia, że kobieta zaczyna obmyślać plan, jak odzyskać ukochaną córeczkę z rąk złej mamy. Im więcej bowiem Fig obserwuje małą Mercy i jej rodziców Joelyn i Dariusa, tym bardziej utwierdza się w przekonaniu, ze musi odebrać tym złym ludziom swoją córeczkę. Postanawia się więc przeprowadzić do sąsiedniego domu i na razie jakość wkraść w łaski rodziny Averych, aby ci zaufali jej na tyle, że w końcu sami zrozumieją, że Mercy należy do niej i to właśnie u niej będzie jej najlepiej. Dochodzi więc do tego, że Fig udaje nową sąsiadkę Averych i stara się z nimi zaprzyjaźnić. Wkrótce jednak kobieta chce być taka sama, jak Joelyn i mieć dokładnie wszystko to, co ona. Jest to jednak dopiero początek historii... Jak już mówiłam, zabierając się za Bad Mommy spodziewałam się otrzymać nieco inną historię. Ale, czy jestem tym rozczarowana? Zdecydowanie nie! Książka cały czas niesamowicie trzyma w napięciu. Wciąż chce się wiedzieć, co będzie dalej i jak cała akcja się zakończy. Ja sama z wielką gorliwością śledziłam wszystkie ruchy Fig, gdyż obawiałam się, że dosłownie za moment dokona ona czegoś okropnego (w końcu wszystko na to wskazywało). O samej Fig nie mogę powiedzieć, że ją lubiłam, jednak podczas czytania doszukiwałam się czasem małych podobieństw pomiędzy tą bohaterką a mną. Oczywiście nie mam tu na myśli tych psychicznych zachować, tylko to upodabnianie się do innych. Naśladownictwo jest bowiem dopuszczalne, ale wszystko w granicach rozsądku - gdy chcesz mieć dosłownie wszystko to samo co twój obiekt uwielbienia i powoli stajesz się tą osobą znaczy, że coś z tobą jest nie tak. Z początku lektury bardzo polubiłam małżeństwo Averych, jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę i poznawałam ten mniej wyidealizowany ich obraz zaczynałam się zastanawiać, czy dalej powinnam ich lubić. Co do wszystkich bohaterów Bad Mommy - w ich przypadku nic nie jest do końca pewne. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że Tarryn Fisher ma niesamowity dar wcielania się w umysły osób dość nienormalnych - i ja się z tym zgadzam. Ale to właśnie dzięki temu autorka potrafi tworzyć takie niesamowite książki, jak właśnie Bad Mommy. Uważam bowiem, że pod względem kreowania postaci oraz samej fabuły autorka poradziła sobie wręcz po mistrzowsku. Widać, że poświęciła ona na prawdę dużo pracy na zebranie wszystkich potrzebnych informacji i skumulowaniu ich tak, aby to wszystko miało ręce i nogi. Czytając tą książkę utwierdziłam się też w przekonaniu, że Tarryn ma na prawdę niesamowity i bardzo specyficzny styl. Określiłabym go jako nieco dziwny, ale przez to właśnie bardzo przyciągający. Podsumowując więc, choć moje pierwsze spotkanie z twórczością Tarryn Fisher uważam za raczej przeciętne, o jednak mogę śmiało powiedzieć, że jestem na prawdę zadowolona z lektury Bad Mommy. Autorka odwaliła kawał na prawdę świetnej roboty, przez co z całą pewnością zasłużyła sobie na te wszystkie ochy i achy pod adresem swojej powieści. Na ogromny plus zasługuje tutaj również to genialne zakończenie - kto książkę już czytał z pewnością się ze mną zgodzi (mi nie dawało ono spokoju przez co najmniej tydzień!). Myślę więc, że jeśli tak jak ja lubicie thrillery psychologiczne, ta pozycja będzie dla was wręcz idealna! Także jeśli jeszcze nie czytaliście Bad Mommy, albo w ogóle o niej nie słyszeliście, czy prędzej to zmieńcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
16-06-2017 o godz 14:47 Sol dodał recenzję:
Wiecie... Po przeczytaniu książki Margo, wiedziałam, że Fisher ma talent. Jednak nie pomyślałabym, że Bad Mommy sprawi, że nie będę widziała co mam myśleć o tej książce. Serio. Wow! Co tutaj się dzieje... Autorka ma psychopatyczne myśli i wylewa je na papier - to dobrze, bo wychodzi jej to rewelacyjnie! Powaga, nie wiem jak napisać tę opinię, żeby miała ręce i nogi. Ciężko zabrać się za omawianie tak psychopatycznej książki. Jedno wiem na pewno - chcę kolejną książkę tej autorki. Równie mocną, równie konkretną i równie zwariowaną. Najlepiej, już. TERAZ! Chyba takiej książki jeszcze nie czytałam. Nie. Po głębszym zastanowieniu, należy wykreślić słowo "chyba". Na pewno nie czytałam takiej książki. Dlatego też śmiało i z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że Bad Mommy autorstwa Tarryn Fisher, jest książką oryginalną i na pewno nie zalicza się do schematycznych, przeciętnych i oklepanych. Co to, to nie. Jest to książka, która wzbudza w czytelniku całą masę (armagedon!) emocji. Zaczyna się od zdumienia, a kończy na niemocy. Powaga. Początek jest dość mocny, a potem jest już tylko moc moc i moc. A zakończenie? Hm... Zastanawiające i niepokojące, aczkolwiek, wcale mnie nie zdziwiło. Co w tym przypadku nie jest niczym złym, bo takie zaskoczenie tej książce się należało. Książka jest podzielona na trzy części. Każdy bohater ma scenę dla siebie i pokazuje swoje oblicze. I powiem Wam jedno, na pewno się zdziwicie, jakie koszmarki skrywają główne postaci. Ja byłam mega zaskoczona, stąd moje przekonanie, bo wiecie... Mnie naprawdę ciężko zaskoczyć, jeśli chodzi o treść książek. A tutaj, bada bum! Także, spodziewajcie się niespodziewanego Cała recenzja z efektami specjalnymi tutaj: http://sol-shadowhunter.blogspot.com/2017/06/bad-mommy-za-mama-tarryn-fisher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-06-2017 o godz 21:49 Anna Lutomska dodał recenzję:
Moi kochani! Znana wam już świetnie Terryn Fisher wydała właśnie nową książkę, tym razem jest to thriller psychologiczny. Pomimo, że dopiero staje się znana, myślę, że bardzo szybko trafi na listę polskich bestsellerów. Powieść, pomimo ukazania fabuły ze strony trzech bohaterów wciąga bezgranicznie. Główna bohaterka jest kobietą z chorobą psychiczną, z której prawdopodobnie po części zdaje sobie sprawę. Próbuje również mieć wszystko co kobieta pewnej rodziny... Jak potoczy się ta historia? Czy będą ofiary? Co stanie się dalej? Te pytania nie opuszczały mnie aż do ostatniej strony. Książka napisana jest lekko, płynnie i zanim się obejrzymy jesteśmy już w ostatnim rozdziale. Szczerze polecam wszystkim fanom zarówno Terryn Fisher jak i thrilerrów. Idealna na prezent jak i letnie, ciepłe dni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 13:05 Amanda dodał recenzję:
Pełna opinia na blogu: http://amandaasays.blogspot.com/ STRUKTURA Powieść podzielona jest na trzy części i w każdej z nich autorka udziela głosu innemu bohaterowi. Najpierw w historię wprowadza nas Fig, później narrację pierwszoosobową przejmuje Darius, a na koniec widzimy świat oczami Jolene. Był to świetny zabieg, zwłaszcza, że autorka niczego nie powiela - historia toczy się dalej, a w odpowiednich momentach rozpoczyna się kolejna część i perspektywa tak, byśmy mogli dowiedzieć się jak najwięcej, właśnie od osoby, która będzie w centrum wydarzeń. W ramach poszczególnych części występuje również podział na krótkie rozdziały, co nadaje powieści dynamizmu i bardzo szybko się ją czyta. W ramach struktury pochwalić należy także klamrę, spinającą całą powieść, która została w ciekawy sposób obmyślana, jednak nie zdradzę Wam szczegółów, by nie spoilerować. TO, CO POTRAFI TYLKO TARRYN FISHER, CZYLI O PLUSACH SŁÓW KILKA Podstawową zaletą tej powieści jest kreacja bohaterów. Postacie z krwi i kości, pełne wad i brudu, ukrytego pod wierzchnim złudnym pięknem. Nie polubimy postaci, ale bardzo nas będą ciekawić i z niecierpliwością będziemy chcieli poznać ich następne działania. Będziemy przerażeni ich osobowością i tym, jak głęboko do wnętrza najczarniejszych myśli i pragnień dotarła autorka, bezkompromisowo je ujawniając. A to łączy się z kolejnym walorem, czyli fabułą. Pomysł na książkę okazał się fenomenalny, zwłaszcza, że Tarryn Fisher bez pardonu wodzi nas za nos i co chwila zaskakuje, zmieniając nasze zdanie o bohaterach i tym, co wydarzy się w następnej kolejności. Książka ma też to do siebie, że niezwykle angażuje czytelnika, który przewraca kolejne strony, zupełnie nie myśląc o zrobieniu sobie przerwy, a gdy dociera do zakończenia, jest pod wrażeniem koncepcji autorki i musi "przetrawić" kilka spraw, nim wyda ostateczną opinię. Wydaje mi się również, że Fisher przemyciła tutaj i w Margo pewien wspólny element, który każe (przynajmniej w moim przypadku tak było) spojrzeć na całą historię zupełnie inaczej i chętnie dowiem się, jak to wygląda w oczach innych czytelników, bo mi sprawiło to ogromną frajdę. ALE... CZYLI PEWIEN ZGRZYT Niestety, ale chociaż wciągnęłam się i książkę czytało mi się dobrze i szybko, to przeszkadzała mi jedna rzecz, a mianowicie - ilość erotyzmu. Na obronę autorki dodam, że była to ważna część ukształtowania charakteru postaci, dlatego nie wpływa to aż tak na moją ogólną ocenę, jednak mimo wszystko uważam, iż było go zbyt dużo. W końcu sięgnęłam po thriller psychologiczny, a nie erotyk, a w pewnym momencie miałam już dosyć tych wszystkich scen, które wzbudzały we mnie niesmak. Gdyby nieco zredukować ilość takowych fragmentów, byłabym całkowicie zadowolona, a bohaterowie nadal nie straciliby na wyrazistości. PODSUMOWUJĄC Bad mommy. Zła mama, to historia, o której powiedziałabym potocznie: tak psychiczna, że aż świetna i chyba brak mi bardziej odpowiedniego stwierdzenia, by nakreślić mój stosunek do niej. Tarryn Fisher stworzyła niebanalne postaci i fabułę, co do której nie mamy stuprocentowej pewności nawet po zakończeniu książki. Nigdy nie wiadomo, kiedy autorka zagrała z nami w otwarte karty, a kiedy z uśmiechem blefowała. I to właśnie w jej powieściach lubię. Szkoda, że nie obyło się bez zgrzytów, ale i tak jestem zadowolona z lektury. Komu polecam? Ludziom, którzy lubią niejednoznaczne historie, w których można doszukiwać się ukrytego dna i interpretować poszczególne wydarzenia na rozmaite sposoby. Kto powinien unikać tego tytułu? Zdecydowanie osoby niepełnoletnie, to raczej nie są klimaty dla nich.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-06-2017 o godz 16:46 gosza_sz dodał recenzję:
Z autorką Tarryn Fisher spotkałam się przy lekturze książki "Never Never", którą napisała wspólnie z Colleen Hoover. I ze względu na to, że autorka napisała ją wspólnie z moją ukochaną autorką to ciężko mi było stwierdzić, czy przypadnie mi do gustu jej twórczość. Poznajemy trzech głównych bohaterów: Fig - psychopatkę, która dwa lata wcześniej poroniła i straciła swoja córeczkę, Jolene - pisarkę, która tworzy swoje powieści pod pseudonimem i Darius - socjopata, który na co dzień jest psychiatrą i pomaga ludziom pozbyć się swoich kompleksów. Każdy z nich jest inny i każdy ma coś do opowiedzenia w tej historii. W ogóle bardzo mnie zdziwiło, że autorka podzieliła całą książkę na trzech bohaterów. Myślałam, że całą historię poznamy z perspektywy Fig, która jest czarnym charakterem w powieści i jest niezrównoważona psychicznie. Jednak jak się okazuje każdy z bohaterów ma swoje za uszami i każdy jest na swój sposób psychiczny. Na początku podczas lektury towarzyszy nam Fig i jej niepokojące myśli i postępowania. Bardzo ciekawym doświadczeniem było tak jakby siedzieć w mózgu tej osoby i podsłuchiwać myśli, które momentami były nie na miejscu i budziły przerażenie a czasami nawet wstręt. Niespełna dwa lata temu Fig przeżyła ogromną tragedię, po której ciężko się jej było pozbierać. Gdy kobieta przypadkowo spotyka w parku Jolene ze swoją małą córeczką Mercy, która jak na pechowe zrządzenie losu ma dwa latka. Fig widzi w niej swoją zmarłą córeczkę. W głowie Fig od razu rodzi się chory plan. Jolene i Darius Avery to kochające się małżeństwo. Mają dwuletnie dziecko Mercy. Wspólnie mieszkają w pięknym domu, gdzie panuje spokój i wszyscy czują się spełnieni. Jednak ich sielankę psuje Fig, która wprowadza się po sąsiedzku. Kobieta stara się wkupić w ich łaski i zaprzyjaźnia się z Jolene, która nic nie podejrzewając wpuszcza ją do swojego życia i traktuje jak przyjaciółkę. Nie wie, że Fig w myślach nazywa ją "złą mamą" i próbuje ukraść jej rodzinę... A także naśladuje każdy jej ruch czy postępowanie.. "Bad Mommy" to thriller psychologiczny, który momentami przyprawiał mnie o palpitację serca. Podczas czytania ciągle się zastanawiałam co Tarryn, czyli autorka książki ma w głowie, żeby wymyślić coś takiego. Autorka doskonale umie budować napięcie. Sama fabuła jak i cała akcja czy dialogi są perfekcyjnie dopracowane. Nie ma tu żadnego zbędnego elementu. A już samo zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. No jak tak można kończyć książkę!? "Bad Mommy" to zdecydowanie szokująca powieść. Moim zdaniem każdy powinien ją przeczytać! Ja serdecznie polecam, bo książka jest naprawdę genialna. Czyta się w ekspresowym tempie, ponieważ z rozdziału na rozdział czuje się ogromne zainteresowanie historią jak i bohaterami i po prostu nie można się oderwać od lektury. Przynajmniej tak było w moim przypadku, nie mogłam zrobić nic innego dopóki nie poznałam zakończenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 19:49 Cat dodał recenzję:
youtube.com/catvloguje Z Tarryn Fisher mam generalnie problem. Jej seria o winach i kłamstwach to dla mnie porażka. Never Never właściwie nie było najgorsze, ale na pewno nie szałowe, za to Margo chwyciła mnie za twarz. I dzisiaj znowu moja twarz cierpi, bo Bad Mommy jest TAK DOBRE… Narratorką tej historii - a przynajmniej jej części - jest Fig. Z pozoru zwykła kobieta, której średnio układa się w życiu. Z pozoru… Fig ma bowiem tycią, tycią obsesję na punkcie swoich sąsiadów – Jolene, Dariusa i ich małej córeczki Mercy. Zaprzyjaźnia się z nimi, zaczyna ich naśladować i w pewnym momencie nie wiemy już, czy ona chce być taka jak oni, czy może chce być nimi… Pewne jest za to, że Fig nie jest do końca zdrowa psychicznie. A może jest, tylko autorka próbuje nas wyprowadzić w pole? Może chodzi o to, żebyśmy żadnego zdania w tej powieści nie byli pewni? Może to wszystko fikcja? Ja Wam tego nie powiem, nie chcę zdradzać fabuły, bo wiem, że to podsyci Wasze zainteresowanie. Śledzenie tak skomplikowanej, specyficznie zbudowanej postaci jak Fig, jest niezwykle… Nie porywające, bo akcja jest raczej spokojna, statyczna, ale absorbujące. Próby zrozumienia bohaterki sprawiają, że może nie dostrzegamy niektórych rzeczy, skupiamy uwagę na nie tym, co trzeba, więc kiedy autorka kończy część, której narratorką jest Fig i przechodzi do innych narracji, dostajemy obuchem w głowę. Ale to i tak jest pikuś przy ostatnim zdaniu! Kiedy doszłam do końca i przeczytałam ostatnie zdanie, musiałam cofnąć się do poprzedniej strony i upewnić, że naprawdę widzę to, co widzę. Dlatego błagam, nie otwierajcie książki na końcu! Nie czytajcie ostatniego zdania przed lekturą całej powieści! Zacznijcie od początku i dajcie się uwieść tej skomplikowanej psychologicznie historii, bohaterom, którzy zdecydowanie nie są typowi oraz niezwykłemu, nieco ciężkiemu, dusznemu klimatowi. Czytając Bad Mommy czułam się trochę jakbym obserwowała tlący się lont bomby, czekając na wybuch. O tym, czy nastąpił, mam nadzieję, że przekonacie się sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-06-2017 o godz 19:24 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
„Zdarza mi się za dużo myśleć, jasne? Mój umysł jest jak komputer, na którym ktoś otworzył zbyt wiele programów. Jestem też po prostu bardzo inteligentna, a bardzo inteligentni ludzie mają dużo myśli, ale to są wszystko genialne myśli.” Po genialnej Margo Tarryn Fisher wiedziałam, że sięgnę w ciemno po każdą jej nową powieść, jaka pojawi się na rynku. Opowieść o młodej dziewczynie z „lekkimi” zaburzeniami psychicznymi była po prostu doskonałą książką, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory ta historia siedzi mi w głowie, dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po Bad Mommy, tym bardziej, że kilkukrotnie usłyszałam, że jest jeszcze lepsza niż Margo. Osobiście uważam, że lepsza nie jest, ale to kolejna książka Tarryn Fisher, która przypadła mi do gustu. Nie tak bardzo jak poprzednia, ale Bad Mommy zdecydowanie jest dobrym thrillerem psychologicznym. Początkowo rozgrywające się tutaj wydarzenia poznajemy z punktu widzenia tajemniczej Fig, dlatego byłam przekonana, że to ona jest główną bohaterką tej powieści. To młoda kobieta, która próbując zapomnieć o traumatycznej przeszłości, zaczyna żyć życiem innych osób. Zatraca gdzieś dawną siebie i robi wszystko, aby wejść w skórę swojej sąsiadki, Jolene. Już początkowe rozdziały sprawiły, że moim umyśle zaczął rozgrywać się pewien psychodeliczny scenariusz, który jednak był zbyt przewidywalny jak na umiejętności Tarryn Fisher. Dlatego zlekceważyłam go i dałam się ponieść lekturze, co nie było trudnym zajęciem, bowiem ta powieść naprawdę wciąga i przeczytałam ją w mgnieniu oka. „Dlaczego ciągle zapewniam ludzi, że nie jestem wariatką? Dlatego że oni wszyscy są tacy normalni, nudni?” Fig jest postacią ciekawą, nieco psychodeliczną, ale tak naprawdę pozostali bohaterowie też nie funkcjonują do końca normalnie. Jolene jest taką niewinną i bardzo ufną istotą, która nie dostrzega złych rzeczy – a to może ją doprowadzić do zguby. Jej mąż, Darius, to z zawodu psycholog, a oni podobno nigdy nie są do końca normalni. Rozwój wydarzeń zaczynamy także poznawać z ich punktu widzenia, a właściwie mamy tutaj do czynienia z takim czasowym podziałem – narracje nie mieszają się ze sobą, każdy kolejny bohater przejmuje stery i opowiada nam dalszy bieg tej historii. Było to ciekawe zagranie ze strony autorki, którego się nie spodziewałam, ale okazało się być idealne ku temu, aby lepiej poznać każdego z bohaterów. Ujrzenie pewnych wydarzeń z różnych perspektyw sprawiło, że łatwiej było dostrzec tutaj pewną logikę i sens całej opowieści. Tarryn Fisher z pewnością potrafi namieszać czytelnikowi w głowie. W taki sposób kieruje fabułą, że pojawia się możliwość podążenia w wielu różnych kierunkach, z których każdy mógłby być przez nią równie dobrze zrealizowany. Mimo wszystko cały czas zastanawiałam się, w którą stronę pójdziemy i jak bardzo psychodelicznie zakończy się historia Fig, Dariusa i Jolene. Okazało się jednak, że Margo była dużo bardziej popieprzona niż Bad Mommy, dlatego też bardziej mi się podobała. Autorka sama postawiła sobie wysoko poprzeczkę, ale z drugiej strony ta powieść porusza zupełnie inną tematykę, więc też musiała zostać inaczej przedstawiona. Owszem, żałuję, że nie było tutaj mocniejszego zakończenia, ale i tak uważam, że jest to dobry thriller psychologiczny, napisana w specyficznym, ale bardzo klimatycznym stylu. „Myślałam o samobójstwie przynajmniej dwa razy w tygodniu. Oczywiście nie w dramatyczny sposób – no, może trochę.” Choć Bad Mommy nie wywarło na mnie takiego wrażenia, jakiego bym oczekiwała, to i tak jest to książka, z którą warto się zapoznać. Twórczość Tarryn Fisher ma w sobie coś niepowtarzalnego. Warto po nią sięgnąć z tego powodu, że potrafi zaskoczyć i trzymać w napięciu, nie jest taka oczywista, jakby się wydawało, a specyficzna atmosfera udziela się czytelnikowi już od pierwszych stron. To bardzo życiowa i dosadna historia, z pełnokrwistymi bohaterami, w której obsesja i niedopowiedzenia mieszają się ze sobą, tworząc niesamowity obraz brutalnej rzeczywistości. Rzeczywistości, która naprawdę mogłaby zaistnieć, nawet tuż obok Was. Rzeczywistości, której moglibyście być częścią, nawet o tym nie wiedząc. www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-06-2017 o godz 15:07 kogellmogell dodał recenzję:
Wyobraźcie sobie rodzinę Averych: Jolene - która jest pisarką i tworzy pod pseudonimem, bo chce chronić swoją prywatność, Dariusa - który jest psychiatrą, oraz Mercy - ich dwuletnią, uroczą córeczkę. Małżeństwo mieszka w pięknym domu, gdzie wszyscy są szczęśliwi i spełnieni. Jednak pewnego dnia ich spokój i harmonia zostają naruszone. Po sąsiedzku wprowadza się Fig Coxbury, którą od samego początku poznajemy jako niezrównoważoną psychopatkę. Dwa lata wcześniej Fig poroniła i straciła swoją ukochaną córeczkę. Jest pewna, że dusza jej dziecka znajduje się teraz w ciele małej Mercy, dlatego kupuje dom zaraz obok rodziny Averych. Fig uważa Jolene za "Niedobrą Mamę", ale stara się zaprzyjaźnić z sąsiadami i wkupić w ich łaski, aby być bliżej "swojej" córki. Zaczyna szpiegować sąsiadów, a następnie popada w paranoję i próbuje naśladować Jolene w tym jak wygląda, jak mieszka i we wszystkim co robi. Cała rodzina pada ofiarą psychicznej Fig. Ale czy na pewno tylko ona jest tu tą niezrównoważoną? A może małżeństwo również skrywa swoje tajemnice? "Bad Mommy" została podzielona na trzy części, z czego każda odpowiada innemu z głównych bohaterów. Poznajemy trzy różne perspektywy, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej i dogłębniej wczuć się w historię każdego z nich. Już przy lekturze "Margo", przekonałam się, że Tarryn Fisher potrafi zaskoczyć czytelnika i sprawić, że książkę czyta się z przerażeniem wymalowanym na twarzy, pomieszanym z niedowierzaniem, a nawet obrzydzeniem. Jednak przy "Bad Mommy" autorka weszła na jeszcze wyższy poziom, bo w tym przypadku poznajemy więcej niż jedną osobę z zaburzeniami psychicznymi. Zakończenie książki również na pewnym poziomie okazało się być przerażające, dlatego pod żadnym pozorem nie zaglądajcie na nie wcześniej! "Bad Mommy" zapisała się w mojej pamięci jako kolejna psychiczna i szokująca powieść zaraz obok "Margo". Zostałam nieźle nastraszona wizją, że tacy ludzie naprawdę istnieją wokół nas, z czego my nie zdajemy sobie nawet sprawy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-06-2017 o godz 22:06 Kulturalna szafa dodał recenzję:
https://kulturalnaszafa.wordpress.com/ Są takie książki, które zostawiają mnie totalnie bez słów. Czytam ostatnie zdanie, które wywraca moje życie do góry nogami i nagle okazuje się, że muszę całość interpretować kompletnie inaczej. Uwielbiam takie powieści. Najgorsze jest to, że nie mogę Wam za dużo zdradzić jeśli chodzi o cokolwiek związanego z tą książką. Po prostu nie mogę ze względu na spoilery i zniszczenie zabawy związanej z odkrywaniem nowych aspektów powieści. Jednak mogę ocenić tempo rozwijanej akcji oraz napięcie, którego nie brakowało. Oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z opowieścią, gdzie się strzelają, wszystko gna na złamanie karku a z każdej strony wybucha ogień, Bad Mommy jest dość statyczna jednak nie ujmuje to napięciu, które pojawia się pomiędzy bohaterami czy w samej wielkiej tajemnicy. Wszystko w tej książce przyciąga i po prostu ciekawi, od motywów naszej heroiny po to, kim tak naprawdę są jej sąsiedzi. Jeśli mówimy o głównej bohaterce, czyli Fig, to bardziej intrygującej i pokręconej postaci chyba nie spotkałam. Jej umysł jest dla nas totalną zagadką, której nie da się rozwiązać do ostatniej strony. Jest w pewnym sensie tak realistyczna co mistyczna i aż niewyobrażalna z powodu tego jak się zachowuje. Czasem wydawało mi się, że ją rozumiem, a zaraz kompletnie nie wiedziałam co nią kierowało. Pozostali bohaterowie nie pozostają jej dłużni i tak samo potrafią zadziwić i totalnie zmienić bieg akcji. Takie postaci potrafi tworzyć tylko Tarryn Fisher. Autorka posługuje się językiem dla siebie charakterystycznym, jest tajemniczy, nie zdradzający nic a do tego barwny. Dialogi pomiędzy bohaterami nie są dla niej tak ważne jak opis przemyśleń bohatera, co wychodzi jej świetnie i po prostu tworzy cały klimat powieści. Kiedy zaczynałam czytać powieść, poczułam klimat Dziewczyny z pociągu i nie opuszczał mnie on do ostatniej strony. Dziwni, intrygujący, przejmujący bohaterowie, do tego zagadka do rozwiązania związana z ich psychiką. Tarryn jesteś moim mistrzem jeśli chodzi o kreowanie oryginalnych i wciągających światów. Nie potrafiłam się oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2017 o godz 23:09 Domi czyta dodał recenzję:
https://www.facebook.com/domiczyta/ RECENZJA PRZEDPREMIEROWA Premiera: 14.06.2017 „Chciałam załatwić to spokojnie, usiąść z Dariusem i porozmawiać o naszym małżeństwie. Tak jak dojrzali ludzie powinni rozwiązywać problemy. Zamiast tego zaczęłam robić awanturę, cała ja. Wyobraziłam sobie Fig czającą się pod którymś z okien i zniżyłam głos. Boże, jak do tego doszło? Dlaczego moje życie stało się pożywką dla obcego człowieka?” – fragment powieści. Wyobraź sobie siebie jako szczęśliwą, spełnioną osobę, mającą swoją pracę, pasje, kochającego męża i uroczą córeczkę. Wyobraź sobie, że masz serce otwarte i pełne wsparcia dla każdego, kto zwróci się do Ciebie o pomoc. Wyobraź sobie, że to, co Ty postrzegasz jako szczere zainteresowanie tym, co robisz i jak żyjesz, tak naprawdę ma drugie dno… bardzo muliste, mroczne i pełne złych intencji. Co być zrobił/zrobiła, gdyby wokół Ciebie niczym satelita szpiegowski krążył ktoś nastawiony na przechwycenie nie tylko każdego Twojego pomysłu czy inspiracji, ale nawet małżonka? Jolene Avery – jedna z trzech głównych postaci w najnowszej powieści Tarryn Fisher pt. „Bad Mommy” – w swej naiwnej bezinteresowności wpuściła do swojego życia sąsiadkę Fig Coxbury, która sprowadzając się tuż obok sprowadziła na rodzinę Averych pasmo niepokojących wydarzeń. Wytwarzając wokół siebie aurę nieporadnej, schorowanej osoby, uzależniła ich od swojej obecności, realizując przy tym swój psychopatyczny plan. Plan, którego efektem końcowym ma być de facto całkowite zniszczenie kobiety, którą Fig postrzega jako niezdolną do stworzenia dobrego domu swojej córce Mercy i mężowi Dariusowi. Ten ostatni, mimo swojego profesjonalnego psychologicznego doświadczenia i bardzo szybkiego rozszyfrowania prawdziwych intencji Fig, karmi swoje rozbuchane ego jej chorobliwym zainteresowaniem, co ostatecznie dla nikogo nie może skończyć się dobrze. Już po lekturze kilku pierwszych stron wiedziałam, że tak jak w przypadku „Margo”, tak i w przypadku tej książki będę miała do czynienia z prawdziwym, dobrze napisanym thrillerem psychologicznym, a nie z jego marną imitacją, jakich mnóstwo na współczesnym rynku wydawniczym. Tym razem historia jest o wiele mocniejsza i bardziej realna, ponieważ „Bad Mommy” to studium specyficznego obsesyjnego trójkąta, który wytworzył się między małżeństwem Averych a niezrównoważoną psychicznie Fig, której ukryte motywy i urojenia związane z córeczką Jolene i Dariusa są siłą napędową jej każdego czynu, ukierunkowanego na podważenie macierzyńskich i małżeńskich kompetencji Jolene. To bolesna historia tego, jak można żyć w złudnym poczuciu komfortu i rodzinnej sielanki, będących jedynie chwilową zasłoną dla drugiego życia naszych partnerów. To również opowieść o tym, że kobietę będącą matką nie jest łatwo złamać, choćby jej serce zostało roztrzaskane na kawałki. Dla dobra swojego dziecka, jest bowiem w stanie stłumić swój ból i przeć do przodu, aby tylko pociecha nie zaznała krzywdy. Polecam Wam tę powieść, ponieważ po jej lekturze zostaniecie z plątaniną galopujących myśli w temacie tego, jak bardzo człowiek jest uzależniony od przybierania w życiu różnych masek i jak do perfekcji opanował grę pozorów. Galopada myśli jest tym mocniejsza, że Tarryn tak obrazowo opisała relacje międzyludzkie i kolejne wydarzenia, iż wydaje się jakby mogły mieć miejsce w rzeczywistości. A co jeśli fikcją literacką nigdy nie były…? Wielkie „dziękuję” skierowane do Wydawnictwa SQN to za mało, żeby wyrazić jak bardzo cieszę się z tego, że mogłam przeczytać „Złą mamę” przedpremierowo. Zachęcam Was do zwrócenia uwagi na tę pozycję i samodzielnego uzyskania odpowiedzi na pytanie, kto jest w niej tak naprawdę czarnym charakterem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Załaduj więcej recenzji Pokaż mniej recenzji

Dostawa i płatność

Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Fisher Tarryn

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Rdza Małecki Jakub
27,68 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pasażerka Bracken Alexandra
29,49 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dygot Małecki Jakub
32,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Margo Fisher Tarryn
30,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ślady Małecki Jakub
32,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Impuls Duszyński Tomasz
32,99 zł
36,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Prezent Jensen Louise
30,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Idealne życie Kent Minka
31,99 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Siostra Jensen Louise
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Córeczka Croft Kathryn
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Lokatorka Delaney JP
30,49 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Siostry Douglas Claire
32,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Margo Fisher Tarryn
30,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Widzę Cię Mackintosh Clare
31,92 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Nocny film Pessl Marisha
35,49 zł
42,90 zł
strona produktu - rekomendacje Obserwator Thorne David
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mimo moich win Fisher Tarryn
32,99 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Blackout Elsberg Marc
36,99 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Przesyłka Fitzek Sebastian
35,49 zł
39,80 zł
strona produktu - rekomendacje Zero Elsberg Marc
40,49 zł
44,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

 zamknij  korzyści